6 naturalnych sposobów na ból mięśni

Źródłem bólu mięśni jest zazwyczaj bardzo intensywny wysiłek fizyczny. Przeciążony organizm daje sygnał, że potrzebuje natychmiastowego odpoczynku i kompleksowej regeneracji. Ból mięśni niesie za sobą dyskomfort, osłabia organizm, pogarsza samopoczucie i niezwykle denerwuje. Zazwyczaj sięgamy po najprostszą metodę regeneracji – sen. Niektóre rodzaje bólu wymagają bardziej zaawansowanych środków zapobiegania. Niewiele osób zdaje sobie sprawę, że istnieją naturalne i domowe sposoby na pozbycie się dolegliwości.

Nie musisz sięgać po leki syntetyczne

Pierwszym błędem, jaki większość z nas popełnia jest sięganie po ogólnodostępne leki przeciwbólowe. W przypadku bólu mięśni zazwyczaj ta metoda nie działa lub przynosi krótkotrwały efekt ze względu na specyfikę dolegliwości. Zazwyczaj ból mięśni czy nawet stawów da się pokonać domowymi i naturalnymi sposobami. Ich głównym atutem jest to, że są w pełni bezpieczne i nie trzeba obawiać się efektów ubocznych.

Ocet jabłkowy

Wykazuje właściwości łagodzące ból. Większość osób wybiera jedną z tych opcji:
• wypij jedną łyżkę stołową octu jabłkowego lub wymieszaj go z wodą i miodem. Mieszanka będzie smaczniejsza i nie utraci swoich właściwości.
• pocieraj ognisko bólu czystym octem lub zrób z niego okład przeciwbólowy.

Naprzemienny prysznic

Czyli tak zwane „ciepło-zimno”. To jedna z najpopularniejszych metod rozluźniających napięte mięśnie – w dodatku skutecznie i bardzo szybko łagodzi ból mięśni i stawów. Ciepły prysznic zwiększa przepływ krwi, zmniejsza stany zapalne i skutecznie znieczula okolice bólu. Włączenie zimnego prysznica pozwala zintensyfikować efekt regeneracyjny.

Sól Epsom

Inaczej sól gorzka. Jej właściwości mimo, ze są znane od lat, wciąż rzadko są doceniane. W przypadku bólu mięśni warto jednak poświęcić jej chwilę uwagi. Siarczan magnezu jest bowiem naturalnym środkiem, który pozytywnie wpływa na napięte mięśnie, skutecznie je rozluźniając w krótkim czasie. Zmniejsza obrzęki i przeciwdziała zatrzymywaniu wody w organizmie. Ciepła kąpiel z kilkoma łyżkami soli pomoże pozbyć się bólu mięśni i stawów.

Herbata imbirowa

Imbir potocznie nazywany jest naturalnym antybiotykiem. Ma właściwości przeciwzapalne, które sprawiają, że jest on skutecznym lekarstwem na bóle mięśni i stawów. Badania dowodzą, że może sprawdzić się również jako pomoc w zapobieganiu objawów choroby zwyrodnieniowej. Warto codziennie – choćby profilaktycznie – sięgnąć po filiżankę świeżej herbaty imbirowej.

Kurkuma

Jej skuteczność porównywana jest do skuteczności leków przeciwbólowych. Przeciwzapalne i przeciwutleniające właściwości wpływają na łagodzenie bólu mięśni. Przyprawa polecana jest także osobom cierpiącym na choroby serca. Posiada ona szereg właściwości leczniczych, dlatego warto przemycać ją w codziennym menu. Podobnie, jak kurkuma działa także czosnek – łagodzi stany zapalne i ma działanie przeciwreumatyczne.

Domowy preparat przeciwbólowy z olejkami

Olejki eteryczne cieszą się dużą popularnością ze względu na piękne zapachy. W dekoracyjnych kominkach ceramicznych można tworzyć dowolne kompozycje zapachowe, które rozluźniają i wprawiają w dobry nastrój, poprawiając samopoczucie. Warto wykorzystać ich właściwości do stworzenia równie skutecznego balsamu przeciwbólowego.

Przygotuj:
– nierafinowany olej kokosowy (około 60 ml);
– 10 kropli naturalnego olejku miętowego (działanie przeciwbólowe i przeciwzapalne);
– 7 kropli naturalnego olejku goździkowego(działanie przeciwbólowe, przeciwzapalne, przeciwbakteryjne);
– 5 kropli olejku arnikowego (działanie przeciwbólowe i przeciwzapalne);
– 1.5 łyżki wosku pszczelego;
– słoik.
Wosk (starty) z olejem kokosowym ogrzewaj w kąpieli wodnej, nieustannie mieszając. Gdy uzyskasz płynną jednolitą konsystencję, przerwij kąpiel i dodaj olejki eteryczne, łącząc wszystkie składniki. Przelej do przygotowanego słoika. Kiedy preparat ostygnie, nakładaj go na ognisko bólu i delikatnymi, okrężnymi ruchami masuj okolice bolących stawów i mięśni. Zabieg powtarzaj tak często, aż ból ustąpi.

Jednorazowy ból, wynikający z przemęczenia mięśni i stawów z całą pewnością nie wymaga zaawansowanego leczenia, czy serwowania wątrobie kolejnych dawek syntetycznych środków przeciwbólowych. Przewlekły i nieustępujący ból może świadczyć o chorobie zwyrodnieniowej – obserwuj swój organizm i reaguj szybko.

Zdrowa dieta, stronienie od używek i umiarkowana aktywność, to droga do osiągnięcia zdrowia. Odpowiednia motywacja, to klucz każdego sukcesu. Jeżeli poszukujesz inspiracji do zmian koniecznie zajrzyj do magazynu „Dr Medicus”. Dołącz do świadomej społeczności, zdobywaj wiedzę, która uchroni Cię przed niekompetencją lekarzy. Poznaj naturalne i w pełni bezpieczne sposoby na pozbycie się powszechnych dolegliwości. Naucz się słuchać sygnałów, które wysyła Ci organizm. Zadbaj o siebie i bliskich.

Antybiotyki – dlaczego przestają działać?

Każdy z nas choć raz w życiu przyjmował antybiotyk. Większość zakażeń bakteryjnych jest bardzo trudna do pokonania bez wsparcia farmaceutyków. Gdy odkryliśmy moc stosowanych leków, bardzo chętnie zaczęliśmy po nie sięgać. Początek XX wieku i odkrycie antybiotyków było przełomem i pozwoliło na uratowanie wielu istnień ludzkich.

Dziś ta wiedza jest na tyle szeroka, że zaczynamy zdawać sobie sprawę z konsekwencji bezwarunkowego przyjmowania antybiotyków. Nieliczni jednak zdają sobie sprawę z tego, że szczepy bakterii mogą się na nie uodpornić.

Odporność nabyta – czy jest się czego bać?

Naukowcy odkryli, że leki i antybiotyki mogą działać odwrotnie niż jest to zamierzone i w rzeczywistości osłabiać układ odpornościowy. W efekcie organizm nie jest w stanie zwalczać bakterii. Wręcz przeciwnie – to bakterie otrzymują wsparcie. Zaczynają wytwarzać mechanizmy obronne, przez co antybiotyki nie są skuteczne. Co to oznacza?

