Czy powinniśmy obawiać się pączków?

Tłusty czwartek najczęściej oznacza długie kolejki w cukiernikach w całej Polsce. Tego dnia każdy z nas sięga po słodki wypiek z marmoladą  i chętnie robi sobie przerwę od dietetycznych postanowień. Nie ma w tym nic złego, zwłaszcza, że odmawianie sobie pączków w Tłusty Czwartek – wedle przesądów –  oznacza, że spotka nas pech. Warto więc pomóc szczęściu i zaspokoić ochotę na słodycze.

Szeroka gama smaków, wykwintne i tradycyjne nadzienia sprawiają, że ciężko jest powstrzymać się tego dnia od zjedzenia choćby jednego. Statystyki pokazują, że w tłusty czwartek każdy Polak zjada średnio około trzech pączków.

Wartość odżywcza pączków

Kiedy myślimy o pączkach, zazwyczaj widzimy drożdżowe ciasto z bardzo słodkim nadzieniem, smażone na głębokim oleju. Niestety, ma to niewiele wspólnego ze zdrowym posiłkiem.

Ciasto wyrabiane jest z białej mąki, a to oznacza węglowodany. Głęboki tłuszcz to źródło niebezpiecznych tłuszczów trans. Chociaż ciężko odmówić sobie pączków warto pamiętać, że to ciężkostrawny przysmak i masa pustych kalorii. Jednak nie ma nic złego w tym, że sięgniemy po pączka raz na jakiś czas.

Jeśli liczysz kalorie to prawdopodobnie nie ucieszy Cię fakt, że jeden pączek, to około 220 kcal. Pamiętaj jednak, że nadzienie owocowe dostarczy ich nieco mniej  niż popularne w ostatnim czasie toffi, budyniowe czy czekoladowe.

Na to zwróć uwagę!

Tradycyjne wypieki z białej mąki różnią się od siebie jakością. Te sprzedawane w supermarketach to wypieki zawierające substancje spulchniające, konserwujące, mnóstwo barwników i emulgatory. Znajdź w swojej okolicy cukiernię, w której kupisz świeży wypiek. Będzie znaczniej lepszej jakości – bez chemicznych ulepszaczy. Cena odgrywa dużą rolę. Warto dołożyć kilka złotych, by cieszyć się prawdziwym smakiem i aromatem tradycyjnych pączków. Zrezygnuj także z lukru, cukru pudru i kolorowych posypek –  im więcej kolorów i cukru, tym więcej kalorii i tym mniejsza wartość samego posiłku.

Rodzaje pączków

  1. Pączek polski – jest u nas absolutnym faworytem. Na stałe wpisał się w naszą tradycję i po niego najchętniej sięgamy. Powstaje z ciasta drożdżowego, najczęściej z różanym lub owocowym nadzieniem. Często polany lukrem.
  2. Pączek hiszpański – powstaje z ciasta parzonego, przypomina gniazdo i nie ma nadzienia (może być znacznie lepszym wyborem, jeśli chcesz uniknąć dodatkowych kalorii).
  3. Donut – przywędrował ze Stanów. Powstaje z ciasta drożdżowego i przypomina polską oponkę. Mimo, że nie ma nadzienia, zastanów się zanim po niego sięgniesz. Donut to zazwyczaj duża ilość barwionego lukru i kolorowych posypek.
  4. Pączek berliński – jest bardzo podobny do pączka polskiego. Warto jednak pamiętać, że ten rodzaj pączka ląduje w tłuszczu jedynie na kilkadziesiąt sekund. Są znacznie mniej tłuste i można je rozpoznać po białej otoczce.

Zdrowa alternatywa dla pączków

Osoby, które dbają o swoje postanowienia lub z przyczyn zdrowotnych nie mogą sięgnąć po tradycyjny wypiek, wcale nie muszą rezygnować z tego smakołyku. Pączki z kategorii „fit” oraz te bez glutenu i słodkiego nadzienia zyskują coraz większą popularność. Podobnie jak pączki „z piekarnika”. To znacznie zdrowsza alternatywa niż pączki smażone na głębokim tłuszczu. Taki wypiek jest mniej kaloryczny, ciężkostrawny i tuczący. Smakiem nie ustępuje tradycyjnym wypiekom. Nie ma w tym absolutnie nic złego – świadomość tego, czym karmimy nasz organizm to droga do zdrowia, o którą zawsze warto dbać.

Pomimo, że tradycyjne pączki to ogromna ilość pustych i bezwartościowych kalorii, w ten jeden dzień w roku można odłożyć dietę na bok i zaspokoić podniebienie słodkim przysmakiem. Oczywiście warto też odejść od statystyk i zamiast trzech pączków, zjeść jednego. Przy regularnej aktywności fizycznej i zdrowej diecie, jeden pączek nie spowoduje spustoszenia w organizmie i nie zaszkodzi zdrowiu. Jeden długi spacer pomoże pozbyć się dodatkowych kalorii.

Jeżeli chcesz dowiedzieć się więcej o zdrowym trybie życia, planujesz zmiany, ale brakuje Ci inspiracji, zajrzyj do magazynu „Dr Medicus”. Znajdziesz w nim porady dotyczące zdrowia, nauczysz się rozpoznawać sygnały wysyłane przez organizm i dowiesz się jak prawidłowo na nie reagować. Poznasz szokujące fakty na temat praktyk środowiska medycznego, wielkich koncernów farmaceutycznych i producentów żywności.

Buduj wiedzę i świadomość z magazynem „Dr Medicus”, dołącz do społeczności, która nie daje się oszukiwać. Zadbaj o siebie i swoich bliskich!

Nie każda sól jest zła – po którą warto sięgnąć?

Ciężko wyobrazić sobie gotowanie bez użycia soli (dodajemy ją nawet do kanapek). Mimo że bardzo często słyszymy o jej szkodliwym wpływie na zdrowie, niechętnie z niej rezygnujemy. Jest najpopularniejszą przyprawą. Niewiele osób zdaje sobie jednak sprawę z tego, że tak naprawdę to sód zawarty w soli jest sprawcą całego zamieszania wokół tej przyprawy.

Sód – czy jest się czego obawiać?

Sód jest zdecydowanie pierwiastkiem niezbędnym do prawidłowego funkcjonowania organizmu. Odpowiada za właściwy poziom nawodnienia organizmu, wpływa na układ nerwowy, mięśnie, reguluje ciśnienie krwi. Zarówno jego niedobór, jak i nadmiar w organizmie może zagrażać naszemu zdrowiu a nawet życiu. Coraz popularniejsza staje się debata nad tym, który rodzaj soli jest najzdrowszy. Warto poznać różne możliwości, aby wybrać najlepszą opcję dla siebie.

