Pieprzyca siewna, czyli rzeżucha. Jakie ma właściwości?

Rzeżucha kojarzy nam się przede wszystkim z Wielkanocą i trudną pisownią. Poza okresem świątecznym raczej rzadko gości w naszych domach. A szkoda, bo nie jest ona jedynie tradycyjną ozdobą świątecznego stołu. W dawnej medycynie ludowej rzeżuchę nazywano „zdrowiem ciała”. Trudno się dziwić. Posiada ona szereg niezwykle cennych właściwości zdrowotnych, z których warto korzystać przez cały rok.

 

Leczy anemię

 

Rzeżucha zawiera mnóstwo składników odżywczych niezbędnych naszemu organizmowi. Jednym z nich jest żelazo, którego niedobór prowadzi do anemii. Wbrew pozorom jest to bardzo groźna choroba, a jej lekceważenie może mieć fatalne skutki. Jak się przed nią chronić? Wystarczy regularnie sięgać po rzeżuchę. Już 100 gram tej rośliny dostarcza ok. 7% zalecanej dziennej dawki żelaza.

Ponadto, rzeżucha zawiera spore ilości kwasu foliowego, który podobnie jak żelazo, jest niezbędny do produkcji czerwonych krwinek. Spożycie 100 gramów rzeżuchy pokrywa 12-14% dziennego zapotrzebowania na ten składnik. Dlatego jeśli cierpisz na anemię lub chcesz się przed nią uchronić, koniecznie wprowadź rzeżuchę do swojej diety!

 

Ochrona przed rakiem

 

Rzeżucha zawiera duże ilości witaminy C – silnego przeciwutleniacza. Wspomaga organizm w walce z wolnymi rodnikami. Przez to spowalnia procesy starzenia się komórek organizmu oraz zapobiega uszkodzeniom DNA, które prowadzą do powstawania raka. Dieta bogata w witaminę C obniża ryzyko zachorowania na nowotwory m.in. trzustki, żołądka, piersi, prostaty i wielu innych.

Co więcej, badania brytyjskich naukowców dowiodły, że regularnie spożywanie rzeżuchy podnosi poziom białek blokujących rozwój komórek nowotworowych. Dodatkowo, roślina ta zawiera dużo białka, które ułatwia trawienie i chroni przed rozwojem raka jelita grubego.

Obecnie, gdy mamy do czynienia z istną plagą chorób nowotworowych, rozsądnie jest sięgać po wszelkie formy profilaktyki. Warto zatem spożywać rzeżuchę regularnie, by być zdrowym i dobrze się czuć.

 

Rzeżucha dla zdrowia tarczycy

 

Statystyki pokazują, że na dolegliwości gruczołu tarczycy cierpi już około 300 milionów ludzi na świecie. Do tej pory współczesna medycyna nie znalazła na nie lekarstwa. Na szczęście istnieje wiele naturalnych sposobów na złagodzenie objawów. Mówi się nawet o przypadkach całkowitego wyleczenia. Jeśli szukasz naturalnego rozwiązania swoich problemów z tarczycą, koniecznie sięgnij po rzeżuchę! Jest bogata w łatwo przyswajalny jod. Dzięki temu korzystnie wpływa na pracę tego gruczołu. Rzeżucha może okazać się pomocna przy dolegliwościach takich jak niedoczynność tarczycy czy choroba Hashimoto.

 

Na problemy kostno-stawowe

 

Nasze ścięgna i torebki stawowe są zbudowane głównie z białka – kolagenu. To główny składnik tkanki łącznej odpowiedzialnej za funkcjonowanie kości, stawów i więzadeł. Dzięki wysokiej zawartości witaminy C oraz witamin z grupy B rzeżucha przyspiesza produkcję kolagenu, przynosząc ulgę w problemach kostno-stawowych.

Jednak to nie jest jedyny powód, dla którego rzeżucha działa zbawiennie na kości i stawy. Zawiera ona bowiem duże ilości wapnia oraz manganu – składników niezbędnych do walki z osteoporozą.

 

Ale to nie wszystko!

 

Rzeżucha na dobry wzrok: jest bogata w luteinę i zeaksantynę. Są to substancje, które nadają roślinom zielony kolor, ale i chronią nasze oczy!

Naturalny kosmetyk i opatrunek: Witamina C zawarta w rzeżusze przyspiesza gojenie się ran. Zapobiega silnym krwotokom oraz powstawaniu siniaków. Przyspiesza regenerację uszkodzonego naskórka. W połączeniu z witaminą E, A oraz PP powstrzymuje procesy starzenia. Regularne spożywanie rzeżuchy znacznie poprawia jędrność skóry oraz zwalcza niedoskonałości.

Chroni przed cukrzycą: Rzeżucha ma wysoką zawartość chromu, który wspomaga pracę trzustki. Ułatwia metabolizm glukozy i obniża poziom cukru we krwi, a co za tym idzie zapobiega cukrzycy oraz łagodzi jej objawy.

