Czy warto jeść śledzie? Korzyści zdrowotne

śledź czy jest zdrowy

O tym, że warto jeść ryby mówi się niezwykle często. W dietach sportowców króluje tuńczyk, a o jego zdrowotnych właściwościach napisano tysiące artykułów. Zanim zdobył popularność, to śledź był rybą docenianą na polskich stołach. Czy wiesz, że może on konkurować w pojedynku na najzdrowszą żywność?

Śledzie po kaszubsku, w occie, pod pierzynką, sałatki śledziowe – przepisów kulinarnych ze śledziem w roli głównej jest jeszcze więcej, niż artykułów zachwalających właściwości tuńczyka. Dowiedz się, jakie potencjalne korzyści zdrowotne przemawiają za włączeniem śledzia do regularnej diety.

  1. Przeciwutleniacze, czyli ochrona przeciwnowotworowa

Kiedy mówi się o przeciwutleniaczach, większość wyobraża sobie zieloną herbatę, warzywa albo owoce.

Witamina E i selen to dwa najsilniejsze antyoksydanty, które można znaleźć właśnie w śledziach. Oba te składniki odgrywają niezwykle istotną rolę w organizmie i minimalizują uszkodzenia tkanek. Pełnią też ważne funkcje w układzie odpornościowym.

  1. Jeden z najniższych poziomów zawartości rtęci

Ryby, choć zdrowe, mają swój słaby punkt w postaci rtęci. Jej duże ilości można znaleźć na przykład w mieczniku. Między innymi dlatego wiele osób boi się włączania ryb do diety. Nie są również polecane kobietom w ciąży.

Rtęć jest toksyczna dla organizmu ludzkiego i może spowodować trwałe uszkodzenia narządów wewnętrznych. Śledź, to ryba oceaniczna, która ma jeden z najniższych wskaźników rtęci. Można go jeść bezpiecznie. Dla porównania, w tuńczyku wskaźnik ten jest nawet 5 razy wyższy.

  1. Witamina B12, czyli wspomaganie pracy mózgu

Śledź stanowi również bogate źródło innych witamin z grupy B. Należy pamiętać, że wszystkie odgrywają ważną rolę w procesach metabolicznych organizmu. Witamina B12 wspomaga działanie żelaza, zapobiega anemii i wpływa na funkcjonowanie układu nerwowego.

Badania dowodzą, ze nawet 40% starszych osób może przejawiać niedobory witaminy B12, jednocześnie jest to jeden z najczęściej rejestrowanych niedoborów na świecie!

  1. Źródło kwasów tłuszczowych omega-3 dla zdrowego serca

Kwasy tłuszczowe omega-3 mają właściwości przeciwzapalne i wspomagają pracę całego organizmu, chronią przed chorobą Alzheimera. Odpowiednia ilość w diecie przyczynia się do obniżenia ryzyka chorób serca. Jedzenie tłustych ryb przyczynia się do obniżenia poziomu cholesterolu. Niektóre badania dowodzą również, że kwasy omega-3 minimalizują ryzyko rozwoju nowotworów.

  1. W okresie jesienno-zimowym dostarcza witaminę D3

Niekwestionowanie najlepszym źródłem witaminy D3 jest słońce. W okresie letnim wystarczy przebywać na zewnątrz, aby organizm otrzymywał jej tyle, ile potrzebuje. W Polsce przez niemal pół roku słońce zakrywane jest przez chmury, a organizm wymaga zabezpieczenia przed niedoborem. Skutki niewystarczającej ilości witaminy D3 mogą być niebezpieczne dla organizmu i zwiększać ryzyko zachorowań na nowotwory, choroby układu krążenia i pogłębiać stany depresyjne.

Śledź jest jednym z najlepszych źródeł witaminy D! Jeden filet pokrywa nawet 75% zalecanego dziennego spożycia!

  1. Może pomóc w obniżeniu ciśnienia krwi

Badania dowodzą, że regularne jedzenie śledzi przyczynia się do zwiększenia produkcji tlenku azotu. Dzięki temu osoby z nadciśnieniem po kilku tygodniach mogą rejestrować obniżenie ciśnienia krwi. Wszystko to za sprawą odpowiednich aminokwasów.

Śledź jest tani, zdrowy i łatwo go przygotować. Mówi się, że ma doskonały stosunek ceny do wartości odżywczych. Może stanowić samodzielny posiłek lub być dodatkiem do kanapek czy sałatek. Sposobów na włączenie go do diety jest bardzo dużo. Czasem warto poszukać prostego zamiennika dla produktów, na które rozpoczął się trend żywieniowy. Nie trzeba rezygnować z tuńczyka czy łososia, jednak warto pamiętać, że śledź może być znacznie lepszą alternatywą.

Jeżeli chcesz nauczyć się samodzielnie podejmować decyzje żywieniowe i bez konsultacji z dietetykiem znać wartość odżywczą produktów odwiedzaj regularnie magazyn „Dr Medicus”. Droga do zdrowego trybu życia jest prostsza, niż myślisz. Zadbaj o swój organizm już dziś!

Ziarna w diecie – korzyści dla zdrowia

ziarna w diecie zdrowie

Są lekkostrawne, stanowią bogactwo składników odżywczych, regulują pracę jelit – to tylko niektóre właściwości ziaren. Mimo to, bardzo rzadko lądują na naszych talerzach. To duży błąd, ponieważ jedzenie ich, to same korzyści dla zdrowia.

Niegdyś ziarna były nie tylko znanym pożywieniem, ale przede wszystkim cenionym. Ich wielkość zupełnie nie odzwierciedla wartości składników. Sprawdź, które z nich warto włączyć do diety.

Te ziarna to prawdziwa bomba wartości odżywczych

Mamy nadzieję, że ze względu na walory zdrowotne i odżywcze, ziarna wrócą do łask i coraz częściej będą gościć na polskich talerzach. Zawierają mnóstwo składników mineralnych – żelaza, magnezu, cynku, fosforu. Są też bogactwem witamin, błonnika i protein.

  1. Amarantus – bezglutenowy zamiennik mięsa

Znany od ponad 4 tysięcy lat. Roślina ta pochodzi z Ameryki Południowej, gdzie wieki temu uznawana była za świętą. W Polsce znany jest jako szarłat. Ziarna amarantusa są bardziej wartościowe niż ziarna pszenicy. To bogate źródło białka, które zawiera wszystkie niezbędne aminokwasy, które organizm musi pozyskiwać z zewnątrz. Jest więc dobrym zamiennikiem mięsa w dietach wegańskich i wegetariańskich.

Zawiera witaminy E, D, C i A. Ze względu na błonnik, polecany jest osobom, które zmagają się z zaburzeniami pracy jelit. Łatwo przyswajalne magnez, żelazo i wapń czynią go zdrowym i wartościowym dodatkiem dań obiadowych.

Ziarna amarantusa można wykorzystywać w kuchni do przygotowywania głównych posiłków i deserów lub jako dodatek do pieczywa, sałatek i wypieków.

  1. Kasza gryczana – naturalne wspomaganie mózgu

Jeszcze kilka wieków temu królowała na stołach. Później została wyparta przez ziemniaki, które były łagodniejsze w smaku. Choć ziemniaki również warto od czasu do czasu serwować, jako dodatek do głównego dania, jeszcze korzystniej jest co najmniej dwa razy w tygodniu sięgnąć po kaszę gryczaną.

Wyrazisty smak kaszy nie zawsze zyskuje zwolenników, ale jej wartości odżywcze mają szanse przekonać każdego.

Kasza gryczana to, podobnie jak ziarna amarantusa, bogate źródło białka i aminokwasów, których organizm sam nie jest w stanie wyprodukować. Naturalny błonnik chroni natomiast układ pokarmowy i gwarantuje oczyszczanie organizmu, zapobiegając zaparciom. W dietach odchudzających jest znacznie lepszym rozwiązaniem, niż popularne ziemniaki, bo znacznie zmniejsza uczucie głodu. Witaminy z grupy B, witamina C i E dbają o dobrą kondycję organizmu, uszczelniają naczynia krwionośne, działają antyoksydacyjnie. Magnez dba o układ nerwowy i korzystnie wpływa na pracę mózgu. Przeciwutleniacze chronią serce, układ pokarmowy i wątrobę. Ze względu na niski indeks glikemiczny, kasza gryczana polecana jest osobom, kontrolującym poziom cukru we krwi.

  1. Teff – czyli miłka abisyńska dla wymagających organizmów

Określana jest jako „pseudo zboże”. Jest niezwykle popularne w diecie Etiopczyków. W Europie, zwłaszcza w Polsce, nazwa tego zboża jest prawie nieznana. Warto jednak przyjrzeć się jej uważnie, zwłaszcza jeśli amarantus i kasza gryczana nie znajdują miejsca w jadłospisie. Jej ziarna mają orzechowy zapach i mogą różnić się kolorem.

