Strona główna Zakupy

Tutaj jesteś

Triki marketingowe w sklepach spożywczych – jak nas przyciągają?

Zakupy
Triki marketingowe w sklepach spożywczych – jak nas przyciągają?

Stajesz przed półką w supermarkecie i nagle w koszyku ląduje dwa razy więcej niż planowałeś? Z tego artykułu dowiesz się, jakie triki marketingowe w sklepach spożywczych sprawiają, że wydajesz więcej. Poznasz konkretne sposoby, jak je rozpoznawać i kupować mądrzej.

Jak sklepy spożywcze sterują Twoją trasą po sklepie?

Duże sieci handlowe od lat testują, jak ustawić alejki, światło i produkty, żeby klienci spędzali w sklepie jak najwięcej czasu. Twoja zwykła trasa po markecie jest zaprojektowana co do metra. Po podstawowe produkty, takie jak chleb, mleko czy woda, często musisz przejść przez całą halę. Po drodze mijasz dziesiątki „okazji”, których wcale nie planowałeś kupić.

Najczęściej kupowane artykuły lądują na końcu sklepu. Cukier, mąka, papier toaletowy czy olej stoją w różnych, oddalonych od siebie miejscach. Dzięki temu krążysz między działami z kosmetykami, tekstyliami, słodyczami i działami sezonowymi. Im dłużej chodzisz, tym więcej rzeczy „przypadkiem” wpada Ci w ręce.

Dlaczego układ półek działa na Twoją niekorzyść?

W sklepach spożywczych nie ma przypadkowych wysokości półek. Produkty z najwyższą marżą i te intensywnie reklamowane znajdują się zwykle na poziomie oczu dorosłego człowieka. Tańsze odpowiedniki oraz marki własne sieci leżą nisko lub bardzo wysoko, gdzie trzeba się schylić albo wyciągnąć rękę. Dla wielu osób to wystarczający powód, by ich nawet nie zauważyć.

Dochodzi do tego układ „na skojarzenia”. Obok makaronu znajdziesz sosy do makaronu, obok przypraw eleganckie pojemniki, obok kawy – słodkie syropy i ciastka. Nie planowałeś zakupu sosu, ale skoro już trzymasz makaron, łatwo dorzucić jeszcze jeden produkt. Sprzedawca zarabia, a Twoja lista zakupów nagle się wydłuża.

Jaką rolę grają wózki i koszyki?

Rozmiar wózka wcale nie jest przypadkowy. Duży pusty wózek wygląda na „żałośnie pusty”, więc po chwili podświadomie chcesz go zapełnić. Koszyki ręczne często są niewygodne i małe, więc szybko zamieniasz je na wózek. To prosty sposób, żebyś był w stanie fizycznie unieść więcej zakupów.

W niektórych sieciach pojawiły się małe wózki na kółkach do koszyków. Na pierwszy rzut oka to udogodnienie. W praktyce objętość nadal bywa ograniczona tak, by przy większych zakupach i tak sięgnąć po duży wózek. Im obszerniejszy środek transportu, tym łatwiej wypełnić go „ekstra produktami”.

Jak supermarkety grają na Twoich zmysłach?

W sklepie spożywczym pracuje nad Tobą całe „laboratorium zmysłów”. Światło, kolor, zapach i muzyka mają wywołać konkretne emocje i skojarzenia z domem, świętami czy relaksem. To nie jest przypadek, że przed Bożym Narodzeniem słyszysz kolędy, czujesz zapach świeżego pieczywa, a alejki kuszą ciepłym światłem.

W działach z owocami i warzywami stosuje się mocne, białe oświetlenie, które podbija kolory i sprawia, że pomidory czy papryka wyglądają soczyściej. W sklepach z wyposażeniem wnętrz dominuje ciepłe, żółtawe światło. Tak buduje się klimat „domowej przytulności”, która zachęca do długiego spaceru między półkami.

Kolory i wygląd produktów – na co uważać?

Jaskrawe kolory nie zawsze oznaczają lepszy smak ani wyższą jakość. Owoce i warzywa z pola bywają matowe, mają plamki i nierówny kształt. Mimo to są zdrowe i pełne składników odżywczych. Z kolei rośliny uprawiane w szklarniach często są idealnie gładkie, intensywnie wybarwione i „jak z katalogu”. Taki efekt nierzadko wynika z intensywnego nawożenia i ochrony chemicznej.

Podobnie z serami i sosami. Naturalny ser ma kolor biały lub lekko żółtawy. Intensywnie żółte kostki zawdzięczają wygląd dodatkowym barwnikom. W ketchupie i gotowych sosach intensywna czerwień może oznaczać obecność barwników, a nie dużej ilości pomidorów. Bezpieczniej wybierać produkty o naturalnej barwie, nawet jeśli wyglądają mniej atrakcyjnie na półce.

Jak działa zapach i muzyka w sklepie?

