Szkodliwe „E” w pożywieniu – jak je rozpoznać?

Konserwanty, barwniki, wzmacniacze smaku. Współcześni producenci żywności wręcz nie mogą się bez nich obejść. Nie ma znaczenia, czy robimy zakupy w dużych marketach czy w osiedlowych sklepikach. Na półkach sklepowych znajdują się niemal wyłącznie produkty zawierające w sobie długie listy składników, z których większość jest nieznana konsumentom. Dlaczego tak jest?

W idealnym świecie skład ketchupu powinien ograniczać się do przecieru z pomidorów, a jogurt zawierałby jedynie mleko i owoce. W rzeczywistości tego rodzaju żywność można znaleźć niemal wyłącznie w sklepach ekologicznych i jest ona zazwyczaj 2 razy droższa niż wypakowane chemią produkty. Jednak wbrew pozorom, wysokie ceny zdrowej żywności nie są tu jedynym źródłem problemu.

Jest to poniekąd również wina konsumentów. Przyzwyczajeni do smaku „ulepszonej” żywności znacznie chętniej po nią sięgamy i przyzwyczajamy do niej nasze dzieci. Nic dziwnego, że producenci nie chcą rezygnować z dodawania chemii do żywności.

Produkty zawierające mniej niż 20% cukru i pozbawione glutaminianu sodu są dla nas po prostu bez smaku. Przez to znacznie rzadziej po nie sięgamy i poddajemy się temu, co na wyciągnięcie ręki. Nawet wtedy, gdy zdajemy sobie sprawę z konsekwencji zdrowotnych.

Substancje „E” w pożywieniu i ich wpływ na zdrowie

Substancje oznaczone numerem „E” to lista kilkuset dodatków do żywności uznanych przez „wyspecjalizowane instytucje zdrowotne” za bezpieczne i dozwolone do użycia. Niestety pojawiają się w tym temacie liczne kontrowersje. Pomimo, iż wiele z tych substancji jest legalnie dodawanych do żywności, niezależne instytucje badawcze przestrzegają przed ich spożywaniem.

Udowodniono, że wiele substancji „pomocniczych” z symbolem „E” dodawanych do produktów spożywczych może powodować poważne problemy zdrowotne. Szczególnie, jeżeli spożywamy je regularnie. Jakie to substancje? Oto kilka przykładowych grup:

Grupa E 200 – konserwanty:

Kwas benzoesowy (E 210)

– Benzoesany (E 211, E 212, E 213)

Występują głównie w napojach smakowych i sokach, sosach, galaretkach, konserwach i koncentratach. Powodują reakcje alergiczne i podrażnienia przewodu pokarmowego. Podejrzewa się je o działanie rakotwórcze.

Dwutlenek siarki (E 220)

– Siarczany (E 221, E 222, E 223, E 224, E 226, E 227, E 228)

Występują w sokach, piwie, koncentratach owocowych i suszonych owocach, chrzanie. Powodują utratę witaminy B12, alergie, problemy z oddychaniem, ataki astmy, bóle głowy, nudności, zakłócają pracę jelit.

– Azotyn III potasu (E 249)

– Azotyn III sodu (E 250)

– Azotan V sodu (E 251)

– Azotan V potasu (E 252)

Występują w mięsach, wędlinach, parówkach, rybach i serach. Prowadzą do niedotlenienia tkanek i narządów, przez co mogą wywoływać nowotwory. Objawy zatrucia tymi związkami to między innymi: bóle brzucha, zawroty głowy, duszności oraz zapaść. Już niespełna 4 g azotynu potasu to dawka śmiertelna dla człowieka.

Grupa E 400 – emulgatory:

Kwas alginowy (E 400)

Dodawany do produktów dla dzieci i niemowląt, budyniów, dżemów i galaretek. Zmniejsza przyswajalność składników odżywczych. Niebezpieczny dla kobiet w ciąży.

Difosforany (E 450)

Występują w przetworach mięsnych, soli, napojach, sosach, chipsach, mleku zagęszczonym, herbatach, zupach w proszku, gumach do życia i cukrze pudrze. Zmniejszają przyswajalność składników odżywczych, prowadzą do osteoporozy.

