Zniszczona skóra? To nie tylko wina promieni UV!

Zniszczona skóra – szara, sztywna, pełna bruzd i zmarszczek – kojarzy nam się przede wszystkim ze szkodliwym oddziaływaniem promieni UV. Mocnemu słońcu, umilającemu nam czas w okresie wiosennym i letnim, chętnie przypisujemy fatalny w skutkach wpływ na cerę. W powszechnej opinii to właśnie ono przyczynia się do starzenia naskórka i licznych chorób. Tymczasem największe niebezpieczeństwo czeka na naszą skórę… zimą.

Mróz, śnieg, zimne powietrze i wiatr na zewnątrz, a w budynkach klimatyzacja i ogrzewanie – to, w największym skrócie, recepta na szybkie doprowadzenie skóry do rozpaczliwego stanu. I to nie tylko w kontekście jej wyglądu, ale także właściwego funkcjonowania i spełniania swoich biologicznych zadań. Bez odpowiednich środków ochronnych może zostać całkowicie zniszczona.

Skóra zniszczona – skóra wysuszona

Zimne, mroźne powietrze powoduje, że skóra traci wodę i staje się przesuszona. To szczególnie dokuczliwe dla cery wrażliwej, dojrzałej i naczynkowej. Skóra staje się napięta, podrażniona i zaczyna boleć, a naczynka zaczynają nieestetycznie pękać – te, które popękały na skutek działania niskiej temperatury, można ponownie zamknąć tylko za pomocą zabiegu laserowego w gabinecie kosmetycznym. Co naturalnie nie jest ani tanie, ani tym bardziej łatwe do wykonania.

Mroźne powietrze sprawia również, że w głębokich strukturach skóry zaczynają się procesy doprowadzające do pojawienia się dodatkowych zmarszczek. Dają się one we znaki szczególnie mocno na twarzy, dramatycznie ją postarzając. Jednak pęknięcia i zaczerwienienia widoczne są chociażby na dłoniach. Co gorsza, nawet duża ilość kremu nakładanego na te miejsca może nam w takiej sytuacji w żaden sposób nie pomóc. Dlaczego? Ponieważ absorpcja składników odżywczych z kremów jest utrudniona na skutek zimna. W rezultacie doraźne przeciwdziałanie daje znikomy rezultat.

Raz ciepło, raz zimno – fatalnie

Duże znaczenie dla kondycji naszej skóry mają również częste zmiana temperatury otoczenia. Ciągłe wchodzenie i wychodzenie z ogrzewanych pomieszczeń wywołuje nadwrażliwość skóry na bodźce, widoczne stają się na niej liczne zaczerwienienia, może pojawiać się również nadwrażliwość. Podobny rezultat przynosi przebywanie w klimatyzowanych pomieszczeniach. Co gorsza, gdy klimatyzator nie jest prawidłowo czyszczony, rozpyla kurz i alergeny – a one także nie pozostają bez wpływu na nasz organizm i naskórek.

Zdecydowanie najbardziej niebezpieczne jest jednak częste i długotrwałe przebywanie w niesprzyjającej aurze. Jeśli to możliwe, trzeba zakrywać jak największą powierzchnię ciała, nie zakładać zbyt obcisłych ubrań i starać się by były suche. Jeśli więc zmokniemy, to na wszelki wypadek wróćmy do domu się przebrać. To pozwoli zminimalizować ryzyko powstania odmrożeń, których skutki są niezwykle trudne do odwrócenia – wspomnijmy choćby o tym, że skóra staje się zaczerwieniona, szorstka i podatna na wszelkie uszkodzenia mechaniczne.

Zniszczona skóra – co zrobić?

Najważniejsze jest natłuszczanie i nawilżanie, zwłaszcza twarzy, bo to ona jest najbardziej narażona na działanie czynników zewnętrznych. Dobór odpowiedniego kremu jest bardzo ważny, szczególnie jeśli wybieramy się na dłużej poza dom. Składnikiem kremu, który najlepiej poradzi sobie utrzymaniem naskórka w odpowiednim nawilżeniu, będzie wazelina biała. Ten specyficzny kosmetyk określić można jako tłusty krem, który świetnie łagodzi podrażnienia, nawilża i chroni.

Podobne działanie ma wosk pszczeli. Dzięki wysokiej zawartości karotenoidów i nienasyconych kwasów tłuszczowych zdradza on silne działanie nawilżające. Pozostawia też warstwę ochronną, stanowiącą zaporę przed bezpośrednim oddziaływaniem wiatru. Pomocna będzie w tym względzie również parafina. Ma ona właściwości rozgrzewające i łagodzące. Ponadto świetnie nawilża zniszczoną skórę, nadając jej elastyczności.

W nocy i bez słońca

Pielęgnacja na noc wygląda nieco inaczej, niż w ciągu dnia. Należy przede wszystkim użyć kosmetyków o lżejszym oddziaływaniu. Takich, które pomogą zniszczonej skórze w pierwszej kolejności dotlenić się (zamiast odseparować od otoczenia) i zregenerować. Warto pomóc naszej cerze w zwalczaniu wolnych rodników, na przykład wybierając krem z wysoką zawartością witaminy C.

Warto pamiętać także o promieniowaniu słonecznym i odpowiedniej ochronie przed jego oddziaływaniem. Wiele osób zastanawia się, czy należy używać filtrów UV podczas zimy. W końcu dzień jest wówczas bardzo krótki, a słońca na niebie jak na lekarstwo. To jednak nie oznacza, że promieniowania nie ma. Otóż jest ono obecne i to w dosyć dużej ilości.