Bakterie wyróżnia się odporność pierwotną oraz oporność nabytą. O ile pierwotna nie spędza nikomu snu z powiek i wynika z naturalnej oporności bakterii, to ta druga – nabyta, jest wynikiem mutacji. Czyli wcześniej antybiotyk był w stanie zwalczyć daną bakterię i w pewnym momencie przestał sobie z nią radzić.

Na początku XX wieku znana była jedynie penicylina, która podawana w niewielkiej ilości choremu, bardzo szybko przynosiła spektakularny efekt. Z czasem jednak dostrzeżono, że efektywność leku spada. Bakterie zaczęły wykazywać odporność na antybiotyk, który już znały.

Jest jednak dobra wiadomość – antybiotykoodporność nie jest nowym i nieznanym zjawiskiem, a wszystko jest między innymi efektem ewolucji.

70% bakterii jest odporna na co najmniej jeden antybiotyk

Takie wyniki wykazały badania przeprowadzone w Stanach Zjednoczonych. Niestety istnieją również mikroorganizmy, które nie wykazują reakcji na żaden z leków. W takim przypadku bardzo często stosuje się metody eksperymentalne, często niosące bardzo duże ryzyko i mogące zaszkodzić pacjentowi.

Przyczyny antybiotykoodporności

Antybiotyki są jednymi z najczęściej przyjmowanych leków tuż obok tabletek przeciwbólowych. Jednym z głównych powodów, dla których bakterie przestają reagować na leczenie, jest zbyt częste przyjmowanie antybiotyków. Sięgamy po nie niemal przy każdej infekcji, często bez weryfikowania czy nie mamy do czynienia z wirusem. W tym przypadku antybiotyk nie przyniesie żadnych efektów, a organizm bezpodstawnie otrzyma dawkę silnego leku.

Samoleczenie

Jest nierozerwalnie związane ze zbyt częstym sięganiem po leki bez konsultacji z lekarzem. Niekontrolowane leczenie antybiotykami przynosi więcej szkody niż pożytku. Nieodpowiednia dawka leku może spowodować, że część bakterii w organizmie przeżyje i rozwinie odporność. Najczęściej w takiej sytuacji chorzy muszą przyjmować antybiotyki o szerszym spektrum działania.

Co uodparnia bakterie?

1. Nieodpowiednia – zbyt duża, za mała – dawka leku.

2. Nieodpowiedni czas leczenia.

3. Niepunktualność i nieregularność przyjmowania antybiotyku.

Antybiotyki powinny być stosowane tylko wtedy, gdy mamy pewność, że organizm walczy z bakterią, a nie wirusem oraz gdy kuracja zwykłymi lekami nie przyniesie efektu. W każdym innym przypadku, warto sięgać po naturalne metody, które są w pełni bezpieczne i nie przynoszą negatywnych skutków zdrowotnych.

Wciąż opracowywane są nowe metody leczenia, tak, aby w każdej sytuacji organizm chorego otrzymywał odpowiednie wsparcie i mógł efektywnie bronić się przed bakteriami. Niekoniecznie jednak pokłada się nadzieję w antybiotykach. Mimo tego one zawsze będą odgrywały istotną rolę w terapiach, podczas operacji czy przeszczepów. Bez nich te medyczne procedury nie byłyby możliwe.

Choć sami nie jesteśmy w stanie nic zrobić, aby przywrócić skuteczność farmaceutykom, należy zaufać naukowcom i oczekiwać jak najlepszych efektów. Nasze zdrowie najczęściej zależne jest od wielu czynników, jednak najlepiej zadbamy o nie sami.

Reagowanie na sygnały, które wysyła organizm jest priorytetem w procesie skutecznego wykrywania schorzeń, chorób czy zaburzeń. Warto więc wzbogacać swoją wiedzę i świadomość na temat tego, co robić, aby czuć się dobrze i jak reagować, jeżeli organizm przestaje funkcjonować prawidłowo. Dołącz do społeczności magazynu „Dr Medicus” i kompleksowo zadbaj o zdrowie swoje i bliskich.

Jak leki rujnują Twój mózg

Każdy, nawet najmniejszy ból zabijamy lekami. A co leki zabijają w nas? Oprócz dolegliwości, niestety uszczuplają nasze zdolności umysłowe – przede wszystkim pamięć i koncentrację. I to zarówno leki na receptę, jak i te ogólnodostępne…

Na zdrowy sen

Najwięcej uwagi należy w tym temacie poświęcić środkom nasennym. To oszukiwanie naszego mózgu. Nasz organizm myśli, że śpi, ale mózg nie odpoczywa tak jak powinien, nie regeneruje się w swój naturalny sposób. Tabletki na sen powodują objawy podobne do tych, które towarzyszą nam podczas śpiączki czy upojenia alkoholowego.

Leki obniżające cholesterol

Owszem, zwalczają nadmiar cholesterolu we krwi, ale przy tym niekorzystnie wpływają na kondycję naszego mózgu. Upośledzają zdolności intelektualne i funkcje poznawcze. Utarło się, że cholesterol trzeba jak najszybciej wyeliminować z naszego organizmu. Niewiele osób zdaje sobie sprawę z faktu, że ludzki mózg w 25% jest zbudowany właśnie z cholesterolu… Co więcej, nasz mózg wykorzystuje go przy procesie uczenia się, zapamiętywania i szybkiego myślenia! Nie każdy rodzaj cholesterolu jest więc szkodliwy, wręcz przeciwnie – znaczna jego część jest niezbędna do prawidłowego funkcjonowania naszego mózgu! Jednak leki obniżające poziom cholesterolu w organizmie, nie biorą tego pod uwagę…

Warto zapamiętać

Kolejne miejsce pod względem szkodliwości zajmuje pokaźna grupa leków cholinergicznych. A wśród nich szczególnie:

  • Antybiotyki;
  • Leki na alergię;
  • Leki na nadciśnienie;
  • Leki rozkurczające;
  • Leki antydepresyjne i przeciwpsychotyczne.

 

Wszystkie mają niekorzystny wpływ na poziom acetylocholiny w organizmie. Acetylocholina to ważny element układu nerwowego, odpowiadający między innymi za procesy pamięciowe i zdolność koncentracji. To dzięki temu neuroprzekaźnikowi możemy uczyć się i zapamiętywać informacje. Przy niskim poziomie acetylocholiny stajemy się zapominalscy i często towarzyszy nam uczucie zakłopotania. Jego niedobór powoduje także ograniczenie zdolności pamięciowych i demencję, a nawet chorobę Alzheimera!

Jakie jeszcze skutki uboczne niosą za sobą cholinolityki, obniżające poziom tak ważnej acetylocholiny?

  • Widzimy niewyraźnie;
  • Często jesteśmy zmieszani;
  • Nasze wypowiedzi są niespójne;
  • Mamy zawroty głowy;
  • Mamy halucynacje;
  • Mamy problemy z pamięcią.

Zadbaj o kondycję swojego mózgu

Szczególnie szkodliwe dla naszej pamięci są powyższe leki stosowane regularnie i przewlekle. Narażone są na to zarówno osoby starsze, jak i młode – nie ma tutaj reguły. Porozmawiaj z lekarzem, czy są alternatywne środki, które możesz stosować zamiast tych rujnujących funkcje poznawcze. Jeśli nie – zacznij działać proaktywnie i zadbaj o swój mózg. Ćwicz, przebywaj na świeżym powietrzu, dostarczaj mu tyle snu i odpoczynku ile potrzebuje. Warto też postawić na zioła i zdrową dietę opartą o naturalne, nieprzetworzone produkty (pracę mózgu usprawniają np. orzechy).