Co ciekawe, ziarna miłki abisyńskiej zyskują popularność, dzięki temu, że stanowią doskonały zamiennik dla produktów uczulających alergików. Wspierają również układ immunologiczny, dzięki czemu organizm jest odporny na choroby i infekcje. Oprócz tego są bogate w błonnik, białko, witaminy. Nie zawierają glutenu, więc osoby z celiakią mogą spożywać je bez obaw.

Mąka z miłki abisyńskiej uznawana jest za jedną z najbezpieczniejszych dla osób, które wykazują szczególne potrzeby w zakresie zdrowego żywienia – osób zmagających się z alergiami, nietolerancjami, chorobami układu pokarmowego. Mała ilość sodu w ziarnach teff sprawia, że są one bezpieczne dla osób zmagających się z chorobami serca.

  1. Ziarna Quinoa, czyli surowe nasiona komosy ryżowej

Podobnie jak amarantus i gryka, ziarna Quinoa zaliczane są do pseudozbóż. Nasiona są bogate w skrobię, ale nie należą do zbóż. Komosę ryżową przygotowuje się równie szybko, jak kasze.

Magnez, żelazo, wapń, mangan i fosfor powodują, że komosa ryżowa jest doskonałym elementem potraw dla osób zmagających się z miażdżycą i cukrzycą. Ziarna Quinoa zawierają kwasy omega-3, które można czerpać głównie z ryb.

Ziarna można stosować jako zamiennik ziemniaków, kasz i ryżu. Sprawdza się jako dodatek do sałatek i deserów.

Na zdrowie wpływa wiele czynników. Najczęściej jednak swoje dolegliwości należy konfrontować z codzienną dietą. Wiele osób zapomina, że to, co trafia na talerz wpływa później na samopoczucie. Coraz więcej osób decyduje się na diety wegańskie lub wegetariańskie, dlatego ziarna mogą okazać się strzałem w dziesiątkę podczas komponowania posiłków. Zdrowie zaczyna się w jelitach. Więcej informacji na ten temat znajdziesz w magazynie „Dr Medicus”. Zadbaj o siebie i bliskich.

Infekcje bakteryjne – naturalne metody leczenia

infekcje bakteryjne jak leczyć

Za każdym razem, gdy pojawia się infekcja, pierwszą myślą jest farmakoterapia antybiotykowa. Szybki rozwój medycyny, zapoczątkował erę sięgania po nie nawet wtedy, gdy nie ma takiej potrzeby. Niewiele osób zdaje sobie sprawę, że antybiotyki, to środki, które działają wyłącznie na infekcje bakteryjne. Jeszcze mniej osób wie, że bakterie coraz częściej są odporne na te leki!

Syntetyczne antybiotyki działają na złe i dobre bakterie, nigdy na wirusy

Niestety antybiotykoterapia, nie oznacza wyłącznie korzyści . Każdy organizm ma swoją naturalną florę bakteryjną, która chroni go przed wszelkiego rodzaju chorobami. Kiedy przyjmujemy antybiotyk, ten rozprawia się również z bakteriami, które sprzyjają odporności. Im częściej sięgamy po syntetyk tym większe ryzyko, że nasz organizm będzie coraz bardziej osłabiony, a leki w końcu przestaną działać. Bakterie uodparniają się, a my nie dostrzegamy niepokojących objawów – często są nieoczywiste i nie łączymy ich z odpornością na antybiotyk .

Osłabiony organizm staje się podatny na kolejne infekcje, również grzybicze, a zaburzenia flory bakteryjnej jelit prowadzą do wielu dolegliwości, takich jak mdłości czy wzdęcia. Kolejne infekcje, to kolejny antybiotyk, a to jest najprostsza droga do uodpornienia się na lek.

Należy również pamiętać, że nie każda infekcja atakująca organizm podlega antybiotykoterapii. Zanim więc zdecydujesz się na przyjmowanie antybiotyku, upewnij się, że nie masz do czynienia z wirusem. Wirusy odpowiadają za większość dolegliwości i infekcji, a my lecząc je antybiotykami jeszcze bardziej osłabiamy organizm. To błędne koło może przyczynić się do poważnych problemów zdrowotnych.

Naturalne metody leczenia

Alternatywą dla każdorazowego sięgania po antybiotyki w czasie infekcji, są naturalne metody leczenia. Nawet w przypadku, gdy sięgasz po syntetyczne leki, warto wykorzystać domowe sposoby, aby wspomóc obronę organizmu.

  1. Probiotyki to podstawa odporności

Bakterie jelitowe stoją na straży odporności. Zapobiegają stanom zapalnym, chronią przed nowotworami, ułatwiają wchłanianie składników odżywczych niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania. Wzmacniając florę bakteryjną jelit, wzmacniasz odporność organizmu, dzięki czemu szybciej i skuteczniej radzi sobie z infekcjami bakteryjnymi.

Bogatym źródłem dobrych kultur bakterii są kefiry, jogurty naturalne, kiszonki (kiszona kapusta, ogórki, fermentowana żywność skutecznie wspiera florę jelitową) i kombucha – grzyb herbaciany.

  1. Odkażaj i płucz gardło

Infekcje bakteryjne bardzo często atakują górne drogi oddechowe. Pojawia się uciążliwy ból gardła, chrypa, osłabienie i trudności z przełykaniem. Nawet łagodnych objawów nie wolno ignorować, bo mogą przerodzić się w ostry stan zapalny gardła. Trzeba działać od razu, aby zahamować rozwój infekcji i łagodzić objawy.

Kilka razy dziennie sięgaj po wszelkiego rodzaju płukanki. Doskonale sprawdzą się roztwory wody z solą lub sodą, czy soku z buraków z octem. Jeżeli nie lubisz płukać gardła, pij napary z rumianku, który wykazuje działanie antybakteryjne.

  1. Sięgaj po przeciwzapalne, przeciwbólowe i wykrztuśne zioła

W przypadku zakażeń bakteryjnych zioła mogą pomóc zwalczyć infekcję. Często mają działanie przeciwbakteryjne, rozkurczowe, wykrztuśne, przeciwzapalne i przeciwbólowe. Dla najlepszych i najszybszych efektów najlepiej jest stosować mieszanki ziół i olejków ziołowych.

Doskonale sprawdzą się ziele tymianku (ma działanie przeciwbakteryjne), jeśli zmagasz się z infekcją dróg oddechowych skuteczny może okazać się korzeń lukrecji, kwiatostan lipy lub mięta pieprzowa.

Wszystkie te zioła można ze sobą połączyć w odpowiednich proporcjach. Pamiętaj jednak, że jeśli przyjmujesz na stałe jakiekolwiek leki, zalecana jest szczególna ostrożność!
Zioła bardzo często wchodzą w reakcje z medykamentami, obniżając lub podwyższając ich wchłanianie.

  1. Włącz do swojej codziennej diety naturalne antybiotyki

Najlepsze efekty uzyskasz, jeśli na stałe będą gościć na Twoim talerzu. Zbudują odporność i pomogą szybciej pokonywać infekcje, a nawet poprawią trawienie.

Połącz miód z cynamonem lub kurkumą. Zrób syrop z cebuli i od czasu do czasu zjedz kanapkę z czosnkiem. Jeśli często zmagasz się z infekcjami dróg moczowych jedz suszoną żurawinę lub codziennie pij żurawinowy sok.

Wszystkie te produkty można na co dzień wykorzystać w kuchni podczas przygotowywania posiłków. Takie domowe lekarstwa są bezpieczne i w pełni naturalne, nie osłabiają naturalnej flory bakteryjnej.

Częste przyjmowanie syntetycznych leków może doprowadzić do spadku odporności organizmu i przyczynić się do znacznie większych problemów zdrowotnych. W dobie leków syntetycznych, które niemal po kilku godzinach „stawiają na nogi”, sięgamy po nie niezwykle chętnie. Niestety często towarzyszy temu brak świadomości pustoszenia naturalnej i dobrej flory bakteryjnej.

Wiedza i świadomość pomoże Ci nie tylko wzmocnić organizm, ale przede wszystkim nauczy Cię reagowania na zagrożenia dla zdrowia. Magazyn „Dr Medicus” to źródło wiedzy o zdrowiu i inspiracja do zmiany trybu życia. Kompleksowe informacje w jednym miejscu, to nie tylko wygoda, ale też bezpieczeństwo. Chroń siebie i tych, których kochasz.

