Co zabija 9 milionów ludzi rocznie? Odpowiedź szokuje!

Rocznie powoduje ok 9 milionów przedwczesnych zgonów na całym świecie. Jest główną przyczyną zapadania na choroby przewlekłe i śmiertelne, w tym nowotwory, choroby układu oddechowego, nerwowego i krążenia. W Polsce zabija około 50 tysięcy osób rocznie. Co to takiego?

 

Zanieczyszczenie środowiska – podstępny truciciel

Według naukowców z The Lancet zanieczyszczenie wody, powietrza i gleby jest odpowiedzialne za około 17% wszystkich zgonów na świecie. Zanieczyszczenia przenikają do naszego organizmu przez układ oddechowy, pokarmowy i krwionośny. W rezultacie dochodzi do powstawania stanów zapalnych, alergii, chorób neurologicznych i autoimmunologicznych, a przede wszystkim – nowotworów.

Problem zanieczyszczania środowiska jest zaniedbywany zarówno przez rządzących jak i obywateli. Pomimo że temat ten jest często poruszany w mediach, tak naprawdę niewiele osób zdaje sobie sprawę z jego konsekwencji dla zdrowia i życia ludzi oraz zwierząt.

 

Co najbardziej zanieczyszcza środowisko?

Zanieczyszczenia niszczą środowisko, w którym żyjemy. W XXI w. zagrożenie całkowitym i nieodwracalnym zanieczyszczeniem środowiska wciąż rośnie. Jakie są jego źródła?

 

1. Plastik

W dzisiejszych czasach plastik jest wszędzie. Jest lekki, tani w produkcji i dzięki niemu można wygodnie przechowywać żywność i napoje. Jest wykorzystywany do produkcji większości przedmiotów domowego użytku (a nawet mebli, okien i drzwi). Większość z nas nie wyobraża sobie zrobienia zakupów bez plastikowej reklamówki lub wypicia drinka bez plastikowej słomki. Jak to się stało, że uzależniliśmy się od tego tworzywa?

Masowa produkcja plastiku rozpoczęła się dopiero w latach 50-tych ubiegłego wieku. W niespełna 70 lat wyprodukowaliśmy około 8,5 miliarda ton plastiku, z czego tylko 9% zostało poddane recyklingowi. Reszta trafia do środowiska. Do 2050 roku w morzach i oceanach ma być więcej plastikowych butelek niż ryb.

Plastik wpływa negatywnie nie tylko na życie stworzeń morskich, ale także ludzi. Ryby żywią się bowiem mikroplastikiem powstałym wskutek rozpadu plastikowych przedmiotów w wodzie. To znaczy, że jedząc rybę zjadamy także groźne zanieczyszczenia takie jak kawałki plastikowych butelek i reklamówek, które kiedyś wyrzuciliśmy do kosza (lub gdzie indziej).

Jak plastik wpływa na nasze zdrowie? Przede wszystkim powoduje zaburzenia gospodarki hormonalnej. Bisfenol A zawarty w plastiku hamuje produkcję hormonów męskich, prowadząc do bezpłodności i zaburzeń zachowań seksualnych. Zakłóca pracę tarczycy i zwiększa ryzyko otyłości.

Składnik ten dostaje się do żywności pakowanej w plastik, np. do napojów. Jest też wykorzystywany jako powłoka wewnętrzna puszek. Zatem produkty takie jak groszek czy kukurydza lepiej kupować w szklanych słoikach.

 

2. Tlenki węgla, siarki i azotu

Ich głównym źródłem są spaliny samochodowe, przemysł energetyczny oraz pożary lasów i łąk. zanieczyszczenia dostają się do naszego organizmu głównie podczas oddychania, ale nie tylko. Prowadzą one do rozwoju chorób układu oddechowego, bezpłodności oraz nowotworów.

Zanieczyszczone powietrze powoduje również skażenie i zakwaszenie gleby oraz wody pitnej. Zakwaszona woda wypłukuje z gleby oraz instalacji wodociągowych substancje toksyczne i metale ciężkie. Następnie taka woda jest wykorzystywana przez nas do podlewania warzyw, owoców, do gotowania oraz do higieny osobistej.

 

3. Chemia rolnicza – pestycydy i nawozy sztuczne

Nawozy sztuczne oraz szkodliwe pestycydy są niemalże nieodzownym elementem współczesnej agrokultury. Pomimo dostępnych na rynku naturalnych środków ochrony roślin, szkodliwa chemia nadal jest stosowana przez większość gospodarstw rolnych.

Pestycydy wpływają szkodliwie nie tylko na ludzki organizm, ale także na środowisko naturalne. Ich rozkład może trwać od kilku tygodni do nawet 30 lat, w zależności od rodzaju pestycydu. Wraz z wodami opadowymi dostają się do wód i doprowadzają do tzw. przeżyźnienia. To skutkuje powstawaniem w wodzie środowisk beztlenowych i jest zabójcze dla stworzeń morskich.

