Otyłość groźniejsza od głodu?

Otyłość – niegdyś uważana za symbol bogactwa i dobrobytu, dziś jest jedną z najpowszechniejszych chorób cywilizacyjnych. Zazwyczaj zaczyna się niewinnie – od niewielkiej nadwagi, która z czasem może wymknąć się spod kontroli. Jak duża jest skala problemu otyłości?

Od 1975 roku liczba osób otyłych na świecie wzrosła niemal trzykrotnie i dotyczy już prawie 2 miliardów ludzi na Ziemi. Polska zajmuje 5 miejsce w Europie pod względem otyłości. Aż 25% Polaków jest otyłych i odsetek ten stale rośnie. Zachorowalność stale wzrasta szczególnie w krajach rozwiniętych i rozwijających się.

Według danych Światowej Organizacji Zdrowia rocznie otyłość zabija więcej osób niż głód i została uznana za najgroźniejszą chorobę przewlekłą XXI wieku. Według lekarzy mamy do czynienia ze zjawiskiem nie tylko epidemii, ale wręcz pandemii otyłości.

Otyłość, tak jak każda inna choroba, nie bierze się znikąd. Pomimo, że ludzie otyli często starają się unikać tematu i udawać, że „po prostu tacy już są”, problem ten prawie zawsze ma swoje podłoże w niezdrowym trybie życia i odżywiania. Oto główne przyczyny otyłości:

 

Obżarstwo

Otyłość jest skutkiem nadmiernego wzrostu wagi, do którego dochodzi, gdy przez dłuższy czas konsumujemy więcej kalorii niż spalamy. Jest to wynik niezdrowych nawyków żywieniowych, często nabytych już w dzieciństwie lub będących skutkiem stresu – tj. obżarstwo na tle nerwowym lub kompulsywne jedzenie. Szczególnie szkodliwe jest konsumowanie dużych porcji jedzenia o nieregularnych porach oraz podjadanie w nocy.

 

Brak ruchu

W dzisiejszych czasach siedzący tryb życia to norma. Większość z nas zamieniła pracę fizyczną na siedzenie przy biurku, chodzenie na jazdę samochodem, a uprawianie sportu na oglądanie telewizji. Niestety odbija się to negatywnie na naszym zdrowiu. Brak ruchu jest niebezpieczny dla organizmu i może nawet powodować przedwczesną śmierć.

 

Choroby lub predyspozycje genetyczne

Otyłość nie zawsze jest wynikiem objadania się. Może także towarzyszyć wielu schorzeniom, np. cukrzycy lub niedoczynności tarczycy. Aby się o tym przekonać, należy wykonać odpowiednie badania, szczególnie jeżeli te schorzenia występują u osób z naszej najbliżej rodziny.

 

Przyjmowanie niektórych leków

Istnieją leki, których efektem ubocznym jest przyrost masy ciała. Gwałtowny wzrost wagi może być skutkiem przyjmowania m.in. leków psychotropowych, sterydów, leków na alergię czy terapii hormonalnych.

Wszelkie wahania wagi występujące w trakcie danej kuracji należy zgłosić swojemu lekarzowi, który powinien doradzić odstawienie leku lup przepisać inny. Warto też upewnić się, czy zażywanie danego leku jest konieczne i czy istnieją naturalne metody leczenia, które mogłyby go zastąpić.

 

Ignorowanie problemu

Pomimo że otyłość została uznana za chorobę, problem ten nadal jest bagatelizowany i często traktowany jest czysto estetycznie. Ponadto, niekiedy sami lekarze ignorują problem, gdyż boją się urazić pacjenta lub… sami są otyli! Jest to bowiem delikatny temat i czasem nawet lekarz boi się zwrócić uwagę pacjentowi.

Co więcej, w dzisiejszych czasach coraz częściej możemy zauważyć zjawisko nie tylko usprawiedliwiania problemu nadwagi, ale wręcz jego gloryfikowania. Przez to osoby otyłe lub z nadwagą często rezygnują z podejmowania prób zmiany swojego trybu życia i postanawiają zaakceptować nadmiar kilogramów, nie zważając na konsekwencje zdrowotne.