Sól himalajska

Jest dobrze rozpoznawalna ze względu na swój charakterystyczny, różowy kolor. Wydobywa się ją w Pakistanie. Właściwie jest niemal identyczna jak sól kłodawska. Jej atutem jest jod – zawiera go więcej niż sól morska. Można więc stwierdzić, że biorąc pod uwagę zawartość chlorku sodu w soli himalajskiej, jej najmocniejszą stroną jest marketing. Wiele osób kojarzy ją jako najzdrowszą. Bardziej jednak pasuje do niej określenie „najczystsza”, gdyż nie zawiera ona zanieczyszczeń i wydobywana jest ręcznie.

Sól kłodawska

Po sól kłodawską warto sięgać ze względu na wysoki stopień czystości. Może spokojnie konkurować z solą himalajską. 97% składu to chlorek sodu. Występują w niej także inne pierwiastki, które są niezbędne do prawidłowego funkcjonowania organizmu. Kupując sól kłodawską warto zwrócić uwagę na opakowanie – sól w opakowaniach do 1 kg, zgodnie z przepisami podlega jodowaniu. Sól kłodawską lepiej więc kupić w opakowaniach większych, aby otrzymać produkt w pełni naturalny.

Sól kuchenna warzona

Każdy z nas ma ją w kuchennej szafce. Jest to sól kamienna, która została oczyszczona w procesie warzenia. Warzenie polega na płukaniu oraz odparowywaniu wody. Pozwala to pozbyć się gorzkiego posmaku oraz uzyskać śnieżnobiały produkt o bardzo intensywnym smaku. Właśnie ze względu na smak tak chętnie po nią sięgamy. Zawiera ponad 99.9% chlorku sodu. Warto mieć na uwadze, że taka sól nie zawiera innych – bardzo cennych – składników mineralnych. Ze względu na ubogi skład i wysoką zawartość chlorku sodu, to przed jej nadmiarem w diecie regularnie ostrzegają dietetycy. Brak zawartości mikroelementów tworzy z niej produkt nie tyle bezużyteczny dla organizmu, co po prostu niebezpieczny (jeśli jest spożywany w nadmiernych ilościach).

Sól morska

Ma szerokie spektrum zastosowań. Można ją porównać z solą kuchenną. Ich wpływ na organizm człowieka jest podobny. Łatwo się domyślić, że sól morska powstaje w wyniku odparowania wody morskiej. Wiele osób kojarzy ją głównie z zabiegami spa. Najczęściej sięgamy po nią podczas relaksacyjnej kąpieli. Jednak ze spożywaniem tej soli wiąże się też pewne zagrożenie. To mikroplastik, który sieje spustoszenie w naszych organizmach. Ponad 450 milionów ton odpadów plastikowych na dnie oceanów to prawdziwy zamach na zdrowie i życie nie tylko zwierząt morskich, ale też ludzi. Niestety często o tym zapominamy. Sięgając po sól morską – oprócz chlorku sodu i niewielkiej ilości składników mineralnych – dostarczamy swojemu organizmowi drobinki plastiku.

Jeść czy nie?

Spożywanie soli w nadmiernych ilościach może prowadzić do poważnych problemów zdrowotnych (m.in. do nadciśnienia i zatrzymywania wody w organizmie). Jeśli oprócz chlorku sodu i cennych mikroelementów, dostarczysz organizmowi odrobinę plastiku, to ta niepozorna przyprawa stanie się tykającą bombą. Pamiętaj, że większość produktów jakie spożywasz w ciągu dnia ma ją w swoim składzie. Przyprawiając dodatkowo dania nieświadomie narażasz się na niebezpieczeństwo. Dzienne zapotrzebowanie dorosłego człowieka na sól wynosi 1 gram. Warto mieć to na uwadze podczas przygotowywania posiłku.

Przyprawy mają wiele cennych właściwości. Mogą łagodzić objawy przeziębienia, działać przeciwbólowo, a nawet chronić przed rakiem. Chcesz wiedzieć więcej o naturalnej i zdrowej żywności? Sięgnij po magazyn „Dr Medicus” – to kompendium wiedzy na temat naturalnych terapii zdrowotnych i Twój osobisty przewodnik po zdrowym stylu życia. Nie pozwól się oszukiwać – chroń swoje zdrowie!

Kuchenka mikrofalowa: jak korzystać, żeby sobie nie zaszkodzić?

Kuchenka mikrofalowa to urządzenie, z którego chętnie korzystamy. Jest w każdej kuchni i pracowniczej stołówce, a nawet w restauracji. Oszczędza czas i energię, jest pomocna i ekonomiczna. Pozwala szybko przygotować dowolny posiłek. Nie da się ukryć, że ma wiele zalet. Jednak jej używanie wciąż budzi kontrowersje. Wiele osób wciąż nie zdaje sobie sprawy z tego, jak dużo błędów można popełnić podczas odgrzewania obiadu w kuchence mikrofalowej.

Czy kuchenka mikrofalowa niszczy zdrowie?

To główne pytanie, z jakim należy się zmierzyć jeśli chcemy korzystać z tego urządzenia. Z jednej strony samo działanie kuchenek nie jest niczym nadzwyczajnym, opiera się na zamianie energii elektrycznej w fale elektromagnetyczne. Te z kolei sprawiają, że cząsteczki żywności obracają się, ścierają ze sobą i wydzielają ciepło. Można to porównać do ogrzewania zmarzniętych dłoni – aby wytworzyć ciepło najczęściej pocieramy jedną dłoń o drugą.

Wiele osób, które mówią o szkodliwości kuchenek mikrofalowych, nie posiada specjalistycznej wiedzy, przez co przedstawiają je jak tykającą bombę atomową. Tymczasem każda kuchenka mikrofalowa posiada specjalny panel, który zapobiega wydostaniu się promieniowania poza kuchenkę. Dodatkowo należy podkreślić, że fale te można porównać do fal świetlnych albo radiowych, więc daleko im do wywołania katastrofy jądrowej.

Jedno jest pewne: samo przebywanie w jednym pomieszczeniu z kuchenką i poruszanie się w jej pobliżu, gdy odgrzewa jedzenie, nie jest szkodliwe. Oczywiście warunek jest jeden – kuchenka mikrofalowa musi być sprawna, a warunki bezpieczeństwa, o których wspomina producent, powinny być zachowane.

Żywność przetworzona i kuchenka mikrofalowa – związek idealny?

Tutaj kontrowersji jest znacznie więcej. Należy zastanowić się jakie jedzenie trafia do kuchenki mikrofalowej. Na rynku dostępna jest żywność, której opis wprost wskazuje na to, że jest przystosowana do odgrzania w kuchence mikrofalowej. Zazwyczaj są to produkty wysokoprzetworzone. O szkodliwości takiego jedzenia nie trzeba nikogo przekonywać. Długotrwałe sięganie po przetworzoną żywność sieje spustoszenie w organizmie. Zaczyna się ogromnym spadkiem energii i odporności, a może skończyć się nawet chorobą nowotworową.

