Pieczywo z supermarketu – co naprawdę jemy?

Pieczywo jest jednym z tych produktów, które kupujemy codziennie. Najczęściej wybieramy to oferowane w supermarketach – to najchętniej odwiedzane przez nas sklepy (robimy ty nawet drobne zakupy). Czy jednak pieczywo, które możemy znaleźć w dużych sklepach jest zdrowe? To, co znajdziemy w bułkach czy chlebie z supermarketu często nie ma nic wspólnego z żywnością.

Pieczywo z marketów

Chleb oraz bułki, które spotykamy w ofercie marketów są nie tylko ciepłe i chrupiące, ale również pieczone na miejscu. Przynajmniej tak mogłoby się wydawać. A jaka jest prawda? Otóż w rzeczywistości pieczywo sprzedawane w marketach to mrożona masa, która może być przechowywana nawet przez sześć miesięcy zanim trafi do pieca. Wielu konsumentów nie zdaje sobie z tego sprawy. A informacja ta jest niezwykle istotna dla wszystkich smakoszy pieczywa, ponieważ wypieki na bazie mrożonej masy zawierają groźne alergeny oraz liczne konserwanty np. ropionian wapnia czy sorbinian potasu.

L-cysteina czyli podstawa masy

Podstawą mrożonej masy, z której wyrabiane jest pieczywo, jest l-cysteina. Aminokwas ten sprawia, że ciasto jest miękkie. Jednakże sposoby jej pozyskiwania sprawiają, że niektórzy raz na zawsze rezygnują z pieczywa z marketów. Otóż zasadniczo l-cysteina pozyskiwana powinna być ze zbóż, ale rozwiązanie to jest zbyt drogie, aby stosować je na skalę przemysłową. Dlatego też do jej pozyskiwania stosuje się kacze pióra lub nawet ludzkie włosy pochodzące z zakładów fryzjerskich lub śmietników. Ta ostatnia metoda jest szczególnie popularna w Chinach. Co ważne, prawo europejskie zakazuje tego typu rozwiązania, lecz wiele firm sprowadza mrożoną masę z Państwa Środka, gdyż tak jest po prostu taniej.

Chwyt marketingowy

Od 2007 roku obowiązuje w Polsce rozporządzenie Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi, zgodnie z którym, w punktach sprzedaży pieczywa powinny znajdować się informacje dotyczące wypieków. Jedną z nich jest adnotacja następującej treści: „Pieczywo produkowane z ciasta głęboko mrożonego” w przypadku, gdy chleb lub bułki spełniają ten warunek. Praktyka pokazuje jednak, że obowiązek informowania klientów jest różnie wypełniany przez producentów. Niektórzy bowiem czynią to w sposób niezbyt łatwy do dostrzeżenia. Z kolei sami sprzedawcy zachwalają oferowane przez siebie produkty sugerując tym samym, że pieczywo jest świeże. Właśnie dlatego lepiej jest wybierać pieczywo z niewielkich piekarni, gdzie możemy mieć pewność, że jest ono świeże. Dobrym rozwiązaniem jest także własnoręczne przygotowywanie chleba. Na rynku dostępne są specjalne urządzenia, które znacznie ułatwiają pieczenie.

Nawet jeżeli do tej pory kupujesz pieczywo w supermarkecie, zawsze możesz zmienić swoje nawyki żywieniowe. Z całą pewnością byłoby to korzystne dla twojego zdrowia. O tym jak to zrobić dowiesz się z magazynu „Dr Medicus”. Sprawdź, które produkty niszczą Twoje zdrowie i pozbądź się ich zanim będzie za późno!

Niemieckie produkty = lepsza jakość?

Wiele osób uważa, że produkty dostępne za zachodnią granicą są lepsze od tych, które można kupić w kraju. Wśród Polaków funkcjonuje przekonanie, że „chemia z Niemiec” z jakichś powodów pierze i czyści lepiej niż środki dostępne w Polsce. Właśnie dlatego chętnie sprowadzamy chemię, słodycze czy inne produkty od sąsiadów. Kupujemy je też od polskich sprzedawców, którzy sprowadzają je z Niemiec, by sprzedawać na rynku polskim. Dlaczego, skoro ceny są takie same a często nawet wyższe?

