Zadbaj o skórę – zrób peeling!

Większość osób, aby energicznie zacząć dzień, sięga po kawę. Kofeina potrafi zdziałać cuda i pobudzić organizm do efektywnego działania. Jednak picie kawy nie jest jedynym sposobem na wykorzystanie jej pobudzających walorów. Ta zasada dotyczy wielu produktów, które znajdziemy w naszej kuchni.

Kawa, bazylia, płatki owsiane, miód, cukier, sól – to tylko niektóre popularne produkty, dzięki którym stworzysz domowy peeling. Poznaj przepisy, dzięki którym niewielkim kosztem skomponujesz naturalne kosmetyki do swojego domowego SPA.

Zmień nawyki

Choć peeling i picie kawy to dwie różne czynności, mają jedną wspólną cechę – efektywnie pobudzają. Jest jednak między nimi kluczowa różnica. Peeling daje efekt na cały dzień, kawa natomiast na kilka godzin. Mimo to wciąż chętniej sięgamy po kofeinowy napój i zazwyczaj ciężko jest zmienić ten nawyk. Można go jednak zmodyfikować osiągając tę samą korzyść tylko w lepszym wymiarze.

Nie tylko energia

Peeling to tak naprawdę szereg korzyści, dla których warto poświęcić kilka minut poranka, aby cały dzień czuć się komfortowo. Zazwyczaj chętnie korzystamy z takich zabiegów, aby poprawić stan swojej skóry. Nadmiar naskórka skutkuje zapychaniem porów i powstawaniem nieestetycznych niedoskonałości.

Warstwa martwego naskórka powoduje, że skóra wygląda na zmęczoną. Jest matowa, pozbawiona energii.

Jakie korzyści daje peeling?

  1. Przyspiesza regenerację skóry – staje się napięta i zyskuje zdrowy koloryt.
  2. Stymuluje produkcję kolagenu, dzięki czemu spowalnia proces starzenia, ujędrnia.
  3. Zapobiega stanom zapalnym skóry, działa antybakteryjnie.
  4. Ułatwia wchłanianie kosmetyków
  5. Pobudza mikrokrążenie w skórze

 

Peeling kawowy

Dzięki zawartości kofeiny, kawa jest doskonałym wyborem na poranny peeling. Można go wykorzystać zarówno do twarzy, jak i do ciała.

  • Przepis:

Zaparz 2 łyżeczki kawy sypanej, następnie odsącz i zostaw do ostygnięcia. Fusy muszą być delikatnie ciepłe (ale nie gorące!). Możesz dodać łyżeczkę oliwy z oliwek, olej kokosowy, żel aloesowy, odrobinę letniej wody lub białko kurzego jaja (w tym przypadku nie wolno dopuścić do zaschnięcia peelingu na skórze). Ważne, aby składniki były naturalne.

Najpierw umyj ciało, a następnie delikatnie masuj je przez kilka minut z użyciem peelingu i dokładnie spłucz letnią lub nawet zimną wodą (w tym przypadku efekt pobudzenia mikrokrążenia będzie lepszy). Po każdym zabiegu peelingującym, nałóż lekki, kojący balsam.

Peeling cukrowo-bazyliowy

Bazylia jest używana głównie do przygotowania potraw, ale równie dobrze sprawdzi się jako składnik domowego kosmetyku do pielęgnacji ciała.

  • Przepis:

Około 3 łyżek stołowych cukru brązowego, sok z połowy cytryny i łyżka stołowa drobno posiekanej bazylii. Można dodać odrobinę miodu, który działa zmiękczająco. Zawsze dobrym wyborem jest olej tłoczony na zimno.

Tak przygotowany peeling nie zawiera silikonów i parabenów, które w rzeczywistości osłabiają organizm i dają jedynie pozorny efekt. Bazylia działa relaksująco i kojąco. Ciekawostką jest, że doskonale sprawdza się w okresie letnim, ponieważ ma właściwości odstraszające owady.

Peeling solny

Ten kosmetyk doskonale oczyści i zdezynfekuje ciało. Należy pamiętać, że każdy peeling jest niekorzystny dla skóry uszkodzonej. Jednak cytryna czy sól mogą zadziałać bardziej drażniąco niż inne składniki.

  • Przepis:

Około 4 łyżek stołowych soli morskiej należy połączyć z ulubionym olejem tłoczonym na zimno. Można dodać odrobinę soku z cytryny czy kilka kropli naturalnego olejku eterycznego. Dobrym dodatkiem jest również witamina C w kroplach, którą można kupić w każdej aptece.

