Mity na temat zdrowego odżywiania

Każdego dnia media przekazują tysiące informacji na temat odżywiania. Telewizja, prasa, internet uczą nas jak jeść, ile jeść oraz co jeść. Okazuje się jednak, że większość tych wiadomości to mity, które nie tylko nie pomagają, ale przede wszystkim mogą zaszkodzić zdrowiu.

Poznaj kłamstwa żywieniowe, w które każdego dnia każą nam wierzyć mass media.

Sok pomarańczowy na dzień dobry

Picie soku z pomarańczy może przyczynić się do dolegliwości ze strony przewodu pokarmowego. Zawiera także dużo cukru (w przybliżeniu może być to nawet 8 kostek!), który przyjmowany na czczo, jest bardzo szybko przyswajany przez organizm. Warto dzień rozpocząć szklanką wody, a do soku wrócić na przykład podczas drugiego śniadania.

Tłuszcze powodują otyłość

To kłamstwo może przyczynić się do bardzo dużych problemów ze zdrowiem. Poddanie się tej fałszywej propagandzie, sprawia, że dużo osób sięga po produkty zawierające tłuszcze trans. To z kolei zwiększa ryzyko nie tylko otyłości, ale także chorób serca i cukrzycy. Jest to niebezpieczny dla organizmu typ kwasów tłuszczowych. Często też brak tłuszczu w diecie rekompensowany jest większą ilością cukru.

Ziarna zdrowsze niż owoce i warzywa

Nigdy ziarna nie powinny całkowicie wyprzeć z diety świeżych warzyw i owoców, ponieważ mimo wielu walorów odżywczych, nie mają tak wielu składników korzystnych dla organizmu. Dodatkowo pszenica może być wręcz niebezpieczna dla zdrowia.

Kalorie są wyznacznikiem dobrej diety odchudzającej

Z cała pewnością warto ustalić niezbędny dla organizmu bilans kaloryczny, jednak warto mieć także na uwadze produkty, które ten bilans budują. Batonik nie dostarczy tak wielu składników odżywczych, jak zdrowy posiłek o tej samej wartości kalorycznej. Węglowodany powodują wzrost wagi, dlatego osoby chcące schudnąć, powinny skupić się na diecie niskowęglowodanowej.

Żółtko jest niezdrowe

Jajka stanowią tanie i bogate źródło białka dostępne dla każdego. Powszechnie wiadomo, że żółtka są źródłem cholesterolu, ale przy tym zazwyczaj pomijana jest jego prawdziwa wartość odżywcza. Witamina A, B, kwas foliowy, minerały i przeciwutleniacze, to składniki, które zdecydowanie przemawiają za jedzeniem żółtka. Zamiast rezygnować z pożywnego posiłku, warto włączyć do swojego trybu życia aktywność fizyczną, która skutecznie radzi sobie ze złym cholesterolem.

Mleko to samo zdrowie

Reklamy mleka zachęcają do spożywania dużej ilości tego napoju, zapewniają, że dzięki temu organizm lepiej funkcjonuje i się rozwija. W tych zapewnieniach jest jednak więcej marketingu niż zdrowego rozsądku. Mleko pasteryzowane, to niestety antybiotyki i hormony wzrostu. Po pasteryzacji mleko staje się bardziej alergenogenne. Surowe wiejskie mleko jest zdrową alternatywą dla przetworzonego produktu. Zawiera witaminy i jest bogatym źródłem wapnia.

Tłuszcz roślinny jest zdrowy

To mit od dawna krążący w mediach. Jest równie niebezpieczny, jak mleczny marketing. Oleje roślinne same w sobie są potrzebne organizmowi i mają na niego korzystny wpływ. Jednak utwardzone tłuszcze roślinne to już zupełnie inna historia. Mogą one zwiększać ryzyko cukrzycy, nowotworu oraz chorób serca. Wszystkie zawierają nienasycone kwasy tłuszczowe omega-6, a jego nadmiar może wywołać poważne problemy zdrowotne. Ważne jest, aby przy dużym spożyciu tych kwasów skupić się na dostarczeniu większej ilości kwasów omega-3. Są one bardzo korzystne dla funkcjonowania organizmu, ale też ich działanie jest skutecznie hamowane przez omega-6. Dlatego ważna jest odpowiednia proporcja w dostarczaniu tych składników.

Odkryj prawdę na temat zdrowego odżywiania

Budowanie świadomości, na temat tego, co, jak i ile jeść, jest niezwykle ważne dla prawidłowego funkcjonowania organizmu. Regularne i prawidłowo skomponowane posiłki pomagają nie tylko zrzucić zbędne kilogramy, ale także uchronić się przed wieloma chorobami. Kłamstwa serwowane przez media mogą przyczyniać się jednak zamiast do poprawy, to do pogorszenia zdrowia i samopoczucia. Ważne jest, aby budować wiedzę i świadomość, która pozwoli selekcjonować informacje i wykorzystywać je tak, by pomóc swojemu organizmowi, a nie mu szkodzić.

Jeżeli ten temat Cię zainteresował i chcesz prowadzić zdrowy tryb życia oparty na naturalnych rozwiązaniach, a może nawet zmienić swój sposób odżywiania – koniecznie zajrzyj do magazynu „Dr Medicus”. Ta wiedza może uratować zdrowie i życie Twoje oraz Twoich bliskich. Nie czekaj, aż będzie za późno – działaj teraz!

Chemioterapia – kiedy na pewno nie należy jej stosować

Nowotwór jest groźną chorobą cywilizacyjną, która od lat zbiera krwawe żniwa – każdego roku na raka chorują miliony ludzi na całym świecie. W Polsce liczba zachorowań wynosi prawie 160 tysięcy, a ponad 60% przypadków kończy się zgonem.

Choć gwiazdy, artyści i sportowcy, uśmiechający się do nas z kolorowych billboardów i spotów telewizyjnych, próbują przekonać, że „rak to nie wyrok” rzeczywistość jest brutalna: osoby chore na nowotwór żyją maksymalnie kilka lat od momentu postawienia diagnozy. Popularna swego czasu kampania społeczna dotycząca nowotworów opierała się na haśle „Rak. To się leczy!”, ale czy aby na pewno wiemy w jaki sposób?

Najnowsze badania dowodzą, że chorobę można zwalczać naturalnymi, nieinwazyjnymi metodami. W ostatnim czasie dużo mówi się o tym, jak ważną rolę w leczeniu nowotworów odgrywają witamina B17, witamina C i składniki odżywcze obecne w pożywieniu – odpowiednia dieta może całkowicie wyeliminować ryzyko zachorowania. Pomimo tych zaskakujących doniesień zarówno pacjenci, jak i lekarze, wybierają tradycyjne metody leczenia raka. Takie, które cieszą się największym zaufaniem społecznym i nie wzbudzają kontrowersji. Do grupy tej należy właśnie chemioterapia.

Wielu osobom wydaje się to całkowicie naturalne – jeśli pojawia sie nowotwór, to jedyną nadzieją jest przeciwdziałanie mu za pomocą chemii. Błędnie sądzimy, że jest to jedyna szansa na wygranie walki z rakiem i powstrzymanie rozwoju choroby. Tymczasem badania i liczne obserwacje pokazują, że chemioterapia ma skuteczność niewiele lepszą od placebo…

Założenia kontra rzeczywistość

Chemioterapia polega na dożylnym podawaniu pacjentom silnych leków. W założeniu mają one spowalniać wzrost komórek rakowych i zapobiegać ich rozprzestrzenianiu się po organizmie. Niestety, to tylko teoria. W praktyce chemioterapia niesie za sobą szereg skutków ubocznych – takich, jak choćby: łysienie, ciągłe wymioty, anemia, niewydolność organów wewnętrznych, krwawienia, problemy z płodnością, zawał, wylew, udar czy zmiany w układzie nerwowym.

Choć takie „leczenie” ma bardzo negatywny wpływ na organizm, to wielu pacjentów, mimo wszystko, podejmuje ryzyko. Dlaczego? Odpowiedź jest oczywista: wydaje im się, że nic innego nie pozostawia im nadziei na przeżycie. Sądzą, że jest to jedyne wyjście i nic poza nim nie istneieje. Nie zdają sobie sprawy z tego, że chemioterapia faktycznie, ani nie uśmierza bólu, ani tym bardziej nie pozwala żyć dłużej. Jest dokładnie na odwrót.