 

Czym grozi otyłość?

Osoby otyłe są najczęściej przyzwyczajone do codziennego funkcjonowania pomimo swojej tuszy. Nie mniej jednak ignorowanie problemu może z czasem doprowadzić do rozwoju poważnych chorób takich jak:

cukrzyca

– nadciśnienie

– zwyrodnienie stawów

– choroby sercowo-naczyniowe

– zawał

– zespół policystycznych jajników

– bezpłodność

– rak jelita

– rak piersi

– depresja

 

Zapobieganie i leczenie otyłości

Otyłości można zapobiec. Pierwszym krokiem jest znalezienie źródła problemu. Nie musi być nim wcale ilość spożywanych posiłków, a np. cukrzyca lub niedoczynność tarczycy. Jeżeli Twój metabolizm zwalnia i pomimo ograniczenia ilości jedzenia nadal nie możesz schudnąć, koniecznie skonsultuj się z lekarzem.

Niezależnie od wyników badań należy przede wszystkim wprowadzić w życie zasady zdrowego żywienia. Warto zacząć od jedzenia posiłków o regularnych porach. Wbrew pozorom odchudzanie nie polega na spożywaniu jak najmniejszej ilości jedzenia w ciągu dnia. Należy jeść mniej i mniej kalorycznie, ale za to częściej. Dziennie zaleca się spożywać 5 posiłków, zawsze o tych samych porach.

Siedzący tryb życia sprzyja odkładaniu się dodatkowych kilogramów. Aby temu zapobiec należy się ruszać. Dla osoby przyzwyczajonej do siedzenia pół dnia na fotelu w pracy, a drugie pół na kanapie przed telewizorem ten pomysł może wydać się mało zachęcający.

Jednakże z czasem aktywność fizyczna może łatwo przerodzić się w formę odpoczynku po pracy i odreagowania stresu. Na początek należy co najmniej 30 minut dziennie spacerować. Zamiast jeździć wszędzie samochodem, warto przesiąść się na rower. Wieczorny jogging, oprócz spalania tłuszczu, pomoże się dotlenić i odreagować stres przed snem.

 

Otyłość to ciężka choroba, która negatywnie wpływa zarówno na stan fizyczny, jak i psychiczny człowieka. Często ogranicza zdolność do pracy lub do wykonywania innych czynności, powoduje kompleksy i przeszkadza w czerpaniu radości z życia. Nie należy pod żadnym pozorem jej ignorować!

 

Jeżeli interesujesz się zdrowym trybem życia i odżywiania, lub pragniesz zadbać o zdrowie swoje i najbliższych, koniecznie czytaj magazyn „Dr Medicus”. To źródło niezbędnej wiedzy oraz wielu ciekawych porad, m.in. z zakresu dietetyki, naturoterapii czy ziołolecznictwa.

Dzięki niemu nauczysz się dbać o swoje zdrowie i zapobiegać wielu chorobom przy pomocy naturalnych i sprawdzonych metod. Zapisz się do darmowego newslettera, aby na bieżąco otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach. Nie zwlekaj i zadbaj o siebie już dziś!

Cała prawda o produktach mlecznych!

Może się wydawać, że produkty mleczne to samo zdrowie. Ileż to razy słyszeliśmy, że mleko wspomaga wzrost i prawidłowy rozwój kości, dzięki dużej zawartości wapnia i białka. Biały ser natomiast powszechnie znany jest z zawartości magnezu (reguluje układ nerwowy), potasu (wspomaga mięśnie), cynku (poprawia odporność) oraz witamin A, D, E i kilku z grupy B. A jednak okazuje się, że produkty mleczne mogą mieć również bardzo niekorzystny wpływ na nasze zdrowie.

 

Glutaminian sodu a produkty mleczne

Glutaminian sodu to organiczny związek chemiczny, który (pod swoją obecną nazwą) znany jest od pierwszych lat XX wieku. Do przygotowywania posiłków wykorzystywano go już jednak setki lat wcześniej – poza Europą. W kuchni dalekowschodniej posługiwano się listownicą japońską, wodorostem, z którego otrzymywano kwas glutaminowy.