Nie zawiera szkodliwych substancji: Rzeżuchę siejemy i hodujemy sami. Nie stosujemy przy tym chemicznych nawozów ani oprysków. Mamy zatem 100% pewności, że nie dostarczamy naszemu organizmowi szkodliwych toksyn.

 

Jak hodować rzeżuchę?

 

Hodowla rzeżuchy nie należy do skomplikowanych. Jej nasiona można kupić w sklepie spożywczym lub ogrodniczym. Warto zaopatrzyć się w nasiona ekologiczne, np. w sklepie ze zdrową żywnością. Na płaski pojemnik należy położyć wilgotną watę lub ligninę. Następnie należy równomiernie rozsypać nasiona i zwilżyć je wodą przy pomocy spryskiwacza. Zasianą rzeżuchę umieszczamy w ciepłym i jasnym miejscu, podlewamy codziennie. Rzeżucha powinna urosnąć już po ok 5 dniach od zasiania.

Rzeżucha nie jest oczywistym wyborem, nawet wśród osób prowadzących zdrowy tryb życia i odżywiania. Zazwyczaj ustępuje miejsca popularnym warzywom i owocom. A szkoda, bo rzeżucha swoimi wartościami odżywczymi przewyższa chociażby popularną marchew czy jabłko. Warto o niej pamiętać nie tylko w okresie świątecznym. Hodowla rzeżuchy jest prosta i nie wymaga wysiłku, dlatego każdy z nas może ją mieć na swoim parapecie.

Więcej informacji na temat rozmaitych ziół oraz zdrowego odżywiania znajdziesz w magazynie „Dr Medicus”. Zapisz się na darmowy newsletter, aby otrzymywać powiadomienia o najnowszych artykułach. Dzięki temu zgłębisz wiedzę z zakresu ziołolecznictwa, homeopatii i naturalnych metod leczenia. Nie zwlekaj i zadbaj o swoje zdrowie bez zbędnej chemii!

Olej konopny – największy wróg firm farmaceutycznych

W ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat medycyna współczesna poczyniła ogromne postępy… w produkcji i sprzedaży leków. Dzięki reklamom i wpływom koncernów farmaceutycznych coraz chętniej chodzimy do apteki. Wręcz nie wyobrażamy sobie życia bez napakowanych szkodliwymi substancjami tabletek i antybiotyków. Dziś mało kto zdaje sobie sprawę z tego, co jeszcze nie tak dawno temu było oczywiste. A mianowicie, że jeżeli natura stworzyła jakiś problem, to stworzyła też jego rozwiązanie.

Naturalną odpowiedzią na wiele rozmaitych dolegliwości jest olej konopny. To prawdziwy król wśród olejów roślinnych. Znany jest przede wszystkim ze swoich właściwości antynowotworowych. Jednak to nie jedyne jego zastosowanie. Olej konopny jest też naturalnym lekarstwem na choroby neurologiczne, wieńcowe, a nawet cukrzycę! Jakby tego było mało, doskonale sprawdza się jako kosmetyk lub dodatek do potraw.

Rozróżniamy dwa rodzaje oleju konopnego: olej z nasion oraz z kwiatów konopii (CBD). Oba są cennym źródłem witamin, minerałów i składników aktywnych wspomagających organizm. Pomimo zbawiennego wpływu na zdrowie, olej ten nadal jest niedoceniany przez medycynę współczesną.

Dlaczego tak się dzieje? Olej konopny jest naturalnym i tanim lekiem. To doskonała alternatywa dla drogich leków z apteki, przez co jest zagrożeniem dla przemysłu farmaceutycznego. Koniecznie poznaj jego bezcenne właściwości, które mogą uratować Ci życie.

 

Zabija komórki nowotworowe

Olej konopny z kwiatów (CBD) zawiera kannabidiol, związek bioaktywny, który doprowadza do śmierci komórek nowotworowych. Hamuje także ich rozrost, zapobiegając przerzutom i powiększaniu się guza. Dzięki temu stanowi silną broń w walce z rakiem. W przyszłości może nawet stanowić alternatywę dla chemioterapii. Ale to nie wszystko! Olej konopny łagodzi skutki chemioterapii i radioterapii takie jak depresja, bezsenność, mdłości czy brak apetytu. Może z powodzeniem być wykorzystany jako wsparcie przy konwencjonalnych metodach leczenia.

 

Chroni przed cukrzycą i chorobami serca

Olej konopny z nasion jest cennym źródłem niezbędnych kwasów omega 3 i 6. Co więcej, zawiera idealną ich proporcję dla ludzkiego organizmu, czyli 3:1. Co to oznacza? Dzięki tym składnikom doskonale odżywia organizm i zapobiega cukrzycy oraz łagodzi jej objawy. Wspomaga pracę nerek, wątroby i trzustki. Reguluje poziom lipidów, a tym samym chroni przed chorobami serca, miażdżycą i udarem mózgu.

