Cholesterol – czy naprawdę należy się go bać?

czy cholesterol jest zdrowy

W świadomości pacjentów, którzy zmagają się z chorobami serca, słowo „cholesterol” ma co najmniej negatywny wydźwięk. Jednak na pytanie, czy cholesterol jest groźny, nie ma jednoznacznej odpowiedzi.

Cholesterol sam w sobie jest niezbędny do funkcjonowania organizmu. To składnik między innymi błon komórkowych, który pozwala na zmiany kształtu narządów – np. płuc, bierze udział w wytwarzaniu hormonów, witaminy D3 czy kwasów żółciowych. Demonizowanie go jest zbędne i nieco krzywdzące.

Problem z jednoznaczną odpowiedzią tkwi w tym, że wyróżnia się dwa rodzaje cholesterolu – „Dobry” i „zły”. Choć oba są potrzebne do prawidłowej pracy organizmu, zbyt wysoki poziom jednego z nich może stanowić poważne zagrożenie dla zdrowia i życia. Kluczem do sukcesu często jest dieta i aktywność fizyczna, ale nie tylko.

Dobry cholesterol, wysoki poziom i mutacje genetyczne– czy jest się czego obawiać?

HDL, czyli inaczej lipoproteiny o dużej gęstości. Ta nazwa brzmi bardzo enigmatycznie, więc najłatwiej jest zapamiętać, że to po prostu „dobry” cholesterol. Jego wysoki poziom we krwi znacznie obniża ryzyko wystąpienia chorób serca. Tak więc jego duże stężenie ma działanie ochronne przed np. miażdżycą.

Ciekawostką jest również fakt, że istnieją przypadki, kiedy poziom dobrego cholesterolu jest wyjątkowo wysoki. Przyczynę stanowią mutacje genetyczne, jednak wyjątkowo, w tym przypadku, mutacja działa na korzyść. Nie skutkuje chorobami, a nawet zmniejsza ryzyko choroby serca.

Zły cholesterol może być niebezpieczny

LDL, czyli lipoproteiny o niskiej gęstości. Inaczej „zły cholesterol”. Zatyka tętnice, ogranicza przepływ krwi, tworzy blaszki miażdżycowe i zakrzepy. Może doprowadzić do śmierci. Ten rodzaj cholesterolu należy regularnie kontrolować. Zbyt wysoki poziom przy niskim HDL stwarza zagrożenie dla zdrowia i życia. Im wyższy poziom „złego” cholesterolu, tym wyższe ryzyko rozwoju chorób serca.

Kiedy poziom LDL jest niepokojący

To, czy „zły” cholesterol będzie miał negatywny wpływ na zdrowie, zależy również od ilości „dobrego” cholesterolu. Zaburzenie stosunku HDL do LDL stwarza duże ryzyko choroby. Mechanizm jest bardzo prosty, dobry cholesterol usuwa zły cholesterol, przenosząc go z powrotem do wątroby.

Jedz zdrowo, ćwicz i rzuć palenie – czyli profilaktyka

Profilaktyka związana z zaburzeniami lipidowymi, czyli stosunku dobrego cholesterolu do złego, zaleca by nie tylko zadbać o obniżanie złego cholesterolu, ale przede wszystkim dbać o poziom dobrego. Cholesterol, który dostarczany jest z pożywieniem nazywany jest egzogennym – jego źródłem są tłuszcze zwierzęce, jaja, nabiał. Cholesterol endogenny wytwarzany jest przez nasze ciało – skórę, wątrobę, jelita itd. Na ten pierwszy szczególny wpływ ma dieta i tryb życia.

Trzeba zwrócić uwagę na składniki pożywienia. Istotną rolę odgrywa błonnik pokarmowy, wielonienasycone kwasy tłuszczowe (omega-3), witaminy A, E i C (są antyoksydacyjne, zapobiegają powstawaniu wolnych rodników) oraz produkty roślinne. Sterole roślinne są składnikiem błon tworzących struktury roślin, a stanole roślinne margaryn, które dedykuje się osobom z wysokim poziomem „złego” cholesterolu. Owoce, nasiona, orzechy, migdały – to dobry wybór na przekąski, „wyłapują” zły cholesterol i nie pozwalają mu trafić do krwioobiegu.

Nie tylko dodawanie produktów, ale również ograniczanie ma duże znaczenie. Bezwzględnie należy unikać dań smażonych. Najlepszą alternatywą są produkty duszone, gotowane lub przygotowane na parze. To samo dotyczy czerwonego mięsa – 2-3 razy w tygodniu absolutnie maksymalna ilość w diecie cholesterolowej. Lepszym wyborem jest drób, cielęcina i ryby morskie.

Kolejnym ważnym punktem w profilaktyce jest uprawianie aktywności fizycznej. Chodzi o regularny, umiarkowany ruch. Na początek wystarczą codzienne 30-minutowe spacery, trucht, rower lub pływanie. Należy stawiać na ćwiczenia aerobowe, wykonywane regularnie. Pamiętaj, że tytoń zwiększa ryzyko rozwoju miażdżycy, dlatego rzucenie palenia i wszelkiego rodzaju używek, to również część profilaktyki.

W przypadku, gdy próba naturalnego zbicia cholesterolu nie przynosi efektów, należy sięgać po rozwiązania farmakologiczne, dobrane indywidualnie, do stanu pacjenta.

Czynniki, na które nie masz wpływu

Istnieją czynniki, które wpływają na Twój stan zdrowia, zazwyczaj możesz je regulować, np. dieta, aktywność fizyczna, stronienie od używek, odpowiednia ilość odpoczynku itd. Są również takie czynniki ryzyka, na które nie masz wpływu:

Płeć – zawał serca znacznie częściej diagnozowany jest u mężczyzn niż u kobiet w młodym wieku. U kobiet ryzyko wzrasta po menopauzie.

Obciążenia genetyczne – historia rodzinna – jeżeli w rodzinie zdarzały się przypadki chorób serca, któryś z rodziców lub dziadków przeszedł zawał, prawdopodobieństwo, że będziesz zmagał się z problemami serca, znacznie wzrasta.

Zmiany w genach – to kolejny czynnik genetyczny, który powoduje, że możesz znajdować się w grupie ryzyka. Zmiany w genach mogą przyczyniać się do wyższego poziomu „złego” cholesterolu.

Jest wiele osób, które nie zdają sobie sprawy z tego, że istnieje tak zwany „dobry cholesterol”. Wiedza o nim jest równie ważna, jak ta dotycząca „złego”.
Prawie 80% Polaków ma podwyższony cholesterol – niestety jest to również drugi główny czynnik zawałów serca. Zawały serca stanowią z kolei niemal 50% wszystkich zgonów!

Te statystyki pokazują, że wiedza o tym, czym dokładnie jest cholesterol, jak z nim walczyć i kiedy jego poziom powinien niepokoić jest wciąż nieduża.

Zdrowie masz tylko jedno, a to czy Twój organizm będzie prawidłowo funkcjonował przez długie lata, zależy wyłącznie od Ciebie. Brak czasu nie może być wymówką, dlatego zadbaj o siebie kompleksowo wraz z magazynem „Dr Medicus”. Nie czekaj aż organizm zacznie wysyłać sygnały i podejmij działania, które wyeliminują ryzyko. Chroń siebie i bliskich.

Kolory warzyw i owoców – co oznaczają?

kolory warzyw zdrowie

Bardzo często można usłyszeć, że dieta powinna być różnorodna i kolorowa. Zdjęcia potraw wrzucanych do sieci przez internetowych dietetyków, zazwyczaj mają wszystkie kolory tęczy. Na talerzach królują warzywa i owoce, a im ładniejsze zdjęcie, tym potrawa wydaje się być smaczniejsza i bogatsza w wartości odżywcze.

