„Bez dodatku cukru”… ale czy na pewno?

Sklepowe półki coraz częściej atakują nas produktami „bez dodatku cukru”. Ich nazwa sugeruje, że są zdrowe i można po nie sięgać bez wyrzutów sumienia. Niestety, najczęściej to zwykły chwyt marketingowy, a takie produkty nie mają nic wspólnego ze zdrowym odżywianiem i należy je omijać szerokim łukiem.

 

Śmierć na talerzu

Cukier nie bez powodu nazywany jest „białą śmiercią”. Wywołuje próchnicę, szkodzi wątrobie i przyspiesza starzenie się mózgu. Ciężko doszukiwać się pozytywnych aspektów jego spożywania. W dodatku silnie uzależnia. Cukier i słodziki opanowały rynek, są dodawane do niemal każdego produktu. Wędliny, jogurty, soki, ketchupy – teoretycznie nie ma potrzeby, aby je dosładzać, a mimo tego producenci chętnie stosują ten zabieg, aby „podkręcić” smak. Od jakiegoś czasu można dostrzec na sklepowych półkach żywność „bez dodatku cukru”. Produkcja takiej żywności wychodzi naprzeciw oczekiwaniom konsumentów i wpisuje się w trend zdrowego odżywiania . Nic bardziej mylnego.

 

Druga strona medalu

Wiele osób zmieniających dietę na bezcukrową i sięgających po produkty oznaczone etykietą „bez dodatku cukru”, nie zdaje sobie sprawy, że funduje organizmowi bombę naładowaną słodzikami. Długotrwałe stosowanie takiej diety rujnuje organizm i jest śmiertelnie niebezpieczne.

 

„Bez dodatku cukru” czyli…?

Często w produktach znanych również jako „light” cukier zastępowany jest tłuszczem. To zła wiadomość dla cukrzyków, zmagających się z niedoborem insuliny. Organizm nie radzi sobie ze spalaniem tłuszczy, więc ich nadmiar jest magazynowany w tkance tłuszczowej. Dlatego wśród cukrzyków tak często występuje nadwaga. Produkty z obniżoną zawartością cukru nie zawsze są dobrym rozwiązaniem.

 

Czytaj skład!

W teorii produkt, który nie zawiera cukru, na pewno jest dobrej jakości. Wręcz przeciwnie – może być bombą kaloryczną z całą gamą ulepszaczy, sztucznych dodatków, konserwantów, aromatów i barwników. Choć producenci mają możliwość zastosowania zdrowych zamienników cukru, bardzo często dodają sztuczne słodziki, które oznaczają niższą cenę, wydajność i wzmocnienie smaku produktów, a do tego stanowią poważne zagrożenie dla Twojego zdrowia.

Głównym zamiennikiem cukru, powszechnie dodawanym do żywności, jest syrop glukozowo-fruktozowy. Długotrwałe spożywanie produktów, które mają go w składzie, może skutkować:

  • nadciśnieniem tętniczym
  • problemami z nerkami
  • próchnicą
  • chorobami układu sercowo-naczyniowego
  • schorzeniami wątroby

Syrop glukozowo-fruktozowy oraz inne sztuczne słodziki tak chętnie stosowane w przemyśle spożywczym, są tak samo uzależniające jak cukier, ale i bardziej niebezpieczne.

 

Zdrowsze zamienniki

Jeżeli sięgasz po produkt „bez cukru” koniecznie sprawdź jego skład. Pamiętaj, że wiele produktów w swoim składzie ma cukier, który występuje naturalnie – np. suszone owoce. Jeżeli widzisz produkt „bez dodatku cukru”, zadaj sobie pytanie: jaki zamiennik zastosował producent? Być może zamiast białego cukru, produkt zawiera: syrop z agawy, ksylitol, cukier kokosowy lub – najpopularniejszy naturalny zamiennik – miód (wpływa na obniżanie indeksu glikemicznego, co jest istotne dla cukrzyków).