 

Zapobiega chorobom neurologicznym

Olej CBD z kwiatów konopii regeneruje uszkodzone komórki nerwowe i wzmacnia układ nerwowy. Dzieje się tak dzięki wysokiej zawartości substancji neuroaktywnych. Zapobiega chorobom neurologicznym, takim jak autyzm, padaczka, stwardnienie rozsiane, Alzheimer czy demencja. Łagodzi ich objawy i wspomaga leczenie. A to jeszcze nie koniec. Jakby tego było mało olej konopny…

 

Pomaga na ból fizyczny i psychiczny

Zamiast sięgać po szkodliwe leki przeciwbólowe zastosuj zdrowszą alternatywę – olej konopny! Dzięki korzystnemu działaniu na układ nerwowy, witaminie K i działaniu przeciwzapalnemu, łagodzi bóle migrenowe, reumatyczne i kostno-stawowe oraz bóle mięśni. Co więcej jest bardzo pomocny przy zaburzeniach psychicznych, takich jak depresja, stany lękowe, nerwica, czy ataki paniki. Sięgaj zatem po olej konopny, by zapewnić sobie ulgę w bólu i komfort psychiczny bez zbędnej chemii.

 

Olej konopny a naturalna pielęgnacja

Zanim kupisz kolejną maść od dermatologa lub napakowany chemią kosmetyk z drogerii, koniecznie poznaj pielęgnacyjne właściwości oleju konopnego. Wysoka zawartość witaminy K przyspiesza gojenie się ran i śladów po trądziku. Ponadto, powstrzymuje nadmierne wydzielanie sebum. Pomaga przy atopowym zapaleniu skóry i egzemie. Spowalnia proces starzenia się skóry dzięki zawartości przeciwutleniaczy. To klucz do pięknej i zdrowej cery.

 

Jaki olej konopny jest najlepszy?

Jak każdy olej roślinny, olej konopny traci swoje właściwości pod wpływem światła i wysokiej temperatury. Najlepszym wyborem będzie olej nierafinowany, zimno-tłoczony (do 40 stopni) i przechowywany w ciemnym szkle. Warto spożywać go codziennie, choćby w niewielkich ilościach, aby wzmocnić swój organizm.

 

Jak stosować olej konopny?

Można go dodawać do sałatek, jogurtów, twarożku, koktajli owocowo-warzywnych lub smarować nim pieczywo. Musisz jednak uważać! Oleju konopnego nie należy podgrzewać ani na nim smażyć, ponieważ ma niską temperaturę dymienia.

Przeciwwskazania

Przedawkowanie oleju konopnego może doprowadzić do bólu brzucha i biegunki. Posiada właściwości przeciwzakrzepowe. Osoby ze zmniejszoną krzepliwością krwi lub hemofilią powinny skonsultować się z lekarzem.

Olej konopny uwalnia od chorób, które medycyna konwencjonalna uważa za nieuleczalne. Warto o nim pamiętać nie tylko kiedy zdrowie zaczyna zawodzić. Każdy powinien znaleźć dla niego miejsce w swojej kuchni. Olej konopny jest idealną formą profilaktyki, a jak wiadomo „lepiej zapobiegać niż zwalczać”.

Chcesz cieszyć się zdrowiem i dobrym samopoczuciem? Masz dość brania ton leków, które tylko maskują objawy choroby, zamiast likwidować jej źródło? Chcesz poznać naturalne metody leczenia? Koniecznie czytaj magazyn „Dr Medicus”. Zapisz się do darmowego newslettera, aby móc zgłębiać wiedzę z zakresu naturoterapii i ziołolecznictwa. Dowiedz się jak zapobiegać chorobom cywilizacyjnym, z którymi współczesna medycyna nie potrafi sobie poradzić.

Woda kokosowa – droga do zdrowia?

W ciągu ostatnich kilku lat popularność na polskim rynku zyskał olej kokosowy. Wiele osób zaczęło go stosować nie tylko w kuchni, ale także jako uniwersalny kosmetyk do codziennej pielęgnacji skóry. I mimo pojawiających się od czasu do czasu głosów sprzeciwu, olej kokosowy i jego właściwości wciąż mają wielu zwolenników.

Jednak kokos niejedno ma imię i coraz chętniej w naszych domach gości woda kokosowa. Choć ma ona liczne właściwości zdrowotne, wciąż niewiele osób po nią sięga. Jednak jest masa powodów, dla których woda kokosowa powinna znaleźć się w Twojej diecie nie ze względu na modę i trendy żywieniowe, ale ze względu na jej dobroczynne działanie.

Woda kokosowa to źródło przeciwutleniaczy

To jeden z najważniejszych argumentów przemawiających za sięgnięciem po wodę kokosową. Badania dowodzą, że woda kokosowa skutecznie zwalcza wolne rodniki. Chroni komórki naszego organizmu przed starzeniem i chorobami.

Żyjemy w dobie przetworzonej żywności, która rujnuje nasz organizm. Często wybieramy niezdrowe jedzenie, które odpowiada za szybsze starzenie się organizmu i rozwój wielu chorób przewlekłych i cywilizacyjnych. Dodatkowo szybki i nerwowy tryb życia naraża nas na ogromny stres. Komórki ulegają uszkodzeniu, co zwiększa ryzyko zachorowania.

