Orzechy – jaki mają wpływ na nasze zdrowie?

właściwości orzechów

Większość osób świadomie rezygnuje z orzechów. Powodem zazwyczaj jest ich wysoka kaloryczność. Niewiele osób zdaje sobie jednak sprawę z tego, że orzechy mimo dużej zawartości tłuszczu, niosą szereg korzyści zdrowotnych. Tylko alergia czy nietolerancja orzechów jest powodem, dla którego należy z nich zrezygnować. W każdym innym przypadku warto poznać ich właściwości i włączyć do diety. Orzechy doskonale sprawdzą się nie tylko w dietach wegańskich, ale również ketogenicznych, opartych na tłuszczach.

Orzechy to jedna z najzdrowszych przekąsek – przekonaj się!

Są doskonałym źródłem nie tylko tłuszczu, ale również białka, węglowodanów, błonnika, witaminy E oraz minerałów. Przy dietach nisko węglowodanowych, warto sięgać po orzechy brazylijskie, laskowe oraz makadamia, gorszym wyborem natomiast będą orzechy nerkowca.

  1. Orzechy to bogactwo przeciwutleniaczy

Przeciwutleniacze wspomagają organizm w walce z wolnymi rodnikami. To bardzo istotne w kontekście zapobiegania potencjalnym chorobom, spowodowanym uszkodzeniami komórek.

Badania dowodzą, że orzechy włoskie w kwestii zwalczania wolnych rodników, wykazują lepsze działanie niż ryby. Skutecznie radzą sobie ze zwalczaniem stresu oksydacyjnego.

  1. Sprawdzą się w dietach odchudzających!

Może to brzmieć, jak paradoks, ze względu na to, że zawierają dużo tłuszczu, jednak badania nie pozostawiają złudzeń. Migdały przyczyniają się do gubienia kilogramów, podobnie jest w przypadku pistacji.

Ten paradoks ma jednak swoje wytłumaczenie. Organizm nie wchłania wszystkich kalorii, jakie przyjmuje w czasie jedzenia orzechów. Podczas trawienia znaczna część tłuszczu (około 20% w przypadku orzechów włoskich) pozostaje w ścianach orzecha.

  1. Wspomagają walkę z cholesterolem

Dlatego też są polecane osobom otyłym i chorym na cukrzycę. Orzechy – w tym przypadku pistacje – wpływają na obniżenie poziomu trójglicerydów.

Migdały i orzechy laskowe podnoszą poziom dobrego cholesterolu, obniżając przy tym zły cholesterol. Orzechy włoskie, piniowe i ziemne obniżają zły cholesterol, bez wpływu na dobry.

  1. Zmniejszają stany zapalne

Zapalenia, choć są ważną reakcją organizmu, bo stanowią obronę przed patogenami i bakteriami, kiedy stają się przewlekłe, wzrasta niebezpieczeństwo chorób i uszkodzeń narządów.

Badania pokazują, że orzechy, takie jak pistacje, migdały, orzechy włoskie skutecznie radzą sobie ze stanami zapalnymi zarówno u osób zdrowych jak i u tych, którzy zmagają się z ciężkimi schorzeniami (cukrzyca, problemy z nerkami).

  1. Zmniejszają ryzyko zawału serca

Obniżają także ryzyko udaru mózgu. Ma to związek ze skutecznym obniżaniem poziomu złego cholesterolu. Badania dowodzą, że orzechy dają jeszcze lepsze efekty niż regularnie spożywana oliwa z oliwek. Poprawiają się funkcje tętnic, naczynia krwionośne staja się elastyczne.

Tę ważną właściwość orzechy zawdzięczają dużej zawartości kwasów omega-3 oraz witaminy E. Aby uzyskać efekt prozdrowotny wystarczy codziennie zjadać jedynie garść orzechów. Alternatywą może być masło orzechowe.

  1. Usprawniają procesy trawienne

Orzechy cechują się wysoką zawartością błonnika. Bakterie jelitowe przekształcają błonnik w kwasy tłuszczowe, które wpływają na zdrowie jelit i znacznie zmniejszają ryzyko otyłości czy zachorowania na cukrzycę. Błonnik powoduje uczucie sytości i przy okazji zmniejsza ilość kalorii przyswajanych z posiłku.

Najwięcej błonnika można znaleźć w migdałach, pistacjach i orzechach laskowych.

Najczęściej spożywanymi orzechami są orzechy włoskie i pistacje. Ponadto warto również sięgać po orzechy nerkowca, makadamia, piniowe oraz laskowe. Na całym świecie udoskonalają one potrawy. Zazwyczaj trafiają do sałatek, stanowią dodatek koktajli lub samodzielną szybką przekąskę. Bogactwo tłuszczu i kalorii czynią je przekąską pożywną i zdrową. Mogą stać się alternatywą dla niezdrowych słodyczy, po które chętnie sięgamy, gdy dopada nas głód między posiłkami. Większość orzechów jest ogólnodostępna. Najlepiej wybierać te sprzedawane „na wagę”, najczęściej te pakowane z logiem producenta są dodatkowo solone i przetwarzane, aby utrzymać świeżość i smak.

Warto wzbogacać wiedzę i świadomość na temat tego, co robić, aby przez długie lata cieszyć się dobrą kondycją organizmu. Dieta, zdrowy tryb życia – w tym umiarkowana aktywność fizyczna, to doskonała profilaktyka. Dołącz do społeczności magazynu „Dr Medicus” i znajdź inspirację do zmian. Chroń siebie i bliskich.

Guma guar – popularny składnik żywności. Czy jest zdrowa?

guma guar w składzie produktów

Czytając składy wielu produktów spożywczych możemy znaleźć w nich składnik o tajemniczej nazwie – guma guar. Często występuje ona pod symbolem E412. Jest pozyskiwana z bielma nasion rośliny Cyamopsis Tetragonoloba, występującej na obszarach półpustynnych, głównie w Indiach i Pakistanie.

Zastosowanie gumy guar

Guma guar jest stosowana w przemyśle spożywczym głównie jako zagęstnik, substancja stabilizująca i emulgator. Gumę guar najczęściej można spotkać w produktach takich jak:

– dżemy

– galaretki

– słodycze

– mleka roślinne

– lody

– ketchup

– majonez

– pieczywo

– płatki śniadaniowe

– słodkie sosy i syropy

Guma guar stosowana jest również w produktach do higieny, takich jak pasty do zębów, szampony i żele pod prysznic. Dzięki niej kosmetyki lepiej się pienią. Dodawana jest także do leków, celem wzmocnienia ich wytrzymałości, przez co wolniej się rozpuszczają. Dodawana do maści i kremów, nadaje im odpowiednią konsystencję.

Czy guma guar jest zdrowa?

Guma guar to naturalny składnik, zbudowany głównie z węglowodanów. Jest uznawana za substancję bezpieczną dla zdrowia. Niestety, normy jej spożywania i dopuszczone ilości w żywności nie zostały ściśle określone. Do tej pory zaobserwowano jedynie kilka nieprzyjemnych dolegliwości, związanych z nadmiernym jej spożyciem. Są to:

– wzdęcia

– nudności

– biegunka

– bóle brzucha

Ponadto, nadmiar gumy guar może wyjaławiać przewód pokarmowy z dobrych bakterii. Zbyt duże ilości tego składnika mogą także nadmiernie zwiększać lepkość treści pokarmowej i przez to ograniczyć wchłanianie składników odżywczych z pożywienia.