Chcąc zadbać o swoje zdrowie, nie można ulegać kolorowym reklamom i zapewnieniom producenta. Najważniejsze jest czytanie składu produktów – im jest krótszy i bardziej zrozumiały, tym produkt będzie zdrowszy.

Jeżeli ten temat wzbudził Twoje zainteresowanie i od lat szukasz źródła inspiracji do zmian trybu życia, zajrzyj do magazynu „Dr Medicus„. Nauczysz się odczytywać sygnały, jakie wysyła Ci organizm – dowiesz się jak na nie reagować. Media skutecznie ukrywają ważne tematy, a my odkrywamy tajemnice wielkich koncernów farmaceutycznych i ujawniamy ich niebezpieczne praktyki. Już dziś zadbaj o siebie i bliskich!

GMO – toksyny na Twoim talerzu

Każdy z nas nieustannie słyszy o GMO. Temat ten jest głośny i na tyle kontrowersyjny, że wiele osób nie wie do końca czy jest się o co martwić i czy warto tym tematem się interesować. Niestety, produkty GMO opanowały rynek i są praktycznie wszechobecne, więc trudno przejść obok nich obojętnie.

Modyfikacje genetyczne to nic innego jak krzyżowanie dwóch różnych gatunków. Choć w teorii brzmi to fascynująco i można wręcz pomylić biotechnologię z filmem science-fiction, to rzeczywistość może nas przytłoczyć. Efekt połączenia dwóch różnych organizmów, niemal za każdym razem może być niebezpieczny – GMO wpływa nie tylko na nasze zdrowie, a więc światową populację, ale także prowadzi do zanieczyszczania środowiska.

 

Zabójczy glifosat

 

Może się wydawać, że jego nazwa brzmi dość zwyczajnie, ale to tylko pozory. Przez dekadę glifosat osiągnął ogromną popularność w rolnictwie – jest najczęściej stosowanym środkiem chwastobójczym na świecie! Jego skuteczność jest wysoce ceniona, niestety zapomina się o konsekwencjach stosowania tego środka. A te, choć bardzo chciałoby się temu zaprzeczyć, są ogromnie niebezpieczne. Badania dowodzą, że znajduje się on już w ponad 40% wód podziemnych i w konsekwencji niesie ze sobą wiele problemów zdrowotnych. Wpływa na układ odpornościowy, powoduje niepłodność czy problemy trawienne, a jest niemal wszędzie – również w próbkach ludzkiej krwi.

Produkty rolnicze genetycznie modyfikowane, choć mają zwalczać chwasty, prowadzą do wzrostu tak zwanych superchwastów, które wymagają użycia jeszcze silniejszych środków.

 

Uprawy GMO zanieczyszczają pola

 

Pyłek GMO niesiony przez wiatr zanieczyszcza uprawy, które są w pełni ekologiczne. Właściciele tych gospodarstw mają problem z chwastami, które zasiedliły się na ich polach w procesie przeniesienia pyłku. Często dochodzi do zapylenia przez owady, a to oznacza, że niemal niemożliwe jest kontrolowanie tych procesów. Niemal 30% ekorolników ma problem ze skażeniem upraw przez GMO.

Śmiertelne niebezpieczeństwo

 

Pestycydy wykorzystywane do upraw GMO niszczą środowisko. Poza negatywnym wpływem na zdrowie i życie ludzi oraz niszczeniem upraw ekologicznych, nie można przejść obojętnie obok faktu, że te silne środki zabijają owady zapylające.  Efektem jest umieranie nie tylko upraw, ale również dzikich roślin.