Badania przeprowadzone w USA, kilkanaście lat temu, wykazały że przeżywalność pacjentów poddanych chemioterapii wynosiła zaledwie 2%. Innymi słowy: na 100 chorych, którzy leczyli się w ten sposób, zaledwie dwóch wymykało się ze szponów nowotworu. Pozostali mało, że nie uzyskali oczekiwanego efektu, to jeszcze pogłębili swoje cierpienia i skrócili długość życia. Jeśli nadal uważasz, że „chemia” jest skuteczną terapią przeciwnowotworową, najwyższy czas zmienić zdanie.

„Chemia” gorsza od raka

Najnowsze badania dowodzą, że chemioterapia przyczynia się do rozprzestrzeniania choroby nowotworowej po organizmie – otwiera drogę do rozwoju kolejnych komórek rakowych. Wszystko dlatego, że leki stosowane w chemioterapii uszkadzają zdrowe komórki organizmu, które zaczynają wydzielać białko przyspieszające wzrost i rozprzestrzenianie komórek rakowych. Guzy nowotworowe, występujące u pacjentów poddanych chemioterapii, są bardziej złośliwe i trudniejsze do wyleczenia. Większość osób cierpiących na nowotwór nie umiera bezpośrednio z powodu raka, ale właśnie z powodu stosowania chemioterapii!

Leki podawane w chemioterapii niszczą system odpornościowy człowieka, który w konsekwencji nie może obronić się przed infekcjami i drobnoustrojami chorobotwórczymi. W takiej sytuacji każda, nawet niegroźna choroba, może doprowadzić do śmierci. Badania przeprowadzone przez amerykańskiego profesora dr Hardina B. Jonesa pod koniec lat 60 wykazały, że pacjenci, którzy zrezygnowali z chemioterapii, żyli prawie 13 lat dłużej (!) niż chorzy poddani takiemu leczeniu. Ta terapia antynowotworowa nie jest ani bezpieczna ani skuteczna – to wyjątkowo bolesny, inwazyjny i wyniszczający sposób na skrócenie życia pacjenta. Powtarzanie takiego leczenia niszczy organizm i przybliża nas do śmierci, ale to nie wszystko…

Śmierć podawana dożylnie

Zarówno media, jak i środowiska lekarskie od wielu lat propagują chemioterapię wmawiając nam, że to jedyny (i najlepszy) sposób na pokonanie raka. Niestety, to wszystko jest jednym wielkim kłamstwem: w rzeczywistości nikomu nie zależy na rzeczywistym „wyleczeniu” człowieka z choroby nowotworowej – w Stanach Zjednoczonych leczenie raka jest samonapędzającym się biznesem, generującym zyski na poziomie bilionów dolarów rocznie.

Koncerny farmaceutyczne produkujące leki przeciwnowotworowe (również te wykorzystywane w chemioterapii) zarabiają krocie na pacjentach, którzy w desperacji przyjmują kolejne dawki chemii. Tymczasem głównym efektem ubocznym chemioterapii jest właśnie rak! „Chemia” nie leczy – ona pogłębia chorobę.

Prawie 90% badań na temat skuteczności leków przeciwnowotworowych jest fałszowana!

Lekarze (opłacani przez koncerny farmaceutyczne) przekonują nas o wysokiej skuteczności chemioterapii, podczas gdy tak naprawdę nie ma ona nic wspólnego z „cudownym” lekarstwem – to śmierć w strzykawce. Najlepszym dowodem na szkodliwość terapii chemicznych są przerażające świadectwa pacjentów, którzy się jej poddali. Kobieta, u której wykryto raka piersi opisuje „chemię” jako najgorsze doświadczenie w swoim życiu:

Widziałam, jak toksyczny płyn był wstrzykiwany do moich żył. Pielęgniarka, która podawała mi chemioterapię miała na sobie ochronne rękawice – gdyby choć jedna kropla znalazła się na skórze wypaliłaby w niej dziurę. Pytałam siebie: Skoro to wymaga takich zabezpieczeń, to jak wpływa na mój organizm? Po podaniu leków wymiotowałam przez 3 dni. Podczas terapii włosy wychodziły mi garściami, moja skóra zmieniła kolor, straciłam apetyt i chęć do życia. Byłam chodzącą śmiercią.

Pacjenci, którzy dowiadują się o chorobie często są zszokowani. Zagubieni, nie wiedzą co robić. Słyszą od lekarza, że wykryty nowotwór wymaga szybkiego i zdecydowanego działania. Proponuje im się natychmiastowe rozpoczęcie chemioterapii. A oni, bezwiednie, przystają na te zalecenia. Od lekarza słyszą, że to JEDYNA szansa na przeżycie i nie mają powodów, by mu niewierzyć.

Dlatego pamiętaj: jeśli lekarz mówi Ci, że nie ma innego, skutecznego sposobu na leczenie Twojej choroby, to prawdopodobnie Cię oszukuje.

Lekarze o chemioterapii

Onkolodzy bardzo często proponują chemioterapię swoim pacjentom. Może to wynikać z przywiązania do tradycyjnych metod leczenia, niechęci do nowych sposobów walki z rakiem lub… potrzeby zysku. Czy kiedykolwiek zastanawiało Cię, co lekarze naprawdę myślą o tego typu terapii?

Niektórzy przedstawiciele środowiska lekarskiego przerywają zmowę milczenia i ujawniają straszną prawdę o chemioterapii. Doktor Ralph Moss, autor książki „The Cancer Industries” w wywiadzie udzielonym w amerykańskiej telewizji przyznał:

Tak naprawdę nie ma żadnych dowodów na to, że chemioterapia rzeczywiście przedłuża życie. I to jest właśnie największe kłamstwo dotyczące tej terapii. Wiele osób wierzy, że istnieje zależność pomiędzy zmniejszaniem guzów nowotworowych a wydłużaniem życia pacjenta.

Amerykańscy naukowcy przeprowadzili sondaż wśród 118 onkologów – lekarze zostali zapytani, czy oni i ich bliscy skorzystaliby z popularnych metod leczenia raka (w tym chemioterapii). Wyniki sondażu okazały się zaskakujące: 81% lekarzy odmówiłaby „chemii” – tej samej, którą tak chętnie przepisują swoim pacjentom! 73% lekarzy wskazało, że wszystkie obecnie dostępne metody leczenia nowotworów (na czele z chemioterapią) są wysoce nieskuteczne i ekstremalnie toksyczne.

Głos w dyskusji zabrał też niemiecki epidemiolog doktor Ulrich Abel, który postanowił zebrać i prześledzić wszystkie badania i publikacje na temat chemioterapii, jakie kiedykolwiek powstały. Zwrócił się o pomoc do ponad 350 placówek medycznych z całego świata – analiza zabranych materiałów zajęła mu kilka lat. Efekt tych poszukiwań był zatrważający.

Lekarz odkrył, że światowy sukces chemioterapii jest kłamstwem. Okazało się, że nie ma żadnych naukowych dowodów na to, że takie leczenie w jakikolwiek sposób przedłuża życie pacjentów cierpiących na nowotwór. Dr Abel odkrył, że w 80% przypadków chemioterapia jest całkowicie bezużyteczna, a nauka nigdy nie potwierdziła jej skuteczności. Pomimo tego lekarze i pacjenci na całym świecie nie chcą z niej zrezygnować!

Na zaskakujące wyznanie zdobyli się również lekarze z amerykańskiego instytutu walki z rakiem, którzy przyznali, że u pacjentów leczonych za pomocą chemioterapii i radioterapii, po kilku latach, rozwinęły się kolejne formy nowotworów. Jesteśmy oszukiwani. I to podwójnie – przeważająca część naszych dochodów jest przeznaczana na finansowanie wielkich koncernów farmaceutycznych, a w zamian dostajemy leki, które nie leczą, ale w niektórych przypadkach mogą okazać się śmiertelnie niebezpieczną trucizną.

Czy jest jakaś nadzieja?

Czy jest jakaś nadzieja dla pacjentów chorych na raka? Oczywiście. Przypadek kobiety, cierpiącej na nowotwór piersi, której historia została przytoczona powyżej, jest tego dowodem. Na pacjentkę lekarze wydali wyrok śmierci: jedynym sposobem na przeżycie była chemioterapia, po której kobieta czuła się fatalnie.

Na przekór wsystkim konieta podjęła decyzję o zakończeniu terapii. Stwierdziła, że skoro i tak ma umrzeć to spróbuje innych metod leczenia. Zmieniła dietę i zdecydowała się na stosowanie witamin C i B17. Wkrótce poczuła się lepiej, przybrała na wadze, odzyskała apetyt i odrosły jej włosy. 9 miesięcy po postawieniu diagnozy miała silne bóle pleców – lekarze zalecali badania podejrzewając, że to efekt przerzutów nowotworu na kręgosłup. Kobieta nie poddała się, restrykcyjnie przestrzegała diety i odmówiła przyjmowania leków przeciwnowotworowych.