Peeling z płatków owsianych

Ten rodzaj peelingu sprawdzi się nie tylko jako dawka energii, ale także da doskonałe nawilżenie suchej skórze.

  • Przepis:

4 łyżki płatków owsianych (zmielonych), łyżka stołowa miodu, można również dodać kilka kropel soku z cytryny, szczyptę cynamonu lub po prostu odrobinę wody.

Płatki należy zalać ciepłą wodą i zostawić na około 15 minut. Płatki trzeba szczelnie przykryć, aby mogły dobrze napęcznieć. Następnie wszystkie składniki należy wymieszać i wykonać relaksujący masaż ciała. Ten rodzaj peelingu sprawdza się doskonale jako peeling do twarzy.

Peeling z zielonej herbaty

Chociaż najchętniej jest stosowany na twarz, nie ma przeciwwskazań, aby użyć go do całego ciała. Zwłaszcza, że zielona herbata ma właściwości pobudzające a jej działanie jest podobne do działania kawy.

  • Przepis:

Jedna torebka zaparzonej zielonej herbaty, jedna łyżka stołowa cukru brązowego kilka kropel ulubionego oleju. Opcjonalnie można dodać także łyżeczkę miodu. Herbatę należy zaparzyć i ostudzić. Następnie dodać pozostałe składniki i masować ciało przez kilka minut.

Zielona herbata doskonale wpływa na kondycję skóry, opóźnia jej starzenie, a pozostałe składniki działają intensywnie nawilżająco.

Peeling dla zdrowia skóry

Pamiętaj, że nie musisz codziennie sięgać po peeling – skóra musi mieć czas na regenerację, zbyt częste złuszczanie może powodować uszkodzenie warstwy ochronnej. Nie wcieraj peelingu zbyt intensywnie, wykonuj delikatne masaże, które zrelaksują ciało, pozbawiając organizm niepotrzebnego napięcia i stresu. Uszkodzonej skórze należy się odpoczynek, dlatego zamiast peelingu możesz wykonać masaż z wykorzystaniem żelu aloesowego, który doskonale nawilży i da podobne efekty jak peeling.

Peeling nie jest jedynym sposobem na pobudzenie, ale z pewnością jest jedną z najlepszych metod na energiczne rozpoczęcie dnia. W dodatku daje szereg korzyści zdrowotnych i efektywnie wpływa nie tylko na samopoczucie, ale także na wygląd.

Każdy dzień daje możliwość podejmowania nowych decyzji. Z magazynem „Dr Medicus” te decyzje będą łatwiejsze, dzięki treści, która przemyca dużą dawkę wiedzy o zdrowiu i funkcjonowaniu organizmu. Uświadamia, dlaczego warto zadbać o swoją dietę, a wiedza zdobyta podczas lektury skutecznie chroni przed oszustwami środowiska medycznego i koncernów farmaceutycznych. Już dziś zacznij działać i dziel się wiedzą z osobami, które kochasz, nie bądź obojętny wobec zagrożeń.

Nie każda sól jest zła – po którą warto sięgnąć?

Ciężko wyobrazić sobie gotowanie bez użycia soli (dodajemy ją nawet do kanapek). Mimo że bardzo często słyszymy o jej szkodliwym wpływie na zdrowie, niechętnie z niej rezygnujemy. Jest najpopularniejszą przyprawą. Niewiele osób zdaje sobie jednak sprawę z tego, że tak naprawdę to sód zawarty w soli jest sprawcą całego zamieszania wokół tej przyprawy.

Sód – czy jest się czego obawiać?

Sód jest zdecydowanie pierwiastkiem niezbędnym do prawidłowego funkcjonowania organizmu. Odpowiada za właściwy poziom nawodnienia organizmu, wpływa na układ nerwowy, mięśnie, reguluje ciśnienie krwi. Zarówno jego niedobór, jak i nadmiar w organizmie może zagrażać naszemu zdrowiu a nawet życiu. Coraz popularniejsza staje się debata nad tym, który rodzaj soli jest najzdrowszy. Warto poznać różne możliwości, aby wybrać najlepszą opcję dla siebie.

Sól himalajska

Jest dobrze rozpoznawalna ze względu na swój charakterystyczny, różowy kolor. Wydobywa się ją w Pakistanie. Właściwie jest niemal identyczna jak sól kłodawska. Jej atutem jest jod – zawiera go więcej niż sól morska. Można więc stwierdzić, że biorąc pod uwagę zawartość chlorku sodu w soli himalajskiej, jej najmocniejszą stroną jest marketing. Wiele osób kojarzy ją jako najzdrowszą. Bardziej jednak pasuje do niej określenie „najczystsza”, gdyż nie zawiera ona zanieczyszczeń i wydobywana jest ręcznie.