Pasożyty – jak się ich pozbyć naturalnymi sposobami

kiszonki na pasożyty

Czy wiesz, że szacuje się, że nawet 95% ludzi na całym świecie jest żywicielem dla pasożytów? Niektóre źródła donoszą, że nie ma ani jednej osoby wolnej od zarażenia. W Polsce nie prowadzi się tego rodzaju statystyk i bardzo rzadko chory otrzymuje skierowanie na badania, które miałyby wykluczyć lub potwierdzić choroby pasożytnicze.

Kolejne dane, które nie napawają optymizmem mówią o tym, że człowiek może stać się żywicielem dla ponad 35 różnych gatunków pasożytów. Te najczęściej spotykane, to owsik ludzki, glista oraz lamblia.

Detoksykacja organizmu

Choć bardzo często używa się tego terminu, rzadko mówi się o nim w kontekście pozbywania się pasożytów z organizmu. Powinien być to główny powód, dla którego wprowadzamy rygor do swojej diety.

Pasożyty to organizmy, które zarażają inny organizm i żyją w nim oraz się nim żywią – to dla nich sposób na przetrwanie. Mogą żyć w organizmie żywiciela bez dawania żadnych objawów, ale mogą również powodować choroby. Zakażenia występują wtedy, gdy pasożyty rosną w organizmie żywiciela, atakują narządy, rozmnażają się, powodują ciężkie choroby.

Objawy, które muszą niepokoić

Pasożyty identyfikowane są zazwyczaj z niskim lub ograniczonym poziomem higieny. Można się nimi bardzo łatwo zarazić, więc większość statystyk na świecie podaje, że pasożyty mogą być niemal w każdym domu. Świadomość, jakie niosą zagrożenia, choroby i jak odczytywać sygnały, że jesteśmy żywicielem jest wciąż bardzo niska. Pierwszą grupą ryzyka chorób pasożytniczych są dzieci – dlatego to właśnie z czasów dzieciństwa kojarzymy termin „odrobaczanie”. To nic innego jak pozbywanie się pasożytów.

Objawy pasożytniczych infekcji, to zazwyczaj: bóle brzucha, skurcze żołądka, nudności, odwodnienie organizmu, utrata masy ciała, biegunki lub zaparcia, wymioty, częsta lub chroniczna gorączka lub stan podgorączkowy, powiększone węzły chłonne, świąd, anemia, wysypka.

Bardzo często diagnoza jest trudna z tego względu, że wiele infekcji pasożytniczych daje objawy grypopodobne.

Diagnoza i leczenie

Kiedy już dowiesz się, z jakim pasożytem zmaga się Twój organizm, musisz przystąpić do działania. Czasem jest tak, że przy silnym układzie odpornościowym i zdrowej diecie, pasożyt znika sam. Zdarza się to jednak rzadko i zazwyczaj sięgamy wtedy po środki farmakologiczne zalecone przez lekarza – pod warunkiem, że dostaniemy odpowiednią diagnozę. Warto również rozważyć naturalne środki przeciwpasożytnicze.

Naturalne sposoby na pasożyty

Pamiętaj, że jeśli zdecydujesz się na ziołową kurację, a na stałe przyjmujesz leki, musisz robić to bardzo ostrożnie i w konsultacji z lekarzem lub farmaceutą. Wiele ziół reaguje z innymi lekami.

  1. Pestki z dyni

To jeden z najprostszych sposobów na pozbycie się pasożytów. Świeże pestki z dyni należy jeść na czczo. Działają na glistę, owsiki i tasiemca. Pestki dyni mogą jeść zarówno dorośli jak i dzieci, ponieważ nie powodują działań niepożądanych.

Zawierają związki chemiczne, które działają rażąco na układ nerwowy pasożytów, przyspiesza ich usuwanie z przewodu pokarmowego. Przez dwa tygodnie należy spożywać codziennie małą garść pestek dyni. Po tym czasie należy przyjąć łagodny środek przeczyszczający, który oczyści jelita.

  1. Sok z kiszonych ogórków i czosnek

Do tej mieszanki potrzeba około 8 główek czosnku i 250 mililitrów soku z kiszonych ogórków. Czosnek należy obrać i dokładnie zmiażdżyć, następnie zalać sokiem z ogórków i odstawić w zaciemnione miejsce na około 10 dni.

Czosnek ma działanie antybakteryjne i doskonale radzi sobie z wszelkiego rodzaju infekcjami. Odtruwa organizm, warto dodawać go do potraw i kanapek.

Należy wypijać dwie duże łyżki soku przed snem.

  1. Kiszonki

Nie tylko sok z kiszonych ogórków działa oczyszczająco, ale też wszelkiego rodzaju kiszonki. Regularne jedzenie kiszonej kapusty oraz picie z niej soku wzmacnia florę bakteryjną jelit.

  1. Orzechy włoskie

Orzechy charakteryzują się dużą zawartością garbników. Są to substancje łagodzące podrażnienia, mają działanie bakteriobójcze i przeciwzapalne. Dzięki temu orzechy są skuteczne w walce z pasożytami. Wykazują pozytywne działanie w przypadku zaburzeń żołądkowo-jelitowych. Zwalczają grzyby, bakterie i drożdże w układzie pokarmowym.

Dorośli mogą wypijać przed snem 10 ml nalewki z orzechów włoskich.

  1. Olejek oregano

Oregano kojarzy się zazwyczaj z suszoną przyprawą dodawaną do wszelkiego rodzaju potraw. Tymczasem to też doskonały lek na walkę z pasożytami. Olejek oregano hamuje rozwój pasożytów i skutecznie je eliminuje. Zabija również grzyby, bakterie i wirusy. Wzmacnia odporność organizmu.

UWAGA: Olejku nie należy przyjmować w czystej postaci, ma działanie silnie drażniące. Zaleca się wymieszać 2 krople olejku w 250 ml wody. Kuracji nie należy stosować dłużej niż przez 3 tygodnie.

Po oczyszczeniu organizmu, zadbaj o to, aby nie doszło do ponownego zarażenia

  1. Unikaj przetworzonej żywności i rafinowanych cukrów – sprzyjają rozwojowi chorób pasożytniczych.

  2. Zadbaj o odpowiednią podaż błonnika – pozwala utrzymywać regularne ruchy jelit, dzięki czemu organizm się oczyszcza.

  3. Stosuj dietę bogatą w składniki odżywcze, które zadbają o odporność organizmu.

  4. Jeżeli jelita nie działają prawidłowo zadbaj o probiotyki. Wprowadź do swojej diety jogurty naturalne – zawierają kultury bakterii, które chronią jelita.

  5. Miód, czosnek, cebula, to produkty, które chronią organizm przed infekcjami. Warto je mieć w swojej diecie, zahamują rozwój i rozmnażanie pasożytów.

  6. Podczas wyjazdów zagranicznych – zwłaszcza do krajów tropikalnych, nie jedz owoców, których nie można obrać.

  7. Nie pij wody niewiadomego pochodzenia.

  8. Unikaj jedzenia surowego mięsa i owoców morza.

  9. Zawsze dokładnie myj warzywa i owoce.

Zanim przystąpisz do działania i detoksykacji organizmu, upewnij się, że Twoje ciało tego potrzebuje i jest na to przygotowane. Zbyt rygorystyczne podejście może przynieść również szkody, do zdrowia należy podchodzić ze szczególną ostrożnością. Jeżeli cierpisz na zaparcia zwiększ ilość błonnika w diecie i przyjmuj dużo płynów. Jelita muszą być regularnie oczyszczane. Warto wykonać badania, które potwierdzą lub zaprzeczą przypuszczeniom dotyczącym bytowania pasożytów w organizmie.

Więcej na temat chorób, diagnozowania i możliwości rozwiązania problemów ze zdrowiem znajdziesz w magazynie „Dr Medicus”. Nie czekaj na lepszy moment i zacznij kompleksowo dbać o organizm. Zadbaj o siebie i bliskich.

Soja, ciecierzyca i soczewica – źródło białka w diecie wege

ciecierzyca wege przepisy

Coraz więcej osób decyduje się na dietę wegańską lub wegetariańską. Motywy są różne, jedni wybiorą ją dla zdrowia, ktoś inny będzie kierował się dobrem środowiska. Nie ma złych powodów, dla których decydujemy się na dietę pozbawioną mięsa. Jest tylko jeden warunek – musimy zadbać o odpowiednią podaż białka.

Jest kilka produktów, po które miłośnik mięsa sięga bardzo rzadko lub wcale. Soja, ciecierzyca i soczewica zawierają nie tylko niezbędne białko, ale również szereg ważnych dla organizmu witamin. Aktualnie dedykuje się je głównie dietom wegańskim i wegetariańskim ze względu na składniki odżywcze. Prawdą jest jednak, że są to produkty, które niezależnie od rodzaju diety, warto mieć w swoim menu na co dzień.