 

4. Odpady z fabryk i metale ciężkie

Odpady przemysłowe powstają wskutek procesów produkcyjnych. Za takie zanieczyszczenia w dużej mierze odpowiedzialny jest przemysł chemiczny, przetwórczy, papierniczy, górniczy, hutniczy i motoryzacyjny. Są to przede wszystkim zanieczyszczenia chemiczne, które dostają się zarówno do rzek jak i wód podziemnych, gleb czy powietrza. W krajach rozwiniętych takie chemikalia stanowią około 80% wszystkich odpadów.

 

5. Odpady miejskie

Głównie są to odpady z gospodarstw domowych, szpitali, miejsc publicznych i rekreacyjnych. Są to głównie resztki pożywienia, które podczas rozkładu wydzielają szkodliwe dla środowiska gazy, jak również środki do czystości, kosmetyki do pielęgnacji i higieny osobistej. Ponadto, większość domów jednorodzinnych wykorzystuje do ogrzewania węgiel lub inne środki grzewcze wydzielające szkodliwy dwutlenek węgla.

Oprócz tego do szkodliwych odpadów można zaliczyć także: ubrania i tkaniny z tworzyw sztucznych, zużyte baterie, popsuty sprzęt elektryczny i elektroniczny, plastikowe zabawki, szczoteczki do zębów, zużyte opakowania po kosmetykach, plastikowe akcesoria kuchenne oraz folie aluminiowe i samoprzylepne.

 

Zanieczyszczenia – jak się przez nimi chronić?

Przede wszystkim należy zacząć od siebie i samemu przestać zanieczyszczać środowisko. Segreguj odpady. Zamiast korzystać z plastikowych reklamówek, zabieraj na zakupy bawełnianą torbę. Korzystaj z bidonu lub termosu, zamiast kupować napoje w plastikowych butelkach. Zamień plastikowe akcesoria na drewniane. Zrezygnuj z używania folii aluminiowej na rzecz papieru do pieczenia lub woskowych chusteczek do żywności. Korzystaj z naturalnych kosmetyków i środków do prania oraz kupuj ubrania wykonane z naturalnych tworzyw.

Ponadto, bierz udział w głosowaniach i podpisuj petycje, aby wpływać na decyzje rządzących odnośnie regulacji dotyczących produkcji odpadów przemysłowych. Ale przede wszystkim zgłębiaj wiedzę na temat zakresu ochrony środowiska i przekazuj ją dalej. Nie bądź obojętny. Przyszłość tej planety i następnych pokoleń leży w Twoich rękach!

Spodobał Ci się ten artykuł? Koniecznie czytaj magazyn „Dr Medicus”. Znajdziesz w nim wiele przydatnych informacji z zakresu ochrony środowiska, zdrowego stylu życia i odżywiania oraz naturoterapii. Zapisz się do darmowego newslettera, aby otrzymywać powiadomienia o najnowszych artykułach. Nie zwlekaj i zadbaj o swoje zdrowie zanim będzie za późno!

Toksyczne chemikalia w ubraniach. Tak truje moda

Wiele osób dba o codzienną dietę, rezygnuje z plastiku na rzecz ekologicznych rozwiązań i używa naturalnych kosmetyków bez szkodliwych chemikaliów. Są to przez długi czas budowane nawyki, które mają w przyszłości procentować i przynosić korzyści zdrowotne. Niewiele osób jednak zdaje sobie sprawę z tego, że zawarte w tkaninach barwniki i chemikalia mogą bardzo negatywnie wpływać na zdrowie.

Moda od lat budzi kontrowersje – proszki na bazie ołowiu, biżuteria z domieszką radu, sztuczne i drażniące tkaniny. Mimo, że świadomość wzrasta co jakiś czas pojawiają się nowe szokujące doniesienia na temat tego, co nosimy i jakie poniesiemy konsekwencje w przyszłości. Warto wzbogacać swoją wiedzę i konsekwentnie unikać tego, co może stopniowo wyniszczać nasz organizm.

Niebezpieczne chemikalia w ubraniach:

  • Trujące wybielacze

Mogłoby się wydawać, że bawełna nie jest złym wyborem. W końcu najbardziej znienawidzony w branży modowej jest poliester i to na nim skupiamy się, gdy mówimy o nieprzyjemnych, drażniących tkaninach. Okazuje się jednak, że po zbiorach, bawełna poddawana jest intensywnemu wybielaniu i zabiegom chemicznym, które mają nadać jej pożądaną barwę. „Dzięki temu” nosząc niektóre z ubrań narażamy ciało na kontakt z toksynami. Najlepiej wybierać te, w naturalnych odcieniach.

  • Formaldehyd

To substancja chemiczna, którą producenci ubrań niestety bardzo lubią. Stanowi ona produkt konserwujący tkaninę, dzięki niemu ubrania się nie kurczą i nie gniotą. Dla alergików może okazać się niezwykle szkodliwa, ponieważ wywołuje intensywne reakcje uczuleniowe.