Oddziaływanie na zmysł wzroku, to dobra metoda na zachęcenie ludzi do urozmaicania posiłków. Warto jednak przyjrzeć się wszystkim kolorom na talerzu i dowiedzieć się, dlaczego akurat one odżywiają organizm.

Kolorowo znaczy zdrowo?

I tak i nie. Jeżeli mowa o wszelkiego rodzaju sztucznych barwnikach, które mają za zadanie „podkręcić” zmysł wzroku i wywołać złudzenie, że to co jemy jest zdrowe, to należy omijać je szerokim łukiem. Zazwyczaj są źródłem rakotwórczym i nie wnoszą nic pozytywnego do organizmu. Jeżeli natomiast mamy do czynienia z w pełni naturalnymi owocami i warzywami, to jak najbardziej możemy mówić o wartościach odżywczych.

Kolory to witaminy

Warzywa i owoce to podstawa zdrowej diety. Powinny stanowić większość na talerzu z posiłkiem. To źródło witamin, minerałów, antyoksydantów, przeciwutleniaczy i błonnika. Powszechnie przyjęło się dzielenie ich na pięć grup kolorystycznych. Zielone, białe, fioletowe, czerwone i żółte – taki podział ma za zadanie przede wszystkim ułatwić komponowanie pełnowartościowych posiłków. Pięć kolorów na talerzu oznacza zdrowy i bogaty posiłek.

  1. Zielone warzywa i owoce

Źródło luteiny, która przeciwdziała chorobom oczu. Barwę zawdzięczają chlorofilowi. Są bogatym źródłem witaminy A, E i C. Dzięki temu działają stymulująco na układ odpornościowy. Odtruwają organizm, usuwając toksyny. Dlatego tak popularne w dietach oczyszczających są zielone koktajle warzywno-owocowe. Antyoksydacja wpływa również na zmniejszenie ryzyka rozwoju nowotworów. Chlorofil wspomaga pracę wątroby. Duża ilość zielonych warzyw w diecie, polecana jest osobom zmagającym się z problemami z cerą. Bogactwo kwasu foliowego z kolei powoduje, że zielona dieta polecana jest kobietom w ciąży.

Zielone warzywa i owoce są niskokaloryczne i jeśli nie ma zdrowotnych przeciwskazań, np. alergii, można spożywać je w dowolnych ilościach.

Do grupy zielonej zalicza się: szpinak, brokuły, szparagi, natkę pietruszki, kiwi, ogórki, fasolkę, kabaczek, szczypior, rzeżuchę, kiełki i zioła, zieloną paprykę, cukinię, warzywa liściaste.

  1. Czerwone warzywa i owoce

Badania dowodzą, że zielone owoce i warzywa to bogactwo przeciwutleniaczy. Przeciwutleniacze działają antystarzeniowo i chronią przed nowotworami. Zawierają potas i duże ilości błonnika. Wzmacniają naczynia krwionośne oraz serce – trafnie nawiązując do tego swoim kolorem. Czerwone warzywa i owoce warto łączyć z odrobiną oliwy z oliwek, zwiększa się wtedy przyswajalność przeciwutleniacza – likopenu. Podobnie, jak zielone warzywa i owoce, czerwone stymulują układ odpornościowy. Są źródłem witamin B6, K, A i C.

Do grupy czerwonej zalicza się: pomidory, paprykę czerwoną, truskawki, maliny, wiśnie, granaty, czerwone jabłka i porzeczki, poziomki, grejpfruty.

  1. Fioletowe warzywa i owoce

Często ich przedstawiciele są myleni z czerwonymi. Swoją barwę zawdzięczają antocyjanozydom, które zapobiegają uszkodzeniom komórek oka. Są to jedne z najsilniejszych przeciwutleniaczy. Antocyjany zmniejszają również ryzyko rozwoju nowotworów. Fioletowe warzywa i owoce obniżają poziom złego cholesterolu działają przeciwzapalnie i antybakteryjnie. . Fioletowe warzywa i owoce wspierają układ moczowy – związki antocyjanu skutecznie walczą z bakterią Helicobacter pyroli. Osoby zmagające się z częstymi infekcjami, powinny na stałe włączyć dużą ilość tych warzyw i owoców do swojej diety.

Do grupy fioletowej zalicza się: żurawinę, czarne porzeczki, borówki, bakłażan, śliwki, aronię, jagody, ciemne winogrona, czerwoną cebulę, buraki, jeżyny, czerwoną fasolę.

  1. Żółte warzywa i owoce

Są bogatym źródłem karotenu, którego główną funkcją jest ochrona skóry przed promieniami słonecznymi UV. Karotenoidy tworzą witaminę A. Zaleca się zwiększanie podaży tych warzyw i owoców w okresie letnim, kiedy organizm narażany jest na zwiększoną ilość promieni UV. Ta grupa warzyw wspomaga układ krwionośny. Ze względu na dużą zawartość witamin C i A wpływają również na wygląd włosów, skóry i paznokci. Karotenoidy to naturalne przeciwutleniacze o zdolności pozbywania się wolnych rodników z organizmu.

Osoby żyjące w dużych miastach, w których występuje duże zanieczyszczenie powietrza, powinny zbudować swoją dietę na tej grupie warzyw i owoców. Okres jesienno-zimowy to czas smogu, warto wprowadzić korzystne zmiany.

Do grupy żółtej zalicza się: dynię, marchew, brzoskwinie, mango, cytrusy.

  1. Białe lub szare warzywa i owoce

Najmniej popularna grupa warzyw i owoców, często pomijana w codziennych wyborach. Są bogactwem flawonoidów i siarki – właśnie przez to, ich smak często jest odrzucany. Białe owoce i warzywa wykazują działanie przeciwbakteryjne, przeciwwirusowe i przeciwzapalne – nazywa się je naturalnymi antybiotykami. Wpływają na kondycję skóry, włosów i paznokci. bogate w błonnik i potas. Obniżają poziom złego cholesterolu. Siarka zapobiega osadzaniu się płytek miażdżycowych na ścianach naczyń krwionośnych.

Badania dowodzą, ze białe owoce i warzywa nawet o 50% obniża ryzyko udaru!

Do grupy białej zalicza się: cebulę, czosnek, kalafior, por, cykorię, białą rzodkiew, seler, jabłka, gruszki, białą kapustę.

Dobrze zbilansowana dieta to podstawa

Nie ma jednej, uniwersalnej diety, po której każdy z nas czułby się dobrze. Tak samo, jak nie ma jednego, słusznego treningu czy kosmetyku. To co służy jednej osobie, może zaszkodzić drugiej. Każdy organizm ma swój własny system i swoje słabości – wszelkiego rodzaju choroby układu pokarmowego, cukrzyca, Hashimoto i wiele innych. Między innymi dlatego każdy powinien dopasować swoją dietę do swoich potrzeb. Prawidłowo dopasowana i zbilansowana dieta przyczynia się do poprawy kondycji psychicznej, wpływa na poziom energii organizmu, urodę – stan włosów, skóry i paznokci również jest odzwierciedleniem tego, co trafia na nasze stoły.

Światowa Organizacja Zdrowia zaleca, aby dzienna podaż warzyw i owoców wynosiła 0.5 kilograma. Jeżeli wciąż poszukujesz inspiracji do zmiany trybu życia na zdrowszy, koniecznie odwiedź magazyn „Dr Medicus”. Zbuduj wiedzę i świadomość, która pozwoli Ci w pełni odpowiedzialnie zadbać o organizm.