  1. Soja, czyli 40% białka bez mięsa

Bardzo często stanowi podstawę kuchni wegetariańskiej. W Europie znana jest od XVI wieku, przez długie lata służyła gównie do produkcji paszy dla zwierząt. Kiedy w Azji stanowiła fundament kuchni orientalnej, w Europie wiedza o niej raczkowała. Dopiero lata 60. XX wieku były przełomowe dla wykorzystania soi w kuchni europejskiej.

Soja zawiera niemal 40% pełnowartościowego białka, dzięki czemu szybko znalazła uznanie w dietach wykluczających mięso. Zawiera magnez, wapń, fosfor, żelazo, błonnik, wielonienasycone kwasy tłuszczowe, witaminy z grupy B (przy zbyt niskiej podaży tej witaminy w diecie „wege”, należy dodatkowo ją suplementować).

Wpływ soi na zdrowie jest nieoceniony. Korzystnie wpływa na prace serca, ma działanie antynowotworowe, zapobiega osteoporozie i miażdżycy. Błonnik usprawnia pracę jelit, zapobiegający przy tym zaparciom.

Produkty sojowe, po które warto sięgać

  • Domowe pasty, zupy i sosy

Najlepszym i pełnowartościowym produktem sojowym, będzie ten przygotowany samodzielnie w domu. Soję przygotowuje się podobnie jak groch. Zalaną zimną wodą odstawia się na noc, aby namokła. Rano wodę należy wymienić na świeżą i gotować doprowadzając do wrzenia. Po 15 minutach zmniejszyć ogień i gotować przez ok. 3 godziny. Tak przygotowana soja nadaje się do past, sosów, zup (również kremowych) i sałatek.

  • Mleko i napoje sojowe

Stanowi doskonałą alternatywę dla mleka krowiego. Mogą je pić osoby, które wybrały dietę wegańską ale również alergicy.

  • Jogurty i desery sojowe

W sklepach coraz częściej pojawiają się produkty wegańskie i wegetariańskie. Producenci żywności oferują alternatywne rozwiązania dla nabiału. Jogurty mleczne również doczekały się swoich sojowych odpowiedników. \

  1. Ciecierzyca

Inaczej cieciorka albo groch włoski. Stanowi skarbnicę właściwości odżywczych. Strączki to podstawa diet roślinnych ze względu na zawartość białka. To z ciecierzycy przygotowuje się słynny humus. Egipcjanie traktują ją jak afrodyzjak, a kraje śródziemnomorskie doceniają jej wartość zdrowotną. Ciecierzyca należy do rodziny bobowatych

Ciecierzyca zawiera prawie 10% białka. Choć jest to znacznie mniejsza ilość niż w przypadku soi, również znalazła czołowe miejsce w wegańskich i wegetariańskich dietach. Aby stała się źródłem pełnowartościowego białka, należy jednak łączyć ją z kaszami. Zawiera dużo żelaza, kwasu foliowego i błonnika.

Ciecierzyca wspomaga organizm w walce z cukrzycą typu II, otyłością, miażdżycą. Pomaga likwidować zaparcia, a więc podobnie jak soja, usprawnia pracę jelit.

Popularne produkty z ciecierzycy

  • Humus

Jest najpopularniejszym produktem, powstałym z ciecierzycy. Można kupić gotowy, w sklepie, ale również – co polecamy – można zrobić go w domu samodzielnie. Ciecierzycę przygotowuje się tak samo, jak soję, ale czas gotowania wynosi około 1 godziny. Do ugotowanej ciecierzycy (1 szklanka) można dodać pastę z nasion sezamu, sok z limonki, sól, pieprz, czosnek i odrobinę wody, na koniec zblendować do uzyskania gładkiej masy. Ze składnikami można eksperymentować, uzyskując ulubione smaki. Hummus najlepiej smakuje ze świeżym pieczywem.

Ciecierzyca sprawdza się w kombinacjach z przeróżnymi warzywami. Zamiast humusu, można przygotować pastę z pieczarkami.

  • Falafel

Czyli kotleciki z mielonej ciecierzycy. Ciecierzycę należy moczyć przez noc, rano odcedzić i dodać sól, cebulę, sodę (1 mała łyżeczka na 400 gram ciecierzycy) i czosnek. Zmielić wszystkie składniki razem. Doprawić wedle swoich preferencji smakowych. Małe uformowane kulki z powstałej masy smażyć na rozgrzanej patelni, 2-3 minuty z każdej strony. Takie wege kotleciki, to doskonała alternatywa dla mięsnych specjałów.

  • Mąka z ciecierzycy

Produkt dostępny niemal w każdym markecie, pozwala zrobić omlety bez jajka, nadaje się także do naleśników i jako zagęszczacz do sosów.

Ciecierzycę można dodawać do wszelkiego rodzaju sałatek, czy gulaszu. Można z niej przygotować także „wegańskie żółtko” do jaj.

  1. Soczewica

Jest kolejny produktem, który skutecznie zastąpił mięso. Ma dużą ilość białka, bo aż 10% i podobnie, jak ciecierzycę należy łączyć ją z innym produktem roślinnym, aby uzyskać wszystkie niezbędne aminokwasy. W kwestii przyswajalności zajmuje miejsce tuż za białkiem soi.

Soczewica to bogactwo potasu. Zapobiega nadciśnieniu, redukuje zły cholesterol i skutecznie walczy z anemią. Zawiera kwas foliowy, żelazo i witaminy z grupy B12.

Popularne przepisy z wykorzystaniem soczewicy

Występuje aż 5 rodzajów soczewicy. Każda z nich różni się intensywnością smaku, kolorem i ma inną twardość. Przez to różni się czasem gotowania. Najpopularniejsza jest soczewica czerwona – nie wymaga namaczania i gotuje się ją szybko.

  • Pasta z soczewicy

Najprostszy sposób na wykorzystanie soczewicy – zwłaszcza czerwonej. Pasty nie wymagają użycia blendera. Soczewica czerwona po ugotowaniu jest miękka i łatwo da się ją rozgnieść widelcem. Można dodać do niej czosnek, suszone pomidory, migdały, czy natkę pietruszki. Można wyczarować wiele przeróżnych kombinacji.

  • Kotlety z soczewicą

Soczewica, jarmuż, słonecznik, sos sojowy, czosnek, limonka, ryż, płatki owsiane i ulubione przyprawy. 5 minut przed zakończeniem gotowania soczewicy, dodajemy jarmuż. Słonecznik można zmielić w młynku. Składniki łączymy – najlepiej sprawdzi się urządzenie wysokoobrotowe (blender jednak nie jest dobrym pomysłem). Kotleciki najlepiej piec w piekarniku w temperaturze 180 stopni, ok. 15 minut.

Soczewicę można serwować na róże sposoby. Może stanowić samodzielny dodatek do zup, sałatek, kanapek, może być smażona i gotowana. Nie jest dedykowana konkretnym potrawom, jak na przykład ciecierzyca humusowi. Doskonale urozmaica wegetariańskie i wegańskie dania.

Dobrze zbilansowana dieta, to temat rzeka. Jeśli eliminujemy jakieś produkty, powinniśmy poszukać dla nich alternatywy, aby uzupełniły potencjalne niedobory mikroelementów. Dobre samopoczucie fizyczne jak i psychiczne, stanowią fundament prawidłowego funkcjonowania, a bardzo często wpływ na nie, ma to, co jemy.

Wiedzę i świadomość w tym zakresie buduj z magazynem „Dr Medicus”. Znajdź inspirację do zdrowego trybu życia, poznaj swój organizm na nowo. Zadbaj o siebie i bliskich.

Hashimoto a dieta – co jeść, aby czuć się dobrze.

hashimoto dieta

O tym, że tarczyca jest jednym z najważniejszych gruczołów w organizmie, wie niemal każdy. Wydziela hormony i ma kluczowy wpływ na metabolizm. Niestety niewiele osób zdaje sobie sprawę z zagrożenia płynącego z chorób tarczycy, choć dotykają one coraz większej liczby ludzi. Jedną z najczęstszych chorób jest Hashimoto.

Hashimoto jest chorobą nieuleczalną, a to oznacza, że chory musi mierzyć się z nią do końca życia. Jest jednak pozytywna wiadomość: chorobę da się wprowadzić w remisję, dzięki temu ustąpią objawy a wyniki będą prawidłowe. 

