Hodowla przemysłowa – tak trują producenci żywności

Hodowla przemysłowa zazwyczaj kojarzy się z produkcją na masową skalę – z wielkim przedsiębiorstwem, które zarabia miliony na produkcji żywności. Jest to poprawne skojarzenie i prawdopodobnie nikogo nie szokuje taka działalność. Niewiele osób zdaje sobie jednak sprawę z tego, że to właśnie hodowle przemysłowe stoją za ogromnym cierpieniem zwierząt, które pozbawione kontaktu ze środowiskiem naturalnym, umierają w męczarniach.

Bezwzględność hodowli przemysłowych

Hodowle przemysłowe potocznie nazywa się więzieniem dla zwierząt. Są zamykane na bardzo małej przestrzeni, gdzie mają ograniczoną możliwość poruszania się i są narażane na wysoki stres. W takich skupiskach bardzo szybko rozwijają się choroby, co często jest powodem dużej śmiertelności wśród zwierząt. To nie jest jedyna kontrowersja, jaka im towarzyszy.

Hodowle przemysłowe stoją również za uprawami, które są opryskiwane silnymi i często rakotwórczymi preparatami, to również bardzo duża ilość szkodliwych pestycydów, antybiotyków i sterydów. Takie hodowle rozwijają się od ponad 200 lat, a obecnie silnie współpracują z producentami produktów GMO i przynoszą gigantyczne zyski wielkim korporacjom.

Przy okazji budzą również ogromne zastrzeżenia. Hodowle przemysłowe stoją za wylesianiem obszarów, nadmiernym zużywaniem wody oraz zanieczyszczaniem gleb, wód oraz powietrza.

Jak hodowla przemysłowa wpływa na jakość żywności

Zwolennicy hodowli przemysłowych głoszą, że przeludnienie na świecie nie pozwala na alternatywne działania. Przeciwnicy zwracają uwagę na to, że nadprodukcja żywności przekracza dwukrotnie zapotrzebowania.

Na całym świecie dokonuje się modyfikacji genetycznych, które mają na celu powodować szybszy wzrost kurczaków. Badania dowodzą, że taki drób może zawierać nawet 200% więcej tłuszczu, na niekorzyść zawartości białka. Stosowanie antybiotyków, które mają wpłynąć na szybszy rozwój zwierząt, powoduje pojawianie się bakterii odpornych na wszelkie leki.

Ok. 35 tysięcy ludzi w ciągu roku w Europie umiera z powodu infekcji, spowodowanych – uodpornionymi na antybiotyki – drobnoustrojami. Jest to między innymi zasługa spożywania produktów wątpliwej jakości i pochodzenia.

Hodowla przemysłowa i jej wpływ na środowisko

Mięso i mleko pochodzące z hodowli przemysłowych często jest zanieczyszczone lekami, hormonami, szczepionkami, antybiotykami oraz wszelkiego rodzaju chemikaliami. Niestety w warunkach takiej produkcji mięsa czy mleka, zwierzęta nie byłyby w stanie przetrwać, bez „wspomagania”. Chemikalia trafiają nie tylko na talerz, ale także przenikają do środowiska naturalnego, powodując duże zanieczyszczenie wód.

Zwierzęta w hodowlach przemysłowych są karmione paszami GMO. Przy tych uprawach wykorzystuje się silnie chemiczne nawozy, które przyczyniają się do niszczenia gleb, a co za tym idzie obniżają również jakość żywności oraz zawartość składników odżywczych.

W ostatnim czasie temat produkcji mięsa oraz upraw GMO coraz częściej pojawia się w publicznych dyskusjach. Świadomość jednak figuruje na niskim poziomie, a może świadczyć o tym fakt, że większość ludzi wciąż chętnie kupuje mięso i produkty odzwierzęce w marketach i sieciówkach. Oczywistym jest, że przejście na wegetarianizm czy nawet weganizm wiąże się z ogromnym wyrzeczeniem i bardzo trudno jest zmienić swoje nawyki z dnia na dzień.

Warto jednak małymi krokami budować zarówno wiedzę jak i świadomość, a zakupy robić u lokalnych hodowców. Jakość takich produktów jest nieporównywalnie wyższa niż tych, które można nabyć od wielkich przedsiębiorstw, produkujących zmodyfikowaną i naszpikowaną syntetykami żywność. Bezpośrednia sprzedaż produktów pobudza zobowiązanie producenta wobec klienta.