Stosowana z umiarem, guma guar wykazuje właściwości prozdrowotne. Jest ona naturalnym polisacharydem o funkcjach błonnika. Dzięki temu reguluje ona rytm wypróżnień i zapobiega zaparciom. Guma guar łagodzi również dolegliwości jelitowe, występujące przy chorobach takich jak:

zespół jelita drażliwego

– choroba Leśniowskiego-Crohna

– zapalenie jelita grubego

Dodatkowo spowalnia przenikanie cukru do krwi, dzięki temu chroni trzustkę przed nagłymi skokami insuliny. Stwierdzono również, że guma guar wpływa na obniżenie poziomu złego cholesterolu.

Zawartość gumy guar w produktach

Gumę guar można kupić w sklepach ze zdrową żywnością i wykorzystywać ją do przygotowania domowej roboty przetworów oraz ciast. Zawartość gumy guar w gotowych produktach zazwyczaj nie przekracza 1%. Nie należy zatem obawiać się produktów, które zawierają gumę guar w składzie. Nadmierne jej spożycie jest możliwe tylko w przypadku dodawania zbyt dużej ilości tego składnika do domowych wypieków.

Jeżeli zdrowie jest dla Ciebie ważne i chcesz wiedzieć więcej na jego temat, koniecznie czytaj magazyn „Dr Medicus. Znajdziesz tutaj pełną wiedzę na temat cennych składników odżywczych oraz szkodliwości niektórych produktów spożywczych. Dowiesz się jak w naturalny sposób leczyć choroby i im zapobiegać. Zapisz się do darmowego newslettera, aby na bieżąco otrzymywać powiadomienia o najnowszych artykułach.

Tłuszcz – zdrowy czy nie? Cała prawda o tłuszczu

Tłuszcz kojarzy nam się z otyłością, podwyższonym cholesterolem i chorobami serca. Kolorowe pisma i programy telewizyjne stale proponują nam ograniczanie tego składnika w naszej codziennej diecie. Okazuje się jednak, że demonizowanie tłuszczu jest bardzo dużym błędem, bowiem jest on niezbędny do prawidłowego funkcjonowania organizmu.

Tłuszcze, inaczej lipidy, są głównym składnikiem energetycznym pozyskiwanym z żywności. Przede wszystkim są odpowiedzialne za prawidłowe funkcjonowanie układu nerwowego i wspomagają pracę układu krwionośnego. Są niezbędne w procesie przyswajania witaminy D, a także A, E oraz K. Ponadto, zdrowe tłuszcze roślinne obniżają poziom szkodliwego cholesterolu. Występują w wielu produktach pochodzenia roślinnego i zwierzęcego.

Należy jednak pamiętać, że tłuszcz nie zawsze nam służy. Ważne jest zachowanie odpowiednich proporcji. Tłuszcze dzielimy na nasycone, nienasycone i tłuszcze trans. Które tłuszcze powinniśmy spożywać częściej, a które powinniśmy ograniczać?

______________________________________________________________

Tłuszcze nasycone

Tłuszcze nasycone mają postać białego ciała stałego i są nierozpuszczalne w wodzie. Tłuszcze nasycone są głównie pochodzenia zwierzęcego, wyjątek stanowi olej kokosowy. Jeszcze do niedawna pokutowało przekonanie, że tłuszcze nasycone są szkodliwe. Jednak nie jest to do końca prawda. Pełnią one bowiem kilka ważnych funkcji w organizmie człowieka, przede wszystkim:

1. Budują podskórną tkankę tłuszczową, stanowiącą ochronę termiczną organizmu

2. Regulują gospodarkę hormonalną

3. Biorą udział w przyswajaniu witamin D, K, A i E

4. Biorą udział w wytwarzaniu kwasów omega-3 w organizmie

5. Chronią narządy wewnętrzne przed uszkodzeniami

6. Są cennym źródłem energii

7. Biorą udział w przekazywaniu sygnałów między komórkami

Największe zapotrzebowanie na spożywanie tłuszczy nasyconych występuje w okresie wzmożonego wysiłku fizycznego. Wtedy organizm spala tłuszcz i nie dochodzi do nadmiernego odkładania tkanki tłuszczowej. W innych wypadkach zaleca się, aby ograniczać ilość spożywanych tłuszczy nasyconych do około 15 gramów dziennie.

Zbyt obfite spożywanie tłuszczów nasyconych powoduje nadmierne odkładanie tkanki tłuszczowej, co może doprowadzić do otyłości oraz otłuszczenia narządów wewnętrznych. Aktualnie zaleca się zachowywać umiar w spożywaniu tłuszczy nasyconych, jednak nie należy wykluczać ich z diety całkowicie. Produkty będące głównym źródłem kwasów nasyconych to:

– masło

– mleko i jogurty

– ser

– śmietana

– jajka

– olej kokosowy

– olej palmowy

– smalec

– słonina

– mięso (głównie czerwone)

– ryby

– podroby

– słodycze i ciasta

– makarony

Według najnowszych badań, tłuszcze nasycone nie powodują zwiększonego ryzyka chorób serca, zawału czy udaru. Ponadto, niektórzy specjaliści uważają, że tłuszcze nasycone nie tylko nie podnoszą poziomu złego cholesterolu, ale wręcz go obniżają. Jednakże, zdania na ten temat nadal są podzielone.

______________________________________________________________

Tłuszcze nienasycone

Tłuszcze nienasycone to tak zwane „dobre tłuszcze”. Kwasy tłuszczowe nienasycone dzielimy na jednonienasycone i wielonienasycone. Występują one głównie w olejach roślinnych i rybich. Są one niezbędne do prawidłowego funkcjonowania organizmu, dlatego powinny być nieodłącznym elementem naszego codziennego jadłospisu.

Wpływ tłuszczy nienasyconych na nasze zdrowie:

1. Mają korzystny wpływ na pracę układu sercowo-naczyniowego

2. Zapobiegają cukrzycy typu II

3. Normalizują ciśnienie

4. Zapobiegają chorobie niedokrwiennej serca

5. Poprawiają wzrok

6. Mają korzystny wpływ na skórę, włosy i paznokcie

7. Zapobiegają otyłości

8. Działają przeciwzapalnie i przeciwnowotworowo

9. Zapobiegają depresji i nerwicy

Ludzki organizm nie jest w stanie sam wytworzyć nienasyconych kwasów tłuszczowych. Dlatego muszą być one dostarczane z dietą. Tłuszcze nienasycone znajdziemy w produktach takich jak:

– ryby

– orzechy

– oliwa z oliwek

– olej rzepakowy

– olej słonecznikowy

– olej sojowy

– olej lniany

– soja

– pestki dyni

– pestki słonecznika

– sezam

______________________________________________________________

Tłuszcze trans

Tłuszcze trans występują naturalnie w mleku i jego przetworach oraz w mięsie. Najwięcej jest ich w baraninie i w wołowinie. Naturalnie występujące tłuszcze trans nie są szkodliwe dla zdrowia. Przeciwieństwo stanowią tłuszcze trans powstałe w wyniku przemysłowego utwardzania olejów roślinnych, czyli tłuszczy nienasyconych. Niestety, te drugie są znacznie częściej spotykane.