Badania krwi przeprowadzone po kilku miesiącach były w normie, a sama pacjentka czuła się lepiej niż kiedykolwiek. Po tych wydarzeniach napisała książkę o swoich doświadczeniach, w której przekonuje innych do korzystania z alternatywnych metod leczenia nowotworów.

Pamiętajmy, że nie ma jednej, uniwersalnej recepty na zdrowie. Jeśli chcemy cieszyć się dobrym samopoczuciem warto zadbać o właściwą dietę (m.in. unikać śmieciowego jedzenia czy produktów, które wywołują raka), nie rezygnować z aktywności fizycznej i regularnie się badać (w razie wątpliwości diagnozę należy konsultować z kilkoma lekarzami). Dobrych praktyk jest, zresztą, o wiele więcej – dzięki nim możliwe jest nie tylko skuteczniejsze wychodzenie z choroby nowotoworowej, ale także odpowiednia profilaktyka. Taka, która sprawi, że ryzyko wystąpienia komórek rakowych w Twoim organizmie będzie minimalne. Znajdziesz je w magazynie „Dr Medicus”.

Wykorzystaj tę wiedzę już teraz. Chroń zdrowie swoje i swoich bliskich, bo nikt nie podaruje Ci drugiego! Pobierz teraz bezpłatny Raport Specjalny „Kiedy lek staje się śmiertelnie biebezpieczną trucizną” i uchroń się przed nieuczciwymi praktykami przemysłu farmaceutycznego:

aaa

Nie czekaj dłużej, już teraz pobierz darmowy raport, który pomoże Ci uchronić się przed nieuczciwymi praktykami przemysłu farmaceutycznego:

Poniżej wpisz adres email, na który wyślemy Twój darmowy raport i dowiedz się:

  • Kto tak naprawdę przepisuje Ci leki (i dlaczego jest to przedstawiciel firmy farmaceutycznej, a nie… lekarz?)

  • Jakie 9 niebezpiecznych błędów popełniasz przyjmując leki i które z nich mogą okazać się tragiczne w skutkach?

  • Jakie intrygi knują politycy głównych partii, aby ukryć fakt, że lekarze niepotrzebnie faszerują Cię lekami?

7 absurdalnych mitów o zdrowiu – sprawdź na co się nabierasz!

7 mitów o zdrowiu

Każdy chce wyglądać najlepiej jak potrafi, a dla większości ludzi największe znaczenia ma to, aby wyglądać młodziej. W gazetach, telewizji, mediach społecznościowych czy biznesie – wszędzie znajdziemy porady co zrobić, aby odjąć sobie lat. Większość z tych złotych rad to kompletna bzdura. Lepiej nie próbuj tego w domu i poznaj 7 mitów o zdrowiu! Continue reading „7 absurdalnych mitów o zdrowiu – sprawdź na co się nabierasz!”

11 mitów o żywieniu i zdrowiu, w które nie wolno Ci wierzyć

Biegunka, wymioty, a nawet złamana ręka czy noga. To skutki żywieniowych mitów, w które wierzy 89,4% Polaków! Na pewno słyszałeś takie slogany jak: jedz tylko świeże owoce i warzywa, nie dawaj dziecku cukru czy unikaj czekolady.

Telewizja, koncerny i podejrzani dietetycy kierują takie ogólne uwagi i liczą na Twoją naiwność.

Tymczasem każdy organizm jest inny. Niestety, większość z tych „dobrych rad” często może okazać się bardzo szkodliwych dla zdrowia. Wybraliśmy dla Ciebie 11 mitów, w które powinieneś przestać wierzyć, jeśli poważnie myślisz o zdrowiu swoim i swoich najbliższych!

1. Świeże jest zawsze lepsze

Wiele osób uważa, że najlepszym jakościowo jedzeniem są produkty świeże. Warto jednak pamiętać, że często zamrożone jedzenie jest równie dobre, o ile nawet nie lepsze od tego świeżego. Dlaczego?

Sekret tkwi w pakowaniu. Mrożone owoce i warzywa są pakowane natychmiastowo po zebraniu i dzięki temu są w stanie utrzymać więcej substancji odżywczych i witamin niż ich świeże odpowiedniki, które pokonały długą drogę z pola na półki sklepowe.

Mrożone ryby są także świeższe od ich odpowiedników z działu „owoce morza”. Duże znaczenie ma również miejsce pozyskania – nie jedz resztek po innych, produktów ze zbliżającą się datą ważności czy rzeczy wysoko przetworzonych.

2. Zasada 5 sekund, gdy coś upadnie na podłogę

To nie czas, który jedzenie spędzi na podłodze ma znaczenie, a stan czystości podłogi. Jeśli znajdują się na niej jakieś groźne bakterie to wsiąkną w Twoje jedzenie w przeciągu milisekund i nie pomoże tu ani chuchanie, ani dmuchanie na kanapkę czy kawałek sera.

Zamiast odliczać do pięciu, lepiej umyj podłogę, albo ponownie opłucz pokarm.

3. Organiczne znaczy lepsze

Wyniki ponad 98 727 badań, przeprowadzonych w tym zakresie, nie były w stanie dokładnie stwierdzić, czy organiczne jedzenie jest bezpieczniejsze i zdrowsze od jego nieorganicznych odpowiedników.

Warto pamiętać, że w grupie producentów jedzenia ekologicznego są rolnicy używający pestycydów. Jak to możliwe?

Po prostu część z nich klasyfikowana jest jako substancje naturalne. Departament Rolnictwa w Stanach Zjednoczonych stwierdza, że ilość używanych pestycydów, zarówno organicznych jak i nieorganicznych wciąż jest za niska, aby miała zły wpływ na człowieka.

4. Jedzenie jednego jabłka dziennie pomoże Ci utrzymać dobre zdrowie

Jabłka są bogate w błonnik i witaminę C. A więc tak – jedzenie ich na pewno Ci nie zaszkodzi. Dlatego też zdecydowanie zaleca się ich spożywanie każdego dnia.

Zanim jednak wyjdziesz na zakupy bez szalika w zimowy wieczór, pomyśl o tym, że wiele więcej witaminy C ma chociażby kiwi czy cytryna.

5. Jedzenie cukru sprawia, że dzieci stają się hiperaktywne

Po latach obwiniania cukru o przyczynianie się do hiperaktywności dzieci, teoria ta została definitywnie obalona i nie ma najmniejszych podstaw, by dawać jej wiarę.

Jeśli więc Twoje dziecko zażyczy sobie łyżeczkę cukru do herbaty, to nie odmawiaj mu jej. No chyba, że będzie to piąta łyżeczka do tej samej szklanki!

Cukier nie ma związku z ADHD, ale nie oznacza to, że nie jest szkodliwy dla zdrowia. Dlatego zamień cukier na zdrowe składniki!

6. Nie możesz sprawić, że ilość komórek w Twoim mózgu się zwiększy

Dbanie o sprawność umysłu, to podstawa dobrego zdrowia. Naukowcy dowiedli, że proces neurogenezy (powstawania nowych komórek) dotyczy również mózgu.

Oznacza to, że poprzez ćwiczenia i niektóre produkty, możemy odżywiać swój mózg i poprawiać jego funkcjonowanie. Dzięki temu mamy możliwość uniknąć np. demencji!

7. Istnieją leki na raka, ale nie opłaca się ich stosować

Istnieją nie tylko różne kuracje pomagające zwalczać raka, ale warto pamiętać także o naturalnych, holistycznych metodach, uzyskujących interesujące efekty.

Wiele placówek koncentruje się, na przykład, na odpowiednio spersonalizowanych metodach leczenia, które cieszą się sukcesem. Aktualnie wciąż prowadzone są badanie kliniczne w celu wytworzenia nowych leków. Nie ma jednak absolutnie żadnych dowodów na to, że jakaś instytucja faktycznie odkryła remedium na nowotwory.

8. Czekolada powoduje trądzik

Badania porównawcze wśród dwóch grup osób – jedzących batoniki zrobione z czekolady i spożywających wyroby czekoladopodobne – wykazała, że żadna z nich nie miała istotnie większych objawów zachorowań na trądzik. Stwierdzono, że samo jedzenie czekolady nie ma faktycznego, bezpośredniego wpływu na wygląd naszej skóry.