Tłuszcz – zdrowy czy nie? Cała prawda o tłuszczu

Tłuszcz kojarzy nam się z otyłością, podwyższonym cholesterolem i chorobami serca. Kolorowe pisma i programy telewizyjne stale proponują nam ograniczanie tego składnika w naszej codziennej diecie. Okazuje się jednak, że demonizowanie tłuszczu jest bardzo dużym błędem, bowiem jest on niezbędny do prawidłowego funkcjonowania organizmu.

Tłuszcze, inaczej lipidy, są głównym składnikiem energetycznym pozyskiwanym z żywności. Przede wszystkim są odpowiedzialne za prawidłowe funkcjonowanie układu nerwowego i wspomagają pracę układu krwionośnego. Są niezbędne w procesie przyswajania witaminy D, a także A, E oraz K. Ponadto, zdrowe tłuszcze roślinne obniżają poziom szkodliwego cholesterolu. Występują w wielu produktach pochodzenia roślinnego i zwierzęcego.

Należy jednak pamiętać, że tłuszcz nie zawsze nam służy. Ważne jest zachowanie odpowiednich proporcji. Tłuszcze dzielimy na nasycone, nienasycone i tłuszcze trans. Które tłuszcze powinniśmy spożywać częściej, a które powinniśmy ograniczać?

______________________________________________________________

Tłuszcze nasycone

Tłuszcze nasycone mają postać białego ciała stałego i są nierozpuszczalne w wodzie. Tłuszcze nasycone są głównie pochodzenia zwierzęcego, wyjątek stanowi olej kokosowy. Jeszcze do niedawna pokutowało przekonanie, że tłuszcze nasycone są szkodliwe. Jednak nie jest to do końca prawda. Pełnią one bowiem kilka ważnych funkcji w organizmie człowieka, przede wszystkim:

1. Budują podskórną tkankę tłuszczową, stanowiącą ochronę termiczną organizmu

2. Regulują gospodarkę hormonalną

3. Biorą udział w przyswajaniu witamin D, K, A i E

4. Biorą udział w wytwarzaniu kwasów omega-3 w organizmie

5. Chronią narządy wewnętrzne przed uszkodzeniami

6. Są cennym źródłem energii

7. Biorą udział w przekazywaniu sygnałów między komórkami

Największe zapotrzebowanie na spożywanie tłuszczy nasyconych występuje w okresie wzmożonego wysiłku fizycznego. Wtedy organizm spala tłuszcz i nie dochodzi do nadmiernego odkładania tkanki tłuszczowej. W innych wypadkach zaleca się, aby ograniczać ilość spożywanych tłuszczy nasyconych do około 15 gramów dziennie.

Zbyt obfite spożywanie tłuszczów nasyconych powoduje nadmierne odkładanie tkanki tłuszczowej, co może doprowadzić do otyłości oraz otłuszczenia narządów wewnętrznych. Aktualnie zaleca się zachowywać umiar w spożywaniu tłuszczy nasyconych, jednak nie należy wykluczać ich z diety całkowicie. Produkty będące głównym źródłem kwasów nasyconych to:

– masło

– mleko i jogurty

– ser

– śmietana

– jajka

– olej kokosowy

– olej palmowy

– smalec

– słonina

– mięso (głównie czerwone)

– ryby

– podroby

– słodycze i ciasta

– makarony

Według najnowszych badań, tłuszcze nasycone nie powodują zwiększonego ryzyka chorób serca, zawału czy udaru. Ponadto, niektórzy specjaliści uważają, że tłuszcze nasycone nie tylko nie podnoszą poziomu złego cholesterolu, ale wręcz go obniżają. Jednakże, zdania na ten temat nadal są podzielone.

______________________________________________________________

Tłuszcze nienasycone

Tłuszcze nienasycone to tak zwane „dobre tłuszcze”. Kwasy tłuszczowe nienasycone dzielimy na jednonienasycone i wielonienasycone. Występują one głównie w olejach roślinnych i rybich. Są one niezbędne do prawidłowego funkcjonowania organizmu, dlatego powinny być nieodłącznym elementem naszego codziennego jadłospisu.

Wpływ tłuszczy nienasyconych na nasze zdrowie:

1. Mają korzystny wpływ na pracę układu sercowo-naczyniowego

2. Zapobiegają cukrzycy typu II

3. Normalizują ciśnienie

4. Zapobiegają chorobie niedokrwiennej serca

5. Poprawiają wzrok

6. Mają korzystny wpływ na skórę, włosy i paznokcie

7. Zapobiegają otyłości

8. Działają przeciwzapalnie i przeciwnowotworowo

9. Zapobiegają depresji i nerwicy

Ludzki organizm nie jest w stanie sam wytworzyć nienasyconych kwasów tłuszczowych. Dlatego muszą być one dostarczane z dietą. Tłuszcze nienasycone znajdziemy w produktach takich jak:

– ryby

– orzechy

– oliwa z oliwek

– olej rzepakowy

– olej słonecznikowy

– olej sojowy

– olej lniany

– soja

– pestki dyni

– pestki słonecznika

– sezam

______________________________________________________________

Tłuszcze trans

Tłuszcze trans występują naturalnie w mleku i jego przetworach oraz w mięsie. Najwięcej jest ich w baraninie i w wołowinie. Naturalnie występujące tłuszcze trans nie są szkodliwe dla zdrowia. Przeciwieństwo stanowią tłuszcze trans powstałe w wyniku przemysłowego utwardzania olejów roślinnych, czyli tłuszczy nienasyconych. Niestety, te drugie są znacznie częściej spotykane.

Podczas utwardzania olej roślinny zostaje wzbogacony cząsteczkami wodoru i poddany działaniu bardzo wysokiej temperatury. Powstałe w ten sposób tłuszcze trans są uznawane za najbardziej szkodliwy rodzaj kwasów tłuszczowych. Dlaczego? Same tłuszcze roślinne są bardzo zdrowe, jednak ich utwardzanie radykalnie zmienia ich właściwości. Tłuszcze trans są bardzo niebezpieczne dla zdrowia, ponieważ:

1. Podnoszą poziom złego cholesterolu

2. Prowadzą do zawału i choroby niedokrwiennej serca, miażdżycy oraz udaru mózgu

3. Powodują nadmierne odkładanie się tkanki tłuszczowej, otyłość brzuszną i otłuszczenie narządów wewnętrznych (które może występować nawet u osób szczupłych)

4. Zwiększają ryzyko wystąpienia cukrzycy typu 2

5. Są groźne dla kobiet w ciąży

6. Powodują zaburzenia hormonalne i problemy z płodnością

7. Zwiększają ryzyko zachorowania na raka

______________________________________________________________

Tłuszcze trans występują w produktach takich jak:

– chipsy, chrupki, słone przekąski

– popcorn

słodycze, np. czekolada, ciastka i inne

– fastfoody, np. hamburgery, frytki

– pieczywo

– zupy w proszku

– majonez

– serki topione

– orzeszki panierowane

– orzechy prażone

– produkty pieczone i smażone z orzechami, pestkami dyni lub słonecznika

______________________________________________________________

Jaki tłuszcz wybrać do smażenia?

Nie każdy tłuszcz nadaje się do obróbki w wysokiej temperaturze. Najmniej odpowiednie do smażenia i pieczenia będą wielonienasycone kwasy tłuszczowe, które mają niską temperaturę dymienia i pod wpływem gorąca stają się toksyczne. Podczas ich obróbki cieplnej wydzielają się szkodliwe dla zdrowia związki, w tym mutagenne aldehydy, ketony, akroleinę oraz rakotwórczy akrylamid.