  • Ftalany

To grupa chemikaliów najchętniej stosowana w przypadku dużych nadruków na ubraniach. To substancje rakotwórcze, które mogą negatywnie wpływać także na płodność mężczyzn.

  • Barwniki azowe

Te barwniki znalazły zastosowanie nie tylko w przemyśle modowym, ale także spożywczym. Choć oficjalnie są zakazane, można jeszcze się na nie natknąć. To grupa niezwykle niebezpiecznych barwników. Powodują nie tylko reakcje alergiczne i nadwrażliwość, ale w przypadku przekroczenia norm stężenia w organizmie, mogą powodować nadpobudliwość

  • Polifluorowane związki

Są to związki, które mają za zadanie wzmacniać wodoodporność ubrania. Tę funkcję spełniają doskonale w sportowych ubraniach, natomiast przy dużym stężeniu w organizmie mogą niekorzystnie wpłynąć na działanie wątroby oraz tarczycy.

Niestety tkaniny poddawane intensywnym obróbkom chemicznym, w ani jednym procencie nie stanowią już produktu organicznego. Długotrwałe narażanie ciała na kontakt z tak wyprodukowanymi ubraniami, może skutkować dysfunkcjami hormonalnymi, osłabieniem odporności, alergiami, czy nawet przyczyniać się do rozwoju nowotworów. 

W jak największym stopniu należy wystrzegać się tkanin:

1. Wodoodpornych

2. Ognioodpornych

3. Odpornych na plamy oraz pleśń

WAŻNE: Niektóre dziecięce ubranka (zwłaszcza piżamy) często wykonywanie są z tkanin ognioodpornych. Warto zwracać uwagę na metkę. Nawet niewielka ilość substancji chemicznych w odzieży maluszka, może przynieść negatywne konsekwencje dla jego rozwoju.

Mała ilość toksyn, ale duży problem

Mimo, że ilość toksyn jaka przenika do naszego ciała podczas noszenia sztucznych barwionych tkanin jest niewielka, to skutki mogą być niezwykle negatywne. Chemikalia nawet w niskim stężeniu mogą nieść poważne konsekwencje zdrowotne – zwłaszcza, że potencjalnych źródeł toksyn jest obecnie niezwykle dużo.

Większość materiałów ma swoje plusy i minusy. Natomiast poliester i nylon, w każdym wydaniu są złym wyborem. Najlepszym wyznacznikiem jakości tkaniny będzie to, jak skóra reaguje na kontakt z nią. Naturalne materiały nie wywołują dyskomfortu oraz nieprzyjemnych reakcji skórnych, chłoną wodę i zapobiegają nadmiernej potliwości w upalne dni. Dodatkowo warto pamiętać, że organiczne tkaniny są najlepszym wyborem, jeżeli chcesz zadbać także o środowisko. Wybieraj wełnę, jedwab, tencel w naturalnych kolorach.

Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej na temat pielęgnacji skóry i dbania o swoje zdrowie, koniecznie zajrzyj do magazynu „Dr Medicus”. Zacznij szukać inspiracji już dziś i dołącz do społeczności świadomie decydującej o swoim zdrowiu. Nie daj się oszukiwać i buduj świadomość, która może uratować Ci życie!

Barwnik E120, czyli koszenila. Czy należy się jej bać?

Większość produktów spożywczych na sklepowych półkach jest przetworzona i zawiera mnóstwo niebezpiecznych składników. Zdarza się, że na widok „E” na etykiecie produktu, odstawiamy go na półkę i szukamy towaru z lepszym składem. Zwracamy uwagę nie tylko na obecność konserwantów czy wzmacniaczy smaku, ale i barwników. Wiele osób zwyczajnie się ich boi. Czy słusznie? Przyjrzyjmy się jednemu z najpopularniejszych barwników, który odpowiada za czerwony kolor słodyczy, jogurtów, soków i wielu innych produktów. Czym jest koszenila i czy zagraża naszemu zdrowiu?

Czerwiec kaktusowy – meksykański owad

Koszenila nazywana jest też karminą lub kwasem karminowym. Pozyskuje się ją z wysuszonych oraz zmielonych czerwców kaktusowych, czerwców armeńskich, czerwców polskich lub kermes. Jest chętnie wykorzystywana, ponieważ charakteryzuje się dużą odpornością temperaturę oraz światło.

W europejskich warunkach konsumowanie owadów wciąż jest czymś egzotycznym. Warto wiedzieć, że te małe robaki są na szeroką skalę wykorzystywane w przemyśle spożywczym. Produkty zawierające koszenilę są więc nieodpowiednie zarówno dla wegan, jak i dla wegetarian.