Świadomość, to pierwszy krok do sukcesu. Wysoka jakość życia, to również wysoka jakość produktów spożywczych, usług i zdrowe nawyki. Dużą dawkę wiedzy znajdziesz w magazynie „Dr Medicus”. Znajdziesz w nim wiele inspiracji do wprowadzania nowych, zdrowych zasad do swojej codzienności. Kompleksowo zadbasz o swój organizm. Zacznij już dziś, chroń siebie i bliskich.

GMO – toksyny na Twoim talerzu

Każdy z nas nieustannie słyszy o GMO. Temat ten jest głośny i na tyle kontrowersyjny, że wiele osób nie wie do końca czy jest się o co martwić i czy warto tym tematem się interesować. Niestety, produkty GMO opanowały rynek i są praktycznie wszechobecne, więc trudno przejść obok nich obojętnie.

Modyfikacje genetyczne to nic innego jak krzyżowanie dwóch różnych gatunków. Choć w teorii brzmi to fascynująco i można wręcz pomylić biotechnologię z filmem science-fiction, to rzeczywistość może nas przytłoczyć. Efekt połączenia dwóch różnych organizmów, niemal za każdym razem może być niebezpieczny – GMO wpływa nie tylko na nasze zdrowie, a więc światową populację, ale także prowadzi do zanieczyszczania środowiska.

 

Zabójczy glifosat

 

Może się wydawać, że jego nazwa brzmi dość zwyczajnie, ale to tylko pozory. Przez dekadę glifosat osiągnął ogromną popularność w rolnictwie – jest najczęściej stosowanym środkiem chwastobójczym na świecie! Jego skuteczność jest wysoce ceniona, niestety zapomina się o konsekwencjach stosowania tego środka. A te, choć bardzo chciałoby się temu zaprzeczyć, są ogromnie niebezpieczne. Badania dowodzą, że znajduje się on już w ponad 40% wód podziemnych i w konsekwencji niesie ze sobą wiele problemów zdrowotnych. Wpływa na układ odpornościowy, powoduje niepłodność czy problemy trawienne, a jest niemal wszędzie – również w próbkach ludzkiej krwi.

Produkty rolnicze genetycznie modyfikowane, choć mają zwalczać chwasty, prowadzą do wzrostu tak zwanych superchwastów, które wymagają użycia jeszcze silniejszych środków.

 

Uprawy GMO zanieczyszczają pola

 

Pyłek GMO niesiony przez wiatr zanieczyszcza uprawy, które są w pełni ekologiczne. Właściciele tych gospodarstw mają problem z chwastami, które zasiedliły się na ich polach w procesie przeniesienia pyłku. Często dochodzi do zapylenia przez owady, a to oznacza, że niemal niemożliwe jest kontrolowanie tych procesów. Niemal 30% ekorolników ma problem ze skażeniem upraw przez GMO.

Śmiertelne niebezpieczeństwo

 

Pestycydy wykorzystywane do upraw GMO niszczą środowisko. Poza negatywnym wpływem na zdrowie i życie ludzi oraz niszczeniem upraw ekologicznych, nie można przejść obojętnie obok faktu, że te silne środki zabijają owady zapylające.  Efektem jest umieranie nie tylko upraw, ale również dzikich roślin.

 

Warzywa z toksycznym GMO

 

Mimo że na co dzień słyszymy o tym, jak ważne jest unikanie produktów GMO i wiele osób skrupulatnie czyta etykiety, może okazać się, że produkty, które uznawaliśmy za wolne od modyfikacji wcale takie nie są. Być może zaskoczy Cię fakt, że modyfikowane są także:

 

  • Ziemniaki

Jeżeli trafisz na idealnie wyglądającego ziemniaka, bez siniaków, który można porównać do produktu z fabryki, prawdopodobnie masz do czynienia z GMO. Mimo obostrzeń dyktowanych prze Unię Europejską, takie produkty pojawiają się w sklepach. Rolnictwo GMO pozwala otrzymywać bogate uprawy, niestety często kosztem jakości.

 

  • Kukurydza

Szacuje się, że niemal 90% upraw kukurydzy jest modyfikowane genetycznie. Kukurydza jest jednym z najpopularniejszych produktów stanowiących dodatek do żywności. Na szeroką skalę jedzą ją również zwierzęta.

 

  • Soja

Prawdopodobnie w kwestii GMO pokonała samą kukurydzę. Dawniej była zdrową alternatywą dla mięsa, dziś warto się jej wystrzegać. Jest uboższa w białko, cynk i błonnik.