Podczas utwardzania olej roślinny zostaje wzbogacony cząsteczkami wodoru i poddany działaniu bardzo wysokiej temperatury. Powstałe w ten sposób tłuszcze trans są uznawane za najbardziej szkodliwy rodzaj kwasów tłuszczowych. Dlaczego? Same tłuszcze roślinne są bardzo zdrowe, jednak ich utwardzanie radykalnie zmienia ich właściwości. Tłuszcze trans są bardzo niebezpieczne dla zdrowia, ponieważ:

1. Podnoszą poziom złego cholesterolu

2. Prowadzą do zawału i choroby niedokrwiennej serca, miażdżycy oraz udaru mózgu

3. Powodują nadmierne odkładanie się tkanki tłuszczowej, otyłość brzuszną i otłuszczenie narządów wewnętrznych (które może występować nawet u osób szczupłych)

4. Zwiększają ryzyko wystąpienia cukrzycy typu 2

5. Są groźne dla kobiet w ciąży

6. Powodują zaburzenia hormonalne i problemy z płodnością

7. Zwiększają ryzyko zachorowania na raka

______________________________________________________________

Tłuszcze trans występują w produktach takich jak:

– chipsy, chrupki, słone przekąski

– popcorn

słodycze, np. czekolada, ciastka i inne

– fastfoody, np. hamburgery, frytki

– pieczywo

– zupy w proszku

– majonez

– serki topione

– orzeszki panierowane

– orzechy prażone

– produkty pieczone i smażone z orzechami, pestkami dyni lub słonecznika

______________________________________________________________

Jaki tłuszcz wybrać do smażenia?

Nie każdy tłuszcz nadaje się do obróbki w wysokiej temperaturze. Najmniej odpowiednie do smażenia i pieczenia będą wielonienasycone kwasy tłuszczowe, które mają niską temperaturę dymienia i pod wpływem gorąca stają się toksyczne. Podczas ich obróbki cieplnej wydzielają się szkodliwe dla zdrowia związki, w tym mutagenne aldehydy, ketony, akroleinę oraz rakotwórczy akrylamid.

Do wielonienasyconych tłuszczy, w których NIE NALEŻY smażyć i piec, zaliczamy:

– olej lniany

– olej olej sojowy

– olej z pestek dyni

– olej sezamowy

– olej z pestek winogron

– olej kukurydziany

Należy zatem wybierać takie tłuszcze, które mają wysoką temperaturę dymienia i są wytrzymałe na działanie wysokiej temperatury. Najbardziej odpowiednie do smażenia i pieczenia będą produkty z przewagą nasyconych i jednonienasyconych kwasów tłuszczowych:

– rafinowany olej rzepakowy

– rafinowana oliwa z oliwek

– olej kokosowy

– masło klarowane

– smalec

– olej ryżowy

W diecie większości Polaków znaczną przewagę mają tłuszcze nasycone (pochodzenia zwierzęcego). Należy zatem zwiększyć spożycie tłuszczy nienasyconych, nie wykluczając zupełnie tłuszczy nasyconych z naszego codziennego jadłospisu. Wśród dietetyków coraz częściej dominuje przekonanie, że zdrowa dieta powinna być jak najbardziej zróżnicowana.

W dążeniach do zdrowej diety warto zachować równowagę i rozsądek. Należy przede wszystkim stawiać na jakość pożywienia, a nie na jego ilość. Lepiej zjeść mniej, ale bardziej pożywnie i różnorodnie. Aby poznać wszystkie tajniki łatwej i zdrowej diety, koniecznie czytaj magazyn „Dr Medicus”. Zapisz się do darmowego newslettera, aby otrzymywać powiadomienia o najnowszych artykułach. Nic Cię to nie kosztuje, a może odmienić Twoje życie.

Szkodliwe „E” w pożywieniu – jak je rozpoznać?

Konserwanty, barwniki, wzmacniacze smaku. Współcześni producenci żywności wręcz nie mogą się bez nich obejść. Nie ma znaczenia, czy robimy zakupy w dużych marketach czy w osiedlowych sklepikach. Na półkach sklepowych znajdują się niemal wyłącznie produkty zawierające w sobie długie listy składników, z których większość jest nieznana konsumentom. Dlaczego tak jest?

W idealnym świecie skład ketchupu powinien ograniczać się do przecieru z pomidorów, a jogurt zawierałby jedynie mleko i owoce. W rzeczywistości tego rodzaju żywność można znaleźć niemal wyłącznie w sklepach ekologicznych i jest ona zazwyczaj 2 razy droższa niż wypakowane chemią produkty. Jednak wbrew pozorom, wysokie ceny zdrowej żywności nie są tu jedynym źródłem problemu.

Jest to poniekąd również wina konsumentów. Przyzwyczajeni do smaku „ulepszonej” żywności znacznie chętniej po nią sięgamy i przyzwyczajamy do niej nasze dzieci. Nic dziwnego, że producenci nie chcą rezygnować z dodawania chemii do żywności.

Produkty zawierające mniej niż 20% cukru i pozbawione glutaminianu sodu są dla nas po prostu bez smaku. Przez to znacznie rzadziej po nie sięgamy i poddajemy się temu, co na wyciągnięcie ręki. Nawet wtedy, gdy zdajemy sobie sprawę z konsekwencji zdrowotnych.

Substancje „E” w pożywieniu i ich wpływ na zdrowie

Substancje oznaczone numerem „E” to lista kilkuset dodatków do żywności uznanych przez „wyspecjalizowane instytucje zdrowotne” za bezpieczne i dozwolone do użycia. Niestety pojawiają się w tym temacie liczne kontrowersje. Pomimo, iż wiele z tych substancji jest legalnie dodawanych do żywności, niezależne instytucje badawcze przestrzegają przed ich spożywaniem.

Udowodniono, że wiele substancji „pomocniczych” z symbolem „E” dodawanych do produktów spożywczych może powodować poważne problemy zdrowotne. Szczególnie, jeżeli spożywamy je regularnie. Jakie to substancje? Oto kilka przykładowych grup:

Grupa E 200 – konserwanty:

Kwas benzoesowy (E 210)

– Benzoesany (E 211, E 212, E 213)

Występują głównie w napojach smakowych i sokach, sosach, galaretkach, konserwach i koncentratach. Powodują reakcje alergiczne i podrażnienia przewodu pokarmowego. Podejrzewa się je o działanie rakotwórcze.

Dwutlenek siarki (E 220)

– Siarczany (E 221, E 222, E 223, E 224, E 226, E 227, E 228)

Występują w sokach, piwie, koncentratach owocowych i suszonych owocach, chrzanie. Powodują utratę witaminy B12, alergie, problemy z oddychaniem, ataki astmy, bóle głowy, nudności, zakłócają pracę jelit.