Ponieważ produkty te naprawdę różnią się jakością! Dwa takie same produkty mogą różnić się zawartością na rynku w Europie Środkowo – Wschodniej i w Europie Zachodniej. Na przykład może zostać użyty inny rodzaj substancji słodzącej. Tańszy (a co często za tym idzie – również bardziej szkodliwy) zamiennik dodawany jest do produktów sprzedawanych na rynku polskim.

Najlepszym przykładem są chipsy. Sprzedawane na rynku niemieckim w składzie mają olej słonecznikowy. Chipsy sprzedawane w polskich sklepach są smażone na oleju palmowym, który zaliczany jest do szkodliwych tłuszczy. Jednak to nie wszystko: te same chipsy w Polsce zawierają glutaminian monosodowy (którego próżno szukać w paczkach niemieckich chipsów) i chlorek sodu zamiast soli. Wpływa to nie tylko na jakość i smak produktów, ale także na ich kaloryczność. Powiedzmy sobie szczerze: takie produkty nie są zdrowe, a ich nadmierne spożycie może nam zwyczajnie zaszkodzić. Podobnie jest ze słodyczami: batony sprzedawane w polskich sklepach zawierają szkodliwe tłuszcze trans, w przeciwieństwie do tych, znajdujących się w niemieckich supermarketach. W składzie polskich herbatników znajdziemy śladowe ilości masła, podczas gdy ich niemieckie odpowiedniki mają go kilkukrotnie więcej.

Produkty lepszego sortu

Często różnica między produktami tej samej marki polega na większej zawartości wiodącego składnika. Np. więcej jest ryby w paluszkach rybnych czy mięsa w pierogach z mięsem. Pod lupę wzięto także kawę. Kawa na rynku zachodnim miała większą zawartość kofeiny w składzie, niż jej środkowo – europejski odpowiednik. Również herbata mrożona różni się zawartością – na naszych półkach sklepowych stoi produkt z większą zawartością cukru niż na zachodzie! A opakowanie i nazwa są identyczne.

Podobnie jest też z popularną niemiecką chemią w Polsce. Detergenty niemieckie mają lepszą jakość – są skuteczniejsze i łagodniejsze dla tkanin. Proszki do prania różnią się od naszych wielkością granulek i pienistością. Płyny do płukania mają bardziej intensywny zapach.

Ciekawy przykład stanowi także elektronika. Sprzęty elektroniczne, które wprowadzane są na rynek polski jako „nowość” – bardzo często są już na rynku niemieckim od dawna. A czasami nawet zostały już objęte promocją.

Bardzo niesprawiedliwa praktyka

Stosowanie tańszych zamienników czy dodawanie szkodliwych składników to to chwyty często stosowane przez zachodnich producentów. To znacznie obniża cenę produktu, a któż z nas nie lubi płacić mniej za zakupy? To powszechna, ale i niebezpieczna praktyka, wpływa bowiem na smak i wartości odżywcze produktów, a w konsekwencji podnosi ich szkodliwość. Jest to nieuczciwe i wprowadza konsumentów w błąd. Produkty są tej samej marki, posiadają to samo opakowanie i taką samą nazwę. Różnią się jedynie jakością. To nie są tylko pogłoski! Różnice w jakości produktów zachodnioeuropejskich zostały potwierdzone badaniami i sprawa trafiła już do instytucji unijnych. Jak tłumaczą się sami producenci? Powołują się na upodobania i przyzwyczajenia konsumentów niemieckich. Twierdzą, że jakość produktów zależy od upodobań konsumentów i to do nich dostosowywane są produkty.

To kolejna pułapka stosowana przez producentów, w którą możemy nieświadomie wpaść. Rozwiązanie? Możemy kupować produkty polskie – na sklepowych znajdziemy mnóstwo takich produktów (warto zwracać uwagę na specjale oznaczenia na opakowaniach świadczące o tym, że dany produkt został wyprodukowany w Polsce). Jeśli chcesz się dowiedzieć, po jakie produkty warto sięgać, czytaj magazyn „Dr Medicus” i sprawdź, co jest najlepsze dla Twojego zdrowia.