Najważniejszym elementem, prowadzącym do remisji jest dieta. To przede wszystkim ona wpływa na złagodzenie objawów. Terapia natomiast ma za zadanie unormować poziom hormonów. Dieta uzupełnia farmakoterapię, stymulując syntezę hormonów tarczycy, przyspiesza metabolizm oraz wpływa wyciszająco na zapalenia, które powstają w wyniku autoagresji układu odpornościowego.

Aby wiedzieć, jak ważne jest prawidłowe funkcjonowanie tarczycy, należy mieć świadomość aktywności hormonów T3 i T4. Są one potocznie nazywanie hormonami życiowej aktywności, ponieważ docierają do każdej żywej komórki w naszym organizmie.

Co jeść, aby czuć się dobrze

Dieta w przypadku niedoczynności tarczycy, to nic innego jak znane wszystkim zdrowe odżywianie. Są jednak elementy wymagające szczególnej uwagi. Żelazo, cynk, witamina D, jod i selen – podaż tych witamin i minerałów musi być kontrolowana. Nie można zapomnieć o zasadzie bilansowania białka, węglowodanów oraz tłuszczów.

Węglowodany

Podaż węglowodanów powinna figurować na poziomie ponad 50%. Dodatkowo, należy zadbać o to, aby w diecie nie zabrakło produktów o niskim indeksie glikemiczny – to głównie one stabilizują poziom glukozy we krwi.

Tłuszcze

Prawidłowa podaż tłuszczu wynosi około 30%. Należy jednak zwrócić uwagę na ograniczanie nienasyconych kwasów tłuszczowych, zwiększając spożycie kwasów omega-3. Między innymi dlatego, osoby zmagające się z Hashimoto, powinny sięgać po siemię lniane i ryby morskie.

Białko

Około 20% to zapotrzebowanie na białko. Tyrozyna, czyli aminokwas zawarty w białku stanowi niezbędny element syntezy hormonów. Tyrozyna wykorzystywana jest również do syntezy adrenaliny i dopaminy. Jest to ważna informacja, ponieważ niedobór ich nasila huśtawki nastroju, które są jednym ze znaków rozpoznawczych Hashimoto.

Aby zapewnić organizmowi prawidłową podaż pełnowartościowego białka, warto sięgać po chude mięso (np. drób), jogurty i jaja.

Suplementacja – ważne witaminy i minerały

Wszelkie niedobory witamin i minerałów przy Hashimoto wynika nie tylko ze źle zbilansowanej diety, ale przede wszystkim z zaburzeń wchłaniania. Nawet jeśli dieta jest bogata w składniki odżywcze, osoba chora i tak może być narażona na ryzyko niedoboru. W takim przypadku należy pomyśleć o dodatkowej suplementacji.

  1. Selen

To podstawowy składnik, jaki należy suplementować. Zbyt niski poziom selenu bardzo szybko pogłębia problemy z chorobą tarczycy. Badania dowodzą, że prawidłowa suplementacja wpływa na spadek przeciwciał tarczycowych.

Ważne: przewlekłe stosowanie selenu nie jest zalecane, ze względu na możliwość wystąpienia innej choroby, zwanej selenozą!

Oczywiście selen można dostarczać również wraz z produktami spożywczymi. Jego bogatym źródłem są orzechy (zwłaszcza brazylijskie) oraz nasiona.

  1. Żelazo

Niedobór żelaza może doprowadzić do zaburzenia metabolizmu tarczycy. Prawidłowa podaż natomiast wpływa na przebieg syntezy hormonów. Badania dowodzą, że nawet ponad połowa chorych ma bardzo wysokie niedobory żelaza.

Można je suplementować osobno lub dostarczać w postaci produktów spożywczych bogatych w żelazo. Równolegle należy zadbać o dostarczanie organizmowi dużych ilości witaminy C, bo to ona wpływa na lepsze wchłanianie żelaza.

Za najlepsze źródła żelaza uznaje się małże, ostrygi oraz ośmiornice. Mięczaki jednak nie zawsze trafiają w gust podniebienia, więc można postawić na podroby lub wołowinę. Nieco mniej żelaza znajduje się w drobiu i wieprzowinie. Warto sięgać także po kaszę gryczaną, orzechy, buraki i groch.

  1. Cynk

Cynk ma właściwości przeciwutleniające oraz przeciwzapalne. Zbyt niski poziom przyczynia się do podwyższenia przeciwciał przeciwtarczycowych. Niedobór może obniżyć też stężenie hormonów T3 i T4. Prawidłowa podaż w ciągu dnia wynosi ok. 20 mg.

Bogatym źródłem cynku jest wieprzowina, wątroba, kurczak, homary i ostrygi. Dla osób stroniących od mięsa dobrą alternatywą są jaja, pestki dyni i kasza gryczana.

  1. Witaminy A, E i C

Niezależnie od tego, czy organizm jest zaatakowany chorobą, czy jest w pełni zdrowy, kluczową rolę odgrywają witaminy o działaniu antyoksydacyjnym. Warto zadbać, aby w diecie nie brakowało witamin A, E i C.

Stres oksydacyjny niszczy tarczycę, żeby tego uniknąć włącz do swojej diety ciemnozielone oraz pomarańczowe warzywa.

  1. Witamina B1

Chroniczne zmęczenie, pogorszenie nastroju, spadek koncentracji – są to stany charakterystyczne dla Hashimoto. Prawidłowa podaż witaminy B skutecznie z nimi walczy. Dodatkowo wpływa na wydzielanie kwasu solnego, którego brakuje u chorych na Hashimoto.

Aby wzbogacić podaż witaminy B1 w diecie powinny znaleźć się jaja, mięso oraz pieczywo razowe.

Jeżeli Twój organizm zmaga się z chorobą, masz postawioną diagnozę lub szukasz wytłumaczenia dolegliwości, koniecznie poznaj magazyn „Dr Medicus”. Dowiesz się, jak rozpoznawać popularne choroby i schorzenia, jak odczytywać sygnały wysyłane przez organizm oraz jak szybko i efektywnie na nie reagować. Znajdziesz w nim mnóstwo inspiracji do zmiany niezdrowych nawyków.

Odkrywamy tajemnice wielkich koncernów farmaceutycznych i ostrzegamy przed ich niebezpiecznymi praktykami. Buduj wiedzę, aby w pełni świadomie zadbać o swój organizm. Chroń siebie i tych, których kochasz!

Uważaj, w jakich naczyniach gotujesz!

W dzisiejszych czasach coraz więcej osób stara się prowadzić zdrowy tryb życia i odżywiania. Czytamy etykiety i zwracamy uwagę na skład produktów. Staramy się sięgać po świeżą, nieprzetworzoną żywność. Przywiązujemy coraz większą wagę do tego, jakie produkty spożywają nasze dzieci i wpajamy im zdrowe nawyki żywieniowe. Jednak w dążeniach do zachowania zdrowia często zapominamy o pewnej, bardzo ważnej kwestii. Mianowicie, jaki wpływ na jakość jedzenia mają naczynia i pojemniki, w których ta żywność jest przygotowywana i przechowywana.

Badania dowodzą, że naczynia z których korzystamy, aby przygotowywać i przechowywać żywność nie są obojętne dla naszego zdrowia. Niektóre z nich mogą wydzielać szkodliwe substancje, powodować złe samopoczucie, a nawet nowotwory. Zatem w których naczyniach możemy bezpiecznie przygotowywać żywność, a które mogą nam poważnie zaszkodzić?

Naczynia do gotowania i smażenia – które są bezpieczne, a których lepiej unikać?

Dobre naczynia do gotowania są nie tylko wytrzymałe, ale również nie wydzielają szkodliwych substancji. Przy wyborze naczyń warto zwrócić uwagę na tworzywa z jakich są wykonane. Powinny one przede wszystkim umożliwiać przygotowywanie posiłku w sposób zdrowy i bezpieczny. Bez ryzyka dostania się do potraw substancji toksycznych podczas gotowania. Do najpopularniejszych tworzyw wykorzystywanych do produkcji naczyń kuchennych zaliczamy:

Aluminium

Aluminium to materiał bardzo często wykorzystywany do produkcji garnków, patelni, czy foremek do pieczenia. Aluminium jest pierwiastkiem chemicznym, który jest toksyczny dla człowieka. Na szczęście możliwości dostania się dużych dawek aluminium do organizmu ludzkiego nie jest wiele. Jedną z nich jest jednak stosowanie niskiej jakości naczyń aluminiowych. Pod wpływem mikrouszkodzeń lub podczas gotowania pokarmów o niskim pH, jony aluminium mogą dostawać się z naczyń do pożywienia. Zatrucie aluminium może wywołać między innymi:

– zaburzenia mowy

– omamy wzrokowe i słuchowe

– łamliwość kości

– napady padaczki

– problemy z pamięcią i koncentracją

– chorobę alzheimera

– choroby neurodegeneracyjne

Naczynia aluminiowe są z roku na rok coraz bardziej udoskonalane tak, by cząsteczki tego pierwiastka nie dostawały się do pożywienia podczas gotowania. Warto zachować ostrożność i wybierać naczynia z aluminium anodowanego o twardej powłoce. Aby jednak mieć 100% pewności, że nie narażamy organizmu na kontakt z jonami aluminium, należy całkowicie zrezygnować z używania tego typu naczyń.