 

Jak uniknąć GMO?

 

Pamiętajmy, że wpływ na to, jak wyglądają owoce i warzywa trafiające do naszych sklepowych koszyków, mają głównie konsumenci. Niestety, chętniej kupujemy to, co wygląda ładnie i estetycznie, a skoro na takie produkty jest popyt, to producenci żywności takie produkty nam oferują. Choć etyczniej byłoby edukować społeczeństwo w zakresie GMO i nie ma usprawiedliwienia dla permanentnego trucia ludzi naszpikowanymi chemią produktami, trzeba przyznać, że dużo łatwiej jest po prostu zarobić na braku wiedzy. Jeżeli chcesz mieć realny wpływ na to, co trafia na talerz:

 

  • rób zakupy u lokalnych rolników, których gospodarstwa są ekologiczne
  • zrezygnuj z przetworzonej żywności i fastfoodów
  • gotuj od podstaw w domu
  • zrezygnuj z mięsa wątpliwej jakości, którego pochodzenie jest nieznane (głównie produkty marketowe)

 

Temat GMO jest tematem ważnym, który nie należy do łatwych. Kontrowersje z roku na rok narastają, a producenci muszą informować konsumentów o tym, czy produkt jest „wolny od GMO”. Niestety i tutaj znajdą się osoby, które naginają prawo. Czy jesteśmy w stanie uwolnić się od tych praktyk? Na pewno będzie to coraz trudniejsze z racji tego, że człowiek i jego zdrowie są zazwyczaj stawiane na drugim miejscu, a pierwsze skrzypce gra chęć wzbogacania się nie tylko producentów żywności, ale także koncernów farmaceutycznych…

Jeżeli chcesz w pełni świadomie podejmować decyzje dotyczące swojego zdrowia i życia, zajrzyj do magazynu „Dr Medicus”. Zadbaj o wiedzę, która uchroni Cię przed niebezpiecznymi praktykami. Znajdź inspirację do zmian i zachęć bliskich do zadbania o swoje zdrowie!

GMO – czy wkrótce czeka nas koniec normalnego jedzenia?

GMO to zło

Od kilku lat trwają nieustanne prace i podejmowane są starania, by modyfikowaną genetycznie żywność wprowadzić do normalnej sprzedaży – bez żadnych ograniczeń. Producenci i lobbyści starają się przepchnąć swoje projekty w każdy możliwy sposób. Byle tylko zgadzał się bilans po stronie zysków… Czy jest czego się bać? Niestety, jak najbardziej tak. Przyjrzyjmy się, jaką bombę biologiczną przygotowują nam pozbawieni moralności biznesmeni i wszelkiej maści macherzy spod ciemnej gwiazdy.

Co dokładnie jest modyfikowane?

Najczęściej uprawianą rośliną transgeniczną jest soja, a najczęściej stosowaną modyfikacją – wykształcenie w niej odporności na chwastobójcze środki. Po wprowadzeniu do roślin pożądanych przez człowieka cech, wykorzystuje się je w farmacji, medycynie, rolnictwie i przemyśle spożywczym. Stworzono już takie odmiany roślin uprawnych, które odporne są na: choroby powodowane przez wirusy oraz grzyby i bakterie, ale też owady, szkodniki czy niekorzystne warunki środowiska (np. niskie i bardzo niskie temperatury). Kolejnym krokiem jest natomiast wykształcenie w roślinie większej tolerancji na środki chwastobójcze, poprawa jej cech jakościowych i zwiększenie niektórych atrakcyjnych dla konsumenta właściwości, np. zawartości beta-karotenu.

Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że to dobrze. W końcu nareszcie otrzymamy warzywa i owoce odporne na zewnętrzne uwarunkowania pogodowe, atak innych roślin, chorób czy pasożytów. Dodatkowo będą one pełne wartościowych składników odżywczych, witamin, minerałów i wszystkiego, co tylko przyjdzie do głowy, siedzącemu w zaciszu swojego laboratorium, autorowi genetycznych modyfikacji. Ale jest to tylko jedna strona medalu.

Jakie zatem jest zagrożenie?