– Azotyn III potasu (E 249)

– Azotyn III sodu (E 250)

– Azotan V sodu (E 251)

– Azotan V potasu (E 252)

Występują w mięsach, wędlinach, parówkach, rybach i serach. Prowadzą do niedotlenienia tkanek i narządów, przez co mogą wywoływać nowotwory. Objawy zatrucia tymi związkami to między innymi: bóle brzucha, zawroty głowy, duszności oraz zapaść. Już niespełna 4 g azotynu potasu to dawka śmiertelna dla człowieka.

Grupa E 400 – emulgatory:

Kwas alginowy (E 400)

Dodawany do produktów dla dzieci i niemowląt, budyniów, dżemów i galaretek. Zmniejsza przyswajalność składników odżywczych. Niebezpieczny dla kobiet w ciąży.

Difosforany (E 450)

Występują w przetworach mięsnych, soli, napojach, sosach, chipsach, mleku zagęszczonym, herbatach, zupach w proszku, gumach do życia i cukrze pudrze. Zmniejszają przyswajalność składników odżywczych, prowadzą do osteoporozy.

Grupa E 600 – wzmacniacze smaku:

Glutaminian sodu (E 621)

Znajduje się w koncentratach spożywczych, przyprawach, sosach, wędlinach, konserwach, zupach w proszku, chipsach i przekąskach, słodyczach. Powoduje bóle głowy, problemy z sercem, nadciśnienie, bezsenność, osłabienie organizmu, otyłość, alergię, ataki astmy.

Grupa E 900 – słodziki:

Aspartam (E 951)

Występuje w napojach gazowanych, sokach owocowych, deserach, piwach, dżemach, galaretkach, konserwach, płatkach zbożowych, gumach do żucia, produktach typu „zero cukru” i „zero kalorii”, musztardzie. Podejrzewany o powodowanie białaczki, chorób układu nerwowego, raka płuc, raka piersi, chorób układu pokarmowego i wielu innych ciężkich schorzeń.

Czy wszystkie substancje „E” są szkodliwe?

Czasem gdy widzimy symbol „E” w składzie produktu od razu zapala nam się czerwona lampka. Należy jednak pamiętać, że nie wszystkie substancje oznaczone symbolem „E” są szkodliwe. Niektóre są wręcz korzystne dla naszego zdrowia. Są to na przykład:

E 100 – kurkumina:

Stosowana jako barwnik spożywczy. Jest to składnik pochodzenia naturalnego, występujący w kurkumie (roślina z rodziny imbirowatych). Działa przeciwzapalnie i antyoksydacyjnie. Ponadto, badania dowodzą, że kurkumina zapobiega powstawaniu komórek nowotworowych oraz hamuje ich rozrost.

E 101 – ryboflawina (witamina B2):

Wykorzystywana w przemyśle spożywczym jako naturalny barwnik. Jest niezbędna do prawidłowego funkcjonowania układu nerwowego oraz systemu odpornościowego organizmu. Odgrywa ważną rolę w prawidłowym funkcjonowaniu narządu wzroku.

E 300 – kwas askorbinowy (witamina C):

W produktach spożywczych pełni rolę naturalnego przeciwutleniacza. Jest niezbędny w przemianach metabolicznych u ludzi i zwierząt. Ze względu na to, że nie jest wytwarzany przez ludzki organizm, musi być dostarczany z pożywienia. Pomocna przy zaburzeniach wchłaniania. Uczestniczy w prawidłowej syntezie kolagenu. Działa przeciwzapalnie i wzmacnia naczynia krwionośne.

Podnoszenie świadomości konsumentów na temat składów produktów spożywczych jest kluczowym czynnikiem w walce z chorobami cywilizacyjnymi. Niezdrowa dieta jest jedną z głównych przyczyn rosnącej zachorowalności na depresję, choroby układu nerwowego i pokarmowego, nowotwory, choroby serca oraz cukrzycę.

Aby dowiedzieć się więcej na temat składów produktów spożywczych, koniecznie przeczytaj nasz najnowszy raport: „Szkodliwe E”. Dzięki niemu dowiesz się jak unikać szkodliwych substancji, które mogą zrujnować Twoje zdrowie. W prosty sposób nauczysz się jak czytać składy i unikać sklepowej chemii. A co najważniejsze, poznasz tajniki zdrowej diety, dzięki której unikniesz wielu ciężkich chorób. Dowiedz się jak jeść smacznie i zdrowo!

Jak odbudować florę bakteryjną w 3 prostych krokach

Naturalne bakterie w naszych jelitach pełnią ważną rolę w procesie trawienia i przyswajania składników odżywczych. Przede wszystkim rozkładają pokarm, powodując uwolnienie i wchłanianie cennych substancji, np. witaminy C, K oraz witamin z grupy B. Pomagają rozłożyć i wydalić toksyny z organizmu.

Ale to nie wszystko: to właśnie one wzmacniają naszą odporność na choroby i drobnoustroje. Wpływają także na nasze samopoczucie i nastrój. Coraz częściej mówi się o tym, że odpowiedni stan naszej flory jelitowej jest kluczem do zachowania zdrowia.

 

Antybiotyk niszczy florę bakteryjną

Antybiotyki to silne leki stosowane w leczeniu zakażeń bakteryjnych. Niestety eliminują one nie tylko szkodliwe bakterie, ale również te dobre, stanowiące naturalną florę bakteryjną naszych jelit. Dochodzi wtedy do zaburzenia równowagi flory jelitowej, co może skutkować wystąpieniem różnych dolegliwości i problemów zdrowotnych. Należą do nich przede wszystkim:

– osłabienie odporności

– mdłości i wymioty

– biegunka

– problemy skórne i wysypki

– wysoka gorączka

– bóle stawów

– zwiększone ryzyko zachorowań na nowotwory układu pokarmowego

 

Zaburzenie równowagi flory jelitowej może się utrzymywać nawet długo po odstawieniu antybiotyku. Narażone są na nie osoby, które regularnie przyjmują antybiotyki ze względu na częste infekcje bakteryjne. Dzieje się tak, bo osłabiony antybiotykami organizm nie jest w stanie bronić się przed drobnoustrojami z zewnątrz. Zanim ochronna flora bakteryjna zdąży się odbudować jest atakowana kolejną porcją antybiotyku. Wina często leży również po stronie lekarzy, którzy nie mając pewności, że choroba wywołana jest infekcją bakteryjną, zalecają kurację antybiotykową.

 

Odbuduj florę bakteryjną naturalnie!

Aby minimalizować skutki uboczne antybiotykoterapii należy jeszcze w trakcie brania antybiotyku przyjmować leki osłonowe (zawierają pałeczki kwasu mlekowego i zdrowe kultury bakterii). Niestety, samo przyjmowanie leków osłonowych to za mało.

Dlatego podczas kuracji antybiotykowej i po jej zakończeniu należy pamiętać, aby się zdrowo odżywiać. Dieta powinna być bogata w produkty lekkostrawne i prebiotyczne. Należą do nich przede wszystkim:

  1. Jogurty naturalne
  2. Kefir
  3. Karczochy
  4. Inulina
  5. Cebula
  6. Kiszonki
  7. Kwas chlebowy

 

Po zakończeniu kuracji warto również sięgnąć po produkty bogate w nienasycone kwasy tłuszczowe. Wzmacniają odporność i pozytywnie wpływają na układ trawienny. Kwasy te można znaleźć w orzechach, pestkach słonecznika oraz tłustych rybach morskich.