9. Łykanie witamin sprawi, że będziesz zdrowy

Samo łykanie witamin nie pomoże nam utrzymać dobrego zdrowia, najlepiej jest dostarczyć wszystkie niezbędne nam do życia składniki poprzez dietę.

Zalecane jest spożywanie większej ilości owoców i warzyw, których witaminy zostaną w pełni przyswojone przez organizm. Najczęstszym i najbardziej tragicznym w skutkach ubytkiem witamin jest niedobór magnezu. 

10. Mleko buduje mocne kości

Podczas, gdy Departament Rolnictwa w Stanach Zjednoczonych zaleca spożywanie 3 szklanek mleka przez dorosłych każdego dnia, wciąż nie udowodniono w jaki sposób mleko pomaga utrzymywać zdrowe kości w lepszy sposób niż inne formy witaminy D i wapnia.

Jak jeszcze wpływa ma na nas mleko? Odpowiedź znajdziesz tutaj.

11. Powinieneś pić minimum 8 szklanek wody dziennie

Zacznijmy od tego, że picie 8 szklanek wody dziennie nie jest dla Ciebie niezdrowe. Problem jednak stanowi to stwierdzenie, że musisz wypić te 8 szklanek, aby pozostać nawodnionym.

Ostatecznie 3 szklanki wody z dodatkiem innych napojów, które pijesz każdego dnia sprawią, że uzupełnisz codzienne zapotrzebowanie płynów. Jeśli lubisz pić czystą wodę – kontynuuj tę praktykę, ale dla niektórych ciężko jest się przestawić na takie działanie.

Pamiętaj też, że czysta woda nigdy nie wchłania się w pełni, więc warto dodać do niej odrobinę soli.

Więcej na temat picia wody i informacji dot. oszustw koncernów ją produkujących przeczytasz klikając w ten link.

Które z mitów żywieniowych są niebezpieczne dla naszego zdrowia? Gdzie szukać rzetelnych informacji o niekorzystnym działaniu produktów spożywczych na nasz organizm? Jak uchronić siebie i swoich bliskich przed oszustwami koncernów farmaceutycznych?

aaa

Nie czekaj dłużej, już teraz pobierz darmowy raport, który pomoże Ci uchronić się przed nieuczciwymi praktykami przemysłu farmaceutycznego:

Poniżej wpisz adres email, na który wyślemy Twój darmowy raport i dowiedz się:

  • Kto tak naprawdę przepisuje Ci leki (i dlaczego jest to przedstawiciel firmy farmaceutycznej, a nie… lekarz?)

  • Jakie 9 niebezpiecznych błędów popełniasz przyjmując leki i które z nich mogą okazać się tragiczne w skutkach?

  • Jakie intrygi knują politycy głównych partii, aby ukryć fakt, że lekarze niepotrzebnie faszerują Cię lekami?

GMO – czy wkrótce czeka nas koniec normalnego jedzenia?

GMO to zło

Od kilku lat trwają nieustanne prace i podejmowane są starania, by modyfikowaną genetycznie żywność wprowadzić do normalnej sprzedaży – bez żadnych ograniczeń. Producenci i lobbyści starają się przepchnąć swoje projekty w każdy możliwy sposób. Byle tylko zgadzał się bilans po stronie zysków… Czy jest czego się bać? Niestety, jak najbardziej tak. Przyjrzyjmy się, jaką bombę biologiczną przygotowują nam pozbawieni moralności biznesmeni i wszelkiej maści macherzy spod ciemnej gwiazdy.

Co dokładnie jest modyfikowane?

Najczęściej uprawianą rośliną transgeniczną jest soja, a najczęściej stosowaną modyfikacją – wykształcenie w niej odporności na chwastobójcze środki. Po wprowadzeniu do roślin pożądanych przez człowieka cech, wykorzystuje się je w farmacji, medycynie, rolnictwie i przemyśle spożywczym. Stworzono już takie odmiany roślin uprawnych, które odporne są na: choroby powodowane przez wirusy oraz grzyby i bakterie, ale też owady, szkodniki czy niekorzystne warunki środowiska (np. niskie i bardzo niskie temperatury). Kolejnym krokiem jest natomiast wykształcenie w roślinie większej tolerancji na środki chwastobójcze, poprawa jej cech jakościowych i zwiększenie niektórych atrakcyjnych dla konsumenta właściwości, np. zawartości beta-karotenu.

Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że to dobrze. W końcu nareszcie otrzymamy warzywa i owoce odporne na zewnętrzne uwarunkowania pogodowe, atak innych roślin, chorób czy pasożytów. Dodatkowo będą one pełne wartościowych składników odżywczych, witamin, minerałów i wszystkiego, co tylko przyjdzie do głowy, siedzącemu w zaciszu swojego laboratorium, autorowi genetycznych modyfikacji. Ale jest to tylko jedna strona medalu.

Jakie zatem jest zagrożenie?

Ciężko kwestionować korzyści wynikające ze stosowania GMO, owszem. Warto jednak pamiętać, że stosowanie modyfikacji ma duży wpływ na środowisko naturalne oraz niesie poważne konsekwencje dla naszego zdrowia. Dokładniej chodzi o to, że kontrolowanie rozprzestrzeniania się raz uwolnionych organizmów transgenicznych w środowisku jest praktycznie niemożliwe. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć tego, jak zareagują poszczególne ekosystemy i jak bardzo poważne upośledzenie bioróżnorodności może nastąpić.
Mówiąc prościej: wydaje się, że tworząc „lepsze i odporniejsze” rośliny jesteśmy na najlepszej drodze, by zdominowały one ekosystem. Nic prócz nich nie będzie w stanie rosnąć i dawać nam plonów. Co więcej, negatywnie odbije się to również na pszczołach (które prawdopodobnie wyginą lub dawać będą niewielkie ilości skażonego miodu) oraz wszelkiej maści zwierzętach, które uznajemy za nieszkodliwe – np. ptakach.

Dodatkowo, jeśli wiele roślin wyposażymy w geny mające zapewnić im odporność na szkodniki, ten sam gen może zostać szybko zaabsorbowany przez owe szkodniki. Natura nie znosi stagnacji. Jest zdana na ciągłą ewolucję i dlatego, w jej funkcjonowanie wpisana jest zmiana – doskonalenie każdego następnego pokolenia. To właśnie dlatego ciągle pojawiają się nowe szczepy grypy, a grzyby i pasożyty uodparniają się na (niegdyś zabójcze dla nich) chemikalia.

Doniesienia naukowe wskazują także na to, że konsumpcja żywności GMO stanowi przyczynę alergii i niektórych schorzeń przewodu pokarmowego. Mało tego, może ona wpływać także na uaktywnienie procesów nowotworowych. Uważa się, że pasza zwierzęca, zawierająca GMO, ma negatywny wpływ na zdrowie i produktywność zwierząt. A badania te są i tak mocno złagodzone…

Kontrowersje wokół badań o GMO

Przy badaniach pasz pozyskiwanych z GMO zwrócono uwagę na nieodpowiedni dobór gatunkowy zwierząt, użytych w doświadczeniach. Co gorsza w podawanym im pokarmie był zbyt niski udział GMO, a sam eksperyment trwał zbyt krótko, aby można było wyciągnąć z niego wiążące wnioski.

Warto też wspomnieć o wątpliwościach natury etycznej, wskazując na traktowanie życia jako produktu chemicznego, który należy patentować. W przypadku rolników skutki wprowadzenia ustaw promujących żywność modyfikowaną mogą także doprowadzić do bankructwa wielu przedsiębiorstw rolnych. Aby nadal być konkurencyjnymi będą one musiały stale zaopatrywać się w modyfikowane nasiona lub przedłużać swoją licencję na korzystanie z nich u producenta nasion GMO. Doprowadzi to do uzależniania drobnych producentów rolnych od wielkich koncernów, które staną się monopolistami w dziedzinie materiału siewnego. Oczywiście ceny żywności pójdą w efekcie radykalnie do góry.
O sile obaw związanych z GMO może świadczyć fakt, że Austria i Grecja w całości ogłosiły się jako obszary wolne od GMO. Podobnie uczyniły społeczności w większości departamentów Francji i znacznym terytorium Włoch. Czy Polsce uda się zachować zdrowy rozsądek?