Reguluje poziom cukru we krwi

To bardzo duży plus dla wody kokosowej, jednak warto pamiętać, że tylko naturalny produkt będzie skuteczny. Niestety, mimo wzrostu świadomości zarówno producentów, jak i konsumentów, na rynku wciąż można dostać produkty z dodatkiem dużej ilości cukru. Taki produkt nie tylko nam nie pomoże, ale może zaszkodzić!

Wybierając wodę kokosową postaw na jakość. Dobry produkt zazwyczaj jest droższy, ale zawsze warto czytać etykietę. Woda kokosowa jest doskonałym źródłem magnezu, który powoduje zwiększenie wrażliwości na insulinę i tym samym zmniejsza poziom cukru we krwi.

Bogactwo składników odżywczych

Wiele osób myli wodę kokosową z mlekiem kokosowym. Jednak tym, co je odróżnia, jest skład. Woda kokosowa w ponad 94% składa się z wody i niewielkiej ilości tłuszczu. Pochodzi z młodych orzechów, które mają ok. 6 miesięcy. W przypadku mleka, woda stanowi jedynie 50%.

Woda kokosowa zawiera nie tylko wspomniany wyżej magnez. Jest też źródłem węglowodanów, białka, witaminy C (najważniejszy i najskuteczniejszy przeciwutleniacz), potasu, sodu oraz wapnia.

Wspomaga pracę serca

Regularne picie wody kokosowej może przyczynić się do zmniejszenia ryzyka chorób serca. Woda kokosowa może przyczyniać się do obniżenia poziomu cholesterolu oraz znacznie zmniejszać ryzyko miażdżycy.

Choć wciąż przeprowadzane są badania w tym zakresie, te dotychczasowe wykazują jedynie pozytywne właściwości przyczyniające się do poprawy zdrowia serca. Picie wody kokosowej nie powoduje skutków ubocznych dla zdrowia.

Obniża ciśnienie krwi

Woda kokosowa zawiera potas. Badania dowodzą, że ten pierwiastek obniża ciśnienie krwi. Woda kokosowa przeciwdziała też zakrzepom, a tym samym obniża ryzyko powstawania zatorów żylnych.

Zapobiega kamieniom w nerkach

Odpowiednia ilość płynu dostarczana do organizmu jest ważna w profilaktyce kamicy nerkowej. Oczywiście „zwykła” woda również jest dobrym wyborem i warto po nią sięgać jak najczęściej. Jednak badania dowodzą, że woda kokosowa ma znacznie wyższą skuteczność w zapobieganiu kamicy nerkowej. Woda kokosowa nie tylko wspomaga proces rozpuszczania kamieni w nerkach, ale także pomaga w walce z popularnymi chorobami nerek.

Woda kokosowa w codziennej diecie

Woda kokosowa jako naturalny i pożywny napój jest ważnym składnikiem codziennej diety. Warto po nią sięgać również tuż po treningu, ponieważ efektywnie nawadnia organizm i wspomaga jego regenerację. Porównywana jest do działania napojów elektrolitowych popularnych wśród sportowców. Do tego ma mało kalorii.

Sklepy coraz częściej oferują wodę nie tylko w szklanych butelkach, ale także w orzechu. Picie wody kokosowej może być korzystne dla zdrowia nerek czy serca. Sięgaj po produkty w 100% naturalne, które stanowią pełnowartościową porcję składników odżywczych. Pamiętaj o czytaniu etykiet. Substancje słodzące, sztuczne aromaty czy duża ilość cukru nigdy nie będą dobrym wyborem.

Jeżeli chcesz wiedzieć się więcej na temat zdrowego odżywiania i naturalnych sposobów na pielęgnację, koniecznie zajrzyj do magazynu „Dr Medicus”. Dowiesz się między innymi jak skutecznie walczyć z częstymi dolegliwościami oraz jak szybko rozpoznawać popularne choroby. Zadbaj o siebie i swoje zdrowie!

Święta roślina, Tukmaria – superzdrowie w nasionach słodkiej bazylii

Bazylia zazwyczaj kojarzy się z klimatem śródziemnomorskim, chętnie ozdabiamy nią pizzę i spaghetti. Doskonale sprawdza się jako zielony dodatek do wszelkiego rodzaju kanapek. Tę postać bazylii każdy zna i każdy choć raz jej spróbował. Niewiele osób wie, że w ostatnim czasie popularność zyskują nasiona słodkiej bazylii. Można zaryzykować stwierdzenie, że skutecznie wypierają one z rynku dotychczas chętnie kupowane nasiona chia i czarnuszki.

Kwasy omega-3, omega-6, antyoksydanty, błonnik, witaminy – czy można sobie wyobrazić lepiej skomponowane źródło zdrowia i urody? Te wszystkie wartości odżywcze znajdziesz w nasionach słodkiej bazylii. Występuje ona w 150 odmianach, a w azjatyckiej medycynie stosowana jest od tysięcy lat. Poznaj jej niesamowite właściwości i przez cały rok ciesz się siłami witalnymi, bez wspomagania syntetycznymi farmaceutykami.