Teflon

Bezpieczeństwo garnków i patelni teflonowych zależy od jakości użytego materiału i sposobu użytkowania. Używając naczyń teflonowych, należy bardzo uważać, aby ich nie uszkodzić. Zarysowane naczynia teflonowe nie nadają się do użytku, ponieważ wydzielają szkodliwe substancje, które dostają się do żywności podczas gotowania i smażenia. Badania dowodzą, że teflon jest substancją, która może wywoływać raka, padaczkę oraz choroby tarczycy. Ryzyko przedostania się szkodliwych substancji do żywności jest tak duże, że warto rozważyć wymianę naczyń teflonowych na bezpieczniejsze zamienniki.

Emalia

Garnki emaliowane, nawet podgrzewane do bardzo wysokiej temperatury nie wydzielają szkodliwych substancji. Dobrej jakości garnki emaliowane mają wysoką wytrzymałość na rdzewienie. Mimo to, należy uważać, aby tego typu naczyń nie uszkodzić. Tak jak w przypadku teflonu, naczynie jest bezpieczne tylko wtedy, gdy jego powłoka jest w idealnym stanie. Pod wpływem zarysowań naczynie emaliowane staje się szkodliwe dla zdrowia i należy je wymienić.

Ceramika

Garnki i patelnie ceramiczne są uznawane za całkowicie bezpieczne dla naszego zdrowia. Możemy zatem śmiało sięgać po nie, decydując się na zakup nowych naczyń. Ceramika nie zawiera żadnych szkodliwych substancji, które mogłyby dostać się do jedzenia podczas gotowania. Ponadto, naczynia ceramiczne nie odbierają potrawom ich prawdziwego aromatu i smaku.

Miedź

Naczynia miedziane są jednymi z najstarszych przyrządów kuchennych. Świetnie przewodzą ciepło dzięki czemu zapewniają równomierne rozłożenie temperatury na całej powierzchni garnka. Nie ma żadnych badań, które wykazywałyby szkodliwy wpływ garnków miedzianych na ludzkie zdrowie. Ponadto, miedź doskonale filtruje wodę, usuwając z niej grzyby i bakterie. Nie należy jednak przechowywać jedzenia zbyt długo w niektórych naczyniach miedzianych, ze względu na ich powłokę, która może być wykonana ze szkodliwej patyny.

Żeliwo

Żeliwne naczynia są uważane za bezpieczne dla zdrowia. Gotowanie w żeliwnych naczyniach jest polecane osobom cierpiącym na anemię. Powodem są cząsteczki żelaza, które dostają się z żeliwnych naczyń do żywności. Ponadto, na patelni żeliwnej można smażyć bez użycia tłuszczu, dzięki czemu przygotowywana żywność jest zdrowsza.

Tytan

Powłoka tytanowa jest niezwykle twarda, przez co jest odporna na wysoką temperaturę oraz ścieranie i zarysowania. Ponadto, nie zawiera szkodliwych substancji i metali ciężkich, które mogłyby się dostawać do jedzenia podczas gotowania kwaśnych potraw. Dzięki temu naczynia tytanowe są całkowicie bezpieczne i są doskonałą alternatywą dla naczyń aluminiowych czy teflonowych.

Stal nierdzewna

Jednymi z najbezpieczniejszych naczyń do gotowania są naczynia ze stali nierdzewnej. Jest ona najbardziej stabilna chemicznie oraz odporna na działanie wysokiej temperatury. W dodatku jest odporna na produkty o niskim pH. Jedynym przeciwwskazaniem do stosowania naczyń ze stali nierdzewnej jest uczulenie na nikiel.

Szkło

Szklane garnki są dość rzadko stosowane do przyrządzania potraw, a szkoda, ponieważ są jednymi z najzdrowszych naczyń. Są łatwe do utrzymania w czystości i bardzo higieniczne. Nie zawierają szkodliwych substancji, które mogłyby przedostawać się do jedzenia, a ponadto nie wywołują alergii. Jedynym minusem szklanych naczyń jest to, że mogą się łatwo potłuc lub uszkodzić. Uszkodzone naczynie pod wpływem bardzo wysokiej temperatury może pęknąć.

Marmur

Dobrym wyborem są również naczynia marmurowe. Są przede wszystkim odporne na zarysowania i korozję. Ponadto, można na nich smażyć bez użycia tłuszczu, ponieważ jedzenie do nich nie przywiera. Powłoka marmurowa nie zawiera szkodliwych substancji, które mogłyby dostać się do pożywienia podczas gotowania. Jest ona również odporna na działanie bardzo wysokich temperatur.

W czym przechowywać żywność?

Plastik

Do żywności z plastikowego opakowania może być uwalniany szkodliwy bisfenol. Powoduje on przede wszystkim choroby endokrynologiczne i otyłość. Szczególnie niebezpieczne jest picie wody z plastikowych butelek.

Puszki aluminiowe

Konserwy, napoje gazowane i wiele innych produktów jest często opakowanych w aluminiowe puszki. To powoduje, że śladowe ilości aluminium przedostają się do żywności. Aby temu zapobiec, producenci wpadli na pomysł, aby wnętrze puszek wykładać dodatkowym materiałem – bisfenolem (popularny składnik plastiku). Biorąc pod uwagę, że śladowe ilości bisfenolu są dla nas nawet bardziej toksyczne niż śladowe ilości aluminium, lepiej po prostu omijać aluminiowe opakowania szerokim łukiem.

Folia aluminiowa

Przeprowadzone niedawno badania dowodzą, że mikrocząsteczki folii aluminiowej przenikają do opakowanej w nią żywności. Jak już było wspomniane, aluminium jest substancją wysoce toksyczną dla organizmu ludzkiego. Jeżeli masz w zwyczaju zawijać żywność w folię aluminiową, dla własnego zdrowia lepiej z niej zrezygnuj na rzecz zdrowszych zamienników.

Najbezpieczniejszą alternatywą dla opakowań aluminiowych i plastikowych będą opakowania wykonane ze szkła, papieru oraz coraz popularniejsze woskowijki – chusty wielokrotnego użytku do owijania żywności, wykonane z wosku i bawełny. Są nietoksyczne i w pełni bezpieczne zarówno dla ludzkiego zdrowia, jak i dla środowiska naturalnego.

Wiedza na temat zdrowego trybu życia i odżywiania jest Twoją bronią w walce z chorobami. Aby zachować zdrowie i świetne samopoczucie, koniecznie czytaj magazyn Dr Medicus”. Zapisz się do darmowego newslettera, aby otrzymywać powiadomienia o najnowszych artykułach. To nic nie kosztuje, a może odmienić Twoje życie!

Szkodliwe „E” w pożywieniu – jak je rozpoznać?

Konserwanty, barwniki, wzmacniacze smaku. Współcześni producenci żywności wręcz nie mogą się bez nich obejść. Nie ma znaczenia, czy robimy zakupy w dużych marketach czy w osiedlowych sklepikach. Na półkach sklepowych znajdują się niemal wyłącznie produkty zawierające w sobie długie listy składników, z których większość jest nieznana konsumentom. Dlaczego tak jest?

W idealnym świecie skład ketchupu powinien ograniczać się do przecieru z pomidorów, a jogurt zawierałby jedynie mleko i owoce. W rzeczywistości tego rodzaju żywność można znaleźć niemal wyłącznie w sklepach ekologicznych i jest ona zazwyczaj 2 razy droższa niż wypakowane chemią produkty. Jednak wbrew pozorom, wysokie ceny zdrowej żywności nie są tu jedynym źródłem problemu.

Jest to poniekąd również wina konsumentów. Przyzwyczajeni do smaku „ulepszonej” żywności znacznie chętniej po nią sięgamy i przyzwyczajamy do niej nasze dzieci. Nic dziwnego, że producenci nie chcą rezygnować z dodawania chemii do żywności.

Produkty zawierające mniej niż 20% cukru i pozbawione glutaminianu sodu są dla nas po prostu bez smaku. Przez to znacznie rzadziej po nie sięgamy i poddajemy się temu, co na wyciągnięcie ręki. Nawet wtedy, gdy zdajemy sobie sprawę z konsekwencji zdrowotnych.