 

Warzywa z toksycznym GMO

 

Mimo że na co dzień słyszymy o tym, jak ważne jest unikanie produktów GMO i wiele osób skrupulatnie czyta etykiety, może okazać się, że produkty, które uznawaliśmy za wolne od modyfikacji wcale takie nie są. Być może zaskoczy Cię fakt, że modyfikowane są także:

 

  • Ziemniaki

Jeżeli trafisz na idealnie wyglądającego ziemniaka, bez siniaków, który można porównać do produktu z fabryki, prawdopodobnie masz do czynienia z GMO. Mimo obostrzeń dyktowanych prze Unię Europejską, takie produkty pojawiają się w sklepach. Rolnictwo GMO pozwala otrzymywać bogate uprawy, niestety często kosztem jakości.

 

  • Kukurydza

Szacuje się, że niemal 90% upraw kukurydzy jest modyfikowane genetycznie. Kukurydza jest jednym z najpopularniejszych produktów stanowiących dodatek do żywności. Na szeroką skalę jedzą ją również zwierzęta.

 

  • Soja

Prawdopodobnie w kwestii GMO pokonała samą kukurydzę. Dawniej była zdrową alternatywą dla mięsa, dziś warto się jej wystrzegać. Jest uboższa w białko, cynk i błonnik.

 

Jak uniknąć GMO?

 

Pamiętajmy, że wpływ na to, jak wyglądają owoce i warzywa trafiające do naszych sklepowych koszyków, mają głównie konsumenci. Niestety, chętniej kupujemy to, co wygląda ładnie i estetycznie, a skoro na takie produkty jest popyt, to producenci żywności takie produkty nam oferują. Choć etyczniej byłoby edukować społeczeństwo w zakresie GMO i nie ma usprawiedliwienia dla permanentnego trucia ludzi naszpikowanymi chemią produktami, trzeba przyznać, że dużo łatwiej jest po prostu zarobić na braku wiedzy. Jeżeli chcesz mieć realny wpływ na to, co trafia na talerz:

 

  • rób zakupy u lokalnych rolników, których gospodarstwa są ekologiczne
  • zrezygnuj z przetworzonej żywności i fastfoodów
  • gotuj od podstaw w domu
  • zrezygnuj z mięsa wątpliwej jakości, którego pochodzenie jest nieznane (głównie produkty marketowe)

 

Temat GMO jest tematem ważnym, który nie należy do łatwych. Kontrowersje z roku na rok narastają, a producenci muszą informować konsumentów o tym, czy produkt jest „wolny od GMO”. Niestety i tutaj znajdą się osoby, które naginają prawo. Czy jesteśmy w stanie uwolnić się od tych praktyk? Na pewno będzie to coraz trudniejsze z racji tego, że człowiek i jego zdrowie są zazwyczaj stawiane na drugim miejscu, a pierwsze skrzypce gra chęć wzbogacania się nie tylko producentów żywności, ale także koncernów farmaceutycznych…

Jeżeli chcesz w pełni świadomie podejmować decyzje dotyczące swojego zdrowia i życia, zajrzyj do magazynu „Dr Medicus”. Zadbaj o wiedzę, która uchroni Cię przed niebezpiecznymi praktykami. Znajdź inspirację do zmian i zachęć bliskich do zadbania o swoje zdrowie!

Barwnik E120, czyli koszenila. Czy należy się jej bać?

Większość produktów spożywczych na sklepowych półkach jest przetworzona i zawiera mnóstwo niebezpiecznych składników. Zdarza się, że na widok „E” na etykiecie produktu, odstawiamy go na półkę i szukamy towaru z lepszym składem. Zwracamy uwagę nie tylko na obecność konserwantów czy wzmacniaczy smaku, ale i barwników. Wiele osób zwyczajnie się ich boi. Czy słusznie? Przyjrzyjmy się jednemu z najpopularniejszych barwników, który odpowiada za czerwony kolor słodyczy, jogurtów, soków i wielu innych produktów. Czym jest koszenila i czy zagraża naszemu zdrowiu?

Czerwiec kaktusowy – meksykański owad

Koszenila nazywana jest też karminą lub kwasem karminowym. Pozyskuje się ją z wysuszonych oraz zmielonych czerwców kaktusowych, czerwców armeńskich, czerwców polskich lub kermes. Jest chętnie wykorzystywana, ponieważ charakteryzuje się dużą odpornością temperaturę oraz światło.