Po przebytej chorobie często brakuje nam również białka i witamin – źródłem obydwu jest jajko na miękko. W okresie odbudowy flory bakteryjnej warto odstawić alkohol, słodycze i produkty ciężkostrawne takich jak wieprzowina czy wołowina.

Jeśli interesujesz się zdrowym stylem życia i odżywiania to sięgnij po magazyn „Dr Medicus”. Znajdziesz w nim wiele porad i zdrowych diet, które uchronią Ciebie i Twoich bliskich przed chorobami oraz ciągłymi wizytami u lekarzy. Zapisz się do darmowego newslettera, aby na bieżąco dostawać powiadomienia o najnowszych artykułach. W kwestii zdrowia nie warto iść na kompromis – nie czekaj i działaj teraz!

Upał osłabia Twój apetyt? Zobacz, jak odzyskać chęć do jedzenia!

Określenie „niejadek” najczęściej kojarzy się z grymaszącymi dziećmi. Nic bardziej mylnego. Często również dorośli mają problem z brakiem apetytu. Lato to czas, gdy częściej niż o jedzeniu myślimy o nawadnianiu organizmu. To naturalne, ale trzeba sobie zdawać sprawę z tego, że organizm pozbawiony składników odżywczych – które czerpie głownie z jedzenia – jest narażony na śmiertelne niebezpieczeństwo. Ale w żadnym wypadku nie rezygnuj z picia wody!

 

Brak apetytu latem jest całkiem normalnym zjawiskiem. Wypijamy dużo płynów, często zapominając o regularnym spożywaniu posiłków. Tym bardziej, że duża ilość wypijanej wody wywołuje uczucie sytości. Zdarza się również, że zamiast pełnowartościowych posiłków sięgamy wyłącznie po lekkie przekąski, które nie mają szans uzupełnić wymaganego przez organizm bilansu kalorycznego. Przyczyną braku apetytu mogą być także infekcje bakteryjne, schorzenia układu pokarmowego, stany depresyjne, zmęczenie, a nawet permanentny stres. Jak więc nie zmuszać się do jedzenia, ale skutecznie i naturalnie pobudzić apetyt?

 

Skończ z podjadaniem!

 

Zwłaszcza jeśli sięgasz po tłuste lub słodkie przekąski. Zamiast nich jedz surowe warzywa (np. marchewkę, paprykę, pomidory, ogórki). Pamiętaj jednak, że głównym źródłem cennych dla organizmu związków będzie pełnowartościowy posiłek.

Ruch wzmaga apetyt

 

W okresie letnim chodź na basen, wieczorami maszeruj, znajdź chwilę na rozciąganie. Aktywność fizyczna, zwłaszcza ta uprawiana na świeżym powietrzu skutecznie wzmaga apetyt. Dodatkowo pozwoli zadbać o kondycję organizmu.

 

Zamiast kawy napij się mięty

 

Mięta stymuluje apetyt. Najlepsza na poprawę apetytu jest mięta pieprzowa. Można ją pić w kilku odsłonach – dodając ją do orzeźwiających zimnych lemoniad, mrożonej herbaty, ale także można przygotować z niej gorący napar, który warto wypić 30 minut przed posiłkiem. Mięta to świetny dodatek do sałatek czy deserów. Korzystnie wpływa na trawienie.

 

Sięgnij po imbir

 

Nie dość, że korzystnie wpływa na zdrowie i uznawany jest za naturalny antybiotyk, to jest w stanie także pobudzić apetyt u największego niejadka. Warto sięgać po niego na czczo. Pół łyżeczki imbiru należy zalać wrzątkiem i odstawić na około 10-15 minut. Po odcedzeniu można od razu wypić. Ostudzony napar w okresie letnim można dodać np. do lemoniady.

 

Dobrze śpij i unikaj stresu

 

Mała ilość snu, brak odpoczynku i związany z tym stres, skutecznie obniżają wydajność organizmu. Długotrwałe „zapominanie o jedzeniu” może przyczynić się do rozwoju zaburzeń odżywiania, a to z kolei skutkuje innymi poważnymi chorobami i wpływa niekorzystnie na funkcjonowanie układu pokarmowego.

 

Jedz zielone warzywa

 

Potocznie nazywane zieleniną – produkty dostępne niemal w każdym sklepie, to prawdziwa witaminowa bomba! Zielone warzywa pobudzają apetyt i przyspieszają trawienie. Sezon na szparagi w pełni, więc warto skorzystać z okazji i  zastąpić nimi kolejną porcję ziemniaków. Sięgnij też po kiełki, sałaty, koperek, pietruszkę czy ogórka. Możesz przygotowywać z nich bogate w witaminy i minerały koktajle.

Nie zmuszaj się do jedzenia

 

Regularne spożywanie posiłków to nie tylko metoda na utrzymanie szczupłej sylwetki, ale przede wszystkim krok w kierunku zdrowia. Organizm do prawidłowego funkcjonowania potrzebuje odpowiedniej ilości kalorii oraz składników odżywczych. W przeciwnym razie tracimy energię, wpływa to negatywnie na nasze samopoczucie i obniża efektywność pracy. Niechęć do jedzenia jest sygnałem, na który należy reagować natychmiast.

Reagowanie na sygnały, które wysyła organizm jest priorytetem w procesie skutecznego wykrywania schorzeń, chorób czy zaburzeń. Warto więc wzbogacać swoją wiedzę i świadomość na temat tego, co robić, aby czuć się dobrze i jak reagować, jeżeli organizm przestaje funkcjonować prawidłowo. Czytaj magazyn „Dr Medicus” i nie pozwól się oszukiwać. Twoje zdrowie jest w Twoich rękach – nie pozwól go sobie odebrać!

Chcesz dłużej żyć? Włącz do diety błonnik!

O tym, że błonnik jest niezbędny do prawidłowego funkcjonowania organizmu wie każdy z nas. Jaką właściwie pełni funkcję? Tu odpowiedź nie jest tak oczywista – okazuje się bowiem, że o właściwościach błonnika nie mamy zielonego pojęcia! Niewiele osób zdaje sobie sprawę z tego, że istnieją dwa rodzaje błonnika, a każdy z nich pełni inną rolę.

Błonnik pełni niezwykle ważną rolę w naszym życiu. Nie tylko reguluje pracę układu pokarmowego, ale i wspiera pracę serca. Jeżeli spożywamy go za mało, możemy doprowadzić do rozregulowania pracy całego organizmu. Warto więc wiedzieć, jaką ilość błonnika przyjmować, aby pracować na najwyższych obrotach.