Każde leki przynoszą skutki uboczne, a ich negatywny wpływ na mózg i pamięć może być dla nas bardzo niebezpieczny. Jednak na ulotkach medykamentów nie zawsze znajdziemy informacje na ten temat… Gdyby większość z nas zdawała sobie sprawę z takiego ryzyka, nie sięgnęlibyśmy po te leki. Jest mnóstwo innych sposobów, aby poradzić sobie z chorobą i dolegliwościami, nie narażając przy tym naszego mózgu. Przeczytasz o nich w czasopiśmie „Dr Medicus„.

Efekt placebo? – to naprawdę działa!

Chyba każdy z nas choć raz w życiu spotkał się z takim zagadnieniem jak „efekt placebo”. Zjawisko to jest przecież tak stare jak sama medycyna i powszechnie w niej stosowane. Czy mózg człowieka rzeczywiście posiada moc, która może pozytywnie wpływać na szybkość powrotu do zdrowia, a nawet uzdrawiać? Czy efekt placebo naprawdę działa? Cóż, okazuje się, że może on być szokująco skuteczny…

 

Czym jest efekt placebo?

W medycynie używa się terminu „efekt placebo” do opisania zjawiska polegającego na odczuwaniu poprawy samopoczucia przez pacjenta po zażyciu środka lub przeprowadzeniu zabiegu, które są obojętne dla jego stanu zdrowia. Uczucie to może być, w zasadzie, całkowicie bezpodstawne. A to dlatego, że przyjmowany środek może składać się np. z mąki lub innych obojętnych dla zdrowia substancji. Analogicznie sam zabieg może być czymś na kształt kręcenia młynków palcami.

Teoretycznie takie metody nie mają prawa zadziałać. A jednak…

Prowadząc badania naukowe nierzadko podaje się pacjentom tabletkę cukru zamiast właściwego lekarstwa. Oczywiście, nie mówiąc im o tym. Chorzy mają przekonanie, że zażywają medykament. Ich umysł zostaje odpowiednio nastrojony i zaczyna w pozytywny sposób myśleć o przebiegu leczenia i szansach na wyzdrowienie. Co ważne, efekt ten może być wywołany niemalże przez wszystko, co nie jest stworzone z myślą o wywołaniu poprawy zdrowia chorego.

Szereg badań przeprowadzonych na pacjentach, którym podawano lekarstwa i inne środki, wykazał, że osoby, które zamiast leków dostawały substancje obojętne również odczuwały poprawę swojego samopoczucia. Działał na nie właśnie efekt placebo. Mózg zaczynał swoje niebywałe oddziaływanie.

 

Potęga ludzkiego umysłu

Każdy człowiek dostrzega i odczuwa świat za pośrednictwem mózgu. To właśnie on przetwarza wszystkie informacje dostarczane za pomocą zmysłów. Ponadto mózg wytwarza i uwalnia związki neurochemiczne, które odpowiadają za uczucia, emocje oraz reakcje fizjologiczne. Niektóre z tych substancji mają wpływ na odczuwanie przyjemności, bądź przyczyniają się do zachowania równowagi psychicznej.

Co ważne, niektóre obszary mózgu odpowiadają za przeżywane nastroje oraz funkcje emocjonalne i fizjologiczne występujące w danym momencie. Mogą więc wysyłać sygnały świadczące o samopoczuciu, chorobie i stanie zdrowia. Wszystko to wiąże się bezpośrednio z efektem placebo.

To właśnie ta aktywność neurochemiczna mózgu podpowiada nam, w jakim jesteśmy stanie. W sytuacji, gdy mózg niejako „wierzy”, że otrzymuje prawdziwy lek i rozpoczyna kurację nastraja się w inny sposób. Zaczynamy myśleć w sposób bardziej pozytywny. Jesteśmy pełni nadziei i włącza się nam schemat „samopotwierdzającej się przepowiedni”. Czytamy o pozytywnych efektach kuracji i zaczynamy szukać ich u siebie. No i, oczywiście, znajdujemy.

Podobnie jak osoby, które czytając o objawach ciężkiej choroby, ulegają autosugestii i dostrzegają te objawy u siebie, tak osoby, których dotyczy efekt placebo rozpoznają u siebie pozytywne zmiany. Jest to niezwykłe nie tylko z punktu widzenia medycyny, ale również i psychologii. Nic więc dziwnego, że wokół efektu placebo wciąż toczy się szereg badań naukowych.

 

Problemy etyczne

Z efektem placebo wiążą się pewne problemy etyczne. Mianowicie, pojawia się tutaj pytanie: czy moralnym jest podawanie pacjentowi substancji, która w żaden sposób mu nie pomaga, zamiast lekarstwa? Jak by nie patrzeć, jest to w rzeczywistości okłamywanie chorego. Być może potrafi to podnieść na duchu i pomóc (w ograniczonym zakresie) poszkodowanej osobie, ale czy jest rozwiązaniem lepszym niż lek, terapia lub specjalistyczny zabieg?

Trudno jest udzielić właściwej odpowiedzi na to pytanie. Wszystko dlatego, że środek niebędący medykamentem może także pomóc choremu, a przecież właśnie o to chodzi w każdej terapii. Jeżeli zaś pacjent pozna prawdę, efekt placebo już nie zadziała. Stąd też wiele osób wychodzi z założenia, że w tym przypadku cel uświęca środki.

Efekt placebo znany jest już od czasów starożytnych, zyskał na popularności w średniowieczu. Nie jest on jednak reliktem przeszłości. Obecnie toczy się coraz bardziej zażarta dyskusja nad etycznością jego stosowania i prowadzone są liczne badania, mające stwierdzić, co jest źródłem jego skuteczności. Więcej o efekcie placebo oraz badaniach nad tym zjawiskiem dowiesz się z magazynu „Dr Medicus„. Nie czekaj, już dziś wykup prenumeratę!

Leczyć zamiast wyleczyć

O tych rzeczach nie mówi się głośno. Zwykle pozostają pilnie strzeżoną tajemnicą, sekretem. To wiedza, która nie wydostaje się poza mury biurowców wielkich korporacji. Jest tam szczelnie zamknięta w firmowych sejfach, podawana dalej półszeptem – w zaufaniu. A jednak, raz na jakiś czas, udaje się przełamać ten piekielny krąg tajemnic i dotrzeć do prawdy. Poznać sposoby, dzięki którym koncerny farmaceutyczne zarabiają na nas krocie w nieuczciwy sposób.

 

Działania niepożądane leków

Przede wszystkim watro wspomnieć, że zażywanie leków pociąga za sobą skutki uboczne i przynosi działania niepożądane. Te działania niepożądane są częstą przyczyną zgonów. Medykamenty są tworzone tak, by pomagały na jedną dolegliwość, ale szkodziły na coś innego. Przykładowo, wiele z nich ma poważny, negatywny wpływ na wątrobę.

Praktyką firm farmaceutycznych stało się wycofywanie z rynku „niebezpiecznych” leków dopiero, gdy ich skutki uboczne zostaną wielokrotnie udokumentowane, a rodziny poszkodowanych dochodzą swoich praw w sądzie. Wtedy jest już jednak za późno – szczególnie dla wielu stosujących dotychczas lek.