Sól kłodawska

Po sól kłodawską warto sięgać ze względu na wysoki stopień czystości. Może spokojnie konkurować z solą himalajską. 97% składu to chlorek sodu. Występują w niej także inne pierwiastki, które są niezbędne do prawidłowego funkcjonowania organizmu. Kupując sól kłodawską warto zwrócić uwagę na opakowanie – sól w opakowaniach do 1 kg, zgodnie z przepisami podlega jodowaniu. Sól kłodawską lepiej więc kupić w opakowaniach większych, aby otrzymać produkt w pełni naturalny.

Sól kuchenna warzona

Każdy z nas ma ją w kuchennej szafce. Jest to sól kamienna, która została oczyszczona w procesie warzenia. Warzenie polega na płukaniu oraz odparowywaniu wody. Pozwala to pozbyć się gorzkiego posmaku oraz uzyskać śnieżnobiały produkt o bardzo intensywnym smaku. Właśnie ze względu na smak tak chętnie po nią sięgamy. Zawiera ponad 99.9% chlorku sodu. Warto mieć na uwadze, że taka sól nie zawiera innych – bardzo cennych – składników mineralnych. Ze względu na ubogi skład i wysoką zawartość chlorku sodu, to przed jej nadmiarem w diecie regularnie ostrzegają dietetycy. Brak zawartości mikroelementów tworzy z niej produkt nie tyle bezużyteczny dla organizmu, co po prostu niebezpieczny (jeśli jest spożywany w nadmiernych ilościach).

Sól morska

Ma szerokie spektrum zastosowań. Można ją porównać z solą kuchenną. Ich wpływ na organizm człowieka jest podobny. Łatwo się domyślić, że sól morska powstaje w wyniku odparowania wody morskiej. Wiele osób kojarzy ją głównie z zabiegami spa. Najczęściej sięgamy po nią podczas relaksacyjnej kąpieli. Jednak ze spożywaniem tej soli wiąże się też pewne zagrożenie. To mikroplastik, który sieje spustoszenie w naszych organizmach. Ponad 450 milionów ton odpadów plastikowych na dnie oceanów to prawdziwy zamach na zdrowie i życie nie tylko zwierząt morskich, ale też ludzi. Niestety często o tym zapominamy. Sięgając po sól morską – oprócz chlorku sodu i niewielkiej ilości składników mineralnych – dostarczamy swojemu organizmowi drobinki plastiku.

Jeść czy nie?

Spożywanie soli w nadmiernych ilościach może prowadzić do poważnych problemów zdrowotnych (m.in. do nadciśnienia i zatrzymywania wody w organizmie). Jeśli oprócz chlorku sodu i cennych mikroelementów, dostarczysz organizmowi odrobinę plastiku, to ta niepozorna przyprawa stanie się tykającą bombą. Pamiętaj, że większość produktów jakie spożywasz w ciągu dnia ma ją w swoim składzie. Przyprawiając dodatkowo dania nieświadomie narażasz się na niebezpieczeństwo. Dzienne zapotrzebowanie dorosłego człowieka na sól wynosi 1 gram. Warto mieć to na uwadze podczas przygotowywania posiłku.

Przyprawy mają wiele cennych właściwości. Mogą łagodzić objawy przeziębienia, działać przeciwbólowo, a nawet chronić przed rakiem. Chcesz wiedzieć więcej o naturalnej i zdrowej żywności? Sięgnij po magazyn „Dr Medicus” – to kompendium wiedzy na temat naturalnych terapii zdrowotnych i Twój osobisty przewodnik po zdrowym stylu życia. Nie pozwól się oszukiwać – chroń swoje zdrowie!

Sól Epsom: oto 6 powodów, by ją stosować

Sól, która gości w naszej kuchni i jest dodatkiem do niemal każdej potrawy, nie cieszy się najlepszą opinią. Jej nadmiar w diecie może bardzo zaszkodzić naszemu zdrowiu. Jednak nie każda sól jest zła. Niewiele osób zna sól epsom. Jest to sól gorzka, zamiennie nazywana także solą angielską. Znalazła zastosowanie w wyrobach kosmetycznych, farmaceutycznych, a także w przemyśle. Spektrum jej działania jest ogromne.