Grupa E 600 – wzmacniacze smaku:

Glutaminian sodu (E 621)

Znajduje się w koncentratach spożywczych, przyprawach, sosach, wędlinach, konserwach, zupach w proszku, chipsach i przekąskach, słodyczach. Powoduje bóle głowy, problemy z sercem, nadciśnienie, bezsenność, osłabienie organizmu, otyłość, alergię, ataki astmy.

Grupa E 900 – słodziki:

Aspartam (E 951)

Występuje w napojach gazowanych, sokach owocowych, deserach, piwach, dżemach, galaretkach, konserwach, płatkach zbożowych, gumach do żucia, produktach typu „zero cukru” i „zero kalorii”, musztardzie. Podejrzewany o powodowanie białaczki, chorób układu nerwowego, raka płuc, raka piersi, chorób układu pokarmowego i wielu innych ciężkich schorzeń.

Czy wszystkie substancje „E” są szkodliwe?

Czasem gdy widzimy symbol „E” w składzie produktu od razu zapala nam się czerwona lampka. Należy jednak pamiętać, że nie wszystkie substancje oznaczone symbolem „E” są szkodliwe. Niektóre są wręcz korzystne dla naszego zdrowia. Są to na przykład:

E 100 – kurkumina:

Stosowana jako barwnik spożywczy. Jest to składnik pochodzenia naturalnego, występujący w kurkumie (roślina z rodziny imbirowatych). Działa przeciwzapalnie i antyoksydacyjnie. Ponadto, badania dowodzą, że kurkumina zapobiega powstawaniu komórek nowotworowych oraz hamuje ich rozrost.

E 101 – ryboflawina (witamina B2):

Wykorzystywana w przemyśle spożywczym jako naturalny barwnik. Jest niezbędna do prawidłowego funkcjonowania układu nerwowego oraz systemu odpornościowego organizmu. Odgrywa ważną rolę w prawidłowym funkcjonowaniu narządu wzroku.

E 300 – kwas askorbinowy (witamina C):

W produktach spożywczych pełni rolę naturalnego przeciwutleniacza. Jest niezbędny w przemianach metabolicznych u ludzi i zwierząt. Ze względu na to, że nie jest wytwarzany przez ludzki organizm, musi być dostarczany z pożywienia. Pomocna przy zaburzeniach wchłaniania. Uczestniczy w prawidłowej syntezie kolagenu. Działa przeciwzapalnie i wzmacnia naczynia krwionośne.

Podnoszenie świadomości konsumentów na temat składów produktów spożywczych jest kluczowym czynnikiem w walce z chorobami cywilizacyjnymi. Niezdrowa dieta jest jedną z głównych przyczyn rosnącej zachorowalności na depresję, choroby układu nerwowego i pokarmowego, nowotwory, choroby serca oraz cukrzycę.

Aby dowiedzieć się więcej na temat składów produktów spożywczych, koniecznie przeczytaj nasz najnowszy raport: „Szkodliwe E”. Dzięki niemu dowiesz się jak unikać szkodliwych substancji, które mogą zrujnować Twoje zdrowie. W prosty sposób nauczysz się jak czytać składy i unikać sklepowej chemii. A co najważniejsze, poznasz tajniki zdrowej diety, dzięki której unikniesz wielu ciężkich chorób. Dowiedz się jak jeść smacznie i zdrowo!

Hodowla przemysłowa – tak trują producenci żywności

Hodowla przemysłowa zazwyczaj kojarzy się z produkcją na masową skalę – z wielkim przedsiębiorstwem, które zarabia miliony na produkcji żywności. Jest to poprawne skojarzenie i prawdopodobnie nikogo nie szokuje taka działalność. Niewiele osób zdaje sobie jednak sprawę z tego, że to właśnie hodowle przemysłowe stoją za ogromnym cierpieniem zwierząt, które pozbawione kontaktu ze środowiskiem naturalnym, umierają w męczarniach.