 

Dwa rodzaje błonnika

 

Pierwszy z nich jest rozpuszczalny i to właśnie on odpowiada za utrzymywanie pokarmu w żołądku, dzięki czemu ułatwia trawienie. Dodatkowo reguluje poziom cholesterolu i cukru we krwi, przez co korzystnie wpływa na pracę serca. Błonnik nierozpuszczalny natomiast odpowiada za przenoszenie pokarmu przez układ trawienny. Wspomaga proces usuwania resztek pokarmu, które zalegają w jelitach. Działa oczyszczająco i detoksykująco na cały przewód pokarmowy.

Błonnik to inaczej włókno pokarmowe, ściany komórkowe roślin, które nie ulegają trawieniu przez enzymy. Choć sam w sobie nie dostarcza właściwości odżywczych, jest absolutnie niezbędnym składnikiem dostarczanym wraz z pożywieniem. Dlaczego warto wzbogacić dietę w błonnik?

 

Błonnik pomaga schudnąć

 

Osoby, które zmagają się z otyłością i korzystały z opieki dietetyka z pewnością wiedzą, jak ważny jest błonnik w procesie trawienia. Przede wszystkim może mieć decydujące znaczenie w walce o zrzucenie kilogramów. Włókna pokarmowe utrzymują jelita w ruchu. Dzięki temu osoby które przyjmują odpowiednią ilość błonnika, nie cierpią na zaparcia czy inne nieprzyjemne i niebezpieczne dla zdrowia dolegliwości.

Dba o Twoje serce

 

Dzięki temu, że błonnik reguluje poziom cukru, jest kluczowym elementem diety osób chorujących na cukrzycę. Dodatkowo pomaga osobom z nadciśnieniem. Istnieją badania, które sugerują, że odpowiednia ilość błonnika w diecie, pozwala skutecznie zwalczać nowotwory. Wszystko z uwagi na fakt, że przy prawidłowym procesie trawienia i regularnych wypróżnieniach, organizm działa efektywniej, a co za tym idzie – ma silny układ odpornościowy.

 

Błonnik w diecie – ile potrzebuje Twój organizm?

 

Choć WHO zaleca, aby spożywać dziennie ok 25 g (kobiety) i 30-40 g błonnika (mężczyźni), to w Polsce spożywa się go ok. 15 g. Nie bez znaczenia jest też fakt, że w krajach wysoko rozwiniętych, mnóstwo ludzi w pośpiechu stawia na niezdrową, przetworzoną żywność, która zawiera znikome ilości tego naturalnego włókna pokarmowego. Zalecaną dawkę bardzo trudno jest przekroczyć, jednak warto mieć ją na uwadze, gdy decydujemy się na dodatkową suplementację. Duża ilość błonnika w diecie wymaga również picia dużej ilości wody.

 

W tych 5 produktach znajdziesz największe ilości błonnika (w przeliczeniu na 100 gram produktu):

  • Otręby owsiane – niemal 44 g błonnika
  • Suszone morele – 25 g błonnika
  • Migdały – 15 g błonnika
  • Śliwki suszone – 7 g błonnika
  • Banan – 6,5 g błonnika

 

Choć spożywanie błonnika ma dobroczynny wpływ na nasze zdrowie, zbyt duża jego ilość może zadziałać zupełnie odwrotnie. Zalecana dawka wynosi ok 40 g. Jeżeli przekroczy się tę ilość w ciągu dnia, można przyczynić się do rozregulowania funkcji jelit. Typowymi objawami są zaparcia, refluks, odwodnienie, silne bóle brzucha.

Jeżeli ten temat Cię zainteresował, a zdrowy tryb życia jest dla Ciebie czymś więcej niż tylko modnym trendem, poznaj magazyn „Dr Medicus”. Znajdziesz w nim mnóstwo inspiracji do zmiany niezdrowych nawyków. Dowiesz się, jak rozpoznawać popularne choroby i schorzenia, jak odczytywać sygnały wysyłane przez organizm oraz jak szybko i efektywnie na nie reagować. Odkrywamy tajemnice wielkich koncernów farmaceutycznych i ostrzegamy przed ich niebezpiecznymi praktykami. Buduj wiedzę, aby w pełni świadomie zadbać o swój organizm. Chroń siebie i tych, których kochasz!

Czy powinniśmy obawiać się pączków?

Tłusty czwartek najczęściej oznacza długie kolejki w cukiernikach w całej Polsce. Tego dnia każdy z nas sięga po słodki wypiek z marmoladą  i chętnie robi sobie przerwę od dietetycznych postanowień. Nie ma w tym nic złego, zwłaszcza, że odmawianie sobie pączków w Tłusty Czwartek – wedle przesądów –  oznacza, że spotka nas pech. Warto więc pomóc szczęściu i zaspokoić ochotę na słodycze.

Szeroka gama smaków, wykwintne i tradycyjne nadzienia sprawiają, że ciężko jest powstrzymać się tego dnia od zjedzenia choćby jednego. Statystyki pokazują, że w tłusty czwartek każdy Polak zjada średnio około trzech pączków.

Wartość odżywcza pączków

Kiedy myślimy o pączkach, zazwyczaj widzimy drożdżowe ciasto z bardzo słodkim nadzieniem, smażone na głębokim oleju. Niestety, ma to niewiele wspólnego ze zdrowym posiłkiem.

Ciasto wyrabiane jest z białej mąki, a to oznacza węglowodany. Głęboki tłuszcz to źródło niebezpiecznych tłuszczów trans. Chociaż ciężko odmówić sobie pączków warto pamiętać, że to ciężkostrawny przysmak i masa pustych kalorii. Jednak nie ma nic złego w tym, że sięgniemy po pączka raz na jakiś czas.

Jeśli liczysz kalorie to prawdopodobnie nie ucieszy Cię fakt, że jeden pączek, to około 220 kcal. Pamiętaj jednak, że nadzienie owocowe dostarczy ich nieco mniej  niż popularne w ostatnim czasie toffi, budyniowe czy czekoladowe.

Na to zwróć uwagę!

Tradycyjne wypieki z białej mąki różnią się od siebie jakością. Te sprzedawane w supermarketach to wypieki zawierające substancje spulchniające, konserwujące, mnóstwo barwników i emulgatory. Znajdź w swojej okolicy cukiernię, w której kupisz świeży wypiek. Będzie znaczniej lepszej jakości – bez chemicznych ulepszaczy. Cena odgrywa dużą rolę. Warto dołożyć kilka złotych, by cieszyć się prawdziwym smakiem i aromatem tradycyjnych pączków. Zrezygnuj także z lukru, cukru pudru i kolorowych posypek –  im więcej kolorów i cukru, tym więcej kalorii i tym mniejsza wartość samego posiłku.

Rodzaje pączków

  1. Pączek polski – jest u nas absolutnym faworytem. Na stałe wpisał się w naszą tradycję i po niego najchętniej sięgamy. Powstaje z ciasta drożdżowego, najczęściej z różanym lub owocowym nadzieniem. Często polany lukrem.
  2. Pączek hiszpański – powstaje z ciasta parzonego, przypomina gniazdo i nie ma nadzienia (może być znacznie lepszym wyborem, jeśli chcesz uniknąć dodatkowych kalorii).
  3. Donut – przywędrował ze Stanów. Powstaje z ciasta drożdżowego i przypomina polską oponkę. Mimo, że nie ma nadzienia, zastanów się zanim po niego sięgniesz. Donut to zazwyczaj duża ilość barwionego lukru i kolorowych posypek.
  4. Pączek berliński – jest bardzo podobny do pączka polskiego. Warto jednak pamiętać, że ten rodzaj pączka ląduje w tłuszczu jedynie na kilkadziesiąt sekund. Są znacznie mniej tłuste i można je rozpoznać po białej otoczce.