Obecnie substancja ta jest powszechnie stosowana jako dodatek do żywności. Na przykład do zup typu instant oraz sosów, a także jako wzmacniacz smaku i zapachu. Co ważne, stosowanie glutaminianu sodu jest legalne na terytorium Unii Europejskiej, gdzie został zarejestrowany jako E-621.

Wokół substancji tej narosło jednak wiele kontrowersji. Jest ona bowiem ekscytotoksyną, która powoduje zabijanie komórek mózgowych, rozwój otyłości, choroby wątroby oraz serca, a także migrenę i drgawki! Z całą pewnością nie są to skutki pożądane przez kogokolwiek, kto kupuje żywność w przydomowym sklepie. A już na pewno, gdy sięga po jogurt lub mleko w proszku, z zamiarem nakarmienia swojego małego dziecka.

 

Glutaminian sodu w produktach mlecznych

Glutaminian sodu powstaje w procesie pasteryzacji przetworzonych produktów mlecznych. W wyniku tego działania wytwarzany jest wolny kwas glutaminowy. Ciepło, które niezbędne jest do pasteryzacji, powoduje rozkład białka mleka – wówczas wytwarza się właśnie ten, smaczny i niebezpieczny zarazem związek chemiczny.

Stąd też glutaminian sodu jest obecny w produktach takich jak:

  • mleko w proszku,
  • mleko beztłuszczowe,
  • twarożek,
  • śmietana,
  • mleko o obniżonej zawartości tłuszczu,
  • lody,
  • ser śmietankowy,
  • jogurt.

Naturalnie ich producenci nie informują o tym konsumentów. A wszystko przez…

 

Kruczki prawne

Zgodnie z przepisami, glutaminian sodu musi być wymieniony na etykiecie produktu, jeżeli jest on dodany samodzielnie. Natomiast gdy jest zmieszany z innymi substancjami lub powstaje w wyniku reakcji chemicznej – nie ma już takiego obowiązku. Dlatego warto mieć na uwadze, że produkty mleczne w znakomitej większości posiadają w swoim składzie niebezpieczny dla zdrowia związek chemiczny.

Co więcej, okazuje się również, że należy uważać na żywność z dodatkiem soli morskiej lub mającą charakter „niskosodowy”. Również tego typu produkty mogą zawierać glutaminian sodu, o którym producent nas nie poinformuje – ponieważ zwyczajnie nie będzie musiał.

 

Czy glutaminian jest wszędzie?

Tak naprawdę trudno jest znaleźć produkt spożywczy, który byłby wolny od glutaminianu sodu. Dlatego też ograniczenie jego spożycia jest bardzo pożądane z punktu widzenia ochrony zdrowia każdego człowieka. Szkody, jakie może wyrządzić nam ta substancja są nieprzeliczalne na żadne pieniądze.

Produkty mleczne każdego dnia goszczą na stołach w wielu polskich domach. Nic dziwnego, wielu z nas nie wyobraża sobie życia bez mleka, sera czy jogurtu. Należy jednak pamiętać, że większość z tych przysmaków zawiera glutaminian sodu. Aby chronić się przed jego negatywnym wpływem na nasze zdrowie, nie wystarczy jedynie uważnie wertować etykiety produktów.

Potrzebna jest wiedza na temat odpowiedniego przygotowywania posiłków, przetwarzania żywności i niwelowania negatywnego oddziaływania glutaminianu sodu. A taką wiedzę znajdziesz tylko w magazynie „Dr Medicus„.

Ukryte mechanizmy nadwagi

Każdy, kto choć raz był zmuszony walczyć z nadwagą czy otyłością, doskonale wie jak trudno jest pokonać nawet niewielką ilość zbędnych kilogramów. Eksperymentalne diety, wymagające dużego wysiłku ćwiczenia i regularna suplementacja zazwyczaj nie przynoszą spodziewanych efektów. Szala wagi niemal nie rusza się z miejsca, narasta zdenerwowanie i pojawia się ochota na zajadanie stresu. A, zaraz za nim, efekt jo-jo.