W europejskich warunkach konsumowanie owadów wciąż jest czymś egzotycznym. Warto wiedzieć, że te małe robaki są na szeroką skalę wykorzystywane w przemyśle spożywczym. Produkty zawierające koszenilę są więc nieodpowiednie zarówno dla wegan, jak i dla wegetarian.

Koszenila i jej wpływ na zdrowie

W każdym produkcie barwniki mają taką samą rolę: poprawiają wygląd produktu i zwiększają jego atrakcyjność. Koszenila występuje w wielu produktach spożywczych, głównie w: sosach, jogurtach, lodach, gumach do żucia, słodyczach, przetworach owocowych, ciastach, syropach, a także w napojach (alkoholowych i bezalkoholowych).

Obecna jest także w wielu kosmetykach, znajdziemy ją m.in. w cieniach do powiek, tuszach do rzęs i szamponach. Mimo że jest składnikiem naturalnym, jej stosowanie wciąż budzi spore kontrowersje.

Może uczulać!

Niestety na przestrzeni lat wzrosła liczba osób, które po koszenili dostawały silnej reakcji alergicznej (to odpowiedź na obecność salicylanów). Astmatycy zmagali się z napadami duszności. Badania wykazały, że to właśnie ten z pozoru bezpieczny barwnik jest przyczyną groźnych dolegliwości. Niebezpieczne dla tych osób są zanieczyszczenia, które niestety zawiera ekstrakt kwasu karminowego. Mogą one wywoływać katar sienny, pokrzywkę, a w skrajnych przypadkach prowadzić do wstrząsu anafilaktycznego.

Od 10 lat producenci żywności mają obowiązek informować konsumentów o obecności tego barwnika w produkcie spożywczym.

Pozytywny aspekt

Badania dowodzą, że dla człowieka zdrowego, który nie cierpi z powodu alergii czy astmy, barwnik E120 nie jest szkodliwy. Dzienne spożycie, które mieści się w granicach normy nie przekracza 5mg/ kg masy ciała. To bardzo dużo i trudno by było taką dawkę przekroczyć.

Uwaga na E124!

Koszenilę, która jest barwnikiem naturalnym bardzo łatwo można pomylić z czerwienią koszenilową. To barwnik E124 jest barwnikiem syntetycznym, który znajduje się na liście składników niebezpiecznych. Sięgając po produkt spożywczy, należy uważnie czytać etykietę.

Jest składnikiem zupek w proszku, owoców konserwowych, a nawet popularnych wśród dzieci cukierków pudrowych. E124 uwalnia histaminę, zwiększając tym samym ryzyko astmy. Badania dowodzą, że może działać rakotwórczo, wpływać negatywnie na funkcjonowanie nerek, a nawet przyczyniać się do bezpłodności.

Od kiedy temat alergii staje się coraz popularniejszy, większą uwagę zwraca się na to, co trafia do koszyka. Instytucje międzynarodowe ustalają regulacje, które mają pomóc konsumentom w tych codziennych i trudnych wyborach. Lista produktów spożywczych, które będą mogły zawierać koszenilę jest coraz krótsza.

Jeżeli temat zdrowia nie jest Ci obojętny, koniecznie zajrzyj do magazynu „Dr Medicus”. Tutaj żadna choroba nie jest tematem tabu. W trosce zdrowie Twoje i Twoich bliskich, ujawniamy kłamstwa wielkich koncernów farmaceutycznych i producentów żywności. Poznasz domowe i bezpieczne sposoby na wiele popularnych dolegliwości i schorzeń. Odnajdziesz inspiracje dotyczące zdrowego trybu życia. Świadomość i wiedza, jaką zbudujesz, pozwoli Ci kompleksowo zadbać o organizm. Nie daj się dłużej oszukiwać, zadbaj o siebie i tych, których kochasz!