A jeśli nie, to jak mamy się ratować przed tym szaleństwem? O tym dowiemy się już wkrótce. Dziś wiemy niestety niewiele. Mamy sto procent pewności, kto na pewno będzie chciał zarobić na całej ten sytuacji. Aby nie dać się oszukać pobierz i przestudiuj nasz raport „Kiedy lek staje się śmiertelnie niebezpieczną trucizną”. Dowiedz się, jakimi sposobami próbują oszukiwać Cię lekarze i wielkie koncerny farmaceutyczne. Uważnie się temu przyjrzyj, bo już niedługo będą oni mieli okazję, by znów spróbować zarobić na Twojej chorobie…

aaa

Nie czekaj dłużej, już teraz pobierz darmowy raport, który pomoże Ci uchronić się przed nieuczciwymi praktykami przemysłu farmaceutycznego:

Poniżej wpisz adres email, na który wyślemy Twój darmowy raport i dowiedz się:

  • Kto tak naprawdę przepisuje Ci leki (i dlaczego jest to przedstawiciel firmy farmaceutycznej, a nie… lekarz?)

  • Jakie 9 niebezpiecznych błędów popełniasz przyjmując leki i które z nich mogą okazać się tragiczne w skutkach?

  • Jakie intrygi knują politycy głównych partii, aby ukryć fakt, że lekarze niepotrzebnie faszerują Cię lekami?

Niebezpieczny jak… fluor – uważaj na niektóre pasty do zębów!

Czy fluor jest zdrowy dla zębów?

Czy stosowanie pasty do zębów może obniżać IQ naszych dzieci? Ogłupiać je i sprawiać, że mają gorsze wyniki w nauce? W jaki sposób fluoryzacja wody może zniszczyć zęby i doprowadzić do pogorszenia stanu zdrowia? Okazuje się, że…

Fluor w wodzie

Już w 1950 roku w USA, a chwilę później także w Europie, wprowadzono standardy zgodnie z którymi dokonywano fluoryzacji wody. Celem tego zabiegu, jak głosiła ówczesna machina medialna, była ochrona zębów przed próchnicą. Postulat był zatem szczytny. Ale czy aby na pewno?

Jak wiemy fluor, i jego różne związki, są najpopularniejszymi składnikami profilaktycznymi, stosowanymi w pastach do zębów. Mają również zastosowanie w leczeniu nadwrażliwości zębów. Co więcej, sam fluor występuje naturalnie w organizmie człowieka. Posiadamy go ok. 3 mg na każdy kilogram masy ciała. Nasze codzienne zapotrzebowanie na ten składnik jest zależne od płci, wieku i masy ciała.

Niestety, musimy pamiętać także o tym, że fluor łatwo jest „przedawkować”. Wszystko dlatego, że nieświadomie dostarczamy do naszego organizmu różne (niekiedy bardzo duże) i trudne do dokładnego wymierzenia jego dawki. To, jak wielkie one są zależy do stężenia fluoru w okolicznej glebie i wodzie.

Fluor w stomatologii

Doniesienia naukowe o przeciwpróchniczym działaniu jonów fluoru sprawiły, że preparaty fluorowy szybko zaskarbiły sobie duże uznanie w stomatologii. Stwierdzono, że kryształy hydroksyapatytu, który jest podstawowym składnikiem zębiny i szkliwa zębów, posiadają zdolność hamowania demineralizacji i zwiększenia mineralizacji tkanki zębów. Czyli hamowania niekorzystnych zmian, zachodzących w naszej jamie ustnej.

Fluorki, ponadto, ograniczają wzrost bakterii powodujących próchnicę. Natomiast stosowanie fluoru pomaga w remineralizacji szkliwa. Rozpuszczone w ślinie jony doprowadzają do naprawy uszkodzeń w obrębie struktury krystalicznej szkliwa, które powstają poprzez działania kwasów. Najlepiej sprawdzają się w tym przypadku żele i lakiery fluorkowe, lecz nadają się one wyłącznie do zastosowania profesjonalnego ze względu na wysokie stężenie pierwiastka.

A jednak nie taki dobry…

Fluor u osób młodych oraz w średnim wieku jest w około 50% wykorzystywany do przebudowy kości. Dawka toksyczna wynosi powyżej 20 mg/dobę. Po analizie jego zawartości w diecie Polaków, zauważano, że spożycie fluorków wraz z niektórymi produktami może przekraczać bezpieczną dawkę. W wielu przypadkach są one przyswajane z pokarmami pochodzącymi z terenów o wysokim stężeniu tego pierwiastka w wodzie i glebie.

To istotny czynnik zagrożenia fluorozą. Chorobą, która polega na zaburzeniu procesu formowania szkliwa. Fluoroza w pierwszym etapie prowadzi do występowania białych plamek na zębach. Następnie zmiany jest przyczyną przebarwienia szkliwa, jego zaciemnienia i, ostatecznie, pękania.

Fluor jest także silnie neurotoksyczny – powoduje zmiany w hipokampie, móżdżku i korze mózgowej. Zmniejsza ilość neurotransmiterów i ich receptorów w mózgu. Obniża zdolność uczenia i zapamiętywania. Zbyt duże stężenie fluorków prowadzi także do uszkodzenia narządów rozrodczych i bezpłodności, większa ryzyko poronień i jest bardzo niebezpieczne dla płodu.

Niewskazane dla kości i zębów jest przyjmowanie kofeiny i fluoru, choćby w napojach energetyzujących czy kawie. Zwiększa to kumulację fluorków w kościach, a zmniejsza ich zawartość w zębach oraz powoduje zaburzenia gospodarki wapniowej. Jeśli pijesz dużo kawy albo nie stronisz on popularnych „energetyków”, to na wszelki wypadek postaraj się ograniczyć ilość fluoru i jego pochodnych w organizmie. Jest na to 5 prostych sposobów:

5 sposobów na pozbycie się fluoru z organizmu

1. Zadbaj o odpowiedni poziom jodu w organizmie
Jod odgrywa ważną rolę w procesie metabolizmu komórek, a zwłaszcza hormonów tarczycy. Sprawia on, że fluor wydalany jest z organizmu wraz z moczem. Dobrymi źródłami jodu są wodorosty, żurawina, niektóre jogurty, ziemniaki, truskawki i fasola.

2. Zwiększ ilość boru w diecie
Bor stanowi naturalny element ułatwiający wydalanie fluoru z organizmu. Znajdziemy go między innymi w takich pokarmach, jak: orzechy, daktyle, brokuły, banany, awokado, śliwki i miód,

3. Wzbogać dietę o magnez i wapń
Współcześnie bardzo wiele osób cierpi na niedobory magnezu, o czym mogłeś przeczytać w naszym innym artykule. Warto pamiętać, że pierwiastek ten jest niezbędny do syntezy niektórych składników odżywczych w komórkach. Hamuje także wchłanianie fluorków. Wespół z wapniem pomoże nam on „odciągnąć” fluorki od kości i zębów, a także łatwo wydalić je z organizmu. Magnez i wapń do organizmu dostarczymy doustnie, dzięki dodaniu do diety: ciemnych zielonych warzyw, orzechów, nasion, ryb, fasoli, produktów pełnoziarnistych, awokado, bananów, suszonych owoców i ciemnej czekoladzie.

4. Oczyść wątrobę
Wątroba odpowiedzialna jest za  około 400 funkcji w organizmie. Niektóre badania sugerują, że po dostaniu się do ustroju, fluorek może utknąć w wątrobie. Jeśli dbasz o dietę i dzień rozpoczynasz od szklanki wody z cytryną, zamiast kawy z cukrem, to masz szansę ocalić wątrobę przed nadmiernym oddziaływaniem fluoru. Jeśli jednak tego nie robisz, to jak najszybciej dodaj do diety pokarmy, takie jak: czosnek, kurkuma, cytryna, limonka, awokado.

5. Zacznij regularnie chodzić na saunę
Sauny mają zbawienne działanie na nasz organizm. Pomagają w przyjemny sposób pozbyć się toksyn z organizmu razem z potem. Dowiedz się, czy zdrowie pozwala Ci na korzystanie z sauny i, jeśli nie ma przeciwwskazań, zacznij z niej korzystać już dziś.

Jak jeszcze możesz oczyścić swój organizm?

Oczywiście stosując odpowiednią, zbilansowaną dietę, ćwicząc regularnie i kolekcjonując pozytywne myśli – w ten sposób mamy szansę na utrzymanie zdrowia i zapobiegania powstawaniu nowych chorób. Zdrowe żywienie, mili ludzie w naszym otoczeniu i dużo natury – to sprawi, że błyskawicznie pozbędziemy się toksyn z organizmu.

Czy fluor jest dobry dla naszych zębów?