Toksyczne opakowania

Chyba nie ma osoby, która wybierze tradycyjne przygotowanie popcornu, podczas gdy w domu ma kuchenkę mikrofalową, a w sklepie gotowy produkt. Im więcej chemikaliów zawiera opakowanie żywności, tym więcej toksyn przeniknie do pożywienia podczas gotowania. Zwłaszcza, że wysokie temperatury ułatwiają tę migrację.

Osoby, które nie mają czasu na przygotowanie sobie domowych posiłków, często kupują żywność w styropianowych pojemnikach. Taki pojemnik wraz z obiadem trafia do kuchenki mikrofalowej i w ten sposób dochodzi do skażenia żywności. Choć nie ma badań, które potwierdzają wysoką szkodliwość takiego działania, dla bezpieczeństwa warto przełożyć jedzenie na zwykły talerz i dopiero wtedy podgrzać.

Ten sam problem dotyczy popularnych plastikowych pojemników. Nawet jeśli samodzielnie przygotujesz pełnowartościowy posiłek, włożenie go do kuchenki mikrofalowej w plastikowym pojemniku to zły pomysł, który może Cię kosztować nawet utratę zdrowia.

Uwaga na bakterie

To niezwykle istotna kwestia. Jeśli chcesz odgrzać obiad, który jest upieczony czy wysmażony – nie ma najmniejszego problemu. Przełóż go do szklanego lub ceramicznego naczynia (przeznaczonego do używania w kuchence mikrofalowej) i odgrzej do wymaganej temperatury. Jeśli natomiast chcesz przygotować żywność, która jest zmrożona, dla własnego bezpieczeństwa lepiej wybrać inny sposób przyrządzania posiłku.

Zarówno w pierwszym jak i w drugim przypadku, pamiętaj, że jedzenie z poprzedniego dnia poprzedniego to siedlisko wielu bakterii, z którymi kuchenka mikrofalowa po prostu sobie nie poradzi. Dzieje się tak, ponieważ jedzenie w mikrofali jest odgrzewane  nierównomiernie.

Utrata wartości odżywczych

Oczywiście kuchenka mikrofalowa nie jest wyjątkiem. Wręcz przeciwnie. Minuta ogrzewania w kuchence mikrofalowej, powoduje dużo większą utratę wartości odżywczych niż tradycyjne przygotowanie posiłku. Każdy producent powinien przede wszystkim poinformować konsumenta o tym, że urządzenie nie nadaje się do podgrzewania np. mleka matki. Pozbawia je właściwości, które wzmacniają dziecięcą odporność.

Korzystaj z umiarem!

Jak każde urządzenie, począwszy od telefonu, a skończywszy na laptopach, tak i kuchenki mikrofalowe powinny być używane z umiarem. Przetworzona żywność przygotowywana z pomocą mikrofali powinna być wyjątkiem a nie regułą.

Od lat poruszany jest temat szkodliwości kuchenek mikrofalowych. Właśnie dlatego zdecydowanie lepszym rozwiązaniem jest postawienie na zdrowy, tradycyjnie przygotowany posiłek. Kiedy jednak decydujesz się na posiłek z kuchenki mikrofalowej, zadbaj o odpowiednie opakowanie, aby nie spożywać niebezpiecznych chemikaliów.

Jeżeli ten temat Cię zainteresował, koniecznie zajrzyj do magazynu „Dr Medicus”. Znajdziesz w nim informacje o zdrowym trybie życia, nauczysz się rozpoznawać i reagować na popularne dolegliwości, poznasz naturalne i bezpieczne metody zapobiegania chorobom. Znajdziesz szokujące fakty na temat praktyk producentów żywności i wielkich koncernów farmaceutycznych oraz środowisk medycznych. Nie pozwól się oszukiwać! Zacznij chronić siebie i osoby, które kochasz!

Chlorella – super alga czy niebezpieczny fit trend?

Wiele osób (szczególnie tych zainteresowanych zdrowym stylem życia) wie czym jest chlorella, niektórzy sięgają po nią regularnie. Popularna jest głównie wśród wegetarian: w ich codziennej diecie zastępuje mięso, ponieważ jest doskonałym źródłem białka. Ten nowy trend żywieniowy zyskuje coraz więcej zwolenników. Czy wiesz, jakie wartości odżywcze kryje w sobie ta popularna alga i jak wpływa na Twoje zdrowie?

Chlorella i jej właściwości zdrowotne

Chlorella stanowi najbogatsze źródło chlorofilu: to co oznacza, że działa oczyszczająco i odtruwająco. Rynek produktów fit, czyli po prostu sklepy ze zdrową żywnością, a także apteki, oferują chlorofil pod różną postacią. Wybór jest ogromny: można kupić maści, tabletki, płyny a nawet aerozole z tym składnikiem. Chlorofil można włączyć do diety, serwując soki lub sosy z jego dodatkiem. Jednak chlorella to nie tylko chlorofil, ale cała gama cennych dla zdrowia właściwości.

Bogactwo składników odżywczych

Chlorella zawiera duże ilości białka (nawet 60%), dlatego jest ważnym produktem w diecie wegetariańskiej. Zawiera wszystkie niezbędne aminokwasy. W jej skład wchodzi kilkanaście różnych witamin, w tym przede wszystkim witaminy A, E, C i K oraz witaminy z grupy B. Jest bogactwem przeciwutleniaczy, dostarcza do organizmu: potas, kwas foliowy, miedź, cynk, wapń, a także znana jest jako źródło kwasów omega-3 oraz błonnika.

Usuwa toksyny

Badania dowodzą, że chlorella oczyszcza organizm z metali ciężkich. Pomaga obniżyć poziom szkodliwych związków chemicznych, które bardzo często zjadamy z żywnością. Te z kolei potrafią zaburzyć gospodarkę hormonalną organizmu, wywoływać choroby i różne dolegliwości, dlatego są niezwykle niebezpieczne dla naszego zdrowia.

Chlorella wzmacnia odporność

Chlorella wspomaga naszą odporność poprzez unieszkodliwianie wirusów. Pobudza powstawanie interferonu (jest to białko, które stymuluje układ odpornościowy), dzięki czemu hamuje rozwój wirusów i bakterii.

Obniża cholesterol

Naukowcy potwierdzają szczególny wpływ chlorelli na poziom cholesterolu. Przyjmowanie zaledwie 5g chlorelli dziennie, może mieć kluczowy wpływ na obniżenie poziomu cholesterolu. Wszystko dzięki niacynie oraz karotenoidom.