Mity na temat zdrowego odżywiania

Każdego dnia media przekazują tysiące informacji na temat odżywiania. Telewizja, prasa, internet uczą nas jak jeść, ile jeść oraz co jeść. Okazuje się jednak, że większość tych wiadomości to mity, które nie tylko nie pomagają, ale przede wszystkim mogą zaszkodzić zdrowiu.

Poznaj kłamstwa żywieniowe, w które każdego dnia każą nam wierzyć mass media.

Sok pomarańczowy na dzień dobry

Picie soku z pomarańczy może przyczynić się do dolegliwości ze strony przewodu pokarmowego. Zawiera także dużo cukru (w przybliżeniu może być to nawet 8 kostek!), który przyjmowany na czczo, jest bardzo szybko przyswajany przez organizm. Warto dzień rozpocząć szklanką wody, a do soku wrócić na przykład podczas drugiego śniadania.

Tłuszcze powodują otyłość

To kłamstwo może przyczynić się do bardzo dużych problemów ze zdrowiem. Poddanie się tej fałszywej propagandzie, sprawia, że dużo osób sięga po produkty zawierające tłuszcze trans. To z kolei zwiększa ryzyko nie tylko otyłości, ale także chorób serca i cukrzycy. Jest to niebezpieczny dla organizmu typ kwasów tłuszczowych. Często też brak tłuszczu w diecie rekompensowany jest większą ilością cukru.

Ziarna zdrowsze niż owoce i warzywa

Nigdy ziarna nie powinny całkowicie wyprzeć z diety świeżych warzyw i owoców, ponieważ mimo wielu walorów odżywczych, nie mają tak wielu składników korzystnych dla organizmu. Dodatkowo pszenica może być wręcz niebezpieczna dla zdrowia.

Kalorie są wyznacznikiem dobrej diety odchudzającej

Z cała pewnością warto ustalić niezbędny dla organizmu bilans kaloryczny, jednak warto mieć także na uwadze produkty, które ten bilans budują. Batonik nie dostarczy tak wielu składników odżywczych, jak zdrowy posiłek o tej samej wartości kalorycznej. Węglowodany powodują wzrost wagi, dlatego osoby chcące schudnąć, powinny skupić się na diecie niskowęglowodanowej.

Żółtko jest niezdrowe

Jajka stanowią tanie i bogate źródło białka dostępne dla każdego. Powszechnie wiadomo, że żółtka są źródłem cholesterolu, ale przy tym zazwyczaj pomijana jest jego prawdziwa wartość odżywcza. Witamina A, B, kwas foliowy, minerały i przeciwutleniacze, to składniki, które zdecydowanie przemawiają za jedzeniem żółtka. Zamiast rezygnować z pożywnego posiłku, warto włączyć do swojego trybu życia aktywność fizyczną, która skutecznie radzi sobie ze złym cholesterolem.

Mleko to samo zdrowie

Reklamy mleka zachęcają do spożywania dużej ilości tego napoju, zapewniają, że dzięki temu organizm lepiej funkcjonuje i się rozwija. W tych zapewnieniach jest jednak więcej marketingu niż zdrowego rozsądku. Mleko pasteryzowane, to niestety antybiotyki i hormony wzrostu. Po pasteryzacji mleko staje się bardziej alergenogenne. Surowe wiejskie mleko jest zdrową alternatywą dla przetworzonego produktu. Zawiera witaminy i jest bogatym źródłem wapnia.