Warto wspomnieć o tym, że sól Epsom to po prostu siarczan magnezu.

  • Magnez – ma pozytywny wpływ na cały organizm

  • Siarka – to pierwiastek potrzebny naszemu organizmowi (stanowi 0,25% ludzkiego ciała)

Sprawdź, jak wykorzystać w domowych warunkach właściwości soli Epsom.

  1. Sól Epsom w walce z toksynami

Jesień to czas, gdy organizm szczególnie potrzebuje wsparcia. Jest narażony na poważny spadek odporności i wszelkiego rodzaju infekcje. Kąpiel z dodatkiem soli angielskiej może pomóc szybciej uporać się z przeziębieniem, a za sprawą właściwości oczyszczających, skutecznie pozwala usunąć z organizmu toksyny. Dzięki temu wspomaga zwalczanie infekcji i przyspiesza regenerację. Trzeba pamiętać, że tego typu zabiegi, warto wykonywać w momencie, gdy infekcja dopiero zaczyna atakować organizm. Szybka reakcja jest kluczem do sukcesu w walce z każdą chorobą.

Brak aktywności, dieta bogata w żywność wysokoprzetworzoną, stres – to wszystko powoduje, że odporność organizmu gwałtownie spada. Regularne pozbywanie się toksyn z organizmu, wspomaga prawidłowe funkcjonowanie układu odpornościowego.

  1.  Epsom na lepszy sen

Bezsenność staje się problemem globalnym. Wiele osób na świecie ma kłopoty z zasypianiem, ale mało kto sięga po naturalne i bezpieczne rozwiązania. Kąpiel z dodatkiem angielskiej soli rozluźnia, oczyszcza i działa relaksująco, dzięki czemu szybciej zasypiamy, sen jest głęboki, a jakość nocnego odpoczynku – lepsza.

Taka kąpiel łagodzi też ból głowy i stawów. Zmniejsza opuchliznę stawów, a w przypadku zakwasów rozluźni napięte i zmęczone mięśnie oraz złagodzi ból.

  1. Sól angielska w walce z zaparciami

Sól Epsom ma korzystny wpływ na trawienie – przyspiesza metabolizm. Jest na tyle skutecznym i intensywnie działającym środkiem, że odradza się stosowanie jej u kobiet w ciąży oraz dzieci. Bardzo szybko oczyszcza i odtruwa organizm.

Wystarczy płaską łyżeczkę soli Epsom rozpuścić w szklance letniej wody, taka słona płukanka przeczyści jelita, dając efekt już po kilkunastu minutach od wypicia roztworu.

  1. Sposób na zaskórniki i trądzik

Dzięki zawartości siarki, sól Epsom jest ceniona w kosmetyce. Oznacza to także, że można wykorzystywać ją jako samodzielny produkt w codziennej pielęgnacji cery tłustej i trądzikowej. Odrobinę soli można połączyć z żelem do mycia twarzy i po umyciu twarzy dokładnie spłukać letnią wodą. Taki zabieg nie tylko oczyści, ale także zregeneruje cerę zmęczoną i narażoną na zmiany trądzikowe. Złagodzi ogniska zapalne.

  1. Dla gęstych i lśniących włosów

Przeciwłojotokowe właściwości soli Epsom sprawiają, że zapobiega ona przetłuszczaniu się skóry głowy. Dodatkowo dokładnie oczyszcza włosy, dzięki czemu dłużej zachowują świeżość. Badania wykazują, że regularne stosowanie kosmetyków z dodatkiem roztworu soli angielskiej powoduje, że włosy rosną szybciej, są mocniejsze i gęstsze.

  1. Przeciw pękającym piętom i grzybicy

Kąpiel dla stóp przygotowana z roztworu wody z solą angielską chroni je przed grzybicą i infekcjami bakteryjnymi. Wspomaga też leczenie stóp i paznokci objętych zmianami grzybiczymi.

W przypadku pękających i zrogowaciałych pięt, regularne kąpiele zregenerują skórę i złagodzą ból spowodowany ranami na piętach.

Jesień to czas kiedy warto szczególnie o siebie zadbać. W tym okresie nasza skóra jest narażona na niską temperaturę, jest przesuszona, często szara. Ciepła kąpiel rozgrzeje, zrelakusuje i pobudzi zmysły. Jeśli do tej pory sięgałeś tylko po aromatyczne olejki do kąpieli, możesz śmiało zamienić je na sól angielską. Dzięki temu oczyścisz organizm, ale także poprawisz samopoczucie, zyskasz więcej energii i wzmocnisz odporność.