Mimo tych wszystkich informacji lekarze są zgodni: fluor, który znajdujący się w większości past do zębów nie jest dla nas groźny i warto stosować go przy codziennej higienie jamy ustnej. Należy jednak dokładnie czytać skład kupowanych produktów i wybierać te, w których stężenie pierwiastka jest relatywnie najmniejsze.

Fluor potrafi być bardzo niebezpieczny i należy stosować go rozsądnie!

 

aaa

Nie czekaj dłużej, już teraz pobierz darmowy raport, który pomoże Ci uchronić się przed nieuczciwymi praktykami przemysłu farmaceutycznego:

Poniżej wpisz adres email, na który wyślemy Twój darmowy raport i dowiedz się:

  • Kto tak naprawdę przepisuje Ci leki (i dlaczego jest to przedstawiciel firmy farmaceutycznej, a nie… lekarz?)

  • Jakie 9 niebezpiecznych błędów popełniasz przyjmując leki i które z nich mogą okazać się tragiczne w skutkach?

  • Jakie intrygi knują politycy głównych partii, aby ukryć fakt, że lekarze niepotrzebnie faszerują Cię lekami?

Te leki na cholesterol mogą Cię zabić. Zgadnij kto na tym zyska…

statyny

Wiele z nich wygląda niewinnie – są dostępne wyłącznie za okazaniem recepty, mają kolorowe opakowania, a lekarze chętnie je przepisują. Niestety ich przyjmowanie może skończyć się śmiercią. Szeroka grupa leków, obniżających poziomu złego cholesterolu, przyczynia się do zawału serca.

Musisz być szczególnie czujny, gdy podczas rozmowy z lekarzem usłyszysz od niego podobne słowa:

Niestety, wyniki badań są jednoznaczne. Cholesterol jest stanowczo za wysoki. Od teraz już do końca życia konieczne będzie codziennie przyjmowanie leków. Bez leków może skończyć siei zawałem serca lub udarem mózgu. Musi pan/i KUPIĆ TE LEKI.

„TE LEKI” to statyny – chemiczne środki, które zyskały sobie ogromną popularność w środowisku lekarskim. Teoretycznie, dzięki swoim właściwościom, statyny regulują poziom złego cholesterolu we krwi. Nie dopuszczają do jego nadmiernej produkcji. A to bardzo ważne, ponieważ zły cholesterol przykleja się do ścian tętnic, wydatnie przyczyniając się do ich zwężenia i wywołania miażdżycy, udaru mózgu lub zawału serca.

Problem w tym, że statyny są również (według wielu badań) odpowiedzialne za wywoływanie ataku serca.

Gigantyczny zysk koncernów farmaceutycznych – zdrowie? Nie ma znaczenia!

Jak zapewne się domyślasz sprzedaż statyn przynosi olbrzymie zyski koncernom farmaceutycznym. Choć trudno w to uwierzyć, to tylko w ubiegłym roku rozprowadzanie na rynku dwóch, spośród kilkunastu preparatów statynowych, zagwarantowała ich producentom kolosalny zysk: 30 miliardów dolarów!

I stało się to pomimo negatywnej opinii, jaką na temat statyn wyraziło wielu wybitnych naukowców. Do zwykłych ludzi zdanie kardiologów – którzy stanowczo twierdzili, że przyjmowanie statyn jest zupełnie obojętne w terapii zbijania złego cholesterolu i wcale nie gwarantuje ochrony przed zawałem serca – w ogóle nie dotarło! Oni nawet nie mieli okazji się o tym dowiedzieć, ponieważ zadbały o to firmy, produkujące leki statynowe!

Idąc dalej za słowami badaczy: przyjmowanie preparatów statynowych może być bardzo niebezpieczne i prowadzić do katastrofalnych efektów ubocznych. Pół biedy, jeśli walka ze złym cholesterolem przy pomocy tych „leków” skończy się jedynie na ogólnym osłabieniu organizmu, zmęczeniu i, o zgrozo, cukrzycy. Ale specyfiki te mogą powodować choroby oczu, infekcje dróg oddechowych oraz najgorsze – to, przed czym rzekomo miały nas ochronić – śmiertelne w skutkach zaburzenia rytmu serca!

Jak zatem naturalnie obniżyć poziom złego cholesterolu?

Cóż, o tym na pewno nie powie Ci Twój lekarz, który (zapewne) siedzi w kieszeni jednego z producentów lub dystrybutorów leku na nasz kraj. Na pewno nie usłyszysz o tym w TV czy radiu. Bo koncerny farmaceutyczne wydają krocie na dezinformację. Nie po to zarabiają na dwóch raptem lekach 30 miliardów dolarów rocznie, żeby psuć sobie rynek jakimiś naturalnymi metodami!

Tymczasem prawda jest boleśnie prosta: zły cholesterol jesteś w stanie obniżyć w prosty sposób, na co najmniej kilka sposobówBez użycia leków, które niby pomagają, ale w rzeczywistości mogą Cię zwyczajnie zabić. Cenną wiedzę na ten temat uzyskasz jedynie od profesjonalnych zielarzy, paru uczciwych lekarzy oraz za pośrednictwem tej strony i naszego magazynu „Dr Medicus”.

Oto część z nich:

7 zbawiennych dla zdrowia ziół

Co je łączy? Wszystkie skutecznie obniżają poziom złego cholesterolu we krwi. Każde posiada także dodatkowe właściwości zdrowotne:

  • Zielona herbata
    Warto zastąpić zwykłą czarną herbatę jej zdrowszą, zieloną wersją. Jej codzienne picie obniża cholesterol, wzmacnia naczynia krwionośne i chroni serce. Dodatkowo, wspomaga odchudzanie oraz przeciwdziała powstawaniu nowotworów.
  • Aloes
    Aloes obniża cholesterol, chroni przed miażdżycą oraz zapobiega nowotworom. Stymuluje układ immunologiczny, aby sam zwalczał choroby – co korzystnie wpływa na odporność. Dodatkowo, picie soku z aloesu skutecznie obniża poziom szkodliwego cukru.
  • Mniszek lekarski
    Mniszek świetnie wspomaga układ trawienny i wydalniczy. Ma delikatne działanie przeczyszczające i moczopędne. Łagodzi wszelkie schorzenia wątroby i woreczka żółciowego. Leczy brak apetytu i zapewnia dobre trawienie.
  • Len zwyczajny
    Obniża cholesterol i chroni przed miażdżycą. Wspomaga prawidłowe trawienie, leczy wrzody żołądka i dwunastnicy oraz chroni jelita. Przeciwdziała także powstawaniu nowotworów.
  • Wierzba biała
    Kora wierzby uszczelnia naczynia włosowate i chroni przed miażdżycą. Wykorzystuje się ją również w leczeniu chorób stawów i reumatyzmie. Ma właściwości przeciwbólowe – stosuje się ją w migrenie i nerwobólach.
  • Ziele karczocha
    Chroni przed miażdżycą i cukrzycą. Działa oczyszczająco, gdyż usuwa z organizmu niebezpieczne toksyny. Ponadto, ochrania wątrobę oraz ma delikatne działanie przeczyszczające.
  • Hibiskus
    Obniża nie tylko poziom cholesterolu, ale także ciśnienie krwi. Skutecznie zwalcza kamienie nerkowe oraz otyłość brzuszną. Ma działanie antynowotworowe oraz opóźnia starzenie się skóry.

Gdzie szukać ratunku?

Tylko spójrz na swoją szafkę z lekami. Pełno w niej naszpikowanych chemią specyfików, które są drogie i – jak się okazuje – w znacznej mierze zwyczajnie niebezpieczne dla zdrowia. Wyobraź sobie, o ile byłbyś zdrowszy, stosując tylko ich naturalne odpowiedniki.

To oczywiście niemożliwe. Znaczna ilość substancji chemicznych ma silne, kierunkowe działanie. Ich właściwości zostały dobrze zbadane i poddane rygorystycznej kontroli. Dlatego, oprócz ostrożności, wskazane jest jednak stosowanie niektórych leków. Nie rezygnuj z medykamentów całkiem. Żadna skrajność nie jest dobra.

Postaraj się, zamiast tego, rozwijać swoją wiedzę. A także wspomagać i zabezpieczać organizm przed potencjalnie niekorzystnymi efektami ubocznymi. Rozmawiaj z zaufanym lekarzem. Nie dawaj się zmanipulować i wyciągaj wnioski.