Koszenila i jej wpływ na zdrowie

W każdym produkcie barwniki mają taką samą rolę: poprawiają wygląd produktu i zwiększają jego atrakcyjność. Koszenila występuje w wielu produktach spożywczych, głównie w: sosach, jogurtach, lodach, gumach do żucia, słodyczach, przetworach owocowych, ciastach, syropach, a także w napojach (alkoholowych i bezalkoholowych).

Obecna jest także w wielu kosmetykach, znajdziemy ją m.in. w cieniach do powiek, tuszach do rzęs i szamponach. Mimo że jest składnikiem naturalnym, jej stosowanie wciąż budzi spore kontrowersje.

Może uczulać!

Niestety na przestrzeni lat wzrosła liczba osób, które po koszenili dostawały silnej reakcji alergicznej (to odpowiedź na obecność salicylanów). Astmatycy zmagali się z napadami duszności. Badania wykazały, że to właśnie ten z pozoru bezpieczny barwnik jest przyczyną groźnych dolegliwości. Niebezpieczne dla tych osób są zanieczyszczenia, które niestety zawiera ekstrakt kwasu karminowego. Mogą one wywoływać katar sienny, pokrzywkę, a w skrajnych przypadkach prowadzić do wstrząsu anafilaktycznego.

Od 10 lat producenci żywności mają obowiązek informować konsumentów o obecności tego barwnika w produkcie spożywczym.

Pozytywny aspekt

Badania dowodzą, że dla człowieka zdrowego, który nie cierpi z powodu alergii czy astmy, barwnik E120 nie jest szkodliwy. Dzienne spożycie, które mieści się w granicach normy nie przekracza 5mg/ kg masy ciała. To bardzo dużo i trudno by było taką dawkę przekroczyć.

Uwaga na E124!

Koszenilę, która jest barwnikiem naturalnym bardzo łatwo można pomylić z czerwienią koszenilową. To barwnik E124 jest barwnikiem syntetycznym, który znajduje się na liście składników niebezpiecznych. Sięgając po produkt spożywczy, należy uważnie czytać etykietę.

Jest składnikiem zupek w proszku, owoców konserwowych, a nawet popularnych wśród dzieci cukierków pudrowych. E124 uwalnia histaminę, zwiększając tym samym ryzyko astmy. Badania dowodzą, że może działać rakotwórczo, wpływać negatywnie na funkcjonowanie nerek, a nawet przyczyniać się do bezpłodności.

Od kiedy temat alergii staje się coraz popularniejszy, większą uwagę zwraca się na to, co trafia do koszyka. Instytucje międzynarodowe ustalają regulacje, które mają pomóc konsumentom w tych codziennych i trudnych wyborach. Lista produktów spożywczych, które będą mogły zawierać koszenilę jest coraz krótsza.

Jeżeli temat zdrowia nie jest Ci obojętny, koniecznie zajrzyj do magazynu „Dr Medicus”. Tutaj żadna choroba nie jest tematem tabu. W trosce zdrowie Twoje i Twoich bliskich, ujawniamy kłamstwa wielkich koncernów farmaceutycznych i producentów żywności. Poznasz domowe i bezpieczne sposoby na wiele popularnych dolegliwości i schorzeń. Odnajdziesz inspiracje dotyczące zdrowego trybu życia. Świadomość i wiedza, jaką zbudujesz, pozwoli Ci kompleksowo zadbać o organizm. Nie daj się dłużej oszukiwać, zadbaj o siebie i tych, których kochasz!

Brudne tajemnice producentów żywności

O tym, że jakość produktów spożywczych bywa bardzo różna, nie trzeba nikogo przekonywać. Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych przeprowadziła w ostatnim czasie szereg kontroli, które miały na celu sprawdzenie produktów dostępnych w sprzedaży. Wyniki te są wręcz przerażające…

Co obejmowały kontrole?

Przeprowadzone działania miały na celu zbadanie jakości mięs i jego przetworów, ryby, sery, makarony, jaja, warzywa, owoce, oleje oraz przyprawy. Badano nie tylko ich wygląd, smak i zapach, ale także na przykład wilgotność, gęstość czy też zawartość wody lub soli. Pod lupą kontrolerów znalazło się także oznakowanie produktów. Sprawdzono bowiem czy producenci nie wprowadzają w błąd konsumentów za pomocą informacji umieszczanych na opakowaniach. Jak zatem wyglądają wyniki?

Woda w mięsie

Wyniki badań jednoznacznie wskazują między innymi na zbyt dużą zawartość wody w mięsie drobiowym. Ponadto producenci nierzadko deklarują nieprawdziwą wartość składników odżywczych swoich produktów. Mianowicie, co piąty wyrób posiada niezgodną z informacją zawartą na opakowaniu zawartość białka, tłuszczu, soli lub wody. Oprócz tego kontrolerzy zauważyli, że produkty, które zawierają w swej nazwie określenia typu „wiejski” lub „chłopski”, składają się z gotowych półproduktów lub sztucznych dodatków.