Czy zatem zrzucenie dużej ilości kilogramów jest w ogóle możliwe? Czy istnieje jakaś metoda, która gwarantuje sukces? Czy potrzebne są odpowiednie tabletki, ćwiczenia, dieta? Może konieczna jest większa motywacja i konsekwencja w działaniu? A może wszystko zależy jedynie od kwestii genetycznych?

Odpowiedzi na większość z tych pytań nauka nie jest nam w stanie jeszcze udzielić w sposób pewny i jednoznaczny. Jej ostatnie dokonania pozwalają nam jednak spojrzeć na kwestie odchudzania z dużym optymizmem. Jeśli zatem Ty lub ktoś z Twoich bliskich ma kłopoty z utrzymaniem właściwej wagi,koniecznie uważnie przeczytaj zebrane przez nas ustalenia.

 

W zgodzie z sobą

W internecie, telewizji i radiu często słyszymy o cudownych środkach, za sprawą których odchudzanie staje się dziecinnie proste. Zrzucenie nawet dużej nadwagi okazuje się nie tylko możliwe, ale wręcz… przyjemne. Zgrabne hasła reklamowe przekonują nas, że wystarczy jedynie odpowiednia strategia działania, by kilogramy same zaczęły znikać. Badania pokazują jednak, że odchudzanie – bez wysiłku fizycznego i podjęcia wyrzeczeń – jest praktycznie pozbawione szans na sukces.

Naukowcy twierdzą, że jednym z najlepszych sposobów na odchudzanie jest działanie w sposób zgodny z naszą naturą. Okazuje się bowiem, że zmuszanie organizmu do różnego typu wyrzeczeń uruchamia w nim przeważnie odruch obronny. Co oznacza, że próbę zrzucenia wagi, nasze komórki zaczynają traktować jako zagrożenie. Warto sobie to dobrze zapamiętać – zanim zaczniemy kurację odchudzającą, musimy poznać pewne mechanizmy, odpowiadające za przybieranie na wadze. W innym wypadku zostaniemy z niczym.

 

Otyłość emocjonalna

Wiele lat temu, doktor Walter W. Hamburger, profesor psychiatrii na Rochester University, uznał przejadanie się za jedną z kluczowych przyczyn nadwagi. Twierdził on, że prawie każdy człowiek ma skłonność do jedzenia więcej, niż potrzebuje. I to właśnie wyrządza nam największą szkodę w perspektywie trzymania wagi. Sami nie wiemy kiedy, jak i dlaczego sięgamy po jedzenie.
Hamburger stworzył listę czterech kategorii przejadania się, które prowadzą do otyłości emocjonalnej:

  • przejadanie się jako odpowiedź na napięcia nerwowe,
  • przejadanie się jako forma pocieszenia w trudnych sytuacjach życiowych,
  • przejadanie się jako symptom ukrytej choroby (nerwica),
  • przejadanie się jako uzależnienie od jedzenia.

Naukowiec ustalił ponadto, że nawet u osób, które mają zdrowy, aktywny tryb życia skłonność do podjadania może skutkować nadwagą. Dzieje się tak, ponieważ odruch sięgania po ciastko, batonika, czekoladę lub innego typu przekąskę, pozostaje niejako poza naszą świadomością. Odruch ten jest wyjęty spod naszej kontroli – dzieje się automatycznie. Trudno jest nam się na nim przyłapać i, tym bardziej, wyeliminować go z naszego życia.

Doktor Stanley Schachter, twierdzi ponadto, że jednym z częstszych problemów u osób z nadwagą jest trudność z rozróżnieniem uczucia głodu od uczucia niepokoju wywołanego przez stres. W rezultacie osoby znerwicowane odczuwają głód, mimo że faktycznie go… nie odczuwają. Zajadają stres i żadne odchudzanie nie przynosi w ich przypadku rezultatu, o ile nie zostanie poprzedzone wyjściem z nerwicy.

Nierzadko przejadanie się oraz wybieranie żywności bogatej w tłuszcz i cukier są elementem tradycji. Przypomnijmy sobie rodzinne uroczystości, na których jeszcze parę lat temu królowały tłuste potrawy, na czele z rosołem. To właśnie tam, przy stole usłyszeć można było o pulchnym, zarumienionym chłopcu z 10 kg nadwagi, że jest… zdrowy.