Dodatkowym atutem nasion słodkiej bazylii, jest ich łatwe przygotowanie do spożycia. Wystarczy namoczyć je w wodzie, by już po 30 minutach cieszyć się ich cudownymi właściwościami.

Nasiona bazylii są źródłem błonnika

Każdy kto miał problemy związane z trawieniem i zaparciami wie, że obecność błonnika w diecie pozwala ominąć takich dolegliwości. Nasiona słodkiej bazylii to doskonałe źródło błonnika pokarmowego. Dzięki temu sprawdzają się także w dietach odchudzających. Są produktem niskokalorycznym. Pozwalają „oszukać” głód. Najlepiej sięgnąć po nie tuż przed posiłkiem. Łagodzą zgagę, bóle brzucha i wzdęcia.

 

Pektyny – naturalne składniki roślinne, które są zaliczane do błonnika pokarmowego:

  • odżywiają i zwiększają ilość pożytecznych bakterii, które wpływają na zdrowie jelit
  • mogą wspomagać kontrolowanie poziomu cukru we krwi, obniżając go i zapobiegając wahaniom (stanowią więc idealny produkt dla diabetyków)
  • regulują poziom cholesterolu, poprzez hamowanie jego wchłaniania przez jelita, obniżają poziom złego cholesterolu

 

Bogactwo niezbędnych minerałów

12 gramów nasion bazylii (czyli tylko jedna łyżka stołowa!) dostarcza organizmowi nawet 15% dziennego zapotrzebowania na wapń, 10% na magnez oraz żelazo. Wapń i magnez pozwalają zadbać o kości, natomiast żelazo wspomaga produkcję czerwonych krwinek. Spektrum działań nasion słodkiej bazylii w organizmie jest ogromne. Sprawdzają się jako doskonałe uzupełnienie diet odchudzających, które zazwyczaj mogą być źle zbilansowane i niestety powodują, że organizm nie otrzymuje wszystkich wartości odżywczych w wystarczającej ilości. Nasiona bazylii warto włączyć także do diety wegetariańskiej.

Naturalny zagęszczacz

Większość produktów dostępnych w sklepach to wysokoprzetworzona żywność, która wpływa negatywnie na nasze zdrowie. Pektyny znajdujące się w nasionach bazylii są doskonałą alternatywą dla sztucznych zagęszczaczy. Guma z nasion bazylii nie ma smaku, może być używana jako zagęszczacz lodów, soków, sosów czy galaretek.

Omega-3, czyli wspomagacz pracy mózgu

Jest wiele czynników, które mogą wpłynąć na spadek koncentracji. Regularne spożywanie nasion słodkiej bazylii wspomaga pracę mózgu, poprzez zawartość kwasów omega-3. Szczególnie polecane są osobom pracującym umysłowo.

Przeciwutleniacze

Usuwają wolne rodniki, dzięki czemu skutecznie opóźniają procesy starzenia. Zapobiegają rozwojowi chorób cywilizacyjnych (w tym także nowotworów). Przeciwutleniaczami są głównie witaminy A, E i C oraz karetonoidy. Ich podstawowym zadaniem jest ochrona organizmu przed stresem oksydacyjnym.

Wiosna to doskonały moment na to, aby zadbać o swoje zdrowie i zadbać o odnowę po przytłaczającej, zimowej aurze. Jeżeli szukasz inspiracji dotyczących zdrowego trybu życia i chcesz dbać o swój organizm przez cały rok, zajrzyj do magazynu „Dr Medicus”.

Dowiesz się z niego m.in. jak wielkie koncerny farmaceutyczne i środowiska medyczne manipulują ludźmi. Przekonasz się, jak wiele cennych dla zdrowia produktów znajduje się na wyciągnięcie ręki. Kuchnia stanowi najlepsze źródło zdrowotnych inspiracji. Zobaczysz, że można pozbyć się dolegliwości bez leków z apteki. Nie czekaj – zacznij działać już teraz!

Najlepsze sposoby na dogłębne nawilżenie skóry

Odpowiednie nawilżenie skóry to przede wszystkim komfort. Niestety wiele osób – głównie z powodu alergii pokarmowych – narażonych jest na uczucie nieprzyjemnego świądu czy nawet pojawianie się tzw. rybiej łuski. Bardzo trudno jest walczyć z uwarunkowaniami genetycznymi, jednak można skutecznie łagodzić ich objawy. Nawilżanie skóry naturalnymi metodami może być w 100% skuteczne, jeśli będziemy je stosować regularnie.

Podczas okresu zimowego nasza skóra staje się zazwyczaj sucha i matowa. Mimo że nie jest narażona na wysokie temperatury, to właśnie mróz i podatność na otarcia powodują, że odczuwamy dyskomfort. Często zapominamy o odpowiednim nawodnieniu organizmu. To tylko niektóre czynniki mające wpływ na pogorszenie stanu skóry. Wiosna to doskonały czas, aby zadbać o właściwe nawilżenie całego ciała.

Poznaj kilka sposobów na dostarczenie skórze naturalnych i bezpiecznych składników odżywczych, które wspomogą regenerację skóry i dogłębnie ją nawilżą, pozostawiając uczucie gładkości i miękkości.