Zysk, który przyniosły medykamenty od czasu ich wprowadzenia na rynek do momentu zdemaskowania jest wystarczająco wysoki, by proceder ten powtarzać niemal w nieskończoność. Za każdym razem jest on równie opłacalny. Co później dzieje się z takim wycofanym z rynku lekiem? Często wraca on do obiegu, tylko pod inną nazwą i z innym zastosowaniem. 

 

Nieetyczne działanie koncernów

Skuteczność działania leków pozostawia również wiele do życzenia. Nasze geny odpowiedzialne są za to, jak dany medykament na nas zadziała. Bywa tak, że jednemu pacjentowi pomoże, a innemu niekoniecznie. Badacze udowodnili, że aż 90% leków jest… nieskuteczna.

Działają one tylko w ok. 30-50% przypadkach chorób pacjentów. Innymi słowy szansa, że w ogóle nam pomogą jest (w najlepszym razie) taka, jak trafienie orła podczas rzutu monetą. Uda się albo się nie uda. Jak pokazuje praktyka: raczej jednak się nie uda, bo możemy trafić na lek o 30%-skuteczności…

 

„Nowy i lepszy” – kompletna blaga

Często słyszymy o nowych lekach ze zwiększoną skutecznością działania. Raport amerykańskiej Agencji Żywności i Leków dobitnie wykazał jednak, że na 78 nowozarejestrowanych leków, jedynie 17 z nich zawiera całkowicie nowy składnik aktywny. Tylko 7 z nich faktycznie miało zwiększoną skuteczność działania. Pozostałe są „nowe i lepsze” tylko z nazwy!

Niestety aż nazbyt często bywa tak, że choroba jest dla koncernów farmaceutycznych kwestią drugoplanową. Na pierwszym miejscu liczy się zysk. Gdy na rynek wprowadzany jest nowy lek, musi zostać określona grupa docelowa, dla której ma być przeznaczony. Jeśli dane osoby stanowią mały procent zbytu i istnieje ryzyko, że medykament na siebie nie zarobi, to zmienia się jego działanie i wskazania terapeutyczne…

Istotną kwestią jest także fakt, że aby lek został dopuszczony do sprzedaży musi przejść badania kliniczne. Często protokoły tych badań są „upiększane” i zatajane są ich prawdziwe dane o efektach ubocznych. Co więcej, przypadki zgonów w trakcie badań klinicznych, objęte są tajemnicą handlową firmy i nieujawniane.

 

Kłamstwa, kłamstwa, kłamstwa…

Producenci leków decydują także o tym jakie informacje dotyczące produktu opublikować. Oznacza to, że lekarze nie mają pełnej informacji o leku. Instytut Medycyny przyjrzał się niemal 200 ulotkom skierowanym do lekarzy. 94% tych ulotek zawierała nieprawdziwe bądź mylące informacje. 

W dzisiejszych czasach leki są reklamowane. Jest lek nawet na najmniejszą przypadłość. A skutki leków są często gorsze niż ta niewielka dolegliwość, która za ich pomocą może przerodzić się w coś naprawdę niebezpiecznego. Wydawać się może, że koncerny farmaceutyczne promują choroby, a nie lekarstwa. 

 

Jakie triki stosują koncerny farmaceutyczne?

  • Lek bez patentu, to mały zysk. Patent przynosi ciągły zysk ze sprzedaży, przez kolejne 20 lat. Znaczenie ma więc nazwa i nowy składnik dodany do leku. 
  • Osoby chorujące przewlekle są dla koncernów farmaceutycznych najkorzystniejsze; przynoszą największe zyski.
  • Leczenie chorób przewlekłych jest długotrwałe i przynosi firmie zysk, czy wynalezienie w końcu skutecznego leku byłoby korzystne dla firm farmaceutycznych? Nie. Dla nich to biznes, a w biznesie pierwszą rolę odgrywają pieniądze. 

 

Jak możemy uniknąć tego oszustwa?

Przede wszystkim dbając o zdrowie. Zwracajmy uwagę na to, co jemy. Unikajmy szkodliwych, sztucznych słodzików, które powodują min:

  • Objawy przewlekłego zmęczenia
  • Epilepsję
  • Chorobę Parkinsona
  • Chorobę Alzheimera
  • Depresję.

Takimi niebezpiecznymi słodzikami są aspartam i glutaminian sodu, zawarte w produktac, w celu polepszania smaku i zapachu. Spotkamy je przede wszystkim w napojach dietetycznych, gumach do żucia, mrożonkach, przyprawach. 

Koniecznie należy też uważnie przeczytać nasz bezpłatny raport „Kiedy lek staje się śmiertelnie niebezpieczną trucizną„. To właśnie w nim szczegółowo opisane są zagrożenia wynikające ze stosowania określonego typu leków, a także skuteczne sposoby chronienia się przed nimi. Bronienia zdrowia swojego i swoich bliskich przed nieuczciwymi zakusami koncernów farmaceutycznych.

Pamiętajmy: naturalne zamienniki leków zawsze będą zdrowsze. W dodatku nie przyniosą skutków ubocznych, ponieważ nie są chemicznie wytworzone. Nie łykajmy tabletek za każdym razem kiedy tylko nas coś zaboli. Zastanówmy się najpierw nad naturalnym rozwiązaniem i nad koniecznością zastosowania leków. Pomoże nam w tym magazyn „Dr Medicus” i zgromadzona tam wiedza.

Czy wiesz co pomaga leczyć herbata?

Obojętnie, którą sobie wybierzemy – czarna, zielona, czerwona, żółta czy biała – warto wiedzieć, co pomaga leczyć herbata. Każdy jej rodzaj ma wiele leczniczych właściwości, bogactwo odmian i niezwykły, kojący smak. Warto poznać zdrowotne właściwości herbaty, zanim zdecydujemy się wziąć którąś z nich z półki sklepowej.

Herbata, jak powszechnie wiadomo, przybyła do Europy z Chin. W Państwie Środka ta wiecznie zielona roślina funkcjonowała nie tylko jako napój, lecz także – a może nawet przede wszystkim – środek leczniczy, służący swoimi prozdrowotnymi właściwościami medykom. Mędrcy dobrze wiedzieli co pomaga leczyć herbata i nie bez przyczyny najstarsze wzmianki o parzeniu herbacianych listków pochodzą sprzed drugiego tysiąclecia przed naszą erą.

Herbata pełniła w Chinach również funkcje pomocnicze podczas odprawiania rytuałów o charakterze sakralnym. Jednakże jako napój – spożywany nie tylko dla lepszego samopoczucia (fizycznego lub duchowego), lecz również dla przyjemności – pojawiła się „dopiero” ok. piątego stulecia naszej ery. Napój ten szybko jednak zdobył sobie zasłużoną popularność i dziś powszechnie uważa się go za narodowy specjał chiński.

Nie tylko chińska

Warto jednak pamiętać, że różne odmiany herbaty uprawia się nie tylko w Chinach, lecz także: Japonii, Indiach, Sri Lance czy Indonezji. Niewielkie plantacje spotkać możemy również w Wietnamie oraz Bangladeszu i Iranie. Panują tam odpowiednie warunki klimatyczne, które umożlwiiają częstsze zbiory – wykonuje się je na przestrzeni kilku wiosennych i letnich miesięcy.

