Ukryte mechanizmy nadwagi

Każdy, kto choć raz był zmuszony walczyć z nadwagą czy otyłością, doskonale wie jak trudno jest pokonać nawet niewielką ilość zbędnych kilogramów. Eksperymentalne diety, wymagające dużego wysiłku ćwiczenia i regularna suplementacja zazwyczaj nie przynoszą spodziewanych efektów. Szala wagi niemal nie rusza się z miejsca, narasta zdenerwowanie i pojawia się ochota na zajadanie stresu. A, zaraz za nim, efekt jo-jo.

Czy zatem zrzucenie dużej ilości kilogramów jest w ogóle możliwe? Czy istnieje jakaś metoda, która gwarantuje sukces? Czy potrzebne są odpowiednie tabletki, ćwiczenia, dieta? Może konieczna jest większa motywacja i konsekwencja w działaniu? A może wszystko zależy jedynie od kwestii genetycznych?

Odpowiedzi na większość z tych pytań nauka nie jest nam w stanie jeszcze udzielić w sposób pewny i jednoznaczny. Jej ostatnie dokonania pozwalają nam jednak spojrzeć na kwestie odchudzania z dużym optymizmem. Jeśli zatem Ty lub ktoś z Twoich bliskich ma kłopoty z utrzymaniem właściwej wagi,koniecznie uważnie przeczytaj zebrane przez nas ustalenia.

 

W zgodzie z sobą

W internecie, telewizji i radiu często słyszymy o cudownych środkach, za sprawą których odchudzanie staje się dziecinnie proste. Zrzucenie nawet dużej nadwagi okazuje się nie tylko możliwe, ale wręcz… przyjemne. Zgrabne hasła reklamowe przekonują nas, że wystarczy jedynie odpowiednia strategia działania, by kilogramy same zaczęły znikać. Badania pokazują jednak, że odchudzanie – bez wysiłku fizycznego i podjęcia wyrzeczeń – jest praktycznie pozbawione szans na sukces.

Naukowcy twierdzą, że jednym z najlepszych sposobów na odchudzanie jest działanie w sposób zgodny z naszą naturą. Okazuje się bowiem, że zmuszanie organizmu do różnego typu wyrzeczeń uruchamia w nim przeważnie odruch obronny. Co oznacza, że próbę zrzucenia wagi, nasze komórki zaczynają traktować jako zagrożenie. Warto sobie to dobrze zapamiętać – zanim zaczniemy kurację odchudzającą, musimy poznać pewne mechanizmy, odpowiadające za przybieranie na wadze. W innym wypadku zostaniemy z niczym.

 

Otyłość emocjonalna

Wiele lat temu, doktor Walter W. Hamburger, profesor psychiatrii na Rochester University, uznał przejadanie się za jedną z kluczowych przyczyn nadwagi. Twierdził on, że prawie każdy człowiek ma skłonność do jedzenia więcej, niż potrzebuje. I to właśnie wyrządza nam największą szkodę w perspektywie trzymania wagi. Sami nie wiemy kiedy, jak i dlaczego sięgamy po jedzenie.
Hamburger stworzył listę czterech kategorii przejadania się, które prowadzą do otyłości emocjonalnej:

  • przejadanie się jako odpowiedź na napięcia nerwowe,
  • przejadanie się jako forma pocieszenia w trudnych sytuacjach życiowych,
  • przejadanie się jako symptom ukrytej choroby (nerwica),
  • przejadanie się jako uzależnienie od jedzenia.

Naukowiec ustalił ponadto, że nawet u osób, które mają zdrowy, aktywny tryb życia skłonność do podjadania może skutkować nadwagą. Dzieje się tak, ponieważ odruch sięgania po ciastko, batonika, czekoladę lub innego typu przekąskę, pozostaje niejako poza naszą świadomością. Odruch ten jest wyjęty spod naszej kontroli – dzieje się automatycznie. Trudno jest nam się na nim przyłapać i, tym bardziej, wyeliminować go z naszego życia.

Doktor Stanley Schachter, twierdzi ponadto, że jednym z częstszych problemów u osób z nadwagą jest trudność z rozróżnieniem uczucia głodu od uczucia niepokoju wywołanego przez stres. W rezultacie osoby znerwicowane odczuwają głód, mimo że faktycznie go… nie odczuwają. Zajadają stres i żadne odchudzanie nie przynosi w ich przypadku rezultatu, o ile nie zostanie poprzedzone wyjściem z nerwicy.

Nierzadko przejadanie się oraz wybieranie żywności bogatej w tłuszcz i cukier są elementem tradycji. Przypomnijmy sobie rodzinne uroczystości, na których jeszcze parę lat temu królowały tłuste potrawy, na czele z rosołem. To właśnie tam, przy stole usłyszeć można było o pulchnym, zarumienionym chłopcu z 10 kg nadwagi, że jest… zdrowy.

 

Otyłość genetyczna

Wieloletnie badania, prowadzone nad otyłością, pozwoliły ponad wszelką wątpliwość stwierdzić, że niektóre jej rodzaje są wrodzone. Warto pamiętać jednak o tym, że czynniki genetyczne o niczym tak naprawdę nie przesądzają. Innymi słowy: to, że ktoś ma skłonność do tycia, nie oznacza, że będzie miał nadwagę – jest to raczej wskazówka, że musi uważać na każdy kęs. Analogicznie, osoba nieobciążona genetycznie, będzie mogła pozwolić sobie na znacznie więcej. Pomiędzy tymi skrajnymi przypadkami znajduje się większość z nas. Każdy sam musi odkryć, w którym miejscu skali się znajduje i określić, ile może zjeść, żeby nie zaszkodzić swojemu zdrowiu.