Tłuszcz roślinny jest zdrowy

To mit od dawna krążący w mediach. Jest równie niebezpieczny, jak mleczny marketing. Oleje roślinne same w sobie są potrzebne organizmowi i mają na niego korzystny wpływ. Jednak utwardzone tłuszcze roślinne to już zupełnie inna historia. Mogą one zwiększać ryzyko cukrzycy, nowotworu oraz chorób serca. Wszystkie zawierają nienasycone kwasy tłuszczowe omega-6, a jego nadmiar może wywołać poważne problemy zdrowotne. Ważne jest, aby przy dużym spożyciu tych kwasów skupić się na dostarczeniu większej ilości kwasów omega-3. Są one bardzo korzystne dla funkcjonowania organizmu, ale też ich działanie jest skutecznie hamowane przez omega-6. Dlatego ważna jest odpowiednia proporcja w dostarczaniu tych składników.

Odkryj prawdę na temat zdrowego odżywiania

Budowanie świadomości, na temat tego, co, jak i ile jeść, jest niezwykle ważne dla prawidłowego funkcjonowania organizmu. Regularne i prawidłowo skomponowane posiłki pomagają nie tylko zrzucić zbędne kilogramy, ale także uchronić się przed wieloma chorobami. Kłamstwa serwowane przez media mogą przyczyniać się jednak zamiast do poprawy, to do pogorszenia zdrowia i samopoczucia. Ważne jest, aby budować wiedzę i świadomość, która pozwoli selekcjonować informacje i wykorzystywać je tak, by pomóc swojemu organizmowi, a nie mu szkodzić.

Jeżeli ten temat Cię zainteresował i chcesz prowadzić zdrowy tryb życia oparty na naturalnych rozwiązaniach, a może nawet zmienić swój sposób odżywiania – koniecznie zajrzyj do magazynu „Dr Medicus”. Ta wiedza może uratować zdrowie i życie Twoje oraz Twoich bliskich. Nie czekaj, aż będzie za późno – działaj teraz!

Smakuje Ci plastik? Jesz go codziennie!

Wodę mineralną kupujemy w plastikowych butelkach, w plastikowych pojemnikach przechowujemy żywność i w nich też odgrzewamy dania w mikrofalówce – tak wygląda codzienność w wielu domach na całym świecie. Plastik oszczędza czas i pieniądze, ułatwia codzienne funkcjonowanie i… rujnuje nasze zdrowie. Mimo to wciąż chętnie po niego sięgamy. Niestety, konsekwencje takich działań mogą być tragiczne.

Wskaźnik spożycia mikroplastiku rośnie z roku na rok. Badania wskazują, że nawet połowa populacji na całym świecie może mieć w jelitach zalegający mikroplastik. Najczęściej jest to powszechnie znany PET- politereftalan etylenu – tworzywo, z którego produkuje się butelki na wodę. Sprawdź, gdzie czyha niebezpieczeństwo i jak się przed nim chronić.

Ryby to (nie)zdrowie

Badania, którym są poddawane ryby morskie nie pozostawiają złudzeń. Zwierzęta morskie pochłaniają dużą ilość plastiku, która zalega w morzach i oceanach. Plastik staje się ich głównym pokarmem. Winę za to, ponosi sam człowiek, a bezmyślne pozbywanie się odpadów, niesie tragiczne skutki. Świeże ryby, czy popularne konserwy rybne zawierają dużą ilość drobin mikroplastiku. Ten wraz z pokarmem trafia do ludzkiego organizmu. Zanieczyszczenie niestety nie ominęło także chętnie stosowanej na dużą skalę soli morskiej.

Woda źródłem zagrożenia

Mikro plastik zagościł na dobre w produktach, po które sięgamy na co dzień. Można go znaleźć we wszystkim: począwszy od opakowań spożywczych, a skończywszy na kosmetykach i zabawkach. Można powiedzieć, ze każdy z nas, każdego dnia i z każdej strony, bombardowany jest dużą ilością mikroplastiku. Badania pokazują, że ponad 90% butelkowanej wody zawiera zanieczyszczenia spowodowane mikrodrobinkami.

Niebezpieczny jest nie tylko sam plastik, ale także chemikalia jakie zawiera każde opakowanie z niego wytwarzane. Konsekwencje dla zdrowia mogą być dramatyczne.

Jak plastik wpływa na zdrowie?