Zbiorów dokonuje się wielokrotnie, wymagają one jednak również sporo cierpliwości. Zanim przystąpimy do zrywania liści z krzewu musimy poczekać roślina osiągnie odpowiedni wiek. Trwa to ok 5 lat od momentu zasadzenia krzewu .

Co pomaga leczyć herbata?

Herbata była w przeszłości przedmiotem wielu badań naukowych. W ich toku naukowcom udało się potwierdzić prozdrowotne właściwości tej fascynującej rośliny. Lecznicze działanie herbaty wynika najpewniej z obecności teiny, pektyny, garbników, a także szerokiej gamy olejków eterycznych. Bez większej przesady możemy powiedzieć, że ich obecność w roślinie sprawia, że herbata pomaga na niemal wszystkie dolegliwości zdrowotne.

Wymieńmy w tym miejscu tylko te najważniejsze, czyli wsparcie leczenia:

  • wrzodów żołądka,

  • miażdżycy,

  • problemów z sercem,

  • udarów mózgu,

  • nowotworów,

  • bólów stawów,

  • reumatyzmu,

  • rozstrojenia żołądka i problemów z układem pokarmowym.

Herbata wykazuje ponadto silne właściwości przeciwbólowe, do tego wspiera właściwą pracę mózgu, ułatwia koncentrację i redukuje zmęczenie. Co ciekawe herbata pomaga również na problemy skórne. Jak wynika z danych, udzielanych przez producentów kosmetyków pielęgnacyjnych, roślina ta coraz częściej stanowi składnik ich kuracji.

Powszechnie uważa się, że kompresy z herbaty doskonale wpływają na zmęczone oczy – przede wszystkim likwidują opuchliznę, mogą wpływać na zmniejszenie się jęczmienia i pomagać w leczeniu bakteryjnego zapalenia spojówek. Warto wiedzieć, że – mimo osadu, jaki może pozostawać na zębach po wypiciu szklanki herbaty – napój ten zdobył sobie ogromne uznanie wielu dentystów.

Jakim cudem?

Odpowiedź okazuje się banalnie prosta. Dzieje się tak głównie ze względu na solidną porcję fluoru, która znajduje się w herbacie. Jak wiadomo pierwiastek ten ma duży wkład w proces wzmacniania zębów. Na temat fluoru, jak wiemy, występują różne opinie. Niektórzy badacze sugerują, że jego duże ilości są wręcz szkodliwe (i to nie tylko dla zębów).

Jeśli więc nie mamy ochoty sprawdzać na własnej skórze jak to faktycznie jest z tym fluorem – a przy tym nie chcemy rezygnować ze smaku i aromatu herbaty – to sięgnijmy po jej zieloną odmianę. Ona również zagwarantuje naszym zębom spore korzyści. Tak się składa, że zielona herbata zwalcza bakterie wywołujące próchnicę.

I nie dość na tym. Zielona herbata znacząco zmniejsza również ryzyko zachorowania na raka żołądka oraz płuc. Mało tego, niektóre substancje, wchodzące w skład tej rośliny, neutralizują rakotwórcze substancje smoliste zawarte w tytoniu! Wydaje się więc, że jej regularne picie jest więcej niż wskazane.

Co pomaga leczyć herbata czerwona i biała?

Zaparzając herbatę zieloną, pomyślmy również o wypijaniu przynajmniej jednej szklanki pu-erh. Czerwona odmiana popularnego napoju znakomicie wpływa na perystaltykę jelit. To właśnie dzięki temu okazuje się fantastycznym sposobem na zrzucenie nadmiarowych kilogramów. Wiele dać nam może również biała herbata, która zawiera najwięcej zwalczających raka antyoksydantów, potrafi regulować ciśnienie tętnicze, poziom cholesterolu we krwi oraz zapobiegać zawałowi serca.

Badania sugerują, że picie dwóch filiżanek białej herbaty może zmniejszyć ryzyko wystąpienia zawału serca nawet o połowę! Do tego wspiera kości i zapewnia lepszą ochronę dziąseł oraz zębów. Jakby tego było mało badaczom udało się dowieść, że biała herbata posiada silne właściwości antybakteryjne. Wydaje się więc, że powinniśmy ją pić nawet częściej niż wszystkie inne herbaty.

Jeśli dodatkowo zadbamy o odpowiednią dietę, to mamy receptę na długie życie w pełnym zdrowiu. O małych zmianach, które potrafią dokonać wielkich rzeczy dla naszego organizmu, dowiesz się z magazynu „Dr Medicus”. Zadbaj o zdrowie swoje i swoich bliskich. Warto mieć je pod pełną kontrolą. Sięgnij po prenumeratę „Dr Medicus” zanim zrobią to inni !

Czy każdy lek to właściwie… placebo?

Nawet najlepsze medykamenty – o udowodnionym laboratoryjnie działaniu i szerokiej grupie zwolenników – w ponad 50% opierają swoją skuteczność na efekcie placebo. Czyli autosugestii chorego. Pozytywne informacje od lekarza, wiara w slogany reklamowe i chęć szybkiego pozbycia się dolegliwości, to najważniejsze „składniki aktywne” kuracji stosowanych na migreny, bóle zatok, dolegliwości żołądkowe, przeziębienia czy grypy.

Wyimaginowane bóle migrenowe?

W jednym z niedawnych badań laboratoryjnych poddano obserwacji przeszło 60 osób cierpiących na częste migrenowe bóle głowy. Eksperymentatorzy postawili sobie za cel znalezienie odpowiedzi na pytanie: Czy pulsujący ból głowy – któremu często towarzyszą również nudności, wymioty, światłowstręt i nadwrażliwość na dźwięki – może być leczony za pośrednictwem efektu placebo? Czy samo przekonanie, że otrzymuje się pomoc wystarczy, by poczuć się lepiej?

Badacze nie bez przyczyny wybrali akurat migrenę. W środowisku lekarskim nie jest tajemnicą, że dolegliwość ta relatywnie dobrze reaguje na leki. Jeśli weźmiemy pod uwagę dodatkowo fakt, że przypadłość ta ma nawracający charakter, to zrozumiemy jak dobry materiał do badań stanowi. Oddziaływanie na migrenę pozwala w bardzo łatwy sposób sprawdzać skuteczność różnego typu leków.

Lek placebo, czy…

Badania, o których wspomnieliśmy przed momentem, objęły około 450 ataków migreny. Ich ofiarami padło dokładnie 66 osób. Za każdym razem, gdy doświadczali oni bólu oferowano im jedną z sześciu dostępnych terapii, zamkniętych szczelnie w jednej z kopert. Koperty te podzielono na trzy pary:

  1. dwie z nazwami leków – osoby, które otrzymywały tego typu środki mogły mieć do czynienia z prawdziwym lekiem lub placebo. Istotne było jednak to, jak nazwa podana na kopercie wpłynie na ich oczekiwania względem działania tabletki oraz czy wystąpi różnica w ocenie skuteczności leku oraz placebo.

  2. Dwie z napisem „placebo” na kopercie – tutaj również podawano lek lub placebo. Chciano w ten sposób sprawdzić, czy informacja na kopercie wpłynie na pogorszenie oceny działania leku. Uczestnik eksperymentu mógł, przykładowo, dostać w jednym tygodniu kopertę z nazwą leku i placebo umieszczonym w środku i ocenić działanie kuracji jako wysokie. Podczas, gdy w następnym tygodniu dostawał kopertę z prawdziwym lekiem i napisem „placebo”. Działanie takiej kuracji oceniał jako słabsze.