Substancje „E” w pożywieniu i ich wpływ na zdrowie

Substancje oznaczone numerem „E” to lista kilkuset dodatków do żywności uznanych przez „wyspecjalizowane instytucje zdrowotne” za bezpieczne i dozwolone do użycia. Niestety pojawiają się w tym temacie liczne kontrowersje. Pomimo, iż wiele z tych substancji jest legalnie dodawanych do żywności, niezależne instytucje badawcze przestrzegają przed ich spożywaniem.

Udowodniono, że wiele substancji „pomocniczych” z symbolem „E” dodawanych do produktów spożywczych może powodować poważne problemy zdrowotne. Szczególnie, jeżeli spożywamy je regularnie. Jakie to substancje? Oto kilka przykładowych grup:

Grupa E 200 – konserwanty:

Kwas benzoesowy (E 210)

– Benzoesany (E 211, E 212, E 213)

Występują głównie w napojach smakowych i sokach, sosach, galaretkach, konserwach i koncentratach. Powodują reakcje alergiczne i podrażnienia przewodu pokarmowego. Podejrzewa się je o działanie rakotwórcze.

Dwutlenek siarki (E 220)

– Siarczany (E 221, E 222, E 223, E 224, E 226, E 227, E 228)

Występują w sokach, piwie, koncentratach owocowych i suszonych owocach, chrzanie. Powodują utratę witaminy B12, alergie, problemy z oddychaniem, ataki astmy, bóle głowy, nudności, zakłócają pracę jelit.

– Azotyn III potasu (E 249)

– Azotyn III sodu (E 250)

– Azotan V sodu (E 251)

– Azotan V potasu (E 252)

Występują w mięsach, wędlinach, parówkach, rybach i serach. Prowadzą do niedotlenienia tkanek i narządów, przez co mogą wywoływać nowotwory. Objawy zatrucia tymi związkami to między innymi: bóle brzucha, zawroty głowy, duszności oraz zapaść. Już niespełna 4 g azotynu potasu to dawka śmiertelna dla człowieka.

Grupa E 400 – emulgatory:

Kwas alginowy (E 400)

Dodawany do produktów dla dzieci i niemowląt, budyniów, dżemów i galaretek. Zmniejsza przyswajalność składników odżywczych. Niebezpieczny dla kobiet w ciąży.

Difosforany (E 450)

Występują w przetworach mięsnych, soli, napojach, sosach, chipsach, mleku zagęszczonym, herbatach, zupach w proszku, gumach do życia i cukrze pudrze. Zmniejszają przyswajalność składników odżywczych, prowadzą do osteoporozy.

Grupa E 600 – wzmacniacze smaku:

Glutaminian sodu (E 621)

Znajduje się w koncentratach spożywczych, przyprawach, sosach, wędlinach, konserwach, zupach w proszku, chipsach i przekąskach, słodyczach. Powoduje bóle głowy, problemy z sercem, nadciśnienie, bezsenność, osłabienie organizmu, otyłość, alergię, ataki astmy.

Grupa E 900 – słodziki:

Aspartam (E 951)

Występuje w napojach gazowanych, sokach owocowych, deserach, piwach, dżemach, galaretkach, konserwach, płatkach zbożowych, gumach do żucia, produktach typu „zero cukru” i „zero kalorii”, musztardzie. Podejrzewany o powodowanie białaczki, chorób układu nerwowego, raka płuc, raka piersi, chorób układu pokarmowego i wielu innych ciężkich schorzeń.

Czy wszystkie substancje „E” są szkodliwe?

Czasem gdy widzimy symbol „E” w składzie produktu od razu zapala nam się czerwona lampka. Należy jednak pamiętać, że nie wszystkie substancje oznaczone symbolem „E” są szkodliwe. Niektóre są wręcz korzystne dla naszego zdrowia. Są to na przykład:

E 100 – kurkumina:

Stosowana jako barwnik spożywczy. Jest to składnik pochodzenia naturalnego, występujący w kurkumie (roślina z rodziny imbirowatych). Działa przeciwzapalnie i antyoksydacyjnie. Ponadto, badania dowodzą, że kurkumina zapobiega powstawaniu komórek nowotworowych oraz hamuje ich rozrost.

E 101 – ryboflawina (witamina B2):

Wykorzystywana w przemyśle spożywczym jako naturalny barwnik. Jest niezbędna do prawidłowego funkcjonowania układu nerwowego oraz systemu odpornościowego organizmu. Odgrywa ważną rolę w prawidłowym funkcjonowaniu narządu wzroku.

E 300 – kwas askorbinowy (witamina C):

W produktach spożywczych pełni rolę naturalnego przeciwutleniacza. Jest niezbędny w przemianach metabolicznych u ludzi i zwierząt. Ze względu na to, że nie jest wytwarzany przez ludzki organizm, musi być dostarczany z pożywienia. Pomocna przy zaburzeniach wchłaniania. Uczestniczy w prawidłowej syntezie kolagenu. Działa przeciwzapalnie i wzmacnia naczynia krwionośne.

Podnoszenie świadomości konsumentów na temat składów produktów spożywczych jest kluczowym czynnikiem w walce z chorobami cywilizacyjnymi. Niezdrowa dieta jest jedną z głównych przyczyn rosnącej zachorowalności na depresję, choroby układu nerwowego i pokarmowego, nowotwory, choroby serca oraz cukrzycę.

Aby dowiedzieć się więcej na temat składów produktów spożywczych, koniecznie przeczytaj nasz najnowszy raport: „Szkodliwe E”. Dzięki niemu dowiesz się jak unikać szkodliwych substancji, które mogą zrujnować Twoje zdrowie. W prosty sposób nauczysz się jak czytać składy i unikać sklepowej chemii. A co najważniejsze, poznasz tajniki zdrowej diety, dzięki której unikniesz wielu ciężkich chorób. Dowiedz się jak jeść smacznie i zdrowo!

GMO – toksyny na Twoim talerzu

Każdy z nas nieustannie słyszy o GMO. Temat ten jest głośny i na tyle kontrowersyjny, że wiele osób nie wie do końca czy jest się o co martwić i czy warto tym tematem się interesować. Niestety, produkty GMO opanowały rynek i są praktycznie wszechobecne, więc trudno przejść obok nich obojętnie.

Modyfikacje genetyczne to nic innego jak krzyżowanie dwóch różnych gatunków. Choć w teorii brzmi to fascynująco i można wręcz pomylić biotechnologię z filmem science-fiction, to rzeczywistość może nas przytłoczyć. Efekt połączenia dwóch różnych organizmów, niemal za każdym razem może być niebezpieczny – GMO wpływa nie tylko na nasze zdrowie, a więc światową populację, ale także prowadzi do zanieczyszczania środowiska.

 

Zabójczy glifosat

 

Może się wydawać, że jego nazwa brzmi dość zwyczajnie, ale to tylko pozory. Przez dekadę glifosat osiągnął ogromną popularność w rolnictwie – jest najczęściej stosowanym środkiem chwastobójczym na świecie! Jego skuteczność jest wysoce ceniona, niestety zapomina się o konsekwencjach stosowania tego środka. A te, choć bardzo chciałoby się temu zaprzeczyć, są ogromnie niebezpieczne. Badania dowodzą, że znajduje się on już w ponad 40% wód podziemnych i w konsekwencji niesie ze sobą wiele problemów zdrowotnych. Wpływa na układ odpornościowy, powoduje niepłodność czy problemy trawienne, a jest niemal wszędzie – również w próbkach ludzkiej krwi.

Produkty rolnicze genetycznie modyfikowane, choć mają zwalczać chwasty, prowadzą do wzrostu tak zwanych superchwastów, które wymagają użycia jeszcze silniejszych środków.

 

Uprawy GMO zanieczyszczają pola

 

Pyłek GMO niesiony przez wiatr zanieczyszcza uprawy, które są w pełni ekologiczne. Właściciele tych gospodarstw mają problem z chwastami, które zasiedliły się na ich polach w procesie przeniesienia pyłku. Często dochodzi do zapylenia przez owady, a to oznacza, że niemal niemożliwe jest kontrolowanie tych procesów. Niemal 30% ekorolników ma problem ze skażeniem upraw przez GMO.

Śmiertelne niebezpieczeństwo

 

Pestycydy wykorzystywane do upraw GMO niszczą środowisko. Poza negatywnym wpływem na zdrowie i życie ludzi oraz niszczeniem upraw ekologicznych, nie można przejść obojętnie obok faktu, że te silne środki zabijają owady zapylające.  Efektem jest umieranie nie tylko upraw, ale również dzikich roślin.