Do wielonienasyconych tłuszczy, w których NIE NALEŻY smażyć i piec, zaliczamy:

– olej lniany

– olej olej sojowy

– olej z pestek dyni

– olej sezamowy

– olej z pestek winogron

– olej kukurydziany

Należy zatem wybierać takie tłuszcze, które mają wysoką temperaturę dymienia i są wytrzymałe na działanie wysokiej temperatury. Najbardziej odpowiednie do smażenia i pieczenia będą produkty z przewagą nasyconych i jednonienasyconych kwasów tłuszczowych:

– rafinowany olej rzepakowy

– rafinowana oliwa z oliwek

– olej kokosowy

– masło klarowane

– smalec

– olej ryżowy

W diecie większości Polaków znaczną przewagę mają tłuszcze nasycone (pochodzenia zwierzęcego). Należy zatem zwiększyć spożycie tłuszczy nienasyconych, nie wykluczając zupełnie tłuszczy nasyconych z naszego codziennego jadłospisu. Wśród dietetyków coraz częściej dominuje przekonanie, że zdrowa dieta powinna być jak najbardziej zróżnicowana.

W dążeniach do zdrowej diety warto zachować równowagę i rozsądek. Należy przede wszystkim stawiać na jakość pożywienia, a nie na jego ilość. Lepiej zjeść mniej, ale bardziej pożywnie i różnorodnie. Aby poznać wszystkie tajniki łatwej i zdrowej diety, koniecznie czytaj magazyn „Dr Medicus”. Zapisz się do darmowego newslettera, aby otrzymywać powiadomienia o najnowszych artykułach. Nic Cię to nie kosztuje, a może odmienić Twoje życie.

Szkodliwe „E” w pożywieniu – jak je rozpoznać?

Konserwanty, barwniki, wzmacniacze smaku. Współcześni producenci żywności wręcz nie mogą się bez nich obejść. Nie ma znaczenia, czy robimy zakupy w dużych marketach czy w osiedlowych sklepikach. Na półkach sklepowych znajdują się niemal wyłącznie produkty zawierające w sobie długie listy składników, z których większość jest nieznana konsumentom. Dlaczego tak jest?

W idealnym świecie skład ketchupu powinien ograniczać się do przecieru z pomidorów, a jogurt zawierałby jedynie mleko i owoce. W rzeczywistości tego rodzaju żywność można znaleźć niemal wyłącznie w sklepach ekologicznych i jest ona zazwyczaj 2 razy droższa niż wypakowane chemią produkty. Jednak wbrew pozorom, wysokie ceny zdrowej żywności nie są tu jedynym źródłem problemu.

Jest to poniekąd również wina konsumentów. Przyzwyczajeni do smaku „ulepszonej” żywności znacznie chętniej po nią sięgamy i przyzwyczajamy do niej nasze dzieci. Nic dziwnego, że producenci nie chcą rezygnować z dodawania chemii do żywności.

Produkty zawierające mniej niż 20% cukru i pozbawione glutaminianu sodu są dla nas po prostu bez smaku. Przez to znacznie rzadziej po nie sięgamy i poddajemy się temu, co na wyciągnięcie ręki. Nawet wtedy, gdy zdajemy sobie sprawę z konsekwencji zdrowotnych.

Substancje „E” w pożywieniu i ich wpływ na zdrowie

Substancje oznaczone numerem „E” to lista kilkuset dodatków do żywności uznanych przez „wyspecjalizowane instytucje zdrowotne” za bezpieczne i dozwolone do użycia. Niestety pojawiają się w tym temacie liczne kontrowersje. Pomimo, iż wiele z tych substancji jest legalnie dodawanych do żywności, niezależne instytucje badawcze przestrzegają przed ich spożywaniem.

Udowodniono, że wiele substancji „pomocniczych” z symbolem „E” dodawanych do produktów spożywczych może powodować poważne problemy zdrowotne. Szczególnie, jeżeli spożywamy je regularnie. Jakie to substancje? Oto kilka przykładowych grup:

Grupa E 200 – konserwanty:

Kwas benzoesowy (E 210)

– Benzoesany (E 211, E 212, E 213)

Występują głównie w napojach smakowych i sokach, sosach, galaretkach, konserwach i koncentratach. Powodują reakcje alergiczne i podrażnienia przewodu pokarmowego. Podejrzewa się je o działanie rakotwórcze.

Dwutlenek siarki (E 220)

– Siarczany (E 221, E 222, E 223, E 224, E 226, E 227, E 228)

Występują w sokach, piwie, koncentratach owocowych i suszonych owocach, chrzanie. Powodują utratę witaminy B12, alergie, problemy z oddychaniem, ataki astmy, bóle głowy, nudności, zakłócają pracę jelit.

– Azotyn III potasu (E 249)

– Azotyn III sodu (E 250)

– Azotan V sodu (E 251)

– Azotan V potasu (E 252)

Występują w mięsach, wędlinach, parówkach, rybach i serach. Prowadzą do niedotlenienia tkanek i narządów, przez co mogą wywoływać nowotwory. Objawy zatrucia tymi związkami to między innymi: bóle brzucha, zawroty głowy, duszności oraz zapaść. Już niespełna 4 g azotynu potasu to dawka śmiertelna dla człowieka.

Grupa E 400 – emulgatory:

Kwas alginowy (E 400)

Dodawany do produktów dla dzieci i niemowląt, budyniów, dżemów i galaretek. Zmniejsza przyswajalność składników odżywczych. Niebezpieczny dla kobiet w ciąży.

Difosforany (E 450)

Występują w przetworach mięsnych, soli, napojach, sosach, chipsach, mleku zagęszczonym, herbatach, zupach w proszku, gumach do życia i cukrze pudrze. Zmniejszają przyswajalność składników odżywczych, prowadzą do osteoporozy.

Grupa E 600 – wzmacniacze smaku:

Glutaminian sodu (E 621)

Znajduje się w koncentratach spożywczych, przyprawach, sosach, wędlinach, konserwach, zupach w proszku, chipsach i przekąskach, słodyczach. Powoduje bóle głowy, problemy z sercem, nadciśnienie, bezsenność, osłabienie organizmu, otyłość, alergię, ataki astmy.

Grupa E 900 – słodziki:

Aspartam (E 951)

Występuje w napojach gazowanych, sokach owocowych, deserach, piwach, dżemach, galaretkach, konserwach, płatkach zbożowych, gumach do żucia, produktach typu „zero cukru” i „zero kalorii”, musztardzie. Podejrzewany o powodowanie białaczki, chorób układu nerwowego, raka płuc, raka piersi, chorób układu pokarmowego i wielu innych ciężkich schorzeń.

Czy wszystkie substancje „E” są szkodliwe?

Czasem gdy widzimy symbol „E” w składzie produktu od razu zapala nam się czerwona lampka. Należy jednak pamiętać, że nie wszystkie substancje oznaczone symbolem „E” są szkodliwe. Niektóre są wręcz korzystne dla naszego zdrowia. Są to na przykład:

E 100 – kurkumina:

Stosowana jako barwnik spożywczy. Jest to składnik pochodzenia naturalnego, występujący w kurkumie (roślina z rodziny imbirowatych). Działa przeciwzapalnie i antyoksydacyjnie. Ponadto, badania dowodzą, że kurkumina zapobiega powstawaniu komórek nowotworowych oraz hamuje ich rozrost.

E 101 – ryboflawina (witamina B2):

Wykorzystywana w przemyśle spożywczym jako naturalny barwnik. Jest niezbędna do prawidłowego funkcjonowania układu nerwowego oraz systemu odpornościowego organizmu. Odgrywa ważną rolę w prawidłowym funkcjonowaniu narządu wzroku.

E 300 – kwas askorbinowy (witamina C):

W produktach spożywczych pełni rolę naturalnego przeciwutleniacza. Jest niezbędny w przemianach metabolicznych u ludzi i zwierząt. Ze względu na to, że nie jest wytwarzany przez ludzki organizm, musi być dostarczany z pożywienia. Pomocna przy zaburzeniach wchłaniania. Uczestniczy w prawidłowej syntezie kolagenu. Działa przeciwzapalnie i wzmacnia naczynia krwionośne.