Jest antyoksydantem

Dzięki temu, że chlorella zawiera chlorofil, witaminę C, luteinę, likopen oraz beta-karoten (czyli wspomniany wyżej karotenoid) może wspomóc walkę z chorobami – również tymi przewlekłymi. Przeciwutleniacze blokują działanie wolnych rodników – czyli pochodnych tlenu, które uszkadzają zdrowe komórki organizmu. Osoby zmagające się z chorobami przewlekłymi, w tym także z nowotworami czy chorobami układu oddechowego, powinny wzbogacać dietę w produkty, które zawierają przeciwutleniacze. Chlorella może pomóc także osobom zmagającym się z częstymi stanami zapalnymi jelit.

Obniża ciśnienie krwi

Chlorella ma korzystny wpływ na ciśnienie krwi, pracę serca i nerek.Badania dowodzą, że osoby zmagające się z podwyższonym ciśnieniem, regularnie spożywający odpowiednią ilość chlorelli, po kilkunastu tygodniach mają niższe ciśnienie krwi. Wszystko dzięki zawartości wapnia, potasu, kwasów omega-3 oraz argininy.

Chlorella ma cały szereg cennych właściwości. Warto pamiętać, że jeżeli chcemy jedynie oczyścić organizm, można zastosować substytut chlorelli, w postaci np. wody chlorofilowej, przygotowanej w domowych warunkach. Doskonałym źródłem chlorofilu w tym przypadku, będą świeże i zielone zioła oraz warzywa.

Przepis na chlorofilową wodę:

Składniki: 10 listków świeżej mięty, pół garści listków pietruszki, cytryna, świeży ogórek, 1,5 litra wody (opcjonalnie także garść liści szpinaku).

Przygotowanie: wszystkie zioła należy wsypać do blendera i wlać szklankę wody. Przez 2-3 minuty należy miksować składniki. Tak przygotowaną mieszankę należy przelać do dzbanka z wcześniej przygotowaną wodą. Można wcisnąć sok z całej cytryny (ewentualnie dwóch, w zależności od preferencji smakowych). Ogórek obrany i pokrojony w cienkie plastry również dodajemy do wody. Całość odstawiamy na ok. 30 minut do lodówki. Szklankę napoju pijemy minimum raz dziennie.

Chlorella dla zdrowia – czy warto?

Chlorella może stanowić ciekawy dodatek do potraw, zastąpić mięso lub być uzupełnieniem zdrowej diety. Ważne jest, aby przy tym zachować odpowiednie proporcje. Jest wiele składników, które dodane do jadłospisu, czynią ją bardziej odżywczą. Dobrze zbilansowana dieta jest podstawą zdrowia i dobrego samopoczucia.

Jeśli szukasz odpowiedzi na pytania dotyczące naturalnych terapii i zdrowego stylu życia, koniecznie zajrzyj do magazynu „Dr Medicus”. Znajdziesz w nim szokujące fakty i praktyczne porady oraz naturalne sposoby zwalczania powszechnych dolegliwości.

Dowiesz się z niego m.in. jak skutecznie wpływać na kondycję swojego organizmu oraz jakie zmiany wprowadzać, aby czuć się lepiej, na jakie sygnały wysyłane przez organizm warto zwracać uwagę i jak prawidłowo na nie reagować i w jaki sposób wielkie koncerny farmaceutyczne oraz producenci żywności rujnują Twoje zdrowie.

Sam zdecyduj, komu wierzyć – pamiętaj, że od tego zależy Twoje zdrowie. Jeśli nie chcesz do końca życia ponosić konsekwencji niewłaściwej diagnozy, sięgnij po naturalne metody, które nie wywołują skutków ubocznych. Nie wierzysz? Sprawdź sam!

Zdrowa (i tania) dieta – co musisz mieć w kuchni?

Internet przepełniony jest „fit poradami”, a każda dieta obiecuje, że dzięki niej będziemy nie tylko szczuplejsi, ale też zdrowsi i pełni energii. Zazwyczaj taki dzienny jadłospis przewyższa możliwości portfela, z ambitnych planów pozostaje frustracja, a na obiad serwowana jest zupka chińska.

Błędem jest sięganie po popularne diety i wzorowanie się na celebryckim menu. Włączanie egzotycznych produktów do codziennego jadłospisu to nie zawsze dobry pomysł. Zdrowo wcale nie oznacza drogo. Po co sięgać po nasiona chia czy jogdy goi skoro równie zdrowe (i tańsze) są ich polskie odpowiedniki? Oto kilka prostych sposobów na pełnowartościowe posiłki bez wydawania fortuny.

Oto lista łatwo dostępnych produktów, dzięki którym przygotujesz wiele posiłków, a jednocześnie zaoszczędzisz czas i pieniądze.

Ziemniaki

Te niedoceniane warzywa są źródłem cennych dla zdrowia związków. Ziemniaki zawierają witaminę C i beta-karotenen, ale do tego są niskokaloryczne. Warto włączać je do codziennych posiłków i łączyć z innymi warzywami, aby otrzymać pełnowartościowy obiad.

Mrożone warzywa i owoce

Świeże warzywa i owoce sezonowe są zawsze lepszym rozwiązaniem niż ich mrożony odpowiednik. Jeśli jednak koszt tych pierwszych przewyższa możliwości, mrożonki są doskonałą alternatywą. Badania wykazują, że mrożone produkty zachowują większość witamin i składników mineralnych.

Brązowy ryż

Pasuje do większości potraw i kosztuje niewiele. To bogactwo zdrowych węglowodanów, które można wykorzystać do przygotowania różnych posiłków (między innymi do sałatek, zapiekanek, zup czy smażonych potraw). Ryż brązowy jest zdrowszym odpowiednikiem ryżu białego.

Jogurt grecki/ jogurt naturalny

Prawdopodobnie nigdy nie myślałeś o jogurcie, jako o pełnowartościowym posiłku. Jogurt grecki w połączeniu z kawałkami świeżych owoców, bakaliami, czy orzechami, jest doskonałym pomysłem na śniadanie. Dodatkowym atutem, oprócz ceny, jest także czas przygotowania posiłku.

Owsianka

To kolejna propozycja szybkiego, taniego i zdrowego śniadania, dzięki któremu energia nie opuści Cię przez kilka godzin. Owsiankę można komponować z ulubionymi owocami, dzięki temu każdego dnia, można jeść to samo na wiele różnych sposobów, dostarczając organizmowi zdrowej porcji węglowodanów. Owies pasuje niemal do wszystkiego i kosztuje grosze.

Pieczywo pełnoziarniste

To najzdrowsza alternatywa dla pieczywa białego. Najczęściej koszt chleba pełnoziarnistego jest wyższy, ale warto zauważyć, że takie pieczywo dostarcza większej ilości węglowodanów, a więc więcej energii. Ta sama porcja produktu może wystarczyć nawet na dwa śniadania. Pieczywo można komponować ze świeżymi warzywami.