Ciężko kwestionować korzyści wynikające ze stosowania GMO, owszem. Warto jednak pamiętać, że stosowanie modyfikacji ma duży wpływ na środowisko naturalne oraz niesie poważne konsekwencje dla naszego zdrowia. Dokładniej chodzi o to, że kontrolowanie rozprzestrzeniania się raz uwolnionych organizmów transgenicznych w środowisku jest praktycznie niemożliwe. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć tego, jak zareagują poszczególne ekosystemy i jak bardzo poważne upośledzenie bioróżnorodności może nastąpić.
Mówiąc prościej: wydaje się, że tworząc „lepsze i odporniejsze” rośliny jesteśmy na najlepszej drodze, by zdominowały one ekosystem. Nic prócz nich nie będzie w stanie rosnąć i dawać nam plonów. Co więcej, negatywnie odbije się to również na pszczołach (które prawdopodobnie wyginą lub dawać będą niewielkie ilości skażonego miodu) oraz wszelkiej maści zwierzętach, które uznajemy za nieszkodliwe – np. ptakach.

Dodatkowo, jeśli wiele roślin wyposażymy w geny mające zapewnić im odporność na szkodniki, ten sam gen może zostać szybko zaabsorbowany przez owe szkodniki. Natura nie znosi stagnacji. Jest zdana na ciągłą ewolucję i dlatego, w jej funkcjonowanie wpisana jest zmiana – doskonalenie każdego następnego pokolenia. To właśnie dlatego ciągle pojawiają się nowe szczepy grypy, a grzyby i pasożyty uodparniają się na (niegdyś zabójcze dla nich) chemikalia.

Doniesienia naukowe wskazują także na to, że konsumpcja żywności GMO stanowi przyczynę alergii i niektórych schorzeń przewodu pokarmowego. Mało tego, może ona wpływać także na uaktywnienie procesów nowotworowych. Uważa się, że pasza zwierzęca, zawierająca GMO, ma negatywny wpływ na zdrowie i produktywność zwierząt. A badania te są i tak mocno złagodzone…

Kontrowersje wokół badań o GMO

Przy badaniach pasz pozyskiwanych z GMO zwrócono uwagę na nieodpowiedni dobór gatunkowy zwierząt, użytych w doświadczeniach. Co gorsza w podawanym im pokarmie był zbyt niski udział GMO, a sam eksperyment trwał zbyt krótko, aby można było wyciągnąć z niego wiążące wnioski.

Warto też wspomnieć o wątpliwościach natury etycznej, wskazując na traktowanie życia jako produktu chemicznego, który należy patentować. W przypadku rolników skutki wprowadzenia ustaw promujących żywność modyfikowaną mogą także doprowadzić do bankructwa wielu przedsiębiorstw rolnych. Aby nadal być konkurencyjnymi będą one musiały stale zaopatrywać się w modyfikowane nasiona lub przedłużać swoją licencję na korzystanie z nich u producenta nasion GMO. Doprowadzi to do uzależniania drobnych producentów rolnych od wielkich koncernów, które staną się monopolistami w dziedzinie materiału siewnego. Oczywiście ceny żywności pójdą w efekcie radykalnie do góry.
O sile obaw związanych z GMO może świadczyć fakt, że Austria i Grecja w całości ogłosiły się jako obszary wolne od GMO. Podobnie uczyniły społeczności w większości departamentów Francji i znacznym terytorium Włoch. Czy Polsce uda się zachować zdrowy rozsądek?

A jeśli nie, to jak mamy się ratować przed tym szaleństwem? O tym dowiemy się już wkrótce. Dziś wiemy niestety niewiele. Mamy sto procent pewności, kto na pewno będzie chciał zarobić na całej ten sytuacji. Aby nie dać się oszukać pobierz i przestudiuj nasz raport „Kiedy lek staje się śmiertelnie niebezpieczną trucizną”. Dowiedz się, jakimi sposobami próbują oszukiwać Cię lekarze i wielkie koncerny farmaceutyczne. Uważnie się temu przyjrzyj, bo już niedługo będą oni mieli okazję, by znów spróbować zarobić na Twojej chorobie…

aaa

Nie czekaj dłużej, już teraz pobierz darmowy raport, który pomoże Ci uchronić się przed nieuczciwymi praktykami przemysłu farmaceutycznego:

Poniżej wpisz adres email, na który wyślemy Twój darmowy raport i dowiedz się:

  • Kto tak naprawdę przepisuje Ci leki (i dlaczego jest to przedstawiciel firmy farmaceutycznej, a nie… lekarz?)

  • Jakie 9 niebezpiecznych błędów popełniasz przyjmując leki i które z nich mogą okazać się tragiczne w skutkach?

  • Jakie intrygi knują politycy głównych partii, aby ukryć fakt, że lekarze niepotrzebnie faszerują Cię lekami?