Odchody w przyprawach

Jakość przypraw, które możemy kupić w sklepach, również pozostawia wiele do życzenia. Mianowicie, stwierdzono w nich obecność odchodów gryzoni, martwych owadów i liści nadgryzionych wcześniej przez szkodniki. Z całą pewnością nie są to składniki mile widziane przez konsumentów.

A co z sokami?

Dla wielu z nas soki są ulubionym napojem. Wiele tego typu produktów zawiera niezgodną z deklaracją producenta zawartość ekstraktu lub witaminy C. Również oznaczenie „sok 100%” nie zawsze jest zgodne z rzeczywistością, albowiem w wielu napojach wykryto obecność substancji dodatkowych (głównie w postaci konserwantów). Ponadto etykiety niektórych soków zawierały deklaracje o braku składników, których dodawanie jest zabronione przez prawo.

Jakie są skutki przeprowadzonych kontroli?

Kontrolerzy Inspekcji Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych, po zakończeniu swoich działań, wydali 335 decyzji administracyjnych. Rozstrzygnięcia w nich zawarte miały następujący charakter:

  1. w 141 przypadkach nakazano zmianę oznaczenia produktów na zgodne ze stanem faktycznym;

  2. za pomocą 123 decyzji nałożone zostały kary administracyjne, łącznie na kwotę ponad 250 tysięcy złotych;

  3. w 51 sytuacjach zakazano wprowadzenia na rynek nowych produktów rolno-spożywczych;

  4. 11 naruszeń zakończyło się odstąpieniem od wymierzenia kary ze względu na niski stopień szkodliwości społecznej czynu;

  5. na podstawie 5 decyzji zniszczono kwestionowane partie towarów;

  6. na mocy 2 decyzji zakazano składowania produktów rolno-spożywczych w warunkach, które były do tego nieodpowiednie;

  7. w 2 przypadkach postępowanie administracyjne zostało umorzone.

Pełny raport z przeprowadzonych kontroli można znaleźć w Internecie.

Jak widać, jakość produktów spożywczych dostępnych na polskim rynku pozostawia wiele do życzenia. Producenci stosują bowiem wiele praktyk, które mają na celu obniżenie ponoszonych przez nich kosztów, co odbija się jednak na nas wszystkich, czyli na konsumentach. Pozostaje mieć nadzieję, że działania podjęte przez kontrolerów przyniosą pozytywne zmiany w zakresie jakości wyrobów oferowanych w sklepach. Informacji o szkodliwych dodatkach do żywności szukaj w kolejnym numerze magazynu „Dr Medicus”. Zmień swoją dietę, zanim będzie za późno!

To zatruwa powietrze w Twoim domu!

Kiedy myślimy o zanieczyszczeniach powietrza, wyobrażamy sobie przede wszystkim spaliny emitowane przez silniki samochodowe oraz piece grzewcze. Wszystkie te pyły trafiają do atmosfery, a następnie przedostają się także do naszych domów. Ich wdychanie jest bardzo niezdrowe i trudno się przed tym ochronić. Co ważne, w naszych domach także są substancje, które zatruwają powietrze. Przyjrzyjmy się im bliżej.

Farby

Farby oraz środki służące do ich zmywania emitują lotne związki organiczne, które mogą wywoływać liczne dolegliwości takie jak bóle głowy i gardła, nudności, zawroty głowy. Mogą się one nasilać podczas przebywania w świeżo pomalowanym pomieszczeniu. Aby uniknąć problemów zdrowotnych, warto sięgać po farby o niskiej lub zerowej zawartości lotnych związków organicznych planując kolejne malowanie.

Teflon

Patelnie, które obecnie są w powszechnym użyciu, posiadają powłokę wykonaną z teflonu. Materiał ten, pod wpływem wysokiej temperatury, wydziela trujące opary. Przeprowadzone badania wykazały, że mogą być one śmiertelne dla niewielkich zwierząt, w tym ptaków.

Pralnie chemiczne

Pralnie chemiczne stają się coraz popularniejsze. Wyprane w ten sposób ubrania odznaczają się specyficznym zapachem. Jego źródłem jest perchloroetylen, substancja, która odpowiada za powstawanie nowotworów u zwierząt, co potwierdzono w badaniach laboratoryjnych. Aby ustrzec się przed działaniem perchloroetylenu, możemy suszyć ubrania na świeżym powietrzu co najmniej przez kilka godzin. Postarajmy się też unikać kupowania ubrań wymagających czyszczenia na sucho.

Dywany i wykładziny

Choć może to zabrzmieć nieprawdopodobnie nowo położone dywany i wykładziny emitują gazy, które są szkodliwe dla naszego zdrowia. Mogą one wywoływać bóle głowy i gardła a nawet wysypki skórne. Rozwiązaniem tego problemu jest wybór dywanu lub wykładziny o niskiej zawartości lotnych związków organicznych oraz wietrzenie pomieszczeń, w których znajdują się takie wykładziny. Z kolei najlepszym sposobem na uniknięcie szkodliwych substancji jest wybór naturalnych podłóg. Doskonale w tej roli sprawdza się na przykład bambus.