Podnoszenie świadomości konsumentów na temat składów produktów spożywczych jest kluczowym czynnikiem w walce z chorobami cywilizacyjnymi. Niezdrowa dieta jest jedną z głównych przyczyn rosnącej zachorowalności na depresję, choroby układu nerwowego i pokarmowego, nowotwory, choroby serca oraz cukrzycę.

Aby dowiedzieć się więcej na temat składów produktów spożywczych, koniecznie przeczytaj nasz najnowszy raport: „Szkodliwe E”. Dzięki niemu dowiesz się jak unikać szkodliwych substancji, które mogą zrujnować Twoje zdrowie. W prosty sposób nauczysz się jak czytać składy i unikać sklepowej chemii. A co najważniejsze, poznasz tajniki zdrowej diety, dzięki której unikniesz wielu ciężkich chorób. Dowiedz się jak jeść smacznie i zdrowo!

Kolagen nie tylko dla skóry. Dlaczego go potrzebujesz?

Kolagen zazwyczaj przywodzi na myśl reklamy kosmetyków (zwłaszcza tych dla kobiet). Myślimy o nim głównie w kontekście wyglądu cery i zmarszczek. Temat jest jednak bardziej złożony, bo kolagen pełni w organizmie szereg różnych funkcji. Wbrew pozorom dba nie tylko o młody wygląd skóry.

Niewiele osób wie, że kolagen znajduje się również w pożywieniu i to właśnie odpowiednia dieta wpływa korzystnie na nasze samopoczucie i wygląd. Faktem jest, że z biegiem lat dochodzi do osłabienia włókien kolagenowych, przez co skóra wiotczeje. Kolagen, który jest zawarty w kosmetykach, to tylko uzupełnienie pielęgnacji, a prawdziwą walkę o zdrowie i piękny wygląd skóry należy prowadzić głównie od wewnątrz.

 

Kolagen to nie tylko piękna skóra!

 

Często skupiamy się na dbaniu o swój wygląd, a zapominamy o tym, co dzieje się wewnątrz. Ciało człowieka to maszyna, o którą należy dbać nieustannie, aby jak najdłużej spełniała swoją funkcję. A jedną z tych najważniejszych funkcji jest swobodne poruszanie się. Jeżeli organizm nie dostaje odpowiedniej ilości kolagenu, jego struktury stawowe ulegają uszkodzeniu. Pojawiają się też problemy z kręgosłupem, a włosy i paznokcie stają się słabe i łamliwe.

Masz więcej niż 30 lat? Uważaj!

 

Badania dowodzą, że po 30. roku życia produkcja kolagenu drastycznie spada. Trudno cofnąć ten proces. Warto więc odpowiednio wcześnie zadbać o odpowiednią podaż kolagenu, aby opóźnić wszelkie oznaki starzenia i jak najdłużej cieszyć się wysoką sprawnością fizyczną i pięknym, młodym wyglądem.

 

Dieta kolagenowa nie musi być niesmaczna

 

Wielu osobom produkty bogate w kolagen nie odpowiadają, a nawet zniechęcają do zdrowej diety. To nieprawda, że trzeba jeść mięsne galarety i żelatynę, aby dostarczyć sobie kolagenu. Oczywiście wzbogacanie diety w produkty takie jak: galarety cielęce, rybne, zupy gotowane na wywarze z łapek kurzych, ma korzystny wpływ na cały organizm, jednak to nie jedyne rozwiązanie. Poza tym długotrwałe spożywanie salcesonu mogłoby doprowadzić do pojawienia się nadprogramowych kilogramów oraz kilku poważnych chorób. Alternatywą dla mięsnych dań bogatych w kolagen, stanowią galaretki owocowe.

Dieta wegetariańska nie przewiduje produktów odzwierzęcych, ale na szczęście to nie problem. Jest mnóstwo warzyw i owoców, które same w sobie kolagenu nie dostarczają, ale w naturalny i w pełni skuteczny sposób wspomagają jego produkcję w organizmie. Witaminy A, C, E, siarka, kwasy omega -3 i antyoksydanty biorą aktywny udział w budowaniu struktur kolagenowych. Żeby dostarczyć kolagen do organizmu sięgaj bez po te produkty:

  • Orzechy, migdały, oliwa z oliwek, kukurydza, ogórki – to produkty bogate w witaminę E.
  • Cytryny, pomidory, mandarynki, grejpfruty, truskawki, czarne porzeczki, papryka dostarczą do organizmu duże ilości niezbędnej witaminy C.
  • Szpinak, marchew, jarmuż jaja te produkty uzupełnią zapotrzebowanie na wit. A
  • Cebula i czosnek, znane jako naturalne antybiotyki dostarczą siarkę.
  • Tłuste ryby, łosoś, makrela, śledź, a także tuńczyk, to źródło kwasów omega-3.

 

Skóra, włosy, paznokcie, ale przede wszystkim stawy będą w znaczniej lepszej kondycji, jeżeli zadbasz o budowę struktur kolagenowych. Te witaminy, które są pomocne w ich budowie, stawiaj w swojej diecie na pierwszym miejscu.

Nie ma nic bardziej wartościowego niż Twoje zdrowie. Dowiedz się, jak o nie zadbać! Czytaj magazyn „Dr Medicus” i sprawdź, jak uchronić się przed wszelkiego rodzaju chorobami i schorzeniami. Naucz się szybko i skutecznie reagować na sygnały wysyłane przez organizm. Nie daj się oszukiwać koncernom farmaceutycznym i samodzielnie zadbaj o zdrowie swoje i bliskich!

Soki owocowe, czyli co naprawdę pijesz

Soki owocowe to szybka i łatwa przekąska – sięgamy po nie, kiedy nie mamy czasu na porządny posiłek, ale chcemy odpędzić głód. Ze względu na rzekomą obecność owoców w popularnych produktach do picia, mają dostarczać cennych składników odżywczych (głównie witamin i minerałów). Reklamy telewizyjne często pokazują wszelkie soki i napoje jako produkt idealny dla dzieci, dlatego chętnie kupujemy je swoim pociechom. Jednak czy soki owocowe faktycznie są zdrowe?

 

Co zawierają popularne soki owocowe?

 

Skład soku oraz jego jakość zależy oczywiście od konkretnego produktu. Liczba dostępnych na rynku soków owocowych jest ogromna, a według zapewnień producentów wszystkie one są wyprodukowane w 100% z owoców i nie zawierają konserwantów. Ale czy na pewno? Wystarczy tylko przeczytać skład, aby się przekonać, że jest to tani chwyt marketingowy. Oto lista najpopularniejszych składników, które zawierają sklepowe soki:

 

  1. Cukier
  2. Syrop glukozowo-fruktozowy
  3. Sztuczne barwniki
  4. Szkodliwe substancje smakowe i zapachowe
  5. Konserwanty

 

Przy wyborze soku warto również zwracać uwagę na okres przydatności do spożycia. Jeżeli sok ma długi okres przydatności to może oznaczać, że albo zawiera szkodliwe konserwanty albo był pasteryzowany. Należy pamiętać, że pasteryzacja produktów w wysokiej temperaturze pozbawia ich wielu cennych witamin.

 

Czy soki 100% są zdrowe?

 

Nie wszystkie soki zawierają w sobie konserwanty lub dodatkowe ilości cukru. Niektóre mają wyłącznie czysty sok tłoczony z owoców lub uzyskany z przecieru owocowego. Jednak czy to znaczy, że można je pić w dużych ilościach? Nie zapominajmy, że owoce zawierają jednak sporo cukru prostego – fruktozy.