Herbata

Jeśli czujesz, że Twoja dieta jest uboga i brakuje Ci witamin lub minerałów, sięgnij po herbatę. To idealne urozmaicenie diety, a koszt 100g suszonych liści często nie przekracza kilku złotych. Wbrew pozorom wybór herbaty nie jest łatwy. Różnorodność smaków i gatunków może zaskakiwać. Dla zdrowia najlepsza będzie herbata zielona, która zawiera antyoksydanty i działa uspokajająco.

Masło orzechowe

Bogactwo witaminy E, zdrowych tłuszczów, białka oraz cynku. Jeżeli zamierzasz kupić masło orzechowe pamiętaj, że musi zawierać 100% orzechów. Tylko taki produkt będzie pełnowartościowy. Na rynku można znaleźć masło bez dodatku cukru, soli i oleju palmowego.

Tofu

Wegetarianie zajadają się nim, a wśród mięsożerców pojawia się na twarzy grymas zniesmaczenia na dźwięk tej nazwy. Jedzenie tofu nie musi oznaczać rezygnacji z jedzenia mięsa, choć jest dobrą i bogatą w białko alternatywą. Kostkę naturalnego tofu można kupić już za ok 3-4 zł.

Cebula

Cebula wzbogaca smak każdej potrawy. Działa przeciwnowotworowo i zwalcza przeziębienie. Do kanapek na śniadanie możesz dorzucić kilka krążków cebuli, na obiad możesz przygotować zupę cebulową, a do sałatki serwowanej wieczorem dodać cebulę posiekaną w kostkę.

Zdrowa dieta to nie tylko dodanie kilku zdrowych produktów, to także wyeliminowanie żywności, która szkodzi Twojemu organizmowi.

Zdrowa dieta – czego unikać:

  • Biały cukier – wpływa na wzrost masy ciała, odpowiada za choroby serca, uzależnia

  • Tłuszcze trans – produkty typu fast food i margaryna to główne źródła tego tłuszczu. Niebezpiecznie podwyższają poziom cholesterolu i mogą przyczyniać się do rozwoju miażdżycy i chorób serca.

  • Sztuczne słodziki – jeżeli zamiast cukru stosujesz słodziki, to jest to ogromny błąd. To chemia, która rujnuje Twój organizm i może przyczynić się do rozwoju nowotworu.

  • Produkty niskotłuszczowe – podczas produkcji tego rodzaju żywności brak tłuszczu rekompensowany jest dużą ilością cukru, soli i innych substancji. To tak zwana żywność wysoko przetworzona, którą należy omijać szerokim łukiem.

  • Biały chleb – są to tzw. puste kalorie. Nie zawiera witamin i minerałów, za to najczęściej wzbogacony jest chemicznymi substancjami spulchniającymi.

Wbrew pozorom te zwyczajne produkty to źródło wielu kulinarnych inspiracji. Warto po nie sięgać, bo są smaczne i tanie. Już za kilka złotych można przygotować pożywny obiad, śniadanie, kolację a nawet zdrowy deser. Jeżeli chcesz poznać inne, wartościowe produkty i zmienić swoją dietę na zdrowszą, koniecznie zajrzyj do magazynu „Dr Medicus”.

Znajdziesz w nim porady jak zdrowo żyć, informacje o niebezpiecznych praktykach wielkich koncernów farmaceutycznych i oszustwach producentów żywności. Chroń siebie i swoich bliskich. Nie pozwól niszczyć swojego zdrowia!

Probiotyki – jedz na zdrowie!

Każdy o nich słyszał, jednak niewiele osób zdaje sobie sprawę, jak ważne dla naszego organizmu są probiotyki. Alergie, częste infekcje, biegunki, zapalenia jelit – to sygnały jakie wysyła organizm, który potrzebuje dobrych bakterii.

Krople, kapsułki, saszetki – probiotyki można dostać pod różnymi postaciami. Także kefiry i jogurty wzbogacane są szczepami bakterii, które mają wspomagać prawidłowe funkcjonowanie organizmu. Źródeł probiotyków jest wiele, jednak warto wybierać te skuteczne i naturalne, a więc bezpieczne dla zdrowia.

Jaką rolę pełnią probiotyki?

Głównie od nich zależy to, jak funkcjonuje nasz organizm. Mikroflora jelitowa wspomaga odporność i reguluje procesy trawienne. Ma za zadanie hamować patogeny i eliminować toksyny. Szczepy bakterii pełnią kluczową rolę w prawidłowym funkcjonowaniu układu pokarmowego, odpowiednia dawka drobnoustrojów ma również korzystny wpływ na jelita.

 

Problemy z jelitami mogą być wywoływane przez:

  • zbyt częste kuracje antybiotykowe
  • wysokoprzetworzoną żywnością (tzw. „śmieciowe” jedzenie)
  • nadmierny stres
  • używki (papierosy, alkohol)
  • nieregularny tryb życia, brak odpoczynku i zbyt małą ilość snu
  • złe bakterie dominujące w układzie pokarmowym

 

Objawy, które powinny zaniepokoić i skłonić do sięgania po probiotyki to:

  • Duży spadek masy ciała
  • Biegunki lub zaparcia
  • Nadmierna senność
  • Bóle brzucha i chroniczne zmęczenie
  • Alergie pokarmowe, wysypki
  • Spadek odporności

Nabiał – bezpieczny i naturalny probiotyk

Aby skutecznie dbać o mikroflorę bakteryjną jelit, nie trzeba sięgać po gotowe i kosztowne rozwiązania z apteki. Warto wzbogacić dietę o produkty, które równoważą florę bakteryjną w układzie pokarmowym. Powinny one zawierać bakterie Bifidobacterium lub Lactobacillus, które powstają w procesie fermentacji.

Maślanka, jogurt naturalny czy kefir to probiotyki, które dostarczają organizmowi dobrych bakterii. Tutaj warto jednak zwrócić szczególną uwagę na skład produktu. Często probiotykiem nazywany jest produkt, którego działanie jest zerowe przez zbyt dużą zawartość cukru. Obowiązuje zasada: im krótszy skład tym lepszy produkt.

Kwas mlekowy a kiszonki domowej roboty

Wiele osób zrezygnowało z kiszonek na rzecz atrakcyjniejszych dań kuchni światowej. To duży błąd: kiszonki odgrywają ogromną rolę w prawidłowym funkcjonowaniu organizmu i układu odpornościowego. Są źródłem kwasu mlekowego oraz antyoksydantów, dzięki czemu ułatwiają pozbywanie się toksyn z organizmu.