Jeżeli chętnie poszukujesz rozwiązań bezpiecznych i korzystnie wpływających na funkcjonowanie organizmu, koniecznie zajrzyj do magazynu „Dr Medicus”. Przekonaj się, że naturalne rozwiązania, są nie tylko zdrowsze ale i skuteczniejsze w walce z popularnymi dolegliwościami. Nie czekaj, aż dopadnie Cię choroba – działaj, zanim będzie za późno!

Jak chipsy rujnują Twój organizm

Chipsy to ulubiona przekąska dzieci, ale i wielu dorosłych. Sięgamy po nie podczas spotkń ze znajomymi, sensów przed TV, a czasem… z nudów. Chrupanie chipsów jest przyjemne i wciągające. Choć są smaczne, mogą poważnie zaszkodzić naszemu zdrowiu. Dlaczego są tak niebezpieczne? Oto cała prawda na temat chipsów!

Trucizna w paczce

Jak wiemy skład chipsów pozostawia wiele do życzenia. Co znajdziemy w tej chrupiącej przekąsce? Najczęściej akrylamid, który powstaje podczas procesu długotrwałego smażenia. To szczególnie niebezpieczna substancja: według badań może wywoływać raka u ludzi. Ale to nie wszystko – akrylamid zwiększa też ryzyko miażdżycy i zawału. Co ciekawe, pieczone chipsy zawierają nawet 3 razy więcej akrylamidu od tradycyjnych, smażonych chipsów.

Kolejnym szkodliwym związkiem w chipsach jest dobrze znany glutaminian sodu (E621). Ten powszechnie stosowany wzmacniacz smaku i zapachu wywołuje m.in. depresję, padaczkę, bóle mięśni i stawów, zaburzenia mowy, zaburzenia gospodarki hormonalnej, wymioty, skurcze żołądka, wysypki skórne, zaburzenia widzenia czy napady niepokoju.

Oprócz tego w składzie chipsów znajdziemy sztuczne aromaty, a także popularny regulator kwasowości – syntetyczny kwas cytrynowy (wg niektórych badań substancja ta wpływa niekorzystnie na układ nerwowy człowieka).

Nie tyko skład…

Chipsy nie mają żadnych wartości odżywczych – za to znajdziemy w nich całą masę soli i tłuszczu (w 100 g paczce może być nawet 40 g czystego tłuszczu!). Oleje roślinne wykorzystywane do produkcji chipsów pod wpływem smażenia w wysokiej temperaturze przekształcają się w szkodliwe tłuszcze trans. Są one poważnym zagrożeniem dla naszego zdrowia. Tłuszcze trans podnoszą poziom cholestrolu, zwiekszają ryzyko chorób serca, cukrzycy i otyłości. Przez dużą zawartość tłuszczu chipsy są najbardziej kaloryczną przekąską (mogą mieć nawet 500 kcal w 100 g).

Ciężko wyborazić sobie chipsy bez soli – to właśnie ona podkreśla smak tej niezdrowej przekąski. Dzienna zalecana ilość soli to 5 g (płaska łyżeczka), a paczka chipsów zawiera jej nawet kilka-kilkanaście razy więcej. Warto pamiętać, że nadmiar soli poważnie szkodzi zdrowiu: zatrzymuje wodę w organizmie, obciążka nerki i podnosi ciśnienie krwi.

Co jeszcze znajdziemy w paczce chipsów? Wbrew pozorom nie tylko powietrze. Nie bez powodu w opakowaniu jest mało chipsów – paczki są „napompowane” azotem, który pozwala utrzymać świeżość produktu do momentu otwarcia paczki.

Chrupiące uzależnienie

Chipsy to tylko niewinna przekąska? Nic z tych rzeczy. Są silnie uzależniające – to właśnie dlatego sięgamy po nie raz po raz, aż zjemy całą paczkę. Nie da się skończyć na kilku, a jedzenie chipsów wciąga bardziej niż oglądanie serialu. Nawet jeśli nie jesteś głodny, już po jednym kęsie masz ochotę na więcej. To przez ich wyrazisty smak, który w dużej mierze jest mieszanką soli i tłuszczu.

Naukowcy od dawna próbują odpowiedzieć na pytanie, dlaczego chipsy są tak uzależniające. Przeprowadzone przez nich badania wykazały, że dźwięk chrupania podczas jedzenia chipsów sprawia ogromną satysfakcję. Uzależnienie od słonych przekąsek jest równie powszechne w przypadku dzieci, jak i osób dorosłych.