Bezwzględność hodowli przemysłowych

Hodowle przemysłowe potocznie nazywa się więzieniem dla zwierząt. Są zamykane na bardzo małej przestrzeni, gdzie mają ograniczoną możliwość poruszania się i są narażane na wysoki stres. W takich skupiskach bardzo szybko rozwijają się choroby, co często jest powodem dużej śmiertelności wśród zwierząt. To nie jest jedyna kontrowersja, jaka im towarzyszy.

Hodowle przemysłowe stoją również za uprawami, które są opryskiwane silnymi i często rakotwórczymi preparatami, to również bardzo duża ilość szkodliwych pestycydów, antybiotyków i sterydów. Takie hodowle rozwijają się od ponad 200 lat, a obecnie silnie współpracują z producentami produktów GMO i przynoszą gigantyczne zyski wielkim korporacjom.

Przy okazji budzą również ogromne zastrzeżenia. Hodowle przemysłowe stoją za wylesianiem obszarów, nadmiernym zużywaniem wody oraz zanieczyszczaniem gleb, wód oraz powietrza.

Jak hodowla przemysłowa wpływa na jakość żywności

Zwolennicy hodowli przemysłowych głoszą, że przeludnienie na świecie nie pozwala na alternatywne działania. Przeciwnicy zwracają uwagę na to, że nadprodukcja żywności przekracza dwukrotnie zapotrzebowania.

Na całym świecie dokonuje się modyfikacji genetycznych, które mają na celu powodować szybszy wzrost kurczaków. Badania dowodzą, że taki drób może zawierać nawet 200% więcej tłuszczu, na niekorzyść zawartości białka. Stosowanie antybiotyków, które mają wpłynąć na szybszy rozwój zwierząt, powoduje pojawianie się bakterii odpornych na wszelkie leki.

Ok. 35 tysięcy ludzi w ciągu roku w Europie umiera z powodu infekcji, spowodowanych – uodpornionymi na antybiotyki – drobnoustrojami. Jest to między innymi zasługa spożywania produktów wątpliwej jakości i pochodzenia.

Hodowla przemysłowa i jej wpływ na środowisko

Mięso i mleko pochodzące z hodowli przemysłowych często jest zanieczyszczone lekami, hormonami, szczepionkami, antybiotykami oraz wszelkiego rodzaju chemikaliami. Niestety w warunkach takiej produkcji mięsa czy mleka, zwierzęta nie byłyby w stanie przetrwać, bez „wspomagania”. Chemikalia trafiają nie tylko na talerz, ale także przenikają do środowiska naturalnego, powodując duże zanieczyszczenie wód.

Zwierzęta w hodowlach przemysłowych są karmione paszami GMO. Przy tych uprawach wykorzystuje się silnie chemiczne nawozy, które przyczyniają się do niszczenia gleb, a co za tym idzie obniżają również jakość żywności oraz zawartość składników odżywczych.

W ostatnim czasie temat produkcji mięsa oraz upraw GMO coraz częściej pojawia się w publicznych dyskusjach. Świadomość jednak figuruje na niskim poziomie, a może świadczyć o tym fakt, że większość ludzi wciąż chętnie kupuje mięso i produkty odzwierzęce w marketach i sieciówkach. Oczywistym jest, że przejście na wegetarianizm czy nawet weganizm wiąże się z ogromnym wyrzeczeniem i bardzo trudno jest zmienić swoje nawyki z dnia na dzień.

Warto jednak małymi krokami budować zarówno wiedzę jak i świadomość, a zakupy robić u lokalnych hodowców. Jakość takich produktów jest nieporównywalnie wyższa niż tych, które można nabyć od wielkich przedsiębiorstw, produkujących zmodyfikowaną i naszpikowaną syntetykami żywność. Bezpośrednia sprzedaż produktów pobudza zobowiązanie producenta wobec klienta.

Świadomość, to pierwszy krok do sukcesu. Wysoka jakość życia, to również wysoka jakość produktów spożywczych, usług i zdrowe nawyki. Dużą dawkę wiedzy znajdziesz w magazynie „Dr Medicus”. Znajdziesz w nim wiele inspiracji do wprowadzania nowych, zdrowych zasad do swojej codzienności. Kompleksowo zadbasz o swój organizm. Zacznij już dziś, chroń siebie i bliskich.