Trzeba o nim pamiętać, mimo, że ostre słońce pojawia się tylko okazjonalnie. Podczas pobytu w mieście, na krótkim spacerze czy zakupach, wystarczające okażą się naturalnie najniższe filtry. Dadzą one nam właściwą ochronę i nie będą stanowić blokady dla powietrza. Jednak podczas wędrówek w górach lub wśród natury, gdzie przeważa otwarta przestrzeń, należy używać mocnych filtrów – nawet takich, rzędu SPF 30. Osoby o bardzo jasnej karnacji mogą pokusić się nawet o skorzystanie z SPF 50. Dla narciarzy zażywających ruchu na stoku to wręcz obowiązek.

Ratunek dla spierzchniętych ust

Również na usta trzeba bardzo uważać w czasie zimy. Przesuszają się one jeszcze łatwiej i szybciej niż skóra na twarzy czy rękach. Często zwilżane językiem i osuszane zimnym powietrzem momentalnie stają się spierzchnięte. Zaczynają być sztywne, łatwo pękają, bolą i krwawią, prowokując do kolejnego zwilżenia językiem – i tak w kółko. Powtarzając te czynności, tylko pogarszamy sytuację.

Nakładanie zwykłej szminki lub błyszczyku nic w takiej sytuacji nie daje. Szczególnie jeśli nie mają one odpowiednich składników aktywnych. Podobnie jak w przypadku skóry, warto zadbać o to, by nasze kosmetyki wykonane były na bazie pszczelego wosku lub wazeliny – najlepiej zaś, jeśli będą wyprodukowane tylko z któregoś z tych składników. W domu usta można smarować również zwykłym, naturalnym miodem. Posiada on wiele właściwości zdrowotnych i niewątpliwie pomoże w regeneracji skóry.

Niezbędne rękawiczki

Przy ujemnych temperaturach ciepłe rękawiczki to podstawa. Szczególnie wtedy, gdy trzeba wykonać prace na dworze – np. wymagające kontaktu ze śniegiem, jak odśnieżanie czy lepienie bałwana z dzieckiem. Bez rękawiczek bardzo łatwo możemy doprowadzić do odmrożenia, które nawet po zaleczeniu będzie się odnawiać każdej zimy. Podrażniona przez mróz skóra dłoni będzie często pękać i krwawić, utrudniając nawet najprostsze codzienne czynności.

Aby dobrze zadbać o dłonie zimą należy stosować głównie tłuste, intensywnie nawilżające kremy na bazie parafiny, masła shea i wazeliny. Dobrze jest wcześniej zrobić peeling, a po wtarciu kremu, nałożyć specjalnie rękawiczki, które utrzymają ciepło i sprawią, że składniki lepiej wchłaniają się w głąb zniszczonej skóry.

Domowe maseczki

Nie trzeba wcale wydawać mnóstwa pieniędzy w drogeriach i aptekach, by chronić się przed negatywnymi aspektami zimy oraz skutecznie odwrócić szkody, jakie niesprzyjająca pogoda wyrządziła skórze. Większość kuracji posiadających zbawienne działanie regenerujące skórę można z łatwością wykonać samemu w domu. Szybko i tanio.

Do pierwszej z nich potrzebne będzie:

  • ok. 100 g masła shea,

  • 3 łyżki stołowe oleju kokosowego,

  • 6 łyżek stołowych olejku migdałowego.

Masło i olej kokosowy umieść w misce, a potem wymieszaj. Następnie dodawaj do mieszanki gorącej wody tak, by składniki stopniowo się rozpuszczały. Postaraj się dokładnie wymieszać wszystkie składniki, dodając do nich olejku migdałowego. Kiedy już Ci się to uda, odstaw mieszankę do lodówki na pół godziny. Po tym czasie jeszcze raz dokładnie wymieszaj balsam (możesz użyć miksera lub blendera), a następnie rozpocznij regularne kuracje. Mieszanką możesz smarować całe ciało oraz twarz dla nawilżenia i złagodzenia podrażnień.

Drugi sposób przygotowania maseczki do twarzy wymagać będzie jedynie wykorzystania ubitego białka z 2-3 jajek. Miksturę tego typu należy nałożyć na twarz i trzymać do całkowitego wyschnięcia. Potem trzeba ją zmyć letnią wodą. Skóra będzie natłuszczona i zregenerowana, a także mniej podatna na wpływ zimnego powietrza.

Warto pomyśleć także o maseczce, która świetnie natłuszcza, oczyszcza i rozjaśnia przebarwienia. Aby ją przygotować wystarczy zblendować połówkę awokado, dodać kilka kropel oliwy z oliwek i soku z cytryny. Mieszankę powinno się nałożyć na twarz (koniecznie omijając okolice oczu) i, po 15 minutach, spłukać.

W domu można też zrobić naturalny peeling do rąk. Potrzebny będzie element ścierający – do tego najlepszy jest cukier, zwłaszcza brązowy. Drugim podstawowym składnikiem powinna być oliwa z oliwek lub pestek winogron. Do tego możemy dodać odrobię śmietanki, jeśli chcemy odżywić ręce, lub miodu, gdy ważna jest dla nas regeneracja i nawilżenie. Dłonie należy masować peelingiem tak jak przy użyciu kremu do rąk lub mydła przez 5 minut. Szczególną uwagę poświęć okolicy paznokci i zgrubiałym miejscom.

Więcej o pielęgnacji skóry i dbaniu o zdrowie zimą dowiesz się z magazynu „Dr Medicus„. Koniecznie sprawdź jak otrzymać prenumeratę!