  3. Dwie ostatnie nie były oznaczone w żaden sposób. W rezultacie osoba je stosująca mogła mieć neutralne oczekiwania wobec kuracji. Warto jednak pamiętać, że podobnie jak w pozostałych przypadkach, także i tu: w kopercie znajdował się lek lub placebo.

Po przyjęciu tabletki uczestnicy eksperymentu otrzymywali ankietę, w której mieli za zadanie określić moc odczuwanego bólu na skali od 1-10. Okazało się, że stosowanie kapsułki z koperty opisanej jako „placebo” nie dawało większości z nich ulgi. Badani nadal upierali się, że ich migrena jest znacząca – i to niezależnie od tego, czy faktycznie przyjęli placebo, czy też lek.

Co ciekawe, stosowanie kuracji zamkniętej w kopercie z nazwą przynosiło dokładnie odwrotny skutek. Uczestnicy eksperymentu jednoznacznie stwierdzali, że ich stan poprawił się. Oczywiście, także w tym wypadku, połowa z deklarujących lepsze samopoczucie, korzystała z pomocy placebo. To jednak nie przeszkadzało im odczuwać poprawy…

Słowa lepsze od leków

Już tylko po tym jednym przykładzie widzimy dosyć dokładnie, że wyobrażenie chorego na temat skuteczności stosowanej kuracji jest niezwykle istotnym czynnikiem leczniczym i terapeutycznym. W zasadzie moglibyśmy pokusić się o stwierdzenie, że sama świadomość przyjmowania leku (nawet jeśli faktycznie jest to tylko placebo), zwiększa szansę wyzdrowienia o połowę. To zaskakująco dużo.

Zadajmy sobie jednak kolejne pytanie – czy za lepsze wyniki w leczeniu może być odpowiedzialny, generalnie, autorytet?

Uważny czytelnik zapewne już zna odpowiedź na to pytanie. Jak pokazują badania informacje, jakie pacjenci otrzymują w gabinecie lekarskim są co najmniej tak samo istotne, jak działanie leku! Potwierdzono to podczas eksperymentów, przeprowadzonych na lekach przeciwbólowych. Im lepsze opinie na temat kuracji płynęły z ust lekarza, tym skuteczniejsza okazywała się zastosowana terapia.

Rozbudzone przez lekarza oczekiwania „poprawiały” działanie leku. Im nadzieje pacjenta, związane z kuracją, były wyższe, tym szybciej i łatwiej pozbywał się on dolegliwości – m.in. wspomnianego wcześniej migrenowego bólu głowy. W tym wypadku działało to zresztą na zasadzie samospełniającej się przepowiedni. Dlaczego?

Ponieważ większa wiara w skuteczność leku i jego szybsze działanie, doprowadzała do dłuższych przerw w bólach (lek „działał” dłużej). Te, natomiast, powodowały rzadsze ataki migreny i… mniejszą potrzebę zażywania leków. Innymi słowy: człowiek, któremu dokuczała migrena z czasem odczuwał jej negatywne skutki coraz rzadziej.

Lek Placebo, czyli… najlepszy?

Wszyscy wiemy mniej więcej czym jest efekt placebo. Podawany choremu lek, z czysto technicznego punktu widzenia, wcale nie jest medykamentem. Jednak, jeśli przyjrzeć się temu z perspektywy oczekiwań pacjenta – i, przede wszystkim, efektów przyniesionych przez kurację – może on się okazać lekiem nawet, gdy składa się jedynie z cukru. Ostatecznie liczy się przecież to, że wyzdrowieliśmy, a nie jak wpłynęły na to „substancje aktywne”, zawarte w kapsułce.

Połączmy to teraz, omawiany efekt placebo, z lekiem o faktycznym, potwierdzonym laboratoryjnie działaniu przeciw chorobowym. Wydaje się, że taki medykament powinien mieć dwukrotnie wyższą skuteczność, jedynie dzięki zastosowaniu odpowiednich środków perswazji przez lekarza.

Czy tak jest faktycznie?

To bardzo możliwe. Badania sugerują, że samo użycie autorytetu lekarskiego i zbudowanie odpowiedniej otoczki wokół tabletki daje zadowalające efekty. Okazuje się bowiem, że pacjenci odczuwają poprawę nawet w przypadkach, gdy zostają poinformowani, że stosowana przez nich kuracja… to placebo. Nie ma to znaczenia w obliczu pozytywnych informacji od lekarza.

A co z etyką?

Tu pojawia się ostatnie, najtrudniejsze i najważniejsze pytanie: jak rezultaty tych badań mają się do lekarskiej etyki? Czy godzi się, by lekarz oszukiwał pacjenta – mówiąc mu o niesłychanej skuteczności leku placebo – tylko po to, by ten szybciej powrócił do zdrowia? Czy nie jest to wprowadzaniem w błąd chorego? Czy nie pozostawia pola do manipulacji, łapówkarstwa, oddziaływania koncernów farmaceutycznych?

No i wreszcie najważniejsze: Czy pozostawia lekarza bez winy, jeśli zachwalana przez niego kuracja przyniesie zgon pacjenta?

Na te pytania, naturalnie, nie uda nam się odpowiedzieć w sposób jednoznaczny i ostateczny. Już choćby dlatego, że żaden przypadek (nawet migreny) nie jest taki sam. Zbyt wiele różnych elementów trzeba by wziąć pod uwagę ferując tego typu wyrok. Tak to już jest w życiu, że nic nie jest tylko czarne lub całkowicie białe. W tym wypadku natomiast odcieni szarości jest tak wiele, że dałoby się nimi obdzielić całą polską służbę zdrowia…

Jeśli jednak nadal trapi Cię to pytanie, chcesz poznać inne tego typu zagadnienia, dowiedzieć się więcej na temat naturalnych metod leczenia, niekonwencjonalnych środków leczniczych i niebezpieczeństw, towarzyszących standardowych praktykom medycznym, to koniecznie zapoznaj się z magazynem „Dr Medicus”. Wiedzy nigdy za mało, a już szczególnie tej dotyczącej zdrowia Twojego i Twoich bliskich!

Te leki na cholesterol mogą Cię zabić. Zgadnij kto na tym zyska…

statyny

Wiele z nich wygląda niewinnie – są dostępne wyłącznie za okazaniem recepty, mają kolorowe opakowania, a lekarze chętnie je przepisują. Niestety ich przyjmowanie może skończyć się śmiercią. Szeroka grupa leków, obniżających poziomu złego cholesterolu, przyczynia się do zawału serca.

Musisz być szczególnie czujny, gdy podczas rozmowy z lekarzem usłyszysz od niego podobne słowa:

Niestety, wyniki badań są jednoznaczne. Cholesterol jest stanowczo za wysoki. Od teraz już do końca życia konieczne będzie codziennie przyjmowanie leków. Bez leków może skończyć siei zawałem serca lub udarem mózgu. Musi pan/i KUPIĆ TE LEKI.