O ile glukoza jest dla naszego organizmu niezbędnym źródłem energii (oczywiście nie w nadmiarze), o tyle fruktoza jest nam całkowicie zbędna. Obciąża wątrobę i odkłada się w postaci zbędnej tkanki tłuszczowej. Fruktoza powoduje otyłość, cukrzycę i choroby serca oraz nowotwory. Jednak bez obaw. W samych owocach nie jest ona tak szkodliwa, jak na przykład syrop glukozowo-fruktozowy dodawany do napojów i słodyczy.

Warto sięgać po takie napoje, które oprócz owoców zawierają też warzywa (posiadają jedynie śladowe ilości fruktozy i mają niski indeks glikemiczny). Bez problemu kupisz je w sklepie lub zrobisz sam w domu. Tylko wtedy masz pewność, że sok jest w 100% naturalny, świeży i nie zawiera żadnych szkodliwych dodatków. Oto kilka zdrowych przepisów na domowej roboty soki owocowo-warzywne:

 

Sok gruszkowo-marchewkowy dla zdrowego serca

 

– 2 marchewki

– 1 gruszka

– 1 jabłko

– 1 pomarańcza

– szklanka wody

Wszystkie składniki obieramy i kroimy na mniejsze kawałki, z gruszki i jabłka wycinamy środek. Wkładamy wszystko do blendera, dolewamy wodę i blendujemy przez około 2 minuty lub wrzucamy do wyciskarki.

 

Sok cytrusowo-imbirowy na odporność

 

– 2 pomarańcze

– pół cytryny

– 1 marchewka

– 3 cm plasterek imbiru

– szklanka wody

Pomarańcze i marchewkę obieramy ze skórki i kroimy na mniejsze kawałki. Sok z cytryny wyciskamy na wyciskarce. Wrzucamy wszystko razem z imbirem do blendera i blendujemy około 2 minuty lub wrzucamy do wyciskarki.

 

Sok owocowy z jarmużem odchudza i działa antynowotworowo

 

– 3 garście liści jarmużu

– 1 grejpfrut

– 1 pomarańcza

– 1 gruszka

– ananas

– 1 jabłko

– szklanka wody

Owoce obieramy ze skórki, z jabłka wycinamy środek. Wrzucamy owoce i jarmuż do blendera, dolewamy wodę, blendujemy 2 minuty lub wrzucamy do wyciskarki.

 

Pij soki na zdrowie!

 

Soki domowej roboty to świetna alternatywa dla sklepowych produktów. Dzięki nim nie tylko mamy pewność, że otrzymujemy zdrowy i naturalny sok, ale i dbamy o środowisko unikając kupna napojów w plastikowych butelkach. Decydując się jednak na zakup sklepowego napoju, należy koniecznie przeczytać jego skład, aby upewnić się, że nie zawiera szkodliwych składników.

Więcej na temat zdrowych (i niezdrowych) produktów spożywczych znajdziesz w magazynie „Dr Medicus”. Zapisz się do darmowego newslettera aby otrzymywać powiadomienia o najnowszych artykułach. Dzięki temu poznasz cenne wskazówki dotyczące najlepszej dla zdrowia diety oraz przepisy na zdrowe potrawy. Zadbaj o siebie już dziś!

Aspartam – słodka trucizna, która zabija powoli…

Aspartam to organiczny związek chemiczny, który jest dodawany do wielu produktów spożywczych. Ukrywa się pod tajemniczym symbolem E 951. Czym dokładnie jest i po co dodaje się go do żywności?

Aspartam jest sztucznym środkiem słodzącym. Dodaje się go do większości produktów, głównie słodyczy, lodów, galaretek, gum do żucia, drażetek odświeżających i napojów. Jest nawet w kawach rozpuszczalnych i niektórych lekach! Potocznie nazywany słodzikiem, jest ponad sto razy słodszy od cukru, przy czym posiada zero kalorii. Głównie można go spotkać w produktach typu „light” czy „zero cukru”. Jednak czy niska kaloryczność oznacza, że jest bezpieczny dla zdrowia?

 

Czy aspartam jest szkodliwy?

Bezpieczeństwo stosowania aspartamu było przedmiotem wielu badań naukowych. Przez lata uważano, że jego spożycie nie wiąże się z żadnym ryzykiem. Nie obyło się jednak bez kontrowersji. Wielu konsumentów po regularnym spożywaniu aspartamu uskarżało się na złe samopoczucie, m.in. bóle głowy. A to dopiero początek…

Pierwszą osobą, która złożyła wniosek o wycofanie aspartamu z obiegu był lekarz neurolog Dr John W. Olney, a później prawnik James Turner. W skutek dochodzenia, aspartam po kilku miesiącach od wprowadzenia do sprzedaży został wycofany. Niestety – na krótko. Kilka lat później firma badająca szkodliwy wpływ aspartamu na zdrowie została wykupiona przez potężny koncern Monsanto, a dowody na jego szkodliwość zostały zamiecione pod dywan.

W 1974 roku amerykańska Agencja Żywności i Leków (FDA) uznała, że aspartam jest substancją w pełni bezpieczną dla zdrowia. Jednak w roku 1987 roku opublikowano dodatkowe badania, które dowodzą, że u nielicznych osób może występować szczególna wrażliwość na ten składnik.

Jednak, w 2005 roku grupa naukowców z włoskiej Bolonii opublikowała wyniki 3-letnich eksperymentów na szczurach. Bolońskim badaczom udało się udowodnić, że aspartam jest substancją rakotwórczą. Pomimo wyników badań i wielu ostrzeżeń, zarówno FDA jak i wiele innych organizacji zajmujących się bezpieczeństwem żywności zarzeka się, iż aspartam wcale nie jest szkodliwy dla ludzkiego organizmu. Jednak, czy można ufać ich opinii? W końcu ta sama organizacja w ubiegłym wieku próbowała nam wmówić, że zdrowe są między innymi papierosy oraz cukier.

 

Jesz aspartam? Zobacz, co Ci grozi!

Aspartam po strawieniu rozkłada się na dwa naturalne aminokwasy: fenyloalaninę i kwas asparaginowy. Przez to jest groźny dla osób chorych na fenyloketonurię, których organizm nie metabolizuje fenyloalaniny. Ale to nie wszystko: produktem metabolizmu aspartamu jest też niebezpieczny dla organizmu metanol. W niewielkich ilościach nie jest on szkodliwy. Warto jednak pamiętać, że każdy organizm jest inny i to co dla jednych jest nieszkodliwe w niewielkich ilościach, innym może poważnie zaszkodzić!

Z jednej strony mówi się o całkowitym bezpieczeństwie aspartamu, z drugiej jednak w raporcie US Department of Health and Human Services wymieniono potencjalne skutki uboczne zażywania tej substancji. Należą do nich między innymi:

– bóle i zawroty głowy

– migreny

– nudności i wymioty

– drętwienie mięśni

– depresje

zaburzenia wzroku i słuchu

– trudności z oddychaniem

– utrata smaku

– problemy z pamięcią

– bóle stawów

– przybieranie na wadze

– problemy z zasypianiem

– wysypki

 

Czy warto ryzykować?

Niewątpliwie brakuje wystarczającej ilości badań dowodzących szkodliwości aspartamu. Jednak czy to oznacza, że jest on w 100% bezpieczny? Nie zapominajmy, że gdy na rynek wchodził biały cukier, to wszelkie instytucje badawcze również dawały gwarancję jego bezpieczeństwa. Dopiero po latach wyszło na jaw, że jest on szkodliwy dla zdrowia.

Zatem czy warto ryzykować? A może bezpieczniej będzie po prostu unikać tego składnika? Być może (tak jak w przypadku białego cukru i wielu innych produktów), dopiero po wielu latach będziemy w 100% pewni czy aspartam jest szkodliwy czy nie. Jednak czy warto ignorować sygnały ostrzegawcze i przekonywać się o tym na własnej skórze? Na to pytanie każdy powinien sobie odpowiedzieć sam.