Zapach świeżego chleba nie zawsze oznacza, że ktoś właśnie wyjął bochenki z pieca. W wielu marketach do systemu wentylacji podłącza się specjalne dyfuzory z aromatem pieczywa, owoców czy słodkich wypieków. W efekcie masz ochotę wrzucić do koszyka więcej bułek, ciast czy gotowych wypieków, niż faktycznie potrzebujesz.

Muzyka także ma znaczenie. Wolne tempo utworów spowalnia tempo poruszania się po sklepie. Klient robi zakupy spokojnie, dokładniej ogląda półki i częściej wrzuca dodatkowe produkty. Szybka muzyka przyspiesza ruch – sprawdza się w miejscach, gdzie zależy na dużej rotacji klientów, ale w spożywce częściej usłyszysz melodie umiarkowane lub nastrojowe, zwłaszcza w okresach przedświątecznych.

Sklepy spożywcze celowo tworzą „ucztę dla zmysłów”, łącząc zapach, muzykę i światło w taki sposób, byś kupował więcej, niż planowałeś.

Jakie chwyty cenowe najczęściej stosują sklepy spożywcze?

Ceny na etykietach to osobny świat trików. Wystarczy zmiana jednej cyfry, końcówki lub przelicznika, żeby produkt wydawał się tańszy. Część mechanizmów znasz, ale skala ich użycia w sklepach spożywczych bywa zaskakująca.

Najbardziej znane są końcówki typu 0,99 zł. 1,99 zł wygląda na dużo mniej niż 2,00 zł, choć różnica to jeden grosz. Ten efekt działa tak samo przy małych zakupach, jak i przy drogich sprzętach – o wiele chętniej mówimy, że auto kosztowało „czterdzieści dziewięć tysięcy” niż pięćdziesiąt.

Promocje, „okazje” i złudzenia rabatu

Gazetki promocyjne, plakaty „-30%” i hasła „rabat nawet do 90%” to codzienność. Rabat wyrażony w procentach silniej działa na wyobraźnię niż obniżka w złotówkach. 30% brzmi imponująco, choć w portfelu to tylko 30 zł zniżki na bluzę za 100 zł. W sklepach spożywczych mechanizm wygląda podobnie przy większych koszykach zakupowych.

Częsty trik to promocje typu „2+1” czy „kup 3 w cenie 2”. Teoretycznie zyskujesz darmowy produkt, w praktyce – kupujesz więcej niż potrzebujesz. Czasem przed akcją promocyjną ceny jednostkowe są podnoszone, by po obniżce wyglądały atrakcyjnie. Warto porówniać cenę jednostkową za kg lub litr, a nie tylko duży napis na plakacie.

Cena za kilogram, za 100 g i… chaos na etykietach

Producenci lubią żonglować przelicznikami: raz podają cenę za 1 kg, innym razem za 100 g, 500 g lub 500 ml. W efekcie trudno porównać dwie jogurtowe lub serowe marki. Supermarkety mają obowiązek umieszczać cenę jednostkową, ale bywa ona napisana małym druczkiem. To ona pokazuje, czy „wielopak rodzinny” rzeczywiście się opłaca.

Dochodzi do tego zjawisko downsizingu. Opakowanie wygląda jak dawniej, cena jest taka sama, tylko w środku mniej produktu. Płatki śniadaniowe ważą już nie 500 g, ale 430 g, baton ma 40 g zamiast 50 g, a „ekonomiczna” butelka płynu to 950 ml zamiast litra. Różnica kilku gramów nie rzuca się w oczy, ale przy milionach sztuk oznacza ogromne oszczędności producenta.

Trik cenowy Jak działa Na co uważać
Końcówka 0,99 Obniża pierwszą cyfrę ceny Myśl o pełnej kwocie, nie o groszu
Promocje 2+1 Zmuszają do kupna większej ilości Liczyć cenę jednostkową, pytać „czy to zużyję?”
Downsizing Mniej produktu w tym samym opakowaniu Sprawdzać gramaturę i porównywać stare zakupy

Co producenci ukrywają na opakowaniach?

Opakowanie ma sprzedać produkt, niekoniecznie uczciwie go opisać. Etykiety pełne są haseł typu „fit”, „light”, „bez cukru”, „proteinowy”, „naturalny”, „eco”, „active”. Brzmi to zdrowo i nowocześnie, ale dopiero skład i tabela wartości odżywczych mówią prawdę.

Produkty „proteinowe” bywają słodkie jak deser, a zawartość białka w porcji jest tylko nieco wyższa niż w zwykłej wersji. Hasło „bez dodatku cukru” oznacza brak sacharozy, ale w składzie mogą pojawić się syropy, słodziki lub zagęszczone soki owocowe. „Light” często ma mniej tłuszczu, ale więcej cukru i skrobi, by zachować smak.

Jak czytać skład i etykiety w sklepach spożywczych?