Nawilżenie skóry oliwą z oliwek

Oliwa z oliwek należy do produktów niezwykle wszechstronnych i coraz częściej staje się ją w celach kosmetycznych. Może stanowić odżywkę do włosów, a połączona z awokado staje się idealną maseczką na dłonie. To najlepszy balsam dla suchej, popękanej skóry. W  odróżnieniu od drogeryjnych kosmetyków nie zawiera alkoholu – dzięki temu można ją nakładać nawet na podrażnioną skórę. Łagodzi objawy łuszczycy i atopowego zapalenia skóry.

Jest źródłem witamin A, B, C i E, ma właściwości przeciwutleniające. Wysokiej jakości oliwa z oliwek może zastąpić niemal każdy kosmetyk (może z wyjątkiem tych do pielęgnacji twarzy). Jeśli chcemy nakładać olej na twarzy, warto wybrać specjalnie preparowane oleje kosmetyczne, które nie zapychają porów i pozwalają cerze oddychać.

Olej kokosowy

Jego zastosowanie daje podobne efekty jak zastosowanie oliwy z oliwek. Zapewnia głębokie nawilżenie suchej skórze, świetnie radzi sobie ze zrogowaciałym i pękającym naskórkiem. W dodatku olej kokosowy świetnie sprawdzi się w kuchni. Warto nakładać bezpośrednio na skórę (zawiera dobroczynne kwasy tłuszczowe, witaminy i minerały, dzięki czemu skóra szybko się regeneruje). Jego atutem jest również piękny zapach.

Siemię lniane

Kuchnia to doskonałe miejsce do poszukiwania kosmetycznych inspiracji. Osoby, które cierpią na nadwrażliwość i nie mają możliwości testowania nowych kosmetyków ze względu na reakcje alergiczne, powinny wpisać na swoją listę zabiegów kąpiel z dodatkiem siemienia lnianego. To źródło witamin z grupy B, które mają ogromny wpływ na kondycję skóry. Siemię lniane zawiera także niezbędne minerały. Taka kąpiel polecana jest przede wszystkim przy wysypkach, odparzeniach, rybiej łusce czy podrażnieniach wynikających z przesuszenia skóry. Len nie tylko poprawia nawilżenie skóry, ale i zapobiega jej pękaniu.

Każdy, kto choć raz spróbuje pozbyć się problemu suchej skóry z pomocą takiej kąpieli z pewnością chętnie wróci do tego zabiegu.

Kąpiele owsiane

Alergie, przesuszenie i nadwrażliwość potrafią wywoływać niezwykle niekomfortowe objawy. Bardzo często nawet ocieranie się ubrania o skórę powoduje swędzenie i wywołuje podrażnienia. Płatki owsiane to dobry pomysł na pożywne śniadanie, ale i alternatywna dla drogeryjnych kosmetyków. Płatki mają właściwości przeciwzapalne, złuszczające a także dogłębnie nawilżające. Białko zawarte w płatkach owsianych pozwala utrzymać odpowiedni poziom pH, a co tym idzie – właściwe nawilżenie skóry.

Dieta i nawodnienie to podstawa

Zawsze warto zadbać o skórę dostarczając jej odpowiednich składników odżywczych także z zewnątrz. Jeżeli natomiast cierpisz z powodu alergii pokarmowych, odpowiednia może złagodzić jej objawy. Najlepszym rozwiązaniem jest sięganie po naturalne produkty. Skład przetworzonej żywności nasila dolegliwości. Sztuczne barwniki, ulepszacze, duża ilość cukru, syrop glukozowo-fruktozowy – to właśnie ich należy unikać jak ognia. Napis „BIO” na opakowaniu wcale nie gwarantuje, że produkt jest zdrowy. Należy uważnie czytać etykiety i zwracać uwagę na skład. Niekorzystnie na skórę wpływają także używki: zbyt duża ilość kawy, alkohol, papierosy. Długie, gorące kąpiele lepiej zamienić na szybki letni prysznic, który pobudzi mikrokrążenie i nie uszkodzi bariery hydrolipidowej skóry.

Świadomość własnego ciała i jego potrzeb pozwoli Ci zadbać nie tylko o kondycję skóry, ale i o swoje zdrowie. Nie czekaj – działaj, póki nie jest za późno. Z magazynem „Dr Medicus” znacznie szybciej odnajdziesz masę inspiracji, dzięki którym zaczniesz zmieniać swoje nawyki na zdrowsze. Zgłębisz wiedzę na temat niebezpiecznych praktyk producentów żywności i naturalnie zadbasz o zdrowie swoje i swoich najbliższych. Nie pozwól się oszukiwać – w kwestii zdrowia nie warto iść na kompromis!