 

Otyłość genetyczna

Wieloletnie badania, prowadzone nad otyłością, pozwoliły ponad wszelką wątpliwość stwierdzić, że niektóre jej rodzaje są wrodzone. Warto pamiętać jednak o tym, że czynniki genetyczne o niczym tak naprawdę nie przesądzają. Innymi słowy: to, że ktoś ma skłonność do tycia, nie oznacza, że będzie miał nadwagę – jest to raczej wskazówka, że musi uważać na każdy kęs. Analogicznie, osoba nieobciążona genetycznie, będzie mogła pozwolić sobie na znacznie więcej. Pomiędzy tymi skrajnymi przypadkami znajduje się większość z nas. Każdy sam musi odkryć, w którym miejscu skali się znajduje i określić, ile może zjeść, żeby nie zaszkodzić swojemu zdrowiu.

 

Otyłość a cukrzyca

Niektórzy naukowcy uważają, że otyłość jest powiązana z cukrzycą. Skłonność do obu tych schorzeń może przechodzić z pokolenia na pokolenie. Otyłe osoby, zarówno cukrzycy jak i nie, mają problem ze spalaniem glukozy. Obie te grupy wykazują skrajną nietolerancję insuliny. W obu grupach można zaobserwować wydzielanie dużych ilości insuliny po zjedzeniu posiłków bogatych w cukier. Jedyna różnica polega na tym, że u osób z cukrzycą anomalie te są bardziej nasilone.

 

Sylwetka prawdę powie

Sheldon, znany antropolog, który przez dekady zajmował się kształtem ludzkiego ciała , klasyfikuje ludzi według trzech typów sylwetek:

  • endomorficznej – masywny tułów oraz krótkie kończyny. Znacząca część ich masy jest zgromadzona w dolnej części brzucha. Wszystkie części ciała są miękkie i obłe;
  • mezomorficznej – solidna, muskularna i kanciasta sylwetka, do tego grube kości, wydatne stawy i wyraźnie zarysowane mięśnie nóg, nadgarstki są grube, a dłonie szerokie;
  • ektomorficznej – drobny korpus długie nogi i ramiona, cienkie palce, wydłużone, wąskie dłonie i stopy.

Jak widzimy pierwszy typ sylwetki jest najczęściej właściwy właśnie dla osób otyłych. Można uznać, że endomorficzna sylwetka jest dziedzicznym czynnikiem, który zwiększa prawdopodobieństwo otyłości. Dorośli, u których otyłość pojawiła się już w okresie dojrzewania, zawsze mają tego typu budowę ciała.

Warto jednak pamiętać, że mezomorfizm także jest powszechnym typem figury dla osób mających problemy z wagą. Tylko wygląd w typie ektomorficznym jest związany z naturalną odpornością na otyłość.

 

Co więc robić?

Naukowcy są zgodni, co do kilku zasad. Przede wszystkim podkreślają oni, że należy spożywać posiłki w bardzo regularnych odstępach czasu. Najlepiej jeść pięć razy dziennie i, za każdym razem, spożywać małe ilości. Dlaczego? Ponieważ nasz organizm, odczuwając nawet mały głód (którego nie zaspokajamy), przełącza się na tryb intensywnego oszczędzania energii i gromadzenia zapasów.

W ten sposób normalne czynności, na które zużylibyśmy 400 kcal, pochłaniają zaledwie 200 kcal, a różnica jest odkładana w postaci tkanki tłuszczowej w naszym organizmie. To wydaje się oczywiście ilością niewielką, a jednak według obliczeń dietetyków w skali roku może przynieść nam aż 10 dodatkowych kilogramów!

Co jeszcze? Badania wskazują, że nawet proste, codzienne czynności mogą radykalnie zmienić nasze życie. Przykładowo osoba praworęczna może zmniejszyć ilość spożywanych kalorii aż o 20% dokonując jednej tylko zmiany w swoim życiu – jedząc lewą ręką. Jeśli do tego poda sobie posiłek na czerwonym talerzu, to prawdopodobnie zje mniej. Wszystko dlatego, że czerwień wpływa negatywnie na apetyt.