Czym zastąpić chipsy?

Całkowita rezygnacja z chipsów może być trudna, ale jest konieczna. Te słone i kaloryczne przekąski poważnie zagrażają naszemu zdrowiu. Zdrową alternatywą dla chipsów ze sklepu będą domowe chipsy z warzyw i owoców. Do ich przygotowania można wykorzystać:

Warzywa: ziemniaki, cukinię, bataty, jarmuż, buraki, marchewkę, pietruszkę, seler

Owoce: banany, jabłka, gruszki, truskawki

Przygotowanie takich chipsów jest proste i tanie – każdy może zrobić je w domu. Wystarczy cienko pokroić warzywa lub owoce (nie trzeba ich obierać), dodać przyprawy (sól, pieprz, oregano, chili, cynamon) i oliwę (tylko do chipsów warzywnych). Tak przygotowane chipsy krótko pieczemy w piekarniku lub suszymy w suszarce do grzybów. Gotowe chipsy przechowujemy w szczelnie zamkniętym pojemniku, żeby zachowały chrupkość.

Chcesz wiedzieć więcej o zdrowym odżywianiu? Przeczytać o najnowszych odkryciach medycyny naturalnej? Dowiedzieć się, jak bezpiecznie zwalczać choroby? Sięgnij po czasopismo „Dr Medicus” i nie pozwól sobie odebrać tego, co najcenniejsze – Twojego zdrowia!

Poznaj zabójcze oblicze soli

Na co dzień trudno nam wyobrazić sobie bez niej życie. Dodajemy ją do niemal każdego dania. Począwszy od ziemniaków, mięs, zup, smażonych i gotowanych jajek czy sałatek, a skończywszy na kanapkach z pomidorem, ogórkiem lub masłem. Niestety, jest to bardzo niebezpieczny nawyk. Bo, chociaż sól potrafi wydobyć wspaniały smak z każdego dania, to jest również przyczyną wielu śmiertelnych chorób.

Solimy od zarania dziejów

Historycy są zgodni, że sól jest jedną z najstarszych znanych ludzkości przypraw. Według wiedzy dostępnej obecnie archeologom, była ona wykorzystywana co najmniej 5500 lat p.n.e. Co ciekawe, prawdopodobnie najstarsze europejskie miasto (bułgarska Solnisata) wzięło swoją nazwę właśnie od wydobywanej tam soli.

Przez tysiące lat przyprawa ta była wysoko ceniona przez wszystkie kultury i znana była na wszystkich kontynentach. Stosowana była przede wszystkim jako przyprawa, ale także doskonały środek konserwujący mięso. I w zasadzie nikt, aż do lat 70. ubiegłego wieku, nie sądził, że może ona mieć jakiekolwiek szkodliwe oddziaływanie na ludzki organizm.

Niecałe pół wieku temu dr Lewis Dahl przeprowadził pierwszy eksperyment mający sprawdzić oddziaływanie dużych ilości soli na organizm. Postanowił on każdego dnia karmić laboratoryjne szczury 500 gramami sodu (co stanowi około 50 razy więcej niż zwykłe codzienne spożycie ludzi). W rezultacie doprowadził do wystąpienia u zwierząt wysokiego nadciśnienia tętniczego oraz podwyższonego ryzyka zapadnięcia na raka żołądka.

Narażamy się mimo woli

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) zaleca spożywanie ilości nie większej niż jedna łyżeczka soli dziennie. Jest to około 6 gramów tej przyprawy. Bądźmy jednak ostrożni nawet z taką ilością. Jak pokazuje doświadczenie badaczy z kilku renomowanych instytutów, nawet nie stosując na co dzień tej przyprawy możemy przekraczać dzienne limity jej spożycia. Sól pojawia się bowiem w naszych posiłkach nie tylko za sprawą intencjonalnego przyprawiania przez nas jedzenia.

Tak naprawdę większość spożywanej przez nas soli, nawet do 75% (!), znajduje się w produktach spożywczych, które jemy każdego dnia. Uważać trzeba szczególnie na pieczywo, płatki śniadaniowe, wszelkiego typu przetworzoną żywność i gotowe posiłki.

Tragiczne skutki spożywania soli

Badania wykazały, że zbyt duża ilość przyjmowanej przez organizm soli może znacząco podnieść ciśnienie krwi, a przez to zwiększyć ryzyko chorób serca oraz udaru mózgu i raka żołądka. Pamiętajmy jednak, że samo w sobie wysokie ciśnienie krwi nie daje w zasadzie żadnych objawów, dlatego warto zwracać uwagę na czynniki współwystępujące.