Woda gazowana – fakty i mity

Każdy z nas w ciągu dnia powinien wypijać około dwóch litrów wody. Najczęściej sięgamy po wodę niegazowaną, która doskonale gasi pragnienie. Od dzieciństwa jednak słyszymy, że to jedyne rozsądne rozwiązanie, a wodę gazowaną należy omijać szerokim łukiem. Niewiele osób wie, skąd tak naprawdę wziął się ten pogląd i dlaczego woda gazowana zyskała miano „tej zakazanej”. Na szczęście nie ma powodów do obaw. Okazuje się, że woda z bąbelkami wcale nie jest taka zła, jak może się wydawać.

Jakie właściwości ma woda gazowana?

Wbrew pozorom woda gazowana to nie tylko bąbelki – ma też szereg cennych dla zdrowia właściwości. Bez wątpienia zawiera lepiej przyswajalne sole mineralne niż jej niegazowany odpowiednik. Choć wydaje się to nieprawdopodobne, woda gazowana może pomóc naszemu zdrowiu. W jaki sposób? Zobacz sam!

Nie zmienia pH organizmu

Woda gazowana to woda, którą poddano działaniu dwutlenku węgla pod ciśnieniem. Jest to fakt, z którym nikt nie dyskutuje. Kontrowersje natomiast budzi fakt, że woda gazowana jest kwaśna. Reakcja chemiczna pomiędzy wodą a dwutlenkiem węgla powoduje wytwarzanie kwasu węglowego. Pierwszy mit z jakim należy się rozprawić to ten mówiący, że woda gazowana zmienia pH organizmu. Płuca oraz nerki doskonale radzą sobie z usuwaniem nadmiaru dwutlenku węgla.

Woda gazowana nie niszczy zębów

Niszczenie szkliwa przez wodę gazowaną to kolejna legenda, która krąży od lat i ma się całkiem nieźle. Prawda jest jednak taka, że aby doprowadzić zęby do złego stanu, chcąc to zrobić wyłącznie za sprawą wody gazowanej, należałoby wypijać jej około 10 litrów dziennie przez bardzo długi czas.

Prawdopodobnie jednak ten mit nie powinien nigdy być przypisany do wody gazowanej, a do słodkich, kolorowych napojów gazowanych. Wysoka zawartość cukru w tych napojach skutecznie niszczy szkliwo. Badania dowodzą, że połączenie napoju gazowanego z dużą ilością cukru powoduje ciężką próchnicę zębów.

Nie powoduje refluksu

Woda gazowana może mu nawet zapobiec, gdyż poprawia zdolność połykania. Pobudza nerwy odpowiadające za tę czynność. Badania dowiodły, że 60% osób, które miewały uczucie zalegania pokarmu w przełyku, po kilku dniach kuracji polegającej na piciu zimnej wody gazowanej, zauważyło poprawę.

Nie powoduje tycia

Zwiększa natomiast uczucie pełności. A to z kolei powoduje, że zjadasz mniej i przez dłuższy czas odczuwasz pełność. Woda gazowana pomaga utrzymywać jedzenie w żołądku. Dodatkowo może przyczynić się do usprawnienia pracy jelit. Choć nie ma jeszcze wystarczających badań w tym zakresie, pojawia się twierdzenie, że może łagodzić zaparcia, więc powinny po nią sięgać osoby z problemami trawiennymi.

Nie niszczy kości

Wyciąganie wapnia z kości przez wodę gazowaną jest mitem podobnym do tego, który mówi o niszczeniu przez nią zębów. Nie ma żadnych badań, które dowiodłyby, że woda gazowana szkodzi układowi kostnemu. Są natomiast takie, które temu zaprzeczają.

Nie wpływa na zdrowie serca

Mimo że nie ma wystarczających dowodów na to, że woda gazowana poprawia kondycję serca, to zdecydowanie można zaprzeczyć mitowi, który mówi, że wpływa na nie negatywnie. Istnieją też badania, które mówią o tym, że woda gazowana może wręcz pozytywnie wpływać na poziom cholesterolu.

Woda gazowana może stanowić doskonałą alternatywę dla słodkich kolorowych napojów. Jeżeli masz wybór, zawsze stawiaj na wodę – nawet jeśli jest to woda gazowana.  Pamiętaj jednak, że zasada ta nie działa w przypadku wyboru pomiędzy słodkim napojem niegazowanym, a słodkim napojem gazowanym. Tutaj należy postawić na płyn bez dwutlenku węgla.

Chcesz poznawać naturalne metody dbania o zdrowie? Szukasz inspiracji do zmian, które pozwolą Ci wzmocnić organizm? Wszystkie te informacje odnajdziesz w magazynie „Dr Medicus”. Poznasz szokujące fakty na temat wielkich koncernów farmaceutycznych i środowiska medycznego. Zwiększysz swoją wiedzę i świadomość, a to w przyszłości może uratować Ci życie.

Nie daj się oszukiwać, podejmuj decyzje, które wpłyną na jakość Twojego życia. Chroń siebie i swoich bliskich!

Wzmocnij paznokcie na wiosnę!

Paznokcie to wizytówka każdej kobiety. Mocne, lśniące i długie paznokcie to zazwyczaj efekt dobrej diety i odpowiedniej pielęgnacji. Na ich kondycję wpływa mnóstwo czynników, a niszczą się nawet dziesięć razy szybciej niż delikatna skóra dłoni. Połamane, pożółkłe i osłabione paznokcie zazwyczaj chowamy w kieszeniach i niechętnie pokazujemy.