Nauka nie ma wątpliwości, że najprostsze mechanizmy oddziaływania na ludzką psychikę, działają zdecydowanie najskuteczniej. Przykładowo powieszenie dużego lustra w kuchni może przyczynić się do zredukowania apetytu nawet o 15%. Podczas gdy wystawienie mniej różnorodnych potraw na stół poprawi ten współczynnik o jeszcze ok 5-7%.

Naukowcy sugerują również zwolnienie tempa spożywania posiłków. Dobrą praktyką jest odkładanie sztućców na stół po każdym wykonanym kęsie oraz używanie mniejszych talerzy czy wąskich szklanek. Wydać może się to sposobem nieco naiwnym, ale okazuje się niezwykle skuteczne. Nie od dziś wiadomo, że małymi krokami (powoli i uparcie) można zajść o wiele dalej, niż wykonując zamaszyste ruchy.

 

Nie każdy chudy jest… chudy

Warto pamiętać, że nawet osoby szczupłe, które nie stosują się do zasady regularnego spożywania posiłków, mogą być… otyłe. Przypadek taki określany jest w nauce syndromem TOFI – thin outside fat inside – co tłumaczy się jako chudy na zewnątrz, gruby w środku. Jak to możliwe, że ktoś o zgrabnej sylwetce ma problemy z otyłością?

Wynika to przede wszystkim z otłuszczenia organów wewnętrznych. To, natomiast, jest efektem przyjmowania zbyt dużej ilości cukrów prostych w diecie. Jeśli chcemy mieć pewność, że nie grozi nam syndrom TOFI, koniecznie wyeliminujmy lub ograniczmy w naszej diecie: sacharozę, fruktozę i syrop glukozowo-fruktozowy. Zmniejszmy ilość spożywanych sosów do sałatek, wędliny, jogurtów, słodkich napojów gazowanych i słodyczy.

Więcej na temat skutecznych sposobów odchudzania oraz niebezpieczeństw, jakie wynikają ze stosowania popularnych metod zbijania wagi, dowiesz się z magazynu „Dr Medicus”. Twoje zdrowie zależy wyłącznie od Ciebie – nie pozwól innym o nim decydować, koniecznie sprawdź warunki naszej prenumeraty!

Tyjesz? To może być znak, że choroba Hashimoto zjada Twoją tarczycę

Choroba Hashimoto

55-letnia Beata to ambitna, spełniona zawodowo prawniczka z Krakowa. Jest pasjonatką ogrodnictwa i aktywnego trybu życia. Biega w maratonach, jeździ na rowerze i zdrowo się odżywia. Dzięki temu przez wiele lat cieszyła się perfekcyjną figurą, której zazdrościły jej koleżanki. Jednak kilka miesięcy temu wszystko się zmieniło. Szczupła sylwetka Beaty stała się już tylko dalekim wspomnieniem…

Organizm Beaty nagle zaczął gromadzić tłuszcz. Zrozpaczona kobieta nie mogła zrozumieć dlaczego. Przecież nie zmieniła trybu życia ani sposobu odżywiania się. Namówiona przez męża udała się w końcu do lekarza i usłyszała szokująca diagnozę: choroba Hashimoto1.

Choroba Hashimoto = wyrok?

To jedna z tych chorób, których rozpoznanie jest bardzo trudne. Pojawia się znikąd i zaczyna stopniowo niszczyć tarczycę. Osłabia ją do tego stopnia, że drastycznie spada produkcja hormonów. Dopiero w tej fazie chory zaczyna odczuwać pierwsze objawy związane z niedoczynnością tarczycy: zaburzenia rytmu serca, spadek energii, senność oraz, jak było to w przypadku Beaty, niekontrolowane tycie.