Dodatkowo kiszone warzywa powinny znaleźć się w diecie osób, które zamierzają zrzucić zbędne kilogramy. Kiszonki są niskokaloryczne i dostarczają niezbędnych witamin. Zawarte w nich witaminy z grupy B ułatwiają przyswajanie żelaza, a także mają duży wpływ na kondycję skóry, paznokci oraz włosów.

Kiszonki, to nie tylko solidna dawka witamin, ale także naturalne probiotyki, dzięki którym układy pokarmowy i odpornościowy funkcjonują prawidłowo.

Kwas chlebowy: stymulator jelit

Kwas chlebowy, to napój, który powstaje podczas fermentacji pieczywa i – podobnie jak kiszonki – został wyparty przez produkty z grupy fit lub eko.  Jest to kolejny błąd, ponieważ kwas chlebowy ma mnóstwo cennych właściwości.

Stymuluje jelita do pracy, reguluje procesy trawienne i wspomaga przemianę materii. Stanowi zdrowy, naturalny i bezpieczny probiotyk, po który warto sięgać w przypadku  dolegliwości jelitowych. Dodatkowo jest  bogatym źródłem witaminy C, dzięki czemu wspiera układ odpornościowy.

Sfermentowane kiełki – rejuvelac

O tym naturalnym probiotyku mogło słyszeć niewiele osób, jego nazwa brzmi dość egzotycznie, a same kiełki nie są zbyt popularne. Napój ze sfermentowanych kiełków jest źródłem witamin B i K.  Przede wszystkim rejuvelac sprzyja pracy jelit. Dzięki zawartości kwasu mlekowego i bakterii lactobacillus, odbudowuje mikroflorę bakteryjną i wspomaga układ pokarmowy. Już dwie łyżki takiego napoju wystarczą, aby uregulować pracę jelit.

System odpornościowy często wysyła sygnały, które są przez nas ignorowane. Może to prowadzić do poważnych zaburzeń. Probiotyki przede wszystkim zapobiegają infekcjom, chorobom, alergiom, a także wspomagają walkę z nadwagą i wspierają układ odpornościowy.

Chcesz wiedzieć więcej o zdrowej diecie i naturalnych produktach, które wspierają organizm w walce z chorobami? Zajrzyj do magazynu „Dr Medicus”. Porady, ciekawostki, naturalne terapie i najnowsze odkrycia – a wszystko w jednym miejscu. Działaj teraz zanim będzie za późno!

Jak jedzenie wpływa na Twój nastrój?

Nie od dziś wiadomo, że na nasz nastrój zależy od wielu czynników. Wśród nich możemy wymienić chociażby stres, sytuację rodzinną i zawodową, a także jakość snu. A co z jedzeniem? Czy sposób w jaki się odżywiamy może wpływać na nasz nastrój? Przyjrzyjmy się bliżej temu problemowi.

Głód, czyli dlaczego jemy

Wiadomo, że gdy Polak głodny, to zły. To stare ludowe porzekadło wyraża pewną uniwersalną prawdę. Mianowicie, głód może prowadzić do złości. A czym jest głód? Otóż jest to reakcja naszego mózgu na spadek poziomu cukru we krwi. Im poziom cukru jest niższy, tym uczucie głodu silniejsze. Najlepszym sposobem na poradzenie sobie z nim jest spożycie jakiegoś posiłku.

 

Nadpobudliwość i depresja

 Organizm człowieka najłatwiej przyswaja węglowodany, stąd też są one uznawane za najlepsze źródło energii. Szczególnie szybko rozkładają się węglowodany proste (na przykład cukier lub ciasta), jednakże nie powinny być one spożywane w nadmiarze. Nadmierne spożycie cukrów może bowiem prowadzić do nadpobudliwości. Z kolei gdy już poziom cukru we krwi opadnie, wówczas czujemy zmęczenie i mamy gorszy nastrój. Ponadto nadmiar cukru powoduje odkładanie się tłuszczu w organizmie, co może prowadzić do problemów z nadwagą. Właśnie dlatego należy uważnie wybierać jedzenie, po które sięgamy.

 

Jedzenie, które uspokaja

 Uspokajająco działają na nas węglowodany złożone. Są to na przykład ryż oraz ziemniaki. Rozkładają się one w organizmie stopniowo i w ten sposób podnoszą poziom cukru we krwi. Dzięki nim wzmaga się transport tryptofanu do mózgu. Z aminokwasu tego powstaje serotonina, która działa uspokajająco. Działanie to jest odczuwalne dopiero po pewnym czasie od spożycia (mniej więcej od jednej do trzech godzin).

 

Pobudzenie i bezsenność

 Badania naukowe wskazują, że spożywanie dużej ilości białka przed snem może wywołać bezsenność. Z kolei posiłki zawierające duże ilości protein powodują pobudzenie. Niemniej jednak musimy pamiętać, że jedzenie wysoko kalorycznych posiłków zawsze powoduje senność. Zresztą najlepiej będzie, jeśli przekonamy się na własnym przykładzie – czy po zjedzeniu obfitego obiadu nie chce nam się spać?

 

Wykorzystaj swój potencjał!

Aby w pełni wykorzystywać potencjał, jaki niesie ze sobą spożywanie posiłków, powinniśmy pamiętać o kilku kwestiach. Nasze śniadanie powinno być bogate w białko, natomiast zawierać możliwie niewiele tłuszczów. Wówczas to wydajność naszego mózgu będzie wysoka, co z całą pewnością przełoży się na wyniki naszej pracy. W podobnym tonie powinno być utrzymane również drugie śniadanie. Natomiast posiłki popołudniowe i wieczorne nie powinny być przesadnie obfite, bogate w węglowodany złożone, bez dużej ilości tłuszczów. Wtedy nie dotkną nas problemy związane ze snem.

Jedzenie jak najbardziej ma wpływ na nasz nastrój i samopoczucie. Pamiętajmy o tym układając nasze codzienne menu. O tym jak dobierać poszczególne produkty do pory dnia i charakteru posiłku dowiesz się z najnowszego numeru magazynu „Dr Medicus”. Znajdziesz tam garść niezwykle cennych porad, które pomogą Ci zmienić swoje nawyki żywieniowe.

Olej palmowy – zdrowy czy niezdrowy?

Na temat oleju palmowego narosło w ostatnim czasie wiele mitów. Ogólnie rzecz biorąc tłuszcz ten uchodzi za niezdrowy. Czy tak jest naprawdę? Czy może są to zwyczajne plotki wymyślone przez przeciwników firm zajmujących się jego produkcją? Poniżej postaramy się przedstawić kilka istotnych faktów dla każdego konsumenta.

Czym jest olej palmowy?