Plastik wywołuje szereg chorób takich jak:

  • Choroba Alzheimera
  • Bezpłodność

  • Choroby serca

  • Schizofrenia

  • Alergie

  • Astma

  • Nadciśnienie

To tylko niektóre dolegliwości, z jakimi będziemy się zmagać, jeśli nie ograniczymy zużycia plastiku przede wszystkim w przemyśle spożywczym.

Jak podają organizacje zdrowia, wzrost nieświadomego spożycia plastiku może mieć kluczowy wpływ na gospodarkę hormonalną ludzkiego organizmu. To natomiast może powodować szereg niekorzystnych zmian dla prawidłowego funkcjonowania całego organizmu.

Śmieci na talerzu

To, co niegdyś było jeszcze zagrożeniem wyłącznie dla zwierząt morskich, dziś staje się trucizną dla człowieka. Warto zastanowić się nad tym, jak skutecznie walczyć z tonami śmieci zalegającymi w morzach i oceanach. Do skażeń dochodzi już na etapie produkcji i pakowania żywności, a więc każdy produkt spożywczy jest narażony na duża dawkę niebezpiecznego plastiku.

Zdrowa alternatywa

Producenci żywności muszą podjąć konkretne działania, które będą miały na celu zmniejszenie zużycia plastikowych opakowań. Jest to kosztowne rozwiązanie, ale także korzystne dla ludzi. Poszukiwanie alternatywy dla plastikowej trucizny powinno stać się priorytetem.

W gospodarstwach domowych warto już dziś rezygnować z napojów w plastikowych butelkach czy owoców w sztucznych opakowaniach, a jednorazowe reklamówki zamienić na ekologiczne torby wielokrotnego użytku. Warto zwrócić uwagę na to, z jakiego tworzywa wykonane jest plastikowe opakowanie, z którego będziemy korzystać.

Nie każdy plastik jest zły

02-HDPE oraz 05-PP to jedne z bezpieczniejszych opakowań, bez obawy można z nich korzystać i nawet długotrwale przechowywać w nich żywność. Nadaje się do wielokrotnego użytku.

04- LDPE – po niego także można sięgać bez obawy. Wykorzystywany jest przy produkcji ketchupu czy musztardy.

1-PET, 3-PCV, 6-PS i 7 – pojemniki plastikowe oznaczone tymi symbolami nie są bezpieczne dla zdrowia. Unikaj sięgania po te opakowania!

Niestety na rynku niewiele jest opakowań, które spełniają standardy bezpieczeństwa, dlatego nieustannie należy czytać etykiety i z pełną świadomością wybierać te, które nie zaszkodzą naszemu zdrowiu.

Jeśli ten temat Cię zainteresował i nie jest Ci obojętne, co trafia na Twój talerz, zacznij budować wiedzę i świadomość z magazynem „Dr Medicus”. Już dziś zacznij chronić swoje zdrowie, dbając przy tym o zdrowie osób, które kochasz!

Dyskryminacja polskich konsumentów. Niemiecki produkt jest lepszy?

Chemia z Niemiec”- tak brzmią szyldy popularnych w całej Polsce sklepów, w których można kupić niemieckie produkty. W ich ofercie można znaleźć nie tylko proszki czy płyny do prania, ale także słodycze, kawy, herbaty i kosmetyki. Wszystko z niemieckimi etykietami i dobrą opinią. Niepokojące dane dobiegają z urzędu ochrony konsumentów. Widoczna wyższa jakość wymienionych produktów wywołała dyskusje na temat artykułów, które można znaleźć w popularnych marketach, zarówno na niemieckich, jak i na polskich półkach. Różnice te mogą okazać się sporym wyzwaniem dla konsumentów. Wyniki badań mówią same za siebie.