Zdrowa alternatywa dla pączków

Osoby, które dbają o swoje postanowienia lub z przyczyn zdrowotnych nie mogą sięgnąć po tradycyjny wypiek, wcale nie muszą rezygnować z tego smakołyku. Pączki z kategorii „fit” oraz te bez glutenu i słodkiego nadzienia zyskują coraz większą popularność. Podobnie jak pączki „z piekarnika”. To znacznie zdrowsza alternatywa niż pączki smażone na głębokim tłuszczu. Taki wypiek jest mniej kaloryczny, ciężkostrawny i tuczący. Smakiem nie ustępuje tradycyjnym wypiekom. Nie ma w tym absolutnie nic złego – świadomość tego, czym karmimy nasz organizm to droga do zdrowia, o którą zawsze warto dbać.

Pomimo, że tradycyjne pączki to ogromna ilość pustych i bezwartościowych kalorii, w ten jeden dzień w roku można odłożyć dietę na bok i zaspokoić podniebienie słodkim przysmakiem. Oczywiście warto też odejść od statystyk i zamiast trzech pączków, zjeść jednego. Przy regularnej aktywności fizycznej i zdrowej diecie, jeden pączek nie spowoduje spustoszenia w organizmie i nie zaszkodzi zdrowiu. Jeden długi spacer pomoże pozbyć się dodatkowych kalorii.

Jeżeli chcesz dowiedzieć się więcej o zdrowym trybie życia, planujesz zmiany, ale brakuje Ci inspiracji, zajrzyj do magazynu „Dr Medicus”. Znajdziesz w nim porady dotyczące zdrowia, nauczysz się rozpoznawać sygnały wysyłane przez organizm i dowiesz się jak prawidłowo na nie reagować. Poznasz szokujące fakty na temat praktyk środowiska medycznego, wielkich koncernów farmaceutycznych i producentów żywności.

Buduj wiedzę i świadomość z magazynem „Dr Medicus”, dołącz do społeczności, która nie daje się oszukiwać. Zadbaj o siebie i swoich bliskich!

Nie każda sól jest zła – po którą warto sięgnąć?

Ciężko wyobrazić sobie gotowanie bez użycia soli (dodajemy ją nawet do kanapek). Mimo że bardzo często słyszymy o jej szkodliwym wpływie na zdrowie, niechętnie z niej rezygnujemy. Jest najpopularniejszą przyprawą. Niewiele osób zdaje sobie jednak sprawę z tego, że tak naprawdę to sód zawarty w soli jest sprawcą całego zamieszania wokół tej przyprawy.

Sód – czy jest się czego obawiać?

Sód jest zdecydowanie pierwiastkiem niezbędnym do prawidłowego funkcjonowania organizmu. Odpowiada za właściwy poziom nawodnienia organizmu, wpływa na układ nerwowy, mięśnie, reguluje ciśnienie krwi. Zarówno jego niedobór, jak i nadmiar w organizmie może zagrażać naszemu zdrowiu a nawet życiu. Coraz popularniejsza staje się debata nad tym, który rodzaj soli jest najzdrowszy. Warto poznać różne możliwości, aby wybrać najlepszą opcję dla siebie.

Sól himalajska

Jest dobrze rozpoznawalna ze względu na swój charakterystyczny, różowy kolor. Wydobywa się ją w Pakistanie. Właściwie jest niemal identyczna jak sól kłodawska. Jej atutem jest jod – zawiera go więcej niż sól morska. Można więc stwierdzić, że biorąc pod uwagę zawartość chlorku sodu w soli himalajskiej, jej najmocniejszą stroną jest marketing. Wiele osób kojarzy ją jako najzdrowszą. Bardziej jednak pasuje do niej określenie „najczystsza”, gdyż nie zawiera ona zanieczyszczeń i wydobywana jest ręcznie.

Sól kłodawska

Po sól kłodawską warto sięgać ze względu na wysoki stopień czystości. Może spokojnie konkurować z solą himalajską. 97% składu to chlorek sodu. Występują w niej także inne pierwiastki, które są niezbędne do prawidłowego funkcjonowania organizmu. Kupując sól kłodawską warto zwrócić uwagę na opakowanie – sól w opakowaniach do 1 kg, zgodnie z przepisami podlega jodowaniu. Sól kłodawską lepiej więc kupić w opakowaniach większych, aby otrzymać produkt w pełni naturalny.

Sól kuchenna warzona

Każdy z nas ma ją w kuchennej szafce. Jest to sól kamienna, która została oczyszczona w procesie warzenia. Warzenie polega na płukaniu oraz odparowywaniu wody. Pozwala to pozbyć się gorzkiego posmaku oraz uzyskać śnieżnobiały produkt o bardzo intensywnym smaku. Właśnie ze względu na smak tak chętnie po nią sięgamy. Zawiera ponad 99.9% chlorku sodu. Warto mieć na uwadze, że taka sól nie zawiera innych – bardzo cennych – składników mineralnych. Ze względu na ubogi skład i wysoką zawartość chlorku sodu, to przed jej nadmiarem w diecie regularnie ostrzegają dietetycy. Brak zawartości mikroelementów tworzy z niej produkt nie tyle bezużyteczny dla organizmu, co po prostu niebezpieczny (jeśli jest spożywany w nadmiernych ilościach).

Sól morska

Ma szerokie spektrum zastosowań. Można ją porównać z solą kuchenną. Ich wpływ na organizm człowieka jest podobny. Łatwo się domyślić, że sól morska powstaje w wyniku odparowania wody morskiej. Wiele osób kojarzy ją głównie z zabiegami spa. Najczęściej sięgamy po nią podczas relaksacyjnej kąpieli. Jednak ze spożywaniem tej soli wiąże się też pewne zagrożenie. To mikroplastik, który sieje spustoszenie w naszych organizmach. Ponad 450 milionów ton odpadów plastikowych na dnie oceanów to prawdziwy zamach na zdrowie i życie nie tylko zwierząt morskich, ale też ludzi. Niestety często o tym zapominamy. Sięgając po sól morską – oprócz chlorku sodu i niewielkiej ilości składników mineralnych – dostarczamy swojemu organizmowi drobinki plastiku.

Jeść czy nie?

Spożywanie soli w nadmiernych ilościach może prowadzić do poważnych problemów zdrowotnych (m.in. do nadciśnienia i zatrzymywania wody w organizmie). Jeśli oprócz chlorku sodu i cennych mikroelementów, dostarczysz organizmowi odrobinę plastiku, to ta niepozorna przyprawa stanie się tykającą bombą. Pamiętaj, że większość produktów jakie spożywasz w ciągu dnia ma ją w swoim składzie. Przyprawiając dodatkowo dania nieświadomie narażasz się na niebezpieczeństwo. Dzienne zapotrzebowanie dorosłego człowieka na sól wynosi 1 gram. Warto mieć to na uwadze podczas przygotowywania posiłku.