Przede wszystkim monitorujmy własną wagę i starajmy się nie dopuścić do otyłości. Jeśli dostrzeżemy u siebie kilkanaście nadprogramowych kilogramów albo tendencję do szybkiego przybierania na wadze, to koniecznie skontrolujmy także poziom ciśnienia. Przyjrzyjmy się również uważnie ilości ruchu, jaką dostarczamy swojemu organizmowi – brak wystarczającej aktywności fizycznej i przywiązanie do tytoniu oraz alkoholu, daje w połączeniu z solą mieszankę zabójczą dla naszego układu sercowo-naczyniowego.

Między solą a sodem

Pamiętajmy także, by nie mieszać dwóch pokrewnych pojęć – sól i sód to nie to samo. Sól składa się z dwóch związków chemicznych: sodu (40%) i chloru (60%). Po ich połączeniu powstaje tzw. chlorek sodu, czyli nasza sól kuchenna. Jeśli więc zobaczymy w tabeli składników jakiegoś produktu spożywczego dużą ilość sodu, to nie łączmy tej informacji z zagrożeniem wynikającym z obecności soli.

Szczególnie, że sód jest niezwykle ważny dla prawidłowego funkcjonowania naszego organizmu. Bez jego obecności w ustroju nie byłaby możliwa normalna praca błon komórkowych, utrzymanie odpowiedniej gospodarki wodnej, pracy enzymów, działania układu nerwowego i utrzymywania kości oraz stawów w dobrej kondycji.

Chociaż przyznajmy uczciwie, że ilość sodu dostarczanego do organizmu także powinna być przez nas monitorowana. W innym wypadku możemy liczyć się z zatrzymywaniem zbyt dużej ilości wody w organizmie (opuchlizna, uszkodzenie nerek), problemami z wątrobą, wysokim poziomem cholesterolu i wyższym ciśnieniem krwi.

Jak utrzymać sól w ryzach?

Wróćmy jednak do głównego zagadnienia i odpowiedzmy sobie na pytanie: Jak regulować ilość soli w organizmie przy pomocy naturalnych metod? Wbrew pozorom nie jest to takie trudne i nie musi wiązać się z utrzymywaniem bardzo rygorystycznej diety, czy wręcz głodzeniem się lub spożywaniem jałowych w smaku posiłków. Przede wszystkim należy:

  • Dodawać pikantne potrawy do swojej diety. Według badań pikantne potrawy sprawiają, że ciało gorzej znosi obecność soli w pożywieniu – w rezultacie rzadziej sięgamy po solniczkę.
  • O ile to możliwe, samemu przygotowywać posiłki. W ten sposób możemy kontrolować, ile soli dostawane jest do jedzenia.
  • Zmniejszać spożycie produktów spożywczych, które wykorzystują sól jako środek konserwujący – warto mieć oko szczególnie na: serdelki, parówki, boczek, szynka, sosy, marynaty, salami, solone orzechy, wędzone mięso, ryby, sos sojowy, kostki bulionowe, ekstrakt drożdżowy.
  • Ograniczać jedzenie chipsów ziemniaczanych, pizzy, gotowych dań, kremów do sałatek, majonezów i płatków śniadaniowych.

Przede wszystkim jednak, warto w pierwszej kolejności czytać etykiety i wybierać produkty zdrowsze (zawierające mniejsze ilości soli) na rzecz tych tańszych. Przy odrobinie innowacyjności i wybredności, jeśli chodzi o kupowanie produktów spożywczych, a także mniejszej ilości soli stołowej, można z powodzeniem chronić się przed nadciśnieniem, chorobami serca i nowotworem żołądka.

Praktyczne rady na temat zarządzania ilością soli, sodu, a także innych pierwiastków i związków chemicznych kluczowych dla funkcjonowania organizmu, znajdziesz oczywiście w magazynie „Dr Medicus”. Zachęcamy gorąco do zapoznania się z ofertą prenumeraty. To najskuteczniejszy i najprostszy sposób, by zadbać o swoje zdrowie!

Sól a zdrowie – jak biała substancja cicho morduje Twoją wątrobę

sól a zdrowie

Czai się w Twojej kuchni i zakrada do niemal każdej potrawy, którą przygotowujesz. Podstępnie ukrywa się w jedzeniu i pompuje truciznę w Twój organizm. Sól – bo o niej mowa – to śmiertelny wróg Twojej wątroby. Choć teraz nie zauważasz żadnych niepokojących objawów, to za rok, dwa lub pięć lat możesz usłyszeć w gabinecie lekarskim diagnozę, która zabrzmi jak wyrok. Jak temu zapobiec?