Środki czystości

Środki czystości nierzadko zawierają liczne substancje chemiczne, które są szkodliwe dla organizmu człowieka. Mogą one bowiem powodować wiele problemów ze skórą i płucami, a niektóre mają działanie kancerogenne. Badania wykazały, że w wyniku wieloletniego, regularnego stosowania chemicznych środków czystości płuca zdrowego człowieka wyglądają dokładnie tak jak płuca palacza. W internecie możemy jednak znaleźć wiele instrukcji przygotowania naturalnych i nieszkodliwych preparatów. Wykorzystują one na przykład takie składniki jak soda oczyszczona, ocet czy cytryna.

Bierne palenie

Nie od dziś wiadomo, że bierne palenie jest równie szkodliwe jak palenie czynne. Dlatego też jeśli nasi bliscy lub goście palą papierosy, poprośmy ich, aby robili to na zewnątrz, z dala od naszych dzieci i nas samych. Najlepszym rozwiązaniem jest jednak rzucenie palenia, co z całą pewnością będzie z korzyścią dla zdrowia wszystkich w otoczeniu palacza.

W jaki sposób możemy oczyścić powietrze w domu?

Istnieje kilka prostych sposobów na oczyszczenie powietrza w naszym domu. Poniżej prezentujemy kilka z nich.

1. Rośliny doniczkowe – oczyszczają powietrze i produkują tlen, a ponadto mają walory ozdobne i są ciekawym elementem domowej przestrzeni.

2. Filtry do pieca – ograniczają emisję różnego rodzaju pyłów i zanieczyszczeń. Problem jest jednak w tym, że tanie filtry nie należą do najbardziej skutecznych. Warto więc zadbać o to, by filtr w naszym piecu był bardziej wydajny.

3. Przeczyszczenie wentylacji – każdy dom posiada odpowiednią wentylację, która jest niezbędna ze względów bezpieczeństwa. Niektórzy jednak zapominają o tym, że wymaga ona okresowych przeglądów oraz czyszczenia.

W naszych domach znajduje się wiele rzeczy, które emitują zanieczyszczenia. Warto mieć tego świadomość oraz wiedzieć w jaki sposób można je ograniczyć lub wyeliminować. Więcej na ten temat przeczytasz w najnowszym numerze magazynu „Dr Medicus”. Nie czekaj, zadbaj o czystość powietrza w swoim domu!

Fityniany i Kwas Fitynowy – rosyjska ruletka na Twoim talerzu

Coraz więcej osób w Polsce stara się odżywiać w sposób świadomy – jeść mądrze, zwracać uwagę na wartość odżywczą przyrządzanych potraw i dobrze dobierać poszczególne części składowe posiłków. Okazuje się jednak, że nawet najlepsze chęci mogą nie uchronić nas przed przygotowaniem domowej trucizny. I to nawet, jeśli na naszym talerzu znajdą się same zdrowe rzeczy!

Jak to możliwe? Wyjaśnienie, wbrew pozorom, jest dosyć proste. Okazuje się bowiem, że różne składniki odżywcze mają tendencję do wzajemnego znoszenia swojego korzystnego działania, jeśli zostaną połączone w nieodpowiedni sposób. Zwykłe otręby – zawierające witaminy z grupy A, E oraz fosfor, wapń, potas, magnez i błonnik, a także doskonale spisujące się w profilaktyce i wspomaganiu leczenia chorób przewodu pokarmowego, w tym nowotworów jelita grubego i żołądka – podane w niewłaściwym towarzystwie mogą zwyczajnie szkodzić naszemu zdrowiu.
Jedzenie jak rzut monetą
Spróbuj przez moment cofnąć się pamięcią do czasów licealnych. Czy pamiętasz lekcje fizyki traktujące o falach dźwiękowych? Fale występujące w zgodnej fazie (czyli niemal pokrywające się na wykresie) zawsze powodowały wzmocnienie sygnału. Natomiast te, które wyglądały jak własne lustrzane odbicia, znosiły się wzajemnie. Czyniły sygnał niemal niesłyszalnym.

Dokładnie tak samo jest z częściami składowymi naszych posiłków. Możemy codziennie rano przygotowywać sobie witaminowo-minerałową bombę. Ale, jeśli w jej składzie znajdą się dwa, przeciwstawne i znoszące się składniki, to nasze starania zapewne spełzną na niczym. Obojętnie, czy będą ukierunkowane na wzmocnienie odporności, odchudzanie czy walkę z chorobą – ich rezultaty będą znikome.