Lista składników jest zawsze ułożona od tego, którego jest najwięcej, do tego, którego jest najmniej. Jeśli na początku widzisz cukier, syrop glukozowo-fruktozowy, tłuszcz palmowy lub „tłuszcze utwardzone”, to sygnał ostrzegawczy. Dobre produkty mają krótki, prosty skład, który rozumiesz bez słownika chemicznego.

Warto też zwracać uwagę na dodatki oznaczane symbolami E. Nie wszystkie są groźne, ale im więcej numerów z zakresu E200–E299 (konserwanty) i E600–E699 (wzmacniacze smaku), tym bardziej produkt odbiega od „normalnej żywności”. Przy wyborze wędlin, serów czy gotowych sałatek lepiej wybrać te z krótszym składem i mniejszą liczbą dodatków.

Marketingowe hasła, które powinny zapalić lampkę ostrzegawczą

W sklepie spożywczym często widzisz niejasne określenia: „produkt mleczny” zamiast „mleko”, „wyrób seropodobny” zamiast sera, „produkt kakaowy” zamiast czekolady. Tego typu nazwy oznaczają, że w składzie pojawiły się tańsze zamienniki surowców. Jeśli czegoś ma być ser, szukaj w składzie słowa „ser”, jeśli masło – słowa „masło”, a nie „mix tłuszczowy”.

Kolorowe opakowania z dużymi zdjęciami owoców też bywają mylące. Jogurt z truskawkami potrafi mieć tylko aromat truskawkowy i symboliczny procent przecieru. Warto szukać informacji „zawartość owoców X%” i wybierać te, gdzie liczba jest wyraźnie podana i nie śmiesznie niska.

Najprostsza zasada w sklepie spożywczym – nie wierz hasłom z frontu opakowania, czytaj skład i tabelę wartości odżywczych na odwrocie.

Jak bronić się przed pułapkami w sklepie spożywczym?

Świadomość trików to pierwszy krok. Drugi to kilka prostych nawyków, które realnie obniżają rachunki i zmniejszają liczbę zbędnych produktów w koszyku. Nie trzeba znać wszystkich 80 technik sprzedażowych, wystarczy kilka prostych zasad, których trzymasz się konsekwentnie.

Dobrym punktem wyjścia jest lista zakupów. Nie „w głowie”, tylko fizycznie – na kartce lub w telefonie. W połączeniu z podstawową znajomością chwytów stosowanych w sklepach spożywczych pozwala przejść między półkami dużo spokojniej.

Jak kupować świadomie – praktyczne kroki?

Żeby Twoje zakupy były bardziej przemyślane, możesz wprowadzić kilka prostych reguł, które szybko wchodzą w nawyk:

  • zawsze idź do sklepu z listą i trzymaj ją w ręce przy półce,
  • świadomie porównuj cenę za kg lub litr, a nie tylko cenę opakowania,
  • sięgaj po produkty z niższych półek – tam często stoją tańsze, dobre jakościowo marki,
  • przed zakupem „okazji” zapytaj siebie, czy realnie zużyjesz całą ilość przed terminem.

Warto też zwracać uwagę na stan opakowania. Pogięte puszki, wybrzuszone wieczka, klejące słoiki czy popękane tacki z mięsem mogą świadczyć o złym przechowywaniu lub przerwaniu ciągu chłodniczego. Przy mrożonkach unikaj tych, na których jest dużo lodu, bo to znak, że produkt był wielokrotnie zamrażany i rozmrażany.

Na co uważać przy produktach „świeżych” i na wagę?

Gotowe sałatki, krojone owoce czy plastry wędliny zapakowane „na tackach” wyglądają wygodnie, ale to częsty obszar nadużyć. Daty przydatności na takim towarze da się łatwo podmienić, a obecność czosnku, sosu czy dużej ilości przypraw bywa sposobem na ukrycie gorszej jakości składników. Bezpieczniej jest poprosić o pokrojenie sera lub wędliny na miejscu, przy Tobie.

Masz też prawo dokładnie obejrzeć towar. Możesz poprosić sprzedawcę, żeby pokazał kawałek wędliny nad ladą, w normalnym świetle, a nie tylko w „upiększającej” gablocie. Przy produktach z lodówki sięgaj dalej w głąb półki, jeśli nie planujesz zjedzenia ich od razu – z przodu często leżą rzeczy z krótszą datą.

Świadome zakupy w sklepie spożywczym nie wymagają specjalistycznej wiedzy. Wystarczy odrobina czujności, znajomość najczęstszych trików i nawyk czytania etykiet, żeby z pełnej torby wracały do domu naprawdę potrzebne produkty.

Redakcja drmedicus.pl

Jako redakcja drmedicus.pl z pasją dzielimy się wiedzą na temat zdrowia, urody, diety, domu i zakupów. Zależy nam, by nawet najbardziej złożone zagadnienia stały się zrozumiałe i praktyczne dla każdego. Razem odkrywamy, jak zadbać o siebie i swoje otoczenie!

Może Cię również zainteresować

Potrzebujesz więcej informacji?