Sól to prawdopodobnie najpopularniejsza przyprawa na świecie. Znajduje się w każdej kuchni, barze czy restauracji. Polacy korzystają z niej namiętnie – jak podaje WHO – spożywamy jej średnio 15 gram dziennie! To aż 3 razy więcej od pozostałych Europejczyków. Według najnowszego raportu specjalistów nadmiar soli zatrzymuje wodę w organizmie, powoduje wzrost ciśnienia tętniczego1 oraz sprzyja wystąpieniu chorób, takich jak:

  • miażdżyca,

  • choroby sercowo-naczyniowe,

  • otyłość,

  • cukrzyca typu 2.

Ale to nie wszystko! Lekarze ostrzegają, że zbyt duża ilość konsumowanej soli, może źle wpływać także na funkcjonowanie naszej wątroby.2

Sól a choroby wątroby

Okazuje się, że nadmiar soli może prowadzić do zaburzeń pracy jednego z najważniejszych (i najbardziej zapracowanych) organów w Twoim ciele. Sól zaburza proces kształtowania się komórek wątrobowych, a jej zbyt duża ilość podwyższa ryzyko, że ukształtowane komórki po prostu… obumrą. Ponadto sól drastyczne obniża namnażanie się wspomnianych komórek. W rezultacie zwiększa się ryzyko wystąpienia nieodwracalnego zwłóknienia wątroby, a co za tym idzie, jej poważna niewydolność. Oznacza to ciągłe, bolesne wzdęcia, bóle brzucha, złą tolerancję tłuszczów i alkoholu, nieprzyjemne uczucie pełności po jedzeniu, nudności i brak apetytu. Dlatego warto żebyś wiedział, jak zadbać o swoją wątrobę.

Wątroba lubi kwaśne!

Dbaj o to, by w Twojej kuchni nie zabrakło kapusty kiszonej i ogórków, a także cebuli, czosnku, buraków czy grzybów. Oprócz tego, codziennie rano przygotuj sobie porcję naturalnego eliksiru na dokwaszenie wątroby. Do szklanki nalej trochę wody, dodaj łyżkę stołową miodu i wyciśnij całą cytrynę. To jeden z najprostszych sposobów na poprawę pracy wątroby i oczyszczanie jej z toksyn oraz soli.

Sól a zdrowie, jaka jest bezpieczna dawka soli?

Spożywanie zbyt dużej ilości soli spożywczej może mieć bardzo poważne konsekwencje dla Twojego zdrowia. Sól kuchenna to tak naprawdę chlorek sodu, czyli substancja chemiczna zupełnie pozbawiona wartości odżywczych. Organizm (a najbardziej Twoja wątroba) musi się bardzo napracować, żeby ją zmetabolizować. To zakłóca równowagę płynów. Gdy zgromadzi się on w tkankach, może powodować cellulit, reumatyzm, kamienie nerkowe i zapalenie pęcherza żółciowego.

Na szczęście nie oznacza to, że musisz całkowicie z rezygnować z solenia potraw. Wszak sól poprawia smak jak żadna inna przyprawa. Niewielka ilość soli (do 5 gram dziennie) jest jak najbardziej bezpieczna.

Sól soli nierówna

Jeśli chcesz solić więcej, zamień zwykłą sól kuchenną na jej zdrowy odpowiednik, czyli krystaliczną sól himalajską. Sól himalajska jest wydobywana z jaskiń powstałych 250 mln lat temu. Jest surowa, nieprzetworzona i nieskażona. Zawiera aż 84 pierwiastki mineralne (w tym wapń, potas, miedź i żelazo), dzięki czemu dobrze wpływa na serce, układ krwionośny oraz przekaźniki nerwowe. Różowa sól nie stanowi również zagrożenia dla wątroby – w przeciwieństwie do jej rafinowanego i przetworzonego odpowiednika, który trzymasz w swojej kuchni.

Pamiętaj, że wątroba to jeden z najważniejszych organów w naszym organizmie, dlatego tak ważne jest dbanie o nią i zwracanie uwagi na to co i w jakich ilościach jesz. Więcej na temat poprawienia pracy wątroby i innych ważnych organów znajdziesz w magazynie „Dr Medicus”.

1. American Chemical Society, Journal of Agricultural and Food Chemistry.
2. Science Daily, Too much salt could potentially contribute to liver damage, 2016.