Ta zależność ma niestety wiele różnych postaci. Kombinacji jest tu naprawdę bardzo dużo i nawet osoby, które dbają o swoją dietę, mogą nieświadomie pogłębiać niedobór określonych witamin lub minerałów. To trochę jak rzut monetą – czasem uda się coś uzyskać, ale ostatecznie i tak suma wyjdzie zerowa. W artykule tym omówimy oddziaływanie kwasu fitynowego i fitynianów na wartość odżywczą naszych posiłków. To właśnie ich mamy na talerzu zazwyczaj najwięcej i najczęściej niewłaściwie je wykorzystujemy.

Tymczasem spożywanie kwasu fitynowego i fitynianów może być dla nas zarówno bardzo korzystne, jak też i istotnie szkodliwe. Wszystko zależy od ilości i charakteru pozostałych składników diety i warunków zdrowotnych, w jakich się znajdujemy.
Czym są fityniany i kwas fitynowy?
Kwas fitynowy to naturalny związek chemiczny, występujący w roślinach, orzechach i ziarnach. Obecnie naukowcy skłaniają się do uznawania go za substancję o charakterze „anty-odżywczym”. Wszystko dlatego, że w wielu przypadkach niekorzystnie ingeruje on w zdolności organizmu do absorpcji szerokiego zestawu minerałów.

Ale to nie wszystko ponieważ kwas fitynowy wstrzymuje pracę pepsyny – a zatem enzymu niezbędnego do strawienia białek. Upośledza też zdolności amylazy do rozbijania skrobi na cukry proste. Same fityniany zaś hamują wydzielanie trypsyny, używanej do trawienia białek. Naukowcy są zgodni, że dieta bogata w kwas fitynowy może prowadzić do:

  • próchnicy,
  • niedoborów minerałów,
  • problemów z apetytem,
  • poważnych komplikacji trawiennych.

Warto pamiętać także o tym, że kwas fitynowy najprawdopodobniej jest odpowiedzialny za utratę wapnia w kościach. Ostrożne szacunki kilku ośrodków badawczych stwierdzają nawet, że dieta pozbawiona tego związku chemicznego mogłaby zwiększyć przyswajalność cynku o ok. 20%, magnezu zaś nawet o ok. 60%.
Strzeż swoje dziecko!
Trzeba otwarcie przyznać, że kwas fitynowy może wyrządzić poważne szkody w naszych organizmach. To jednak nic w porównaniu z tym, na jakie niebezpieczeństwo wystawia nasze dzieci. Substancja ta jest dla nich bardzo szkodliwa i zdecydowanie nie powinna się znajdować w diecie naszych podopiecznych.

Dość powiedzieć, że kwas fitynowy może prowadzić do poważnych niedoborów wapnia, fosforu i witaminy D. Na pierwszy rzut oka nie wydaje się to niczym strasznym, weźmy jednak pod uwagę, że takie braki są prostą drogą do osłabienia wzrostu kości, a także wystąpienia krzywicy oraz próchnicy. Sam cynk i żelaza, jeśli jest ich zbyt mało w ustroju dziecka, może skutkować anemią lub opóźnieniem w rozwoju umysłowym!

Zadbanie o wysoką ilość wapnia w diecie dziecka jest zatem niezwykle ważne. I, między innymi dlatego, zaleca się łączenie płatków owsianych z pełnowartościowymi produktami mlecznymi. W ten sposób – dostarczając organizmowi dużej ilości wapnia oraz witaminy D – możliwe jest skuteczne niwelowanie szkodliwego działania kwasu fitynowego.
A może nie jeść produktów niebezpiecznych?
Mogłoby się wydawać, że wystarczy zatem wykluczyć z jadłospisu produkty spożywcze zawierające ów kwas i, w ten sposób, pozbyć się na stałe problemu. Nie jest to jednak rozwiązanie aż tak dobre, jak można przypuszczać na pierwszy rzut oka. Wszystko dlatego, że organizm potrzebuje wielu produktów zawierających. Więcej nawet, w niektórych regionach świata produkty zawierające tę substancje stanowią większość wchodzących w skład miejscowej diety.

Jakim cudem? Wystarczy spojrzeć na listę produktów spożywczych, zawierających kwas fitynowy, by zrozumieć jak niezwykle powszechnym jest on elementem. Występuje w:

  • migdałach,
  • roślinach strączkowych (fasola, soczewica i groch),
  • orzechach brazylijskich,
  • ryżu,
  • pszenicy,
  • ziarenkach sezamu,
  • kukurydzy,
  • orzeszkach ziemnych,
  • soi,
  • orzechach włoskich,
  • tofu,
  • otrębach pszennych i kiełkach pszenicy.