„TE LEKI” to statyny – chemiczne środki, które zyskały sobie ogromną popularność w środowisku lekarskim. Teoretycznie, dzięki swoim właściwościom, statyny regulują poziom złego cholesterolu we krwi. Nie dopuszczają do jego nadmiernej produkcji. A to bardzo ważne, ponieważ zły cholesterol przykleja się do ścian tętnic, wydatnie przyczyniając się do ich zwężenia i wywołania miażdżycy, udaru mózgu lub zawału serca.

Problem w tym, że statyny są również (według wielu badań) odpowiedzialne za wywoływanie ataku serca.

Gigantyczny zysk koncernów farmaceutycznych – zdrowie? Nie ma znaczenia!

Jak zapewne się domyślasz sprzedaż statyn przynosi olbrzymie zyski koncernom farmaceutycznym. Choć trudno w to uwierzyć, to tylko w ubiegłym roku rozprowadzanie na rynku dwóch, spośród kilkunastu preparatów statynowych, zagwarantowała ich producentom kolosalny zysk: 30 miliardów dolarów!

I stało się to pomimo negatywnej opinii, jaką na temat statyn wyraziło wielu wybitnych naukowców. Do zwykłych ludzi zdanie kardiologów – którzy stanowczo twierdzili, że przyjmowanie statyn jest zupełnie obojętne w terapii zbijania złego cholesterolu i wcale nie gwarantuje ochrony przed zawałem serca – w ogóle nie dotarło! Oni nawet nie mieli okazji się o tym dowiedzieć, ponieważ zadbały o to firmy, produkujące leki statynowe!

Idąc dalej za słowami badaczy: przyjmowanie preparatów statynowych może być bardzo niebezpieczne i prowadzić do katastrofalnych efektów ubocznych. Pół biedy, jeśli walka ze złym cholesterolem przy pomocy tych „leków” skończy się jedynie na ogólnym osłabieniu organizmu, zmęczeniu i, o zgrozo, cukrzycy. Ale specyfiki te mogą powodować choroby oczu, infekcje dróg oddechowych oraz najgorsze – to, przed czym rzekomo miały nas ochronić – śmiertelne w skutkach zaburzenia rytmu serca!

Jak zatem naturalnie obniżyć poziom złego cholesterolu?

Cóż, o tym na pewno nie powie Ci Twój lekarz, który (zapewne) siedzi w kieszeni jednego z producentów lub dystrybutorów leku na nasz kraj. Na pewno nie usłyszysz o tym w TV czy radiu. Bo koncerny farmaceutyczne wydają krocie na dezinformację. Nie po to zarabiają na dwóch raptem lekach 30 miliardów dolarów rocznie, żeby psuć sobie rynek jakimiś naturalnymi metodami!

Tymczasem prawda jest boleśnie prosta: zły cholesterol jesteś w stanie obniżyć w prosty sposób, na co najmniej kilka sposobówBez użycia leków, które niby pomagają, ale w rzeczywistości mogą Cię zwyczajnie zabić. Cenną wiedzę na ten temat uzyskasz jedynie od profesjonalnych zielarzy, paru uczciwych lekarzy oraz za pośrednictwem tej strony i naszego magazynu „Dr Medicus”.

Oto część z nich:

7 zbawiennych dla zdrowia ziół

Co je łączy? Wszystkie skutecznie obniżają poziom złego cholesterolu we krwi. Każde posiada także dodatkowe właściwości zdrowotne:

  • Zielona herbata
    Warto zastąpić zwykłą czarną herbatę jej zdrowszą, zieloną wersją. Jej codzienne picie obniża cholesterol, wzmacnia naczynia krwionośne i chroni serce. Dodatkowo, wspomaga odchudzanie oraz przeciwdziała powstawaniu nowotworów.
  • Aloes
    Aloes obniża cholesterol, chroni przed miażdżycą oraz zapobiega nowotworom. Stymuluje układ immunologiczny, aby sam zwalczał choroby – co korzystnie wpływa na odporność. Dodatkowo, picie soku z aloesu skutecznie obniża poziom szkodliwego cukru.
  • Mniszek lekarski
    Mniszek świetnie wspomaga układ trawienny i wydalniczy. Ma delikatne działanie przeczyszczające i moczopędne. Łagodzi wszelkie schorzenia wątroby i woreczka żółciowego. Leczy brak apetytu i zapewnia dobre trawienie.
  • Len zwyczajny
    Obniża cholesterol i chroni przed miażdżycą. Wspomaga prawidłowe trawienie, leczy wrzody żołądka i dwunastnicy oraz chroni jelita. Przeciwdziała także powstawaniu nowotworów.
  • Wierzba biała
    Kora wierzby uszczelnia naczynia włosowate i chroni przed miażdżycą. Wykorzystuje się ją również w leczeniu chorób stawów i reumatyzmie. Ma właściwości przeciwbólowe – stosuje się ją w migrenie i nerwobólach.
  • Ziele karczocha
    Chroni przed miażdżycą i cukrzycą. Działa oczyszczająco, gdyż usuwa z organizmu niebezpieczne toksyny. Ponadto, ochrania wątrobę oraz ma delikatne działanie przeczyszczające.
  • Hibiskus
    Obniża nie tylko poziom cholesterolu, ale także ciśnienie krwi. Skutecznie zwalcza kamienie nerkowe oraz otyłość brzuszną. Ma działanie antynowotworowe oraz opóźnia starzenie się skóry.

Gdzie szukać ratunku?

Tylko spójrz na swoją szafkę z lekami. Pełno w niej naszpikowanych chemią specyfików, które są drogie i – jak się okazuje – w znacznej mierze zwyczajnie niebezpieczne dla zdrowia. Wyobraź sobie, o ile byłbyś zdrowszy, stosując tylko ich naturalne odpowiedniki.

To oczywiście niemożliwe. Znaczna ilość substancji chemicznych ma silne, kierunkowe działanie. Ich właściwości zostały dobrze zbadane i poddane rygorystycznej kontroli. Dlatego, oprócz ostrożności, wskazane jest jednak stosowanie niektórych leków. Nie rezygnuj z medykamentów całkiem. Żadna skrajność nie jest dobra.

Postaraj się, zamiast tego, rozwijać swoją wiedzę. A także wspomagać i zabezpieczać organizm przed potencjalnie niekorzystnymi efektami ubocznymi. Rozmawiaj z zaufanym lekarzem. Nie dawaj się zmanipulować i wyciągaj wnioski.

 

O niebezpiecznych lekach, ukrywanych efektach ubocznych i sposobach, jak im skutecznie zaradzić dowiesz się jako pierwszy z darmowego raportu:

„Kiedy lek staje się śmiertelnie niebezpieczną trucizną”

aaa

Nie czekaj dłużej, już teraz pobierz darmowy raport, który pomoże Ci uchronić się przed nieuczciwymi praktykami przemysłu farmaceutycznego:

Poniżej wpisz adres email, na który wyślemy Twój darmowy raport i dowiedz się:

  • Kto tak naprawdę przepisuje Ci leki (i dlaczego jest to przedstawiciel firmy farmaceutycznej, a nie… lekarz?)

  • Jakie 9 niebezpiecznych błędów popełniasz przyjmując leki i które z nich mogą okazać się tragiczne w skutkach?

  • Jakie intrygi knują politycy głównych partii, aby ukryć fakt, że lekarze niepotrzebnie faszerują Cię lekami?

Leki bez recepty – jak przypadkiem możesz pozbawić się życia?