Olej palmowy pozyskiwany jest z nasion lub miąższu olejowca gwinejskiego. Jest on wykorzystywany do produkcji margaryny, mydła, wielu rodzajów kosmetyków, a także rozmaitych smarów. Olej palmowy charakteryzuje się wysoką zawartością nasyconych kwasów tłuszczowych. Fakt ten powoduje, że nadmierne spożycie może przyczyniać się do rozwoju wielu poważnych problemów zdrowotnych. Wśród nich warto wymienić chociażby wzrost poziomu cholesterolu we krwi, otyłość, a także choroby sercowo-naczyniowe.

Tłuszcz tłuszczowi nierówny

Stosowane powszechnie określenie „tłuszcz palmowy” posiada wielorakie znaczenie. Mianowicie, odnosi się ono do:

  • oleju pozyskanego z ziaren palmy oleistej – jego źródłem jest pestka owocu palmowego, przypomina on olej kokosowy;

  • oleju z miąższu palmy oleistej – zawiera on dużo karotenoidów, stąd też jego pomarańczowy kolor, oraz spore ilości witaminy E i steroli, jest on wykorzystywany w kuchni;

  • częściowo utwardzonego tłuszczu palmowego – ma on stałą konsystencję i znacznie wolniej się utlenia, cechuje go także większa odporność na wysoką temperaturę; istotny jest tutaj proces uwodornienia, który skutkuje powstaniem tłuszczów typu trans posiadających negatywny wpływ na zdrowie człowieka.

Nie wszyscy producenci żywności informują jednak konsumentów w kwestii rodzaju stosowanego przez nich oleju. Mimo wszystko warto jest mieć świadomość tego rozróżnienia.

Plusy i minusy oleju palmowego

Olej palmowy powinien być z całą pewnością spożywany z umiarem. Wynika to z faktu, że posiada on dużą zawartość nasyconych kwasów tłuszczowych. Jeżeli jednak jest on stosowany jako zamiennik uwodornionych olejów w produktach spożywczych, wówczas należy przyznać, że jego działanie jest w pewnym sensie pozytywne. Otóż w takim wypadku ogranicza on spożycie tłuszczów trans, które działają negatywnie na organizm człowieka. Niemniej jednak istotną kwestią jest jakość oleju palmowego. Mianowicie, naukowcy zdecydowanie odradzają produkty, które zawierają utwardzony olej, zaś za najlepszy uznają surowy olej palmowy. To właśnie on zawiera wiele witamin, karotenoidów oraz przeciwutleniaczy. Można spożywać także rafinowany olej palmowy, jednakże w ograniczonych ilościach. Podobnie jak w przypadku tłuszczów zwierzęcych jego nadmierne spożycie może mieć negatywny wpływ na zdrowie.

Olej palmowy to jeden z najbardziej kontrowersyjnych składników żywności. Okazuje się jednak, że nie jest on taki straszny jak mogłoby się wydawać, oczywiście pod warunkiem, że jest on wysokiej jakości oraz spożywany w umiarkowanych ilościach. Więcej na temat oleju palmowego i jego wpływu na zdrowie człowieka przeczytasz w magazynie Dr. Medicus.

Ryby zmniejszają ryzyko chorób serca

Na całym świecie choroby serca są jedną z głównych przyczyn zgonów. Nic dziwnego, że problem ten znajduje się w centrum zainteresowań wielu naukowców. Przeprowadzone przez nich badania wykazały, że regularne spożywanie niektórych produktów zmniejsza ryzyko wystąpienia tego typu schorzeń. Wśród tych produktów należy wymienić ryby, które niestety nie są najpopularniejsze na polskich stołach.

Ryby – im więcej, tym lepiej

W latach 90. XX wieku przeprowadzono w Stanach Zjednoczonych eksperyment, w ramach którego badano nawyki żywieniowe mężczyzn w wieku od 40 do 84 lat. Naukowcy odkryli, że osoby, które spożywały ryby co najmniej raz w tygodniu, miały nie tylko mniejszą częstotliwość występowania nagłej śmierci z powodu problemów związanych z sercem, ale także były w stanie przetrwać atak serca, w przeciwieństwie do tych, którzy wyeliminowali ryby ze swojej diety. Dla przykładu, mężczyźni, którzy jedli ryby co najmniej 5 razy w tygodniu, mieli aż o 52% mniejsze ryzyko nagłej śmierci. Co ważne, powyższe badania nie wydają się różnicować niektórych rodzajów ryb jako najlepszego źródła kwasów omega-3 i sugerują, że można spożywać prawie każdy rodzaj tłustych ryb. To doskonała wiadomość dla wszystkich smakoszy, którzy najchętniej widzieliby na swoim talerzu rozmaite gatunki ryb codziennie.

Kwasy omega-3

Ryby zawierają duże ilości kwasów omega-3, które korzystnie wpływają na kondycję serca. Są one pomocne w regulacji rytmu serca. Nieregularna częstotliwość jego uderzeń prowadzi do zatrzymania akcji mięśnia sercowego lub do konieczności ponownego regulowania serca w przypadku zatrzymania krążenia. Szczególnie ważne są kwasy EPA i DHA. Te dwa kwasy tłuszczowe działają rozluźniająco na mięśnie serca, a tym samym regulują bicie serca. DHA i EPA są obecne w całym ciele, ale są szczególnie skoncentrowane w mózgu, sercu i siatkówce. W zależności od ograniczeń dietetycznych lub finansowych, ryby mogą być nie zawsze dostępne w przypadku regularnych posiłków. Wówczas przydatne mogą okazać się suplementy diety. Jednakże można też zastąpić je innymi produktami spożywczymi, które zawierają dużo kwasów omega-3. Wśród nich należy wyróżnić chociażby soję, orzechy włoskie, olej rzepakowy, nasiona chia i nasiona lnu. Najwięcej kwasów omega-3 zawierają takie ryby jak tuńczyk, łosoś, makrela i sardynki. To jednak jeszcze nie wszystko. Otóż kwasy omega-3 działają również przeciwnowotworowo, a także spowalniają proces starzenia się komórek.

Nie od dziś znane jest powiedzenie, zgodnie z którym, ktoś jest zdrowy jak ryba. To prawda, mięso tych zwierząt zawiera wiele składników, które działają korzystnie na kondycję organizmu człowieka. Wystarczy tylko spojrzeć na długość życia i stan zdrowia Japończyków czy mieszkańców basenu Morza Śródziemnego, a więc osób, które jedzą na co dzień dużo ryb. O pozytywnym wpływie ryb na zdrowie możesz przeczytać w magazynie Dr. Medicus. Nie czekaj, już dziś zmień nawyki żywieniowe i tym samym zadbaj o swoje zdrowie!

Unikasz cukru? I tak go jesz!