Kwas fitynowy może wiązać się z minerałami, takimi jak wapń, cynk, magnez czy żelazo, radykalnie utrudniając ich wchłanianie przez organizm. Tego typu połączenia określane są mianem fitynianów. W częściach świata, gdzie podstawowymi składnikami diety są rośliny bogate w kwas fitynowy, występują wyższe poziomy niedoboru żelaza i cynku. Również w Polsce osoby, które jedzą płatki owsiane, nie dodając do nich jogurtu lub mleka, narażone są na tego typu problemy.
Jednak korzystny?
Wspominaliśmy już wcześniej, że (za sprawą kwasu fitynowego) komponowanie posiłków może przypominać rzut monetę – uda się albo nie. Niestety, ta metafora nie jest ani odrobinę przesadzona. Wszystko przez to, że kwas fitynowy… może być w pewnym sensie korzystny dla naszego zdrowia. Może na przykład pomóc zmniejszyć ryzyko zachorowania na niektóre formy raka, choroby układu krążenia, kamienie nerkowe, hemochromatozę (przedawkowanie żelaza), a nawet cukrzycę.

Istnieją naukowe dowody na to, że kwas ten może poprawić stopień oporności na insulinę poprzez zmniejszenie odpowiedzi glikemicznej po jedzeniu. Oznacza to, że po zjedzeniu posiłku uczucie sytości utrzyma się przez dłuższy czas, zmniejszając tym samym skłonność do podjadania. To bardzo pomocne dla osób walczących z nadwagą lub otyłością.

Podsumowując. Na pytanie: czy jeść posiłki zawierające kwasy fitynowe czy nie? Odpowiedź brzmi: zdecydowanie tak. Jest jednak pewne „ale” – otóż musimy to robić rozsądnie. Tak, by nie torpedować naszych dotychczasowych starań i nie pozwolić sobie na znoszenie się wzajemne poszczególnych składników diety.
Co możesz zrobić z kwasami fitynowymi i fitynami?
Na szczęście istnieje dobry sposób zbilansowania diety tak, by korzyści płynące ze spożywania kwasu fitynowego nie generowały jednocześnie strat. Najlepszą obroną przed niedoborem minerałów wywołanym fityną jest stosowanie się do zalecenia, by jeść różnorodne potrawy, zawierające duże ilości warzyw i owoców. Koniecznie warto…

dostarczać organizmowi duże ilości wapnia, witaminy D oraz C – kwas askorbinowy zapobiega łączeniu się żelaza z kwasem fitowym (jeśli masz ochotę na kanapkę, to dodaj do niej np. paprykę albo jarmuż);
regularnie dostarczać witaminy A i beta-karotenu do organizmu – ułatwi przyswajanie żelaza;
jeść ziarna uprzednio namoczone, prażone lub sfermentowane;

Pamiętajmy też o… fitazie. Jest to enzym obecny w roślinach oraz produkowany przez bakterie jelitowe. Pomaga on przyswajać minerały, których nasz organizm ma zbyt mało na skutek działania kwasu fitynowego (m.in. fosfor). Aby zwiększyć jego ilość warto jeść dużo ziaren uprzednio namoczonych, kiełkujących lub fermentujących.

Korzystne jest także regularne spożywanie mięsa, zwłaszcza czerwonego. Zapewnia ono prawidłowy poziom żelaza i cynku. Jest tak bogate w te minerały, że z łatwością eliminuje ryzyko związane ze spożyciem kwasu fitynowego.

Innym, kluczowym czynnikiem, pozwalającym uniknąć niedoboru składników odżywczych związanych z fitynami, jest kompozycja posiłku. Spożywanie pokarmów bogatych w kwasy fitynowe odgrywa dużą rolę w ilości wiązań mineralnych. Jego negatywne skutki pojawiają się tylko wtedy, gdy spożywasz pokarmy zawierające ten produkt razem z żywnością bogatą w żelazo i cynk. Jeśli sięgnąłeś przed momentem po garść migdałów, odczekaj co najmniej kwadrans zanim zabierzesz się za mięsny obiad. W ten sposób ingerencja w absorpcję minerałów zostanie skutecznie zminimalizowana.

Przygotowując posiłki z takich produktów jak fasola lub ryż, warto je zagotować lub długo moczyć. To pozwoli znacznie obniżyć poziom kwasu fitynowanego zawarty w tych potrawach.

Jeśli zdrowie jest dla Ciebie ważne, pamiętaj: nigdy nie będziesz wiedzieć wystarczająco dużo, by móc spocząć na laurach. Aby jeść w sposób prawidłowy, wspomagać organizm i dostarczać mu niezbędnych substancji odżywczych, powinieneś ciągle poszerzać swoją wiedzę. To czasochłonne i często żmudne zajęcie, ale efekt jest warty wysiłku. Dzięki temu z jedzenia można czerpać znacznie więcej korzyści, jednocześnie unikając wszelkich niebezpieczeństw.
Pełną wiedzę na temat zdrowia i prawidłowego sposobu żywienia możesz otrzymywać również bezpośrednio, prosto do rąk – wystarczy, że zamówisz prenumeratę magazynu „Dr Medicus”.