Boli Cię głowa? Weź tabletkę! Masz okres? Weź kolejną! Dokucza Ci kac po wczorajszym wieczorze? Chyba już wiesz, co masz robić! Problemy żołądkowe? Śmiało, łykaj! Gorączka? Tabletka! Problemy w związku? Tabletka! W dzisiejszym świecie leki i suplementy są odpowiedzią na wszystko. Nie ma takiej choroby, dolegliwości czy stanu, na który nie oferowano by małej, kolorowej pastylki.

Tymczasem okazuje się, że wystarczy zaledwie delikatnie przekroczyć zalecaną dawkę i można raz na zawsze pozbyć się wszelkich dolegliwości. Koniec z lekami, wizytami u lekarza i zmartwieniem – łatwo i szybko zamienisz je na trumnę. To wszystko bez recepty. Na skutek nieodpowiedzialnego zażywania medykamentów.

Co tak naprawdę wiemy o lekach bez recepty? Dostaniemy je wszędzie – w każdym kiosku, supermarkecie, na stacji benzynowej i w sklepie osiedlowym. Przy zakupie nie musimy pokazywać dowodu, nie potrzebujemy nic udowadniać. Po prostu bierzemy je z półki i zabieramy do domu. Tymczasem te pigułki zabijają 6 razy częściej niż twarde narkotyki jak heroina czy amfetamina. Stosując je lepiej być bardzo ostrożnym.

Polacy lubią leki

Każdy Polak połyka średnio 4 tabletki dziennie. Preferujemy leki bez recepty, kupowane gdzieś na stacji benzynowej czy małym dyskoncie. Nie mamy czasu na wizyty u lekarza, stanie w kolejkach do apteki czy dokładne szukanie przyczyn naszych problemów zdrowotnych. Łatwiej nam stłumić ból tabletkami i szybko wrócić do codziennych obowiązków. Tak jest o wiele wygodniej. Niestety, to strategia krótkowzroczna…

Mało kto zdaje sobie sprawę, że w przypadku niektórych substancji i leków typu MAX wystarczą zaledwie 4 tabletki, by trwale uszkodzić organizm. Początkowe objawy są łagodne – otępienie, zaburzenia widzenia, delikatne bóle. Jednak z każdą godziną zaczynają się one pogłębiać, odbijając m.in. na naszej wątrobie. Przykładowo: właśnie przedawkowanie paracetamolu prowadzi często do niewydolności wątroby, a w skrajnych przypadkach do jej martwiczego uszkodzenia. Mało tego, od dużej ilości leków cierpi także żołądek.

Wszyscy jesteśmy narkomanami?

Zdarza Ci się oglądać filmy, w których ktoś rujnuje swoje życie na skutek uzależnienia od środków odurzających? Zapewne odczuwasz współczucie względem rodziny bohatera lub jego samego. Czasem złość albo bezsilność, ponieważ człowiek ten nie potrafił wziąć się w garść. Bolesna prawda jest jednak taka, że to tylko film. Film, który może opowiadać właśnie o Tobie!

Jeśli regularnie łykasz leki to oznacza to, że masz wiele wspólnego z opisywanym przed momentem bohaterem. Szacuje się, że nawet co piąty Polak nadużywa dostępnych bez recepty leków przeciwbólowych (OTC), nie mówiąc już o tabletkach znieczulających, dostępnych wyłącznie u lekarza. Zawarte w nich substancje są silnie uzależniające i otępiające – przez co działają na nas jak narkotyki. Nie zdajemy sobie z tego sprawy i bagatelizujemy problem, tylko dlatego, że na opakowaniach jest wyraźnie napisane lek. Skoro jest to lek, to przecież wszystko w porządku, prawda? Nie, nie prawda…

Jakie substancje zawarte są w lekach bez recepty?

Najpopularniejszym składnikiem tabletek przeciwbólowych jest paracetamolsilnie uzależniający, może prowadzić do udaru, przewlekłych chorób wątroby, nerek lub serca. Co więcej, objawy przedawkowania tej substancji przypominają zwykłe przeziębienie i mogą pojawić się nawet kilka godzin po przyjęciu leku. Między innymi dlatego często nie zdajemy sobie sprawy z zatrucia nawet wtedy, gdy przyjęliśmy śmiertelną dawkę substancji!

Lekarze już od dawna alarmują, że jeśli sytuacja ta nie zmieni się, to za kilka lat liczba przypadków przedawkowania paracetamolu będzie większa niż liczba zgonów po heroinie.

Kolejnym, często stosowanym środkiem, jest ibuprofen. To substancja nieco łagodniejsza, która w przypadku przedawkowania nie prowadzi do poważnych uszkodzeń narządów. Przy spożyciu zbyt dużej dawki ibuprofenu możliwe jest wystąpienie nudności, bólu brzucha i biegunki. W razie przedawkowania należy bezzwłocznie udać się na płukanie żołądka.

Lista ta nie byłaby pełna bez popularnej aspiryny, która poza bólem, łagodzi także objawy przeziębienia. Gdy nasz organizm przyjmie jej za dużo, szybko pojawią się nudności, wymioty, zawroty głowy, a także wzmożona senność. Przy poważnym zatruciu występuje również wysoka temperatura, osłabienie, halucynacje oraz drgawki. Nadmiar leku w organizmie może doprowadzić do zatrzymania krążenia i obrzęku płuc.

Dlaczego lepiej odstawić leki bez recepty?

Koncerny farmaceutyczne zarabiają na naszej bezmyślności. Sprzedają nam tą samą substancję czynną (np. paracetamol) pod wieloma różnymi nazwami. Tabletki na ból głowy, zatok czy bóle reumatyczne mają więc tak naprawdę ten sam skład. Chcąc zatem pozbyć się wszystkich tych dolegliwości łykamy kilka tabletek dziennie i tym samym przekraczamy bezpieczną dla zdrowia dawkę! Najgorsze jest to, że równie bezmyślnie faszerujemy tabletkami nasze dzieci. Łatwiej nam podawać im garść kapsułek każdego dnia, niż ugotować pełnowartościowy obiad. Tym samym – zamiast pomagać – szkodzimy i to w sposób, który może mieć tragiczne skutki.

Czy wiesz, które leki mają groźne dla organizmu substancje? Jakich leków nie łączyć ze sobą pod absolutnie żadnym pozorem? Które produkty spożywcze, owoce i warzywa są śmiertelnie niebezpieczne w połączeniu z lekami?

 

Pobierz teraz bezpłatny raport Dr Medicus: „Kiedy lek staje się śmiertelnie niebezpieczną trucizną”

Nie ryzykuj zdrowia, przyjmując niebezpieczne leki!

 

Nie czekaj dłużej, już teraz pobierz darmowy raport, który pomoże Ci uchronić się przed nieuczciwymi praktykami przemysłu farmaceutycznego:

Poniżej wpisz adres email, na który wyślemy Twój darmowy raport i dowiedz się:

  • Kto tak naprawdę przepisuje Ci leki (i dlaczego jest to przedstawiciel firmy farmaceutycznej, a nie… lekarz?)

  • Jakie 9 niebezpiecznych błędów popełniasz przyjmując leki i które z nich mogą okazać się tragiczne w skutkach?

  • Jakie intrygi knują politycy głównych partii, aby ukryć fakt, że lekarze niepotrzebnie faszerują Cię lekami?