 

Otyłość a cukrzyca

Niektórzy naukowcy uważają, że otyłość jest powiązana z cukrzycą. Skłonność do obu tych schorzeń może przechodzić z pokolenia na pokolenie. Otyłe osoby, zarówno cukrzycy jak i nie, mają problem ze spalaniem glukozy. Obie te grupy wykazują skrajną nietolerancję insuliny. W obu grupach można zaobserwować wydzielanie dużych ilości insuliny po zjedzeniu posiłków bogatych w cukier. Jedyna różnica polega na tym, że u osób z cukrzycą anomalie te są bardziej nasilone.

 

Sylwetka prawdę powie

Sheldon, znany antropolog, który przez dekady zajmował się kształtem ludzkiego ciała , klasyfikuje ludzi według trzech typów sylwetek:

  • endomorficznej – masywny tułów oraz krótkie kończyny. Znacząca część ich masy jest zgromadzona w dolnej części brzucha. Wszystkie części ciała są miękkie i obłe;
  • mezomorficznej – solidna, muskularna i kanciasta sylwetka, do tego grube kości, wydatne stawy i wyraźnie zarysowane mięśnie nóg, nadgarstki są grube, a dłonie szerokie;
  • ektomorficznej – drobny korpus długie nogi i ramiona, cienkie palce, wydłużone, wąskie dłonie i stopy.

Jak widzimy pierwszy typ sylwetki jest najczęściej właściwy właśnie dla osób otyłych. Można uznać, że endomorficzna sylwetka jest dziedzicznym czynnikiem, który zwiększa prawdopodobieństwo otyłości. Dorośli, u których otyłość pojawiła się już w okresie dojrzewania, zawsze mają tego typu budowę ciała.

Warto jednak pamiętać, że mezomorfizm także jest powszechnym typem figury dla osób mających problemy z wagą. Tylko wygląd w typie ektomorficznym jest związany z naturalną odpornością na otyłość.

 

Co więc robić?

Naukowcy są zgodni, co do kilku zasad. Przede wszystkim podkreślają oni, że należy spożywać posiłki w bardzo regularnych odstępach czasu. Najlepiej jeść pięć razy dziennie i, za każdym razem, spożywać małe ilości. Dlaczego? Ponieważ nasz organizm, odczuwając nawet mały głód (którego nie zaspokajamy), przełącza się na tryb intensywnego oszczędzania energii i gromadzenia zapasów.

W ten sposób normalne czynności, na które zużylibyśmy 400 kcal, pochłaniają zaledwie 200 kcal, a różnica jest odkładana w postaci tkanki tłuszczowej w naszym organizmie. To wydaje się oczywiście ilością niewielką, a jednak według obliczeń dietetyków w skali roku może przynieść nam aż 10 dodatkowych kilogramów!

Co jeszcze? Badania wskazują, że nawet proste, codzienne czynności mogą radykalnie zmienić nasze życie. Przykładowo osoba praworęczna może zmniejszyć ilość spożywanych kalorii aż o 20% dokonując jednej tylko zmiany w swoim życiu – jedząc lewą ręką. Jeśli do tego poda sobie posiłek na czerwonym talerzu, to prawdopodobnie zje mniej. Wszystko dlatego, że czerwień wpływa negatywnie na apetyt.

Nauka nie ma wątpliwości, że najprostsze mechanizmy oddziaływania na ludzką psychikę, działają zdecydowanie najskuteczniej. Przykładowo powieszenie dużego lustra w kuchni może przyczynić się do zredukowania apetytu nawet o 15%. Podczas gdy wystawienie mniej różnorodnych potraw na stół poprawi ten współczynnik o jeszcze ok 5-7%.

Naukowcy sugerują również zwolnienie tempa spożywania posiłków. Dobrą praktyką jest odkładanie sztućców na stół po każdym wykonanym kęsie oraz używanie mniejszych talerzy czy wąskich szklanek. Wydać może się to sposobem nieco naiwnym, ale okazuje się niezwykle skuteczne. Nie od dziś wiadomo, że małymi krokami (powoli i uparcie) można zajść o wiele dalej, niż wykonując zamaszyste ruchy.

 

Nie każdy chudy jest… chudy

Warto pamiętać, że nawet osoby szczupłe, które nie stosują się do zasady regularnego spożywania posiłków, mogą być… otyłe. Przypadek taki określany jest w nauce syndromem TOFI – thin outside fat inside – co tłumaczy się jako chudy na zewnątrz, gruby w środku. Jak to możliwe, że ktoś o zgrabnej sylwetce ma problemy z otyłością?

Wynika to przede wszystkim z otłuszczenia organów wewnętrznych. To, natomiast, jest efektem przyjmowania zbyt dużej ilości cukrów prostych w diecie. Jeśli chcemy mieć pewność, że nie grozi nam syndrom TOFI, koniecznie wyeliminujmy lub ograniczmy w naszej diecie: sacharozę, fruktozę i syrop glukozowo-fruktozowy. Zmniejszmy ilość spożywanych sosów do sałatek, wędliny, jogurtów, słodkich napojów gazowanych i słodyczy.

Więcej na temat skutecznych sposobów odchudzania oraz niebezpieczeństw, jakie wynikają ze stosowania popularnych metod zbijania wagi, dowiesz się z magazynu „Dr Medicus”. Twoje zdrowie zależy wyłącznie od Ciebie – nie pozwól innym o nim decydować, koniecznie sprawdź warunki naszej prenumeraty!