 

Warzywa z toksycznym GMO

 

Mimo że na co dzień słyszymy o tym, jak ważne jest unikanie produktów GMO i wiele osób skrupulatnie czyta etykiety, może okazać się, że produkty, które uznawaliśmy za wolne od modyfikacji wcale takie nie są. Być może zaskoczy Cię fakt, że modyfikowane są także:

 

  • Ziemniaki

Jeżeli trafisz na idealnie wyglądającego ziemniaka, bez siniaków, który można porównać do produktu z fabryki, prawdopodobnie masz do czynienia z GMO. Mimo obostrzeń dyktowanych prze Unię Europejską, takie produkty pojawiają się w sklepach. Rolnictwo GMO pozwala otrzymywać bogate uprawy, niestety często kosztem jakości.

 

  • Kukurydza

Szacuje się, że niemal 90% upraw kukurydzy jest modyfikowane genetycznie. Kukurydza jest jednym z najpopularniejszych produktów stanowiących dodatek do żywności. Na szeroką skalę jedzą ją również zwierzęta.

 

  • Soja

Prawdopodobnie w kwestii GMO pokonała samą kukurydzę. Dawniej była zdrową alternatywą dla mięsa, dziś warto się jej wystrzegać. Jest uboższa w białko, cynk i błonnik.

 

Jak uniknąć GMO?

 

Pamiętajmy, że wpływ na to, jak wyglądają owoce i warzywa trafiające do naszych sklepowych koszyków, mają głównie konsumenci. Niestety, chętniej kupujemy to, co wygląda ładnie i estetycznie, a skoro na takie produkty jest popyt, to producenci żywności takie produkty nam oferują. Choć etyczniej byłoby edukować społeczeństwo w zakresie GMO i nie ma usprawiedliwienia dla permanentnego trucia ludzi naszpikowanymi chemią produktami, trzeba przyznać, że dużo łatwiej jest po prostu zarobić na braku wiedzy. Jeżeli chcesz mieć realny wpływ na to, co trafia na talerz:

 

  • rób zakupy u lokalnych rolników, których gospodarstwa są ekologiczne
  • zrezygnuj z przetworzonej żywności i fastfoodów
  • gotuj od podstaw w domu
  • zrezygnuj z mięsa wątpliwej jakości, którego pochodzenie jest nieznane (głównie produkty marketowe)

 

Temat GMO jest tematem ważnym, który nie należy do łatwych. Kontrowersje z roku na rok narastają, a producenci muszą informować konsumentów o tym, czy produkt jest „wolny od GMO”. Niestety i tutaj znajdą się osoby, które naginają prawo. Czy jesteśmy w stanie uwolnić się od tych praktyk? Na pewno będzie to coraz trudniejsze z racji tego, że człowiek i jego zdrowie są zazwyczaj stawiane na drugim miejscu, a pierwsze skrzypce gra chęć wzbogacania się nie tylko producentów żywności, ale także koncernów farmaceutycznych…

Jeżeli chcesz w pełni świadomie podejmować decyzje dotyczące swojego zdrowia i życia, zajrzyj do magazynu „Dr Medicus”. Zadbaj o wiedzę, która uchroni Cię przed niebezpiecznymi praktykami. Znajdź inspirację do zmian i zachęć bliskich do zadbania o swoje zdrowie!

Miód sztuczny i naturalny – 90% osób nie potrafi ich odróżnić!

Miód znany jest nie tylko z intensywnie słodkiego smaku, ale przede wszystkim z doskonałych właściwości prozdrowotnych. Nazywany jest naturalnym antybiotykiem, więc nic dziwnego, że wiele osób chętnie po niego sięga. Miód bez polepszaczy, pochodzący ze sprawdzonej pasieki, działa przeciwwirusowo, antybakteryjnie i przeciwgrzybiczo. Niestety, tego samego nie można powiedzieć o miodach sprzedawanych w supermarketach. W 99% przypadków są one pozbawione tych wyjątkowych właściwości. Co gorsze, nie tylko nie pomogą naszemu zdrowiu, ale mogą mu bardzo poważnie zaszkodzić

 

Miód naturalny i sztuczny – kluczowe różnice

 

Miód sztuczny nazywany jest też miodem syntetycznym. Najczęściej nie ma nic wspólnego z tym produkowanym przez pszczoły. Powstaje z syropu ziemniaczanego, zawiera szkodliwe aromaty, barwniki i ulepszacze. Całkowicie pozbawiony jest właściwości leczniczych, tak ważnych dla naszego organizmu.

Zwróć uwagę na wygląd

 

Duży wpływ na to, jak wygląda miód mają… konsumenci. Najczęściej sięgamy po produkty czyste, wolne od niedoskonałości. Estetyka wygrywa z rozsądkiem. Przykładem mogą być owoce: dużo chętniej kupujemy te błyszczące, pozbawione plam czy obić. Jest to zupełnie normalne, ponieważ zazwyczaj to, co nie zawiera niedoskonałości kojarzy nam się ze zdrowiem. Warto jednak zastanowić się czy w przypadku miodu przejrzystość jest odpowiednim wyznacznikiem wartości.

Sztuczny miód najczęściej wygląda na krystalicznie czysty produkt. Jest niemal przezroczysty i rzadki. Niestety to oznacza, że został przetworzony i przefiltrowany i być może w ani 1% nie pochodzi z ula. Taki miód na pewno nie jest zdrowy.

 

Jak wygląda dobry miód?

 

Przede wszystkim prawdziwy miód sprzedawany w lokalnych, małych sklepach z ekologiczną żywnością jest niefiltrowany. Można znaleźć w nim resztki plastra miodu, pyłek, propolis a nawet kawałek martwej pszczoły. To zupełnie normalne, więc nie należy się tym przejmować! Skład miodu: 80% cukrów naturalnych, 18% wody, 2% składników mineralnych.

 

Smak też ma znaczenie

 

Ten krystalicznie czysty produkt, poza swoim wyglądem, skrywa jeszcze inne tajemnice. Jeśli uciekasz od cukru, bo zamierzasz zrzucić zbędne kilogramy, postaraj się uciec także od sztucznego miodu. Zazwyczaj zawiera on dodatkowe substancje słodzące (w tym cukier i rakotwórcze słodziki). Miód jest produktem naturalnie słodkim, więc jeśli producent musi go dosładzać, to znak, że podczas przetwarzania produkt stracił niemal wszystkie swoje właściwości.

Aby mieć stuprocentową pewność, że miód, który kupujemy, jest naturalny i zdrowy, musielibyśmy skorzystać z laboratorium, które oceni jego skład. Jest jednak kilka zasad, dzięki którym kupisz prawdziwy i dobry miód:

 

  • należy kupować miód wyprodukowany przez pszczoły (takie informacje muszą być podane na etykiecie, dlatego warto je skrupulatnie czytać)
  • poszukaj wśród znajomych kogoś, kto znaj osobę sprzedającą miód z własnej pasieki. Najczęściej są to lokalni rolnicy.
  • miód naturalny ulega krystalizacji. W przypadku niektórych rodzajów miodu zachodzi ona szybko, przy innych – wolniej. Jednak jeśli po kilku miesiącach miód wciąż jest płynny, nie kupuj go drugi raz. Prawdopodobnie jest to produkt sztuczny.

 

Uważaj, co (i gdzie) kupujesz

 

W marketach znajdziemy wiele produktów, które pod swoją nazwą kryją całą gamę niepotrzebnej chemii. Zaglądaj do lokalnych sklepów ze zdrową żywnością. Być może znasz kogoś, kto mieszka na wsi – lokalni sprzedawcy prowadzący własne pasieki dbają o swoich klientów. Świadome wybory mogą uchronić Cię przed przykrymi konsekwencjami. Aby wiedzieć, co tak naprawdę trafia do sklepowego koszyka, musisz wiedzieć, jak odróżnić produkt pełnowartościowy od ubogiego w wartości odżywcze zamiennika.

Magazyn „Dr Medicus” Ci w tym pomoże! To źródło inspiracji, dzięki któremu zaczniesz stopniowo zmieniać swoje nawyki na lepsze. Wiedza, którą zdobędziesz pozwoli Ci odczytywać sygnały, jakie wysyła Ci organizm i skutecznie na nie reagować. Nauczysz się rozpoznawać popularne choroby i schorzenia. Poznasz niebezpieczne tajemnice producentów żywności i wielkich koncernów farmaceutycznych. Zadbaj o swoje zdrowie! Pamiętaj, że Twoje życie i zdrowie jest przede wszystkim w Twoich rękach. Nie pozwól go sobie odebrać!