Wykrycie Hashimoto jest połową sukcesu

Szybko podjęte leczenie i zmiana stylu życia mogą znacznie opóźnić postęp choroby i złagodzić jej symptomy. Problem w tym, że większość z nas nawet nie wie o jej istnieniu. Przekonała się o tym także nasza bohaterka:

Mogę powiedzieć, że jestem szczęściarą. Szybko zdecydowałam się na wizytę u lekarza, który zlecił badanie poziomu TSH (hormonów tarczycy). Dwa dni później już wiedziałam, że to Hashimoto – największy wróg mojej tarczycy. I żeby go pokonać potrzebna mi była wiedza, której nie usłyszałam od mojego lekarza. Wszystko znalazłam w magazynie Dr Medicus.”

Teraz wszystko w Twoich rękach

Statystyki są nieubłagane – co ósma osoba w Polsce cierpi na chorobę Hashimoto. Może jesteś jedną z nich? Dowiedz się, jak szybko to sprawdzić. Być może w ten sposób uratujesz swoje zdrowie. Pamiętaj też, że Hashimoto wpływa również na zdrowie psychiczne – wymaga wielu zmian w codziennym życiu, a przede wszystkim w odżywianiu i początki bywają trudne.

Jeśli chcesz:

  • sprawdzić czy chorujesz na Hashimoto;

  • poznać domowe sposoby na złagodzenie symptomów tego schorzenia;

  • dowiedzieć się, jak utrzymać równowagę tarczycy.

nie czekaj!

Kliknij tutaj, aby zapoznać się z ofertą prenumeraty magazynu Dr Medicus

1E. Przybylik-Mazurek, A. Hubalewska-Dydejczyk, B. Huszno, Niedoczynność tarczycy na tle autoimmunologicznym, Kraków 2007, s. 65

Tyjesz? Nie, to tylko nadmiar wody w organizmie!

nadmiar wody w organizmie

Uczucie ciężkości, opuchnięte łydki i obrzęki wokół kostek – to sygnały, że cierpisz na nadmiar wody w organizmie 1. Nie możesz ich lekceważyć! Nadmiar wody jest bowiem jedną z najczęstszych przyczyn niekontrolowanego przyrostu wagi. Co zatem należy zrobić, aby pozbyć się tego problemu?

1. Nawodnij swój organizm

Najlepszym sposobem na nadmiar wody jest picie jeszcze większej ilości wody. Brzmi absurdalnie, prawda? Zbyt mała ilość płynów zmusza bowiem Twój organizm do obrony przed odwodnieniem. Zamiast pozbywać się nadmiaru wody wraz z oddechem, potem czy moczem, komórki zaczynają ją magazynować. Dlatego nawet, jeśli zatrzymujemy w organizmie wodę, nie możemy ograniczać jej picia. W dalszym ciągu trzeba dostarczyć do organizmy przynajmniej 2 litry płynów.

2. Ogranicz sól

Zdaniem specjalistów to właśnie nadmiar soli w diecie jest najczęstszą przyczyną zatrzymywania wody w organizmie. Nie oznacza to jednak, że należy całkowicie z niej zrezygnować. Przede wszystkim warto odstawić wszystkie słone przekąski, w tym paluszki, krakersy i chipsy. Na początek ogranicz także spożywanie żywności wysoko przetworzonej, takiej jak: gotowe sosy, zupy ekspresowe czy ketchup.

3. Zwiększ ilość błonnika w diecie

W ten sposób szybko pozbędziesz się wody, która zalega w Twoim przewodzie pokarmowym. Przyśpieszysz także swoją przemianę materii, dzięki czemu obrzmiały i napuchnięty brzuch wróci do normy. Gdzie znaleźć naturalny błonnik? Jego źródłem są bakalie, płatki owsiane, otręby pszenne, nasiona i owoce. Większość z tych produktów zawiera również duże ilości potasu, który pozytywnie wpływa na pracę nerek.

Co zrobić, jeśli mimo stosowania tych zasad dalej mamy problem z zatrzymywaniem wody w organizmie? Jakie są tego konsekwencje? Czy może być to objawem poważnej choroby?

Odpowiedź na to pytanie znajdziesz w magazynie Dr Medicus

1. R. A. Karp, Encyklopedia uzdrawiania Edgara Cayce’a, Gdańsk 2010, s. 111.