 

Zainteresował Cię ten artykuł? A może chcesz wiedzieć jak chronić swoje zdrowie i uniknąć wielu chorób i przykrych dolegliwości? Masz dość spędzania wielu godzin w kolejkach do lekarzy i faszerowania się toksycznymi lekami? Koniecznie czytaj magazyn „Dr Medicus”. Dzięki niemu zdobędziesz niezbędną wiedzę z zakresu naturoterapii i ziołolecznictwa. Dowiesz się jak unikać lekarzy i leczyć choroby naturalnymi sposobami. Koniecznie zapisz się do darmowego newslettera, aby otrzymywać powiadomienia o najnowszych artykułach. Nie zwlekaj i zadbaj o siebie już dziś!

Upał osłabia Twój apetyt? Zobacz, jak odzyskać chęć do jedzenia!

Określenie „niejadek” najczęściej kojarzy się z grymaszącymi dziećmi. Nic bardziej mylnego. Często również dorośli mają problem z brakiem apetytu. Lato to czas, gdy częściej niż o jedzeniu myślimy o nawadnianiu organizmu. To naturalne, ale trzeba sobie zdawać sprawę z tego, że organizm pozbawiony składników odżywczych – które czerpie głownie z jedzenia – jest narażony na śmiertelne niebezpieczeństwo. Ale w żadnym wypadku nie rezygnuj z picia wody!

 

Brak apetytu latem jest całkiem normalnym zjawiskiem. Wypijamy dużo płynów, często zapominając o regularnym spożywaniu posiłków. Tym bardziej, że duża ilość wypijanej wody wywołuje uczucie sytości. Zdarza się również, że zamiast pełnowartościowych posiłków sięgamy wyłącznie po lekkie przekąski, które nie mają szans uzupełnić wymaganego przez organizm bilansu kalorycznego. Przyczyną braku apetytu mogą być także infekcje bakteryjne, schorzenia układu pokarmowego, stany depresyjne, zmęczenie, a nawet permanentny stres. Jak więc nie zmuszać się do jedzenia, ale skutecznie i naturalnie pobudzić apetyt?

 

Skończ z podjadaniem!

 

Zwłaszcza jeśli sięgasz po tłuste lub słodkie przekąski. Zamiast nich jedz surowe warzywa (np. marchewkę, paprykę, pomidory, ogórki). Pamiętaj jednak, że głównym źródłem cennych dla organizmu związków będzie pełnowartościowy posiłek.

Ruch wzmaga apetyt

 

W okresie letnim chodź na basen, wieczorami maszeruj, znajdź chwilę na rozciąganie. Aktywność fizyczna, zwłaszcza ta uprawiana na świeżym powietrzu skutecznie wzmaga apetyt. Dodatkowo pozwoli zadbać o kondycję organizmu.

 

Zamiast kawy napij się mięty

 

Mięta stymuluje apetyt. Najlepsza na poprawę apetytu jest mięta pieprzowa. Można ją pić w kilku odsłonach – dodając ją do orzeźwiających zimnych lemoniad, mrożonej herbaty, ale także można przygotować z niej gorący napar, który warto wypić 30 minut przed posiłkiem. Mięta to świetny dodatek do sałatek czy deserów. Korzystnie wpływa na trawienie.

 

Sięgnij po imbir

 

Nie dość, że korzystnie wpływa na zdrowie i uznawany jest za naturalny antybiotyk, to jest w stanie także pobudzić apetyt u największego niejadka. Warto sięgać po niego na czczo. Pół łyżeczki imbiru należy zalać wrzątkiem i odstawić na około 10-15 minut. Po odcedzeniu można od razu wypić. Ostudzony napar w okresie letnim można dodać np. do lemoniady.

 

Dobrze śpij i unikaj stresu

 

Mała ilość snu, brak odpoczynku i związany z tym stres, skutecznie obniżają wydajność organizmu. Długotrwałe „zapominanie o jedzeniu” może przyczynić się do rozwoju zaburzeń odżywiania, a to z kolei skutkuje innymi poważnymi chorobami i wpływa niekorzystnie na funkcjonowanie układu pokarmowego.

 

Jedz zielone warzywa

 

Potocznie nazywane zieleniną – produkty dostępne niemal w każdym sklepie, to prawdziwa witaminowa bomba! Zielone warzywa pobudzają apetyt i przyspieszają trawienie. Sezon na szparagi w pełni, więc warto skorzystać z okazji i  zastąpić nimi kolejną porcję ziemniaków. Sięgnij też po kiełki, sałaty, koperek, pietruszkę czy ogórka. Możesz przygotowywać z nich bogate w witaminy i minerały koktajle.

Nie zmuszaj się do jedzenia

 

Regularne spożywanie posiłków to nie tylko metoda na utrzymanie szczupłej sylwetki, ale przede wszystkim krok w kierunku zdrowia. Organizm do prawidłowego funkcjonowania potrzebuje odpowiedniej ilości kalorii oraz składników odżywczych. W przeciwnym razie tracimy energię, wpływa to negatywnie na nasze samopoczucie i obniża efektywność pracy. Niechęć do jedzenia jest sygnałem, na który należy reagować natychmiast.

Reagowanie na sygnały, które wysyła organizm jest priorytetem w procesie skutecznego wykrywania schorzeń, chorób czy zaburzeń. Warto więc wzbogacać swoją wiedzę i świadomość na temat tego, co robić, aby czuć się dobrze i jak reagować, jeżeli organizm przestaje funkcjonować prawidłowo. Czytaj magazyn „Dr Medicus” i nie pozwól się oszukiwać. Twoje zdrowie jest w Twoich rękach – nie pozwól go sobie odebrać!

Chcesz dłużej żyć? Włącz do diety błonnik!

O tym, że błonnik jest niezbędny do prawidłowego funkcjonowania organizmu wie każdy z nas. Jaką właściwie pełni funkcję? Tu odpowiedź nie jest tak oczywista – okazuje się bowiem, że o właściwościach błonnika nie mamy zielonego pojęcia! Niewiele osób zdaje sobie sprawę z tego, że istnieją dwa rodzaje błonnika, a każdy z nich pełni inną rolę.

Błonnik pełni niezwykle ważną rolę w naszym życiu. Nie tylko reguluje pracę układu pokarmowego, ale i wspiera pracę serca. Jeżeli spożywamy go za mało, możemy doprowadzić do rozregulowania pracy całego organizmu. Warto więc wiedzieć, jaką ilość błonnika przyjmować, aby pracować na najwyższych obrotach.

 

Dwa rodzaje błonnika

 

Pierwszy z nich jest rozpuszczalny i to właśnie on odpowiada za utrzymywanie pokarmu w żołądku, dzięki czemu ułatwia trawienie. Dodatkowo reguluje poziom cholesterolu i cukru we krwi, przez co korzystnie wpływa na pracę serca. Błonnik nierozpuszczalny natomiast odpowiada za przenoszenie pokarmu przez układ trawienny. Wspomaga proces usuwania resztek pokarmu, które zalegają w jelitach. Działa oczyszczająco i detoksykująco na cały przewód pokarmowy.

Błonnik to inaczej włókno pokarmowe, ściany komórkowe roślin, które nie ulegają trawieniu przez enzymy. Choć sam w sobie nie dostarcza właściwości odżywczych, jest absolutnie niezbędnym składnikiem dostarczanym wraz z pożywieniem. Dlaczego warto wzbogacić dietę w błonnik?