Przyprawy mają wiele cennych właściwości. Mogą łagodzić objawy przeziębienia, działać przeciwbólowo, a nawet chronić przed rakiem. Chcesz wiedzieć więcej o naturalnej i zdrowej żywności? Sięgnij po magazyn „Dr Medicus” – to kompendium wiedzy na temat naturalnych terapii zdrowotnych i Twój osobisty przewodnik po zdrowym stylu życia. Nie pozwól się oszukiwać – chroń swoje zdrowie!

Kuchenka mikrofalowa: jak korzystać, żeby sobie nie zaszkodzić?

Kuchenka mikrofalowa to urządzenie, z którego chętnie korzystamy. Jest w każdej kuchni i pracowniczej stołówce, a nawet w restauracji. Oszczędza czas i energię, jest pomocna i ekonomiczna. Pozwala szybko przygotować dowolny posiłek. Nie da się ukryć, że ma wiele zalet. Jednak jej używanie wciąż budzi kontrowersje. Wiele osób wciąż nie zdaje sobie sprawy z tego, jak dużo błędów można popełnić podczas odgrzewania obiadu w kuchence mikrofalowej.

Czy kuchenka mikrofalowa niszczy zdrowie?

To główne pytanie, z jakim należy się zmierzyć jeśli chcemy korzystać z tego urządzenia. Z jednej strony samo działanie kuchenek nie jest niczym nadzwyczajnym, opiera się na zamianie energii elektrycznej w fale elektromagnetyczne. Te z kolei sprawiają, że cząsteczki żywności obracają się, ścierają ze sobą i wydzielają ciepło. Można to porównać do ogrzewania zmarzniętych dłoni – aby wytworzyć ciepło najczęściej pocieramy jedną dłoń o drugą.

Wiele osób, które mówią o szkodliwości kuchenek mikrofalowych, nie posiada specjalistycznej wiedzy, przez co przedstawiają je jak tykającą bombę atomową. Tymczasem każda kuchenka mikrofalowa posiada specjalny panel, który zapobiega wydostaniu się promieniowania poza kuchenkę. Dodatkowo należy podkreślić, że fale te można porównać do fal świetlnych albo radiowych, więc daleko im do wywołania katastrofy jądrowej.

Jedno jest pewne: samo przebywanie w jednym pomieszczeniu z kuchenką i poruszanie się w jej pobliżu, gdy odgrzewa jedzenie, nie jest szkodliwe. Oczywiście warunek jest jeden – kuchenka mikrofalowa musi być sprawna, a warunki bezpieczeństwa, o których wspomina producent, powinny być zachowane.

Żywność przetworzona i kuchenka mikrofalowa – związek idealny?

Tutaj kontrowersji jest znacznie więcej. Należy zastanowić się jakie jedzenie trafia do kuchenki mikrofalowej. Na rynku dostępna jest żywność, której opis wprost wskazuje na to, że jest przystosowana do odgrzania w kuchence mikrofalowej. Zazwyczaj są to produkty wysokoprzetworzone. O szkodliwości takiego jedzenia nie trzeba nikogo przekonywać. Długotrwałe sięganie po przetworzoną żywność sieje spustoszenie w organizmie. Zaczyna się ogromnym spadkiem energii i odporności, a może skończyć się nawet chorobą nowotworową.

Toksyczne opakowania

Chyba nie ma osoby, która wybierze tradycyjne przygotowanie popcornu, podczas gdy w domu ma kuchenkę mikrofalową, a w sklepie gotowy produkt. Im więcej chemikaliów zawiera opakowanie żywności, tym więcej toksyn przeniknie do pożywienia podczas gotowania. Zwłaszcza, że wysokie temperatury ułatwiają tę migrację.

Osoby, które nie mają czasu na przygotowanie sobie domowych posiłków, często kupują żywność w styropianowych pojemnikach. Taki pojemnik wraz z obiadem trafia do kuchenki mikrofalowej i w ten sposób dochodzi do skażenia żywności. Choć nie ma badań, które potwierdzają wysoką szkodliwość takiego działania, dla bezpieczeństwa warto przełożyć jedzenie na zwykły talerz i dopiero wtedy podgrzać.

Ten sam problem dotyczy popularnych plastikowych pojemników. Nawet jeśli samodzielnie przygotujesz pełnowartościowy posiłek, włożenie go do kuchenki mikrofalowej w plastikowym pojemniku to zły pomysł, który może Cię kosztować nawet utratę zdrowia.

Uwaga na bakterie

To niezwykle istotna kwestia. Jeśli chcesz odgrzać obiad, który jest upieczony czy wysmażony – nie ma najmniejszego problemu. Przełóż go do szklanego lub ceramicznego naczynia (przeznaczonego do używania w kuchence mikrofalowej) i odgrzej do wymaganej temperatury. Jeśli natomiast chcesz przygotować żywność, która jest zmrożona, dla własnego bezpieczeństwa lepiej wybrać inny sposób przyrządzania posiłku.

Zarówno w pierwszym jak i w drugim przypadku, pamiętaj, że jedzenie z poprzedniego dnia poprzedniego to siedlisko wielu bakterii, z którymi kuchenka mikrofalowa po prostu sobie nie poradzi. Dzieje się tak, ponieważ jedzenie w mikrofali jest odgrzewane  nierównomiernie.

Utrata wartości odżywczych

Oczywiście kuchenka mikrofalowa nie jest wyjątkiem. Wręcz przeciwnie. Minuta ogrzewania w kuchence mikrofalowej, powoduje dużo większą utratę wartości odżywczych niż tradycyjne przygotowanie posiłku. Każdy producent powinien przede wszystkim poinformować konsumenta o tym, że urządzenie nie nadaje się do podgrzewania np. mleka matki. Pozbawia je właściwości, które wzmacniają dziecięcą odporność.

Korzystaj z umiarem!

Jak każde urządzenie, począwszy od telefonu, a skończywszy na laptopach, tak i kuchenki mikrofalowe powinny być używane z umiarem. Przetworzona żywność przygotowywana z pomocą mikrofali powinna być wyjątkiem a nie regułą.

Od lat poruszany jest temat szkodliwości kuchenek mikrofalowych. Właśnie dlatego zdecydowanie lepszym rozwiązaniem jest postawienie na zdrowy, tradycyjnie przygotowany posiłek. Kiedy jednak decydujesz się na posiłek z kuchenki mikrofalowej, zadbaj o odpowiednie opakowanie, aby nie spożywać niebezpiecznych chemikaliów.

Jeżeli ten temat Cię zainteresował, koniecznie zajrzyj do magazynu „Dr Medicus”. Znajdziesz w nim informacje o zdrowym trybie życia, nauczysz się rozpoznawać i reagować na popularne dolegliwości, poznasz naturalne i bezpieczne metody zapobiegania chorobom. Znajdziesz szokujące fakty na temat praktyk producentów żywności i wielkich koncernów farmaceutycznych oraz środowisk medycznych. Nie pozwól się oszukiwać! Zacznij chronić siebie i osoby, które kochasz!