 

O niebezpiecznych lekach, ukrywanych efektach ubocznych i sposobach, jak im skutecznie zaradzić dowiesz się jako pierwszy z darmowego raportu:

„Kiedy lek staje się śmiertelnie niebezpieczną trucizną”

aaa

Nie czekaj dłużej, już teraz pobierz darmowy raport, który pomoże Ci uchronić się przed nieuczciwymi praktykami przemysłu farmaceutycznego:

Poniżej wpisz adres email, na który wyślemy Twój darmowy raport i dowiedz się:

  • Kto tak naprawdę przepisuje Ci leki (i dlaczego jest to przedstawiciel firmy farmaceutycznej, a nie… lekarz?)

  • Jakie 9 niebezpiecznych błędów popełniasz przyjmując leki i które z nich mogą okazać się tragiczne w skutkach?

  • Jakie intrygi knują politycy głównych partii, aby ukryć fakt, że lekarze niepotrzebnie faszerują Cię lekami?

Stosujesz dietę paleo? No to masz problem!

dieta paleo

Podobno właśnie tak odżywiali się nasi przodkowie – duża ilość białka, sporo zdrowych kwasów tłuszczowych i ograniczona ilość węglowodanów. Na pierwszy rzut wygląda to całkiem interesująco. Jednak, po bliższych oględzinach, okazuje się, że dieta paleo może mieć bardzo niekorzystne konsekwencje zdrowotne…

Powrót do korzenia?

I to nawet w dosłownym sensie. Dieta paleo wzoruje się na sposobie odżywiania społeczeństw pierwotnych. Mamy tu zatem do czynienia z posiłkami odwołującymi się do żywieniowych zwyczajów grup łowiecko-zbierackich. Jest sporo mięsa, są ryby, znalazło się także miejsce dla owoców morza, jaj, jagód i kilku typów warzyw (ziemniaki czy kukurydza). Naturalnie, na liście dań znalazły się także kiełki, korzenie itp. przysmaki.

Produktami zakazanymi są natomiast wszelkiego rodzaju wytwory zbożowe. Niemile widziane jest również mleko (oraz wszelkiej maści pochodne mu twory) i warzywa strączkowe. Naturalnie, jak przystało na jaskiniowca z zasadami, osobie na diecie paleo nie wolno jeść produktów wysoko przetworzonych, rafinowanych olejów, cukrów prostych i soli. Dlaczego?

Ponieważ pojawiły się one wraz z rozwojem ludzkości. Innymi słowy: są dalekie od naturalnego jedzenia i, niejako, skażone naszą ingerencją. Zdaniem autorów diety mogą przyczyniać się do współczesnych chorób cywilizacyjnych – takich, jak: otyłość, cukrzyca, nadciśnienie czy problemy z krążeniem. Rzecz w tym, że zdaniem wielu ekspertów, sama dieta paleo jest równie niebezpieczna i, pod żadnym pozorem, nie powinny z nią eksperymentować osoby chore na cukrzycę, z dysfunkcją serca lub mające problemy z krążeniem.

Pierwotnie = naturalnie = zdrowo?

Kiedy już skończysz ubijać maczugą swojego pierwszego ze świeżego mięsa, zatrzymaj się na moment. Nim wygrzebiesz z ziemi kilka kartofli i nazbierasz jagód w pobliskim gaju, spróbuj odpowiedzieć sobie na jedno proste pytanie: jak długo żyli ludzie pierwotni? Otóż średnio: 30-35 lat. A co jedli Ci mityczni neandertalczycy? Wydawać by się mogło, że głównie mięso, skoro właśnie to jest podstawowym elementem diety paleo. Niestety, to nieprawda.

Badania antropologów wykazały, że większą część pożywienia ludzi pierwotnych stanowiły warzywa, owoce i zboża. Generalnie opierano się wówczas w dużej mierze na skrobi i węglowodanach, pochodzących właśnie z roślin. Tymczasem dieta paleo wyklucza drób, zboża, cukry i rafinowane oleje. To bardzo duży i niebezpieczny błąd.

Odchudza? Zapobiega cukrzycy?

Dieta paleo ma oczywiście swoje korzystne oddziaływanie na zdrowie. Może przyczynić się do walki z cukrzycą, przeciwdziałać chorobom autoimmunologicznym, zgadze czy bezsenności. Pytanie tylko: za jaką cenę? Niestety, odpowiedź na to pytanie nie zadowoli większości tych, którzy już przekonali się do zmiany nawyków żywieniowych na te pierwotne.

Paleo, zdaniem wielu specjalistów, opiera się o zapychające arterie tłuszcze nasycone i cholesterol. To już, samo w sobie, stanowi dobry materiał na zawał i udar mózgu. Weźmy jeszcze niszczące kości, zakwaszające proteiny odzwierzęce i mamy dosyć mocny argument przeciw tej diecie. Ale to wciąż mało – uznani antropolodzy biologiczni twierdzą, że te współczesne społeczeństwa, które opierają swoją dietę głównie na mięsie (takie jak choćby Eskimosi) znacznie częściej muszą radzić sobie z chorobami serca i miażdżycą.

Dla porównania te współczesne plemiona łowiecko-zbierackie, które faktycznie żyją dosyć podobnie do swoich przodków i odżywiają się głównie roślinami – w znikomym odsetku cierpią na tego typu dolegliwości. Warto pamiętać również o tym, że dieta bogata w produkty odzwierzęce jest ściśle powiązana z częstym występowaniem osteoporozy. Ponadto mała ilość węglowodanów w pożywieniu, wiąże się raczej z o wiele większym niebezpieczeństwem wystąpienia udaru, aniżeli schudnięcia i życia w zdrowiu.

Co jeszcze zapewni nam duża ilość mięsa w diecie paleo? Cóż, głównie obfite wypełnienie organizmu białkiem. A to jest jednym z czynników zwiększających występowanie nudności, wymiotów, biegunki, a nawet ewentualnej śmierci na skutek zatrucia białkowego. Pamiętajmy o tym koniecznie! Chcąc zamienić się, choćby na jakiś czas, w neandertalczyków wiedzmy, że przyjęta maksymalna dawka protein to 200-300 gram na dzień. Dieta paleo dostarcza go o wiele więcej.

Na koniec przytoczmy jeszcze dane, dotyczące faktycznych efektów stosowania diety typu paleo. Obserwacje wykazały zwiększoną o 5% częstotliwość występowania chorób układu krążenia przy każdym wzroście wskaźnika spożycia białka. Zaburzając proporcje między mięsem a węglowodanami, w niektórych przypadkach ten wskaźnik „udało się” wywindować do aż 62%!

Zanim sięgniesz po dietę paleo i wprowadzisz ją w życie, lepiej dobrze się zastanów. Sprawdź, czy na pewno jest to dieta odpowiednia dla Ciebie, w jakich sytuacjach ją stosować, czego przy tym unikać i z czym kategorycznie jej nie łączyć.

Nie pozwól, by jedzenie zrujnowało Ci zdrowie!

SPRAWDŹ JAK TEMU ZAPOBIEC JUŻ TERAZ

 

 

Śmieciowe jedzenie – resztki po Niemcach zjesz Ty i Twoje dzieci

Niedzielne popołudnie. Rodzinny obiad. W dużym pokoju, na okrągłym stole, wylądowały już szklanki, salaterki i talerze. Wokół nich zasiedli rozbawieni goście, którzy wiele sobie obiecują po tym posiłku. Pani domu przygotowała dla nich tradycyjne, polskie specjały – sznycel ze sprasowanych resztek drobiu, surówkę z przeterminowanych warzyw i sok pomarańczowy o faktycznej zawartości 3% pomarańczy.

Czy to żart?!

Nie. Niestety nie. Jak wynika z badań Polacy jedzą jedne z najgorszych produktów w Europie. Nasze produkty, choć sprzedawane pod tym samym znakiem firmowym, są gorsze niż produkty dostępne w sklepach zachodnich sąsiadów. Oczywiście naturalną konsekwencją takiego stanu rzeczy jest fakt, że o wiele bardziej niszczymy swoje zdrowie i narażamy się na częstsze choroby.

To, co nie przeszłoby kontroli jakości w Niemczech czy Wielkiej Brytanii trafia do nas. Wystarczy spojrzeć na etykiety kupowanych produktów. Coraz więcej w nich konserwantów, stabilizatorów i zagęszczaczy. Niestety, prawda jest taka, że im bardziej produkt przetworzony tym bardziej obciąża wątrobę, trzustkę czy jelita.

Resztki po Niemcach?

Podobny problem mają Czechy i Słowacja. Tylko, że nasi sąsiedzi potrafią się zmobilizować i walczyć o lepszą przyszłość. Słowacka minister rolnictwa Gabriela Matecna, mówi: Mamy wspólny rynek i nieetyczne jest tworzenie dwóch klas klientów.