Test dotyczył ponad stu produktów. Miał potwierdzić lub zanegować słuszność niesprawdzonych dotychczas teorii na temat różnicy między produktami trafiającymi na polski i niemiecki rynek. Niestety dla konsumentów ich obawy się potwierdziły…

Słodycze

Niezbyt dobrą informacją dla miłośników słodyczy będzie fakt, że Milka – popularnej marki czekolada sprzedawana w Polsce – różniła się od tej z półki niemieckiej. Miała przede wszystkim mniej orzechów, co nie zostało uwzględnione w oznaczeniu składu produktu. Co ciekawe, niemiecka wersja czekolady w rzeczywistości zawierała więcej orzechów niż deklarował producent.

Chipsy i chrupki

W tym przypadku również polscy konsumenci zostali oszukani. Lubianych i kupowanych na szeroką skalę chipsów Crunchips było o 25 gram mniej, niż na opakowaniu zadeklarował producent. Zła informacja również dla osób, które chętnie sięgają po zdrowsze odpowiedniki żywności: do produkcji polskiej wersji chipsów zastosowano olej palmowy. Inaczej było w przypadku niemieckiej wersji produktu, do którego użyto oleju słonecznikowego.

Także popularne wśród dzieci chrupki „duszki” zawierały wzmacniacze smaku, których na próżno można szukać w niemieckiej wersji produktu.

Napoje

Świadomi konsumenci wiedzą, że kolorowe napoje to słodka trucizna i należy się ich raczej wystrzegać, niż po nie sięgać. Nadal jednak słodkie napoje herbaciane cieszą się dużą popularnością. Test dotyczył Ice Tea, znanej marki Lipton. Co wykazał? Niemiecka wersja zawierała więcej ekstraktu herbacianego, co wpłynęło na silniejszy aromat i smak, produkt polskiej wersji został wzmocniony fruktozą i słodzikami, których ciężko doszukiwać się w zachodnim odpowiedniku.

Inny napój poddany testom to polski Fuzetea – zawierał on znacznie mniej soku zagęszczonego, co wpłynęło na intensywność smaku i aromatu. Niemiecki produkt był bardziej owocowy.

Sosy do potraw

Każdemu zdarza się czasem przygotować do jedzenia coś „na szybko”. Często sytuację ratują gotowe rozwiązania kulinarne. Polski produkt Knorr- Fix spaghetti zawierał więcej cukrów i tłuszczu, niż jego niemiecki odpowiednik. Wzmocniono go także sztucznym aromatem.

Serki kanapkowe

Bez konserwantów”, „bez barwników”- to hasła, które kuszą propagatorów i miłośników zdrowego stylu życia. Często bezmyślnie pakujemy do koszyka produkty, zachęceni deklaracją producenta. Tym razem także trzeba spojrzeć prawdzie w oczy. Polski produkt Almette, mimo informacji o naturalności produktu, zawierał regulator kwasowości. To kolejny dowód na to, że należy z uwagą czytać etykiety. Niemiecki produkt nie zawiera takiego dodatku, podobnie jak ciężko doszukiwać się w nim aromatów oraz mleka w proszku.

Niemiecki produkt = lepszy produkt?

Artykuły różnią się aromatem, smakiem, wagą, wartością odżywczą. Różnice pomiędzy produktami wędrującymi na polski i na niemiecki rynek są wyzwaniem nie tylko dla konsumentów, ale także dla producentów. Temat na pewno będzie coraz częściej powracał. Warto budować świadomość, która pozwoli racjonalnie patrzeć na sklepowe półki i ułatwi dokonywanie właściwych wyborów żywieniowych.

Jeśli ten temat Cię zainteresował i chcesz dołączyć do grona osób podejmujących świadome decyzje żywieniowe, koniecznie zajrzyj do Magazynu „Dr Medicus”. To źródło wiedzy na temat zdrowia i urody, a także Twoja broń w walce z nieuczciwymi praktykami producentów żywności, kosmetyków czy leków. Warto zwracać uwagę na to, co ląduje w sklepowym koszyku. Nie pozwól się oszukiwać!