Od dawna wiadomo, że cukier szkodzi i, w dużej ilości, niekorzystnie wypływa na nasze zdrowie. Badacze są zgodni: sacharoza, fruktoza, glukoza czy galaktoza osłabiają układ odpornościowy, przyspieszają starzenie, rozwój nowotworów, chorób serca, a nawet krótkowzroczności. Wielu z nas stara się unikać cukrów, dokładnie lustrując etykiety na produktach – niestety jest to skazane na porażkę niemal w 100%…

Cukier szkodzi

Jeśli spojrzymy na sklepowe półki, dostrzeżemy na nich całą masę produktów spożywczych typu „light”, „bez dodatku cukru”, „z obniżoną wartością cukru” i temu podobnych. Ich producenci sugerują nam w ten sposób, że w składzie nie znajdziemy węglowodanów (cukrów). Często, właśnie z tego powodu, wybieramy je kosztem innych. Wierzymy, że dodane ich do naszej diety faktycznie pomoże nam ograniczyć ilość cukru.

Niestety, większość z tych wspaniałych produktów tak naprawdę ma w składzie węglowodany, tylko pod innymi nazwami. Co gorsza, czasem ich miejsce zajmują sztuczne słodziki, które stanowią dla nas jeszcze większe zagrożenie. Można powiedzieć, że to swojego rodzaju zabawa w chowanego. Producenci sprawnie ukrywają hasło „cukier” na etykietach produktów przetworzonych – zastępując je różnego typu synonimami, bądź wykorzystując inne produkty słodzące – a my zadowoleni wkładamy je do naszych koszyków.

Problem w tym, że dla konsumentów ta zabawa wcale nie jest korzystna. Kupując produkty „sugar free” (czyli bez cukru), jesteśmy zwyczajnie oszukiwani. Węglowodany i tak się w nich znajdują, tyle tylko, że pod inną postacią. Nadal więc tak samo cukier szkodzi nam, ale robi to pod inną nazwą…

Cukier czy nie cukier

Przyjrzyjmy się zatem nazwom, pod którymi kryje się cukier. Na pierwszym miejscu wymienić należy dwie najpopularniejsze substancje słodzące: glukozę i fruktozę. Warto pamiętać, że glukoza jest trawiona przez każdą komórkę naszego ciała (wpływa m.in. korzystnie na budowanie masy mięśniowej u osób ćwiczących) relatywnie łatwo zatem pozbywamy się jej z organizmu. Z fruktozą nie jest już niestety tak łatwo, ponieważ możemy ją przetworzyć jedynie za pośrednictwem wątroby…

Oczywiście nie ma to specjalnie korzystnego wpływu na nasz organizm. Nadmiar fruktozy może doprowadzić do zespołu metabolicznego (czyli zestawu zmian w organizmie, które prowadzą do rozwoju miażdżycy i cukrzycy typu 2 oraz ich powikłań), cukrzycy, otłuszczonej wątroby czy insulinoodporności (prowadzącej do cukrzycy). Warto pamiętać, że popularny biały cukier (czyli sacharoza) to wynik połączenia fruktozy i glukozy. Jednak od obu tych substancji różni się on zdecydowanie (na minus dla naszego organizmu) pod względem swoich właściwości chemicznych.

Mniej popularne cukry

Zamiennikiem sacharozy w produktach spożywczych może być także syrop z liści agawy. Nazwa brzmi być może nieco enigmatycznie, ale nie dajmy się zwieść – to także cukier. Syrop ten zawiera 70%-90% fruktozy i 10%-30% glukozy. Niestety, tak się składa, że na naszych półkach ląduje on już jako produkt wysoko przetworzony. Wynika to m.in. z jego właściwości chemicznych, utrudniających przygotowanie produktu spożywczego. W rezultacie zawiera on szkodliwe substancje dodatkowe.

Innym zamiennikiem cukru jest syrop glukozowo-fruktozowy – czyli rozpuszczony cukier o nieco zaburzonych proporcjach glukozy (55%) i fruktozy (42%) z dodatkiem innych cukrów. Jest on składnikiem większości produktów przetworzonych, w szczególności zaś słodkich napojów, dżemów, galaretek, lodów czy serków homogenizowanych. To produkt genetycznie modyfikowany, a serce producentów żywności skradł niską ceną pozyskania i niespotykaną łatwością przetwarzania i dodawania do pożywienia.

Może on przyczyniać się do do rozwoju miażdżycy, choroby niedokrwiennej serca, zawałów, chorób nerek, i stłuszczenia wątroby. Co więcej jest on także bardzo niekorzystny dla naszego metabolizmu. Może przyśpieszać rozwój anemii i niszcząco działać na naczynia krwionośne, serce, wątrobę czy też kości.

Niepozorne i niebezpieczne

Oprócz wymienionych powyżej zamienników cukru, jakie „słodkie” nazwy powinniśmy jeszcze omijać? Między innymi:

  • maltozę,
  • galaktozę,
  • dekstrynę,
  • laktozę.

A na jakie produkty warto mieć specjalne baczenie? Przede wszystkim pomyślmy o ograniczeniu ilości jedzonych jogurtów owocowych i soków, ale też dresingów do sałatek, sosów i przecierów pomidorowych, batoników musli i suszonych owoców. Postarajmy się również zamienić tradycyjne białe pieczywo pszenne i pszenżytnie na razowe żytnie. Wymienione przed chwilą produkty zawierają więcej cukru niż możemy to sobie wyobrazić i powinny stanowić jedynie mały dodatek do naszych jadłospisów.

Pamiętaj: cukier szkodzi. Jeśli nie chcesz doświadczyć jego negatywnego oddziaływania na własnej skórze, pomyśl o zastosowaniu kilku ciekawych rozwiązań. Przede wszystkim postaraj się robić jak najwięcej domowych posiłków (i składających się na nie produktów) samemu. Jest to oczywiście czasochłonne, ale chyba Twoje zdrowie na to zasługuje? Jeśli przygotujesz potrawy w domowym zaciszu, wykorzystując do tego własnoręcznie zrobioną mąkę z ciecierzycy, zyskasz pewność i zdrowie. A do tego nie pozwolisz producentom oszukiwać się w ordynarny sposób!

Po drugie, kiedy najdzie cię ochota na coś słodkiego, wybierz raczej owoce i miód. Mają one w swoim składzie oczywiście glukozę oraz fruktozę, ale jej obecność jest relatywnie niewielka i rekompensowana przez witaminy oraz minerały.

A jeżeli już zdecydujesz się na kupno produktów przetworzonych, wybieraj je świadomie. Teraz wiesz już pod jaką postacią możesz spotkać cukier na ich etykietach. Co do innych substancji, to dowiesz się o nich z magazynu „Dr Medicus„. Nawet nie wiesz, jak wiele producenci żywności przed Tobą ukrywają!