Premier mówi także, o tym jak producenci tłumaczą różnice w jakości produktów. Głównym argumentem ma być to, że w zależności od regionu ludzie mają odmienne preferencje smakowe. Jednak nikt nie powiedział, żeby Słowacy czy Polacy bardziej niż inne nacje gustowali w sztucznych słodzikach, wypełniaczach i środkach konserwujących. A to przecież za ich pośrednictwem w naszym organizmie tworzą się zmiany nowotworowe, problemy skórne czy kłopoty z sercem. I tego nie wolno nam bagatelizować.

Ile cukru w cukrze?

Przykładów oszustw i kreatywnego zamieniania faktycznego jedzenia substancjami chemicznymi można by wymienić dziesiątki. Wiele z nich opisywaliśmy już w biuletynie „Dr Medicus” dostępnym w formie drukowanej w ramach prenumeraty.

Odwołajmy się tutaj do kilku zdemaskowanych przez nas przypadków – sok pomarańczowy kilku znanych marek nie zawiera w ogóle soku z pomarańczy, natomiast sprzedawany w Austrii, pod tym samym szyldem, już tak! Do tego ma tam mniej środków konserwujących i stabilizatorów. Ceny wielu artykułów spożywczych są niższe w Polsce, Czechach i Słowacji w porównaniu z Austrią i Niemcami. Co gorsza, na tle tych państw europejskich Polska wypada najtaniej. Możemy się tylko domyślać, jak zatrważająco kreatywne (i niebezpieczne dla zdrowia naszego i naszych bliskich) musi być działanie handlowców, którym udaje się aż tak zbić cenę…

Za przykład mogą posłużyć także herbatniki maślane znanej niemieckiej firmy. W Niemczech są produkowane na bazie 12% masła, a w Polsce zaledwie 5%. Jego braki uzupełnia się za to szkodliwym olejem palmowym. Ich cena w Niemczech jest wyższa o kilkadziesiąt groszy, ale warto pamiętać o tamtejszych zarobkach.

Na jakie produkty należy uważać?

  • Kawa – dla Polaków palona jest za długo, przez co ma bardziej kwaśny smak. Jest także trudniejsza do strawienia i może negatywnie oddziaływać na wątrobę.
  • Coca-Cola – zawiera mniej cukru i kofeiny niż w niemieckich odpowiednikach. Ale w ich miejsce wcale nie dodawane są witaminy i minerały. Przeciwnie, skład uzupełniają szkodliwe wypełniacze.
  • Czekolada z orzechami tzw. „z okienkiem” – zawiera mniej orzechów i kakao, a dodatkowo u nas jest droższa niż u naszych zachodnich sąsiadów.
  • Proszek do prania – nasze proszki są mniej skoncentrowane i skuteczne, przez co wystarczą na mniej prań,a ich działanie jest o wiele słabsze.
  • Płyn do płukania – rzadsza konsystencja i krócej utrzymujący się zapach. Popularny Lenor wystarczy nam tylko na 36 prań, a za granicą na 57.
  • Przyprawy – różnice można zauważyć nawet w przypadku tak popularnego (i zdawałoby się niedrogiego produktu) jak pieprz. Jego ziarna, eksportowane do Polski, są dużo mniejsze.

 

Dlaczego wciąż zgadzamy się na zjadanie odpadków i produktów, których nasi zachodni sąsiedzi nigdy by nie kupili? Jak możemy temu przeciwdziałać? Co nam grozi od jedzenia gorszego sortu?

 

O tym wszystkim dowiesz się jako pierwszy w magazynie Dr Medicus

Nie czekaj aż zwykłe jedzenie stanie się dla Ciebie śmiertelną trucizną,

SPRAWDŹ JAK TEMU ZAPOBIEC JUŻ TERAZ!

 

„Pij 2,5 litra wody dziennie” – zobacz jak wielkie koncerny doją od Ciebie minimum 1500 zł rocznie!

Woda butelkowa jest droga.

Woda – ile razy słyszałeś, że powinieneś pić jej 2-2,5 litra dziennie żeby nie odwodnić organizmu? Ile takich reklam widziałeś w telewizji czy internecie? Powiem Ci ile – tysiące. Dzięki tym reklamom i fałszywej propagandzie, koncerny produkujące wodę wyciągają z Twojej kieszeni ponad 1500 zł rocznie. Tak, powiedzmy sobie prawdę, przepłacamy za kupowanie wody butelkowanej. Nie liczy się ilość wody a jej jakość! Ważne czy jest źródlana czy mineralizowana i jak dużą masę ciała musisz nawodnić. Poniżej kilka przykładów tego, jak jesteśmy nabijani w butelkę i nieświadomie przepłacamy za wodę 240 razy, albo nawet więcej.

Spisek wielkich koncernów

Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji w Warszawie na swojej stronie Internetowej zapewnia, że woda lecąca z kranu jest smaczna, czysta i można ją pić bez dodatkowej obróbki. Wskazują na to badania, najnowocześniejsze technologie i zmodernizowane instalacje. Jaki czynnik zatem miałby wpływać na to, aby tej wody jednak nie spożywać?

1 litr wody z kranu kosztuje nas mniej niż jeden grosz, natomiast 1 litr w plastykowej butelce ponad złotówkę. W drugim przypadku wydajemy te pieniądze na butelkę, która jest tylko dodatkowym elementem zanieczyszczającym planetę. Kupując wodę butelkową wydajemy niepotrzebnie pieniądze, bo dostęp do bieżącej wody jest teraz praktycznie wszędzie. Czy wyobrażamy sobie płacić 240 razy więcej za inne produkty, albo za same opakowania? Np. w przypadku jogurtu czy kanapki? Powód takiego stanu rzeczy jest jeden…

Wielkie firmy muszą ratować spadający wzrost sprzedaży! Setki koncernów rozpoczęło swoją nagonkę na „złą” wodę z kranu i na promowanie swoich produktów hasłem „woda mineralna”. W rzeczywistości etykieta często wprowadza klienta w błąd i wody te wcale nie zawierają 1 grama minerałów na 1 litr i są zwykłymi wodami źródlanymi. Jeśli nie mamy do czynienia z wodami leczniczymi, tymi lepszego sortu – nie będziemy odczuwać dużej różnicy między wodą z kranu a z butelki.

Ile litrów wody pić dziennie?

Jak wygląda sytuacja z piciem 2.5 litra wody dziennie? Nawodnienie organizmu jest bardzo ważnym czynnikiem wpływającym na zdrowie i naszą kondycję. Warto jednak pamiętać o tym, że organizm można nawadniać też zupami, jogurtami czy owocami.

Stąd też zapotrzebowanie na wodę jest kwestią całkowicie indywidualną – inne będzie w przypadku sportowca a inne w przypadku osoby prowadzącej siedzący tryb życia. Dlatego powinieneś się tu kierować wyłącznie pragnieniem i zdrowym rozsądkiem. Zwłaszcza, że picie zwiększonych ilości wody może przyczynić się do lekkich zaburzeń zdolności nerek do filtrowania krwi, a w skrajnych przypadkach nawet do śmierci.

Sprawdź dokładną zawartość minerałów jakie ma woda!

W 2016 roku Parlament Słowenii przyjął poprawkę do konstytucji, która za podstawowe prawo uznaje dostęp do wody pitnej. Woda tym samym stała się prawnie dobrem publicznym zarządzającym przez państwo, zamiast jak wcześniej – towarem rynkowym.

Dr Medicus zachęca zatem do picia wody z kranu i podchodzenia z dystansem do reklam niektórych produktów. Jeśli chcemy być pewni jakości wody możemy sprawdzić dokładną zawartość minerałów na stronach przedsiębiorstw wodociągów i kanalizacji, do których jesteśmy podłączeni. W innym przypadku możemy wciąż przepłacać 240 razy za coś co należy się nam wszystkim.

aaa

Nie czekaj dłużej, już teraz pobierz darmowy raport, który pomoże Ci uchronić się przed nieuczciwymi praktykami przemysłu farmaceutycznego:

Poniżej wpisz adres email, na który wyślemy Twój darmowy raport i dowiedz się:

  • Kto tak naprawdę przepisuje Ci leki (i dlaczego jest to przedstawiciel firmy farmaceutycznej, a nie… lekarz?)

  • Jakie 9 niebezpiecznych błędów popełniasz przyjmując leki i które z nich mogą okazać się tragiczne w skutkach?

  • Jakie intrygi knują politycy głównych partii, aby ukryć fakt, że lekarze niepotrzebnie faszerują Cię lekami?