 

Błonnik pomaga schudnąć

 

Osoby, które zmagają się z otyłością i korzystały z opieki dietetyka z pewnością wiedzą, jak ważny jest błonnik w procesie trawienia. Przede wszystkim może mieć decydujące znaczenie w walce o zrzucenie kilogramów. Włókna pokarmowe utrzymują jelita w ruchu. Dzięki temu osoby które przyjmują odpowiednią ilość błonnika, nie cierpią na zaparcia czy inne nieprzyjemne i niebezpieczne dla zdrowia dolegliwości.

Dba o Twoje serce

 

Dzięki temu, że błonnik reguluje poziom cukru, jest kluczowym elementem diety osób chorujących na cukrzycę. Dodatkowo pomaga osobom z nadciśnieniem. Istnieją badania, które sugerują, że odpowiednia ilość błonnika w diecie, pozwala skutecznie zwalczać nowotwory. Wszystko z uwagi na fakt, że przy prawidłowym procesie trawienia i regularnych wypróżnieniach, organizm działa efektywniej, a co za tym idzie – ma silny układ odpornościowy.

 

Błonnik w diecie – ile potrzebuje Twój organizm?

 

Choć WHO zaleca, aby spożywać dziennie ok 25 g (kobiety) i 30-40 g błonnika (mężczyźni), to w Polsce spożywa się go ok. 15 g. Nie bez znaczenia jest też fakt, że w krajach wysoko rozwiniętych, mnóstwo ludzi w pośpiechu stawia na niezdrową, przetworzoną żywność, która zawiera znikome ilości tego naturalnego włókna pokarmowego. Zalecaną dawkę bardzo trudno jest przekroczyć, jednak warto mieć ją na uwadze, gdy decydujemy się na dodatkową suplementację. Duża ilość błonnika w diecie wymaga również picia dużej ilości wody.

 

W tych 5 produktach znajdziesz największe ilości błonnika (w przeliczeniu na 100 gram produktu):

  • Otręby owsiane – niemal 44 g błonnika
  • Suszone morele – 25 g błonnika
  • Migdały – 15 g błonnika
  • Śliwki suszone – 7 g błonnika
  • Banan – 6,5 g błonnika

 

Choć spożywanie błonnika ma dobroczynny wpływ na nasze zdrowie, zbyt duża jego ilość może zadziałać zupełnie odwrotnie. Zalecana dawka wynosi ok 40 g. Jeżeli przekroczy się tę ilość w ciągu dnia, można przyczynić się do rozregulowania funkcji jelit. Typowymi objawami są zaparcia, refluks, odwodnienie, silne bóle brzucha.

Jeżeli ten temat Cię zainteresował, a zdrowy tryb życia jest dla Ciebie czymś więcej niż tylko modnym trendem, poznaj magazyn „Dr Medicus”. Znajdziesz w nim mnóstwo inspiracji do zmiany niezdrowych nawyków. Dowiesz się, jak rozpoznawać popularne choroby i schorzenia, jak odczytywać sygnały wysyłane przez organizm oraz jak szybko i efektywnie na nie reagować. Odkrywamy tajemnice wielkich koncernów farmaceutycznych i ostrzegamy przed ich niebezpiecznymi praktykami. Buduj wiedzę, aby w pełni świadomie zadbać o swój organizm. Chroń siebie i tych, których kochasz!

Sok z buraka – witaminowy supernapój

Okra, karczoch, kiwano – choć wiele osób może nie kojarzyć tych warzyw, to coraz częściej można znaleźć je na naszych stołach. Kuszą egzotyczną nazwą i oryginalnym smakiem. Są polecane przez dietetyków, a ich właściwości są wychwalane przez ekspertów żywieniowych. Jednak te cudowne warzywa mogą także mocno nadszarpnąć domowy budżet… Wiele osób zapomina, że nasze rodzime rolnictwo również ma wiele do zaoferowania. Równie dużo korzyści zdrowotnych nasz organizm czerpie ze zwykłego… buraka!

 

Burak nie tylko w barszczu

 

Wielu osobom burak kojarzy się głównie ze świątecznym barszczem. Zazwyczaj wyłącznie pod tą postacią jemy to warzywo, a później zapominamy o nim na kolejny rok. Potencjał buraczanych wywarów nie kończy się jednak na barszczu. Prawdziwą bombę witaminową można stworzyć wrzucając buraka do sokowirówki. Oto 7 powodów, dla których warto pić sok z buraka:

 

Poprawia krążenie, zapobiega powstawaniu skrzepów

 

Wysoka zawartość tlenku azotu w buraku czerwonym poprawia krążenie krwi poprzez rozluźnianie naczyń krwionośnych.

 

Obniża ciśnienie krwi

 

Potas i magnez to pierwiastki, które skutecznie poradzą sobie ze zbyt wysokim ciśnieniem. Jeżeli cierpisz na nadciśnienie, to warto codziennie rano (na czczo) wspomóc swój organizm szklanką świeżego soku z buraka.

 

Wspiera pracę wątroby

 

Wszystko za sprawą betaniny – inaczej zwanej czerwienią buraczaną – która reguluje pracę wątroby. Ma również korzystny wpływ na woreczek żółciowy. Picie soku z buraka zaleca się też osobom, które cierpią na odmineralizowanie zębów i kości.

 

Dostarcza wielu wartości odżywczych

 

Jest bogatym źródłem witamin A, C i B. Regularne picie soku z buraka wpływa korzystnie na cały organizm. Bogactwo składników odżywczych i mineralnych wspomaga wydajność naszego ustroju. Warto wypić szklankę soku godzinę przed treningiem.

 

Wsparcie dla cierpiących na anemię

 

Zbyt mała ilość erytrocytów i spadek hemoglobiny to znak, że organizm zmaga się z anemią. Ze względu na dużą ilość żelaza, fosforu, wapnia i magnezu, sok z buraka może nie tylko uchronić nas przed anemią, ale i wspomóc jej leczenie.

 

Walczy z wirusami

 

Sok z buraka skutecznie zwalcza grypę i przeziębienie. Łagodzi towarzyszące im objawy i wspomaga osłabiony organizm.

 

Doskonały dla kobiet w ciąży

 

Buraki są szczególnie polecane kobietom w ciąży. Zawierają dużą ilość kwasu foliowego, który jest niezbędny do tego, aby płód rozwijał się prawidłowo. Dlatego warto włączyć buraka do ciążowej diety.

 

Przygotuj go samodzielnie

 

Aby przygotować pełnowartościowy napój potrzebujesz bulwę buraka, marchew, pół szklanki wody i ulubione owoce. Najlepszym połączeniem będzie burak i jabłko. Bulwę należy dokładnie umyć (warto zostawić skórkę, która zawiera mnóstwo witamin i minerałów).

Warzywa i owoce pokrój jak najdrobniej i umieść w blenderze (można też skorzystać z sokowirówki). Miksuj do uzyskania jednolitej konsystencji. Koktajl należy wypić zaraz po przygotowaniu.

 

Sięgaj po buraka jak najczęściej

 

Burak jest warzywem, które zdecydowanie nie potrzebuje reklamy i marketingowych sztuczek, aby zwrócić naszą uwagę. Warto tylko od czasu do czasu sobie o nim przypomnieć i korzystać z dobrodziejstw, jakie nam oferuje.

Jeżeli ten temat Cię zainteresował, a zdrowy tryb życia oznacza dla Ciebie coś więcej niż modę, poznaj magazyn „Dr Medicus”. Znajdziesz w nim mnóstwo inspiracji do zmiany niezdrowych nawyków. Dowiesz się, jak rozpoznawać choroby i schorzenia, jak odczytywać sygnały wysyłane przez organizm oraz jak szybko i efektywnie na nie reagować. Buduj wiedzę, aby w pełni świadomie zadbać o swój organizm. Chroń siebie i bliskich!