Wiele kobiet nie zdaje sobie sprawy, że istnieje szereg prostych zabiegów, które można przeprowadzać w domu, a które w widoczny sposób poprawią kondycję paznokci. Dodatkowo nie wymagają one ani dużych nakładów finansowych, ani zbyt wiele czasu.

Zapobiegaj

Nie od dziś wiadomo, że wiele detergentów wykorzystywanych do prania i sprzątania negatywnie wpływa na wygląd i stan paznokci. Trudno sobie wyobrazić całkowitą rezygnację ze wszystkich środków czystości. Jednak podczas prac domowych warto używać silikonowych rękawiczek, które ochronią nie tylko paznokcie, ale i delikatną skórę dłoni.

Paznokcie – jaka dieta im służy?

Wiele problemów zdrowotnych może objawiać się złą kondycją paznokci. Niedobory witamin powodują przebarwienia i łamliwość. Jeżeli widzisz  na nich zmiany, które wcześniej nie występowały, w pierwszej kolejności przeanalizuj swoją dietę. Niezbędne są kwasy tłuszczone omega-3, których głównym źródłem są tłuste ryby morskie i nasiona chia. Plamki pojawiające się na paznokciach mogą być sygnałem, że organizm potrzebuje cynku. Wtedy warto sięgać po warzywa korzeniowe, takiej jak buraki i marchew. Świeże warzywa i owoce mają korzystny wpływ na kondycję paznokci. Warto po nie sięgać pomiędzy głównymi posiłkami i zastępować nimi niezdrowe przekąski.

Wzmacnianie od wewnątrz pozwoli przyspieszyć proces dogłębnej regeneracji paznokci. Nie zapominaj też o zewnętrznej pielęgnacji.

Cytryna + sól

To połączenie idealne, jeżeli zmagasz się z przebarwieniami. Pomoże Ci pozbyć się nieestetycznych śladów po ciemnych lakierach i chemikaliach stosowanych podczas zabiegów upiększających. Wyciśnij sok z połówki cytryny i dodaj pół łyżeczki soli morskiej. Mocz paznokcie około 20 minut, a później dokładnie umyj ręce. Powtarzaj zabieg minimum trzy razy w tygodniu.

Polerowanie i odżywka

Staraj się mądrze wybierać preparaty, które będą na paznokciu dłużej niż jeden dzień. Rynek kosmetyczny oferuje wiele różnych lakierów do paznokci, które zawierają szkodliwe substancje. Często to one osłabiają płytkę, powodują przebarwienia i sprawiają, że paznokcie się łamią.

Raz w tygodniu staraj się dokładnie oczyścić płytkę paznokcia, poprzez wypolerowanie jej dostępnymi na rynku bloczkami lub pilnikami wielostronnymi. Najlepiej używać pilników szklanych, które nie niszczą płytki paznokci. Następnie nałóż bezbarwną odżywkę witaminową. Jeżeli koniecznie chcesz użyć lakieru, wykorzystaj odżywkę jako bazę, która ochroni płytkę przez lakierem.

Olej kokosowy

Jeżeli mowa o pielęgnacji paznokci, nie można zapomnieć o skórkach. Zazwyczaj są one suche i szybko odrastają. Olej kokosowy sprawdzi się zwłaszcza po zabiegu z cytryną i solą. Niedużą ilość olejku kokosowego warto wcierać w nie codziennie wieczorem i zostawić na noc. Olej kokosowy chroni płytkę paznokcia przed łuszczeniem i pękaniem, działa antybakteryjnie i przeciwgrzybiczo. Ważne jest, aby wybierać olej nierafinowany, który jest produktem pełnowartościowym.

Oliwa z oliwek

Podobnie jak olej kokosowy, oliwa z oliwek zadba zarówno o paznokcie, jak i o skórki. Jeśli zdecydujesz się na ten zabieg, użyj oliwy z pierwszego tłoczenia, która zawiera wszystkie niezbędne substancje odżywcze. Nie musisz jej wcierać codziennie, wystarczy raz w tygodniu zanurzyć paznokcie na 15 minut w lekko podgrzanej oliwie. Po zabiegu warto wetrzeć resztę oliwy w dłonie – nawilży i wspomoże regenerację skóry.

Parafina

Ta metoda jest znana od lat. Jest to najtańszy sposób na pozbycie się suchych skórek. Podobnie jak oliwę, parafinę także można lekko podgrzać, aby zabieg był efektywniejszy. Możesz go powtarzać tak często, jak potrzebujesz. Nawilży płytkę paznokcia i skórki, a efekty zobaczysz już po jednym zabiegu. Nie trzeba wydawać setek złotych na profesjonalne zabiegi w gabinetach kosmetycznych. Wystarczy sięgnąć po naturalne, bezpiecznie i tanie sposoby pielęgnacji.

Długie i lśniące paznokcie to nie tylko atut kobiecej urody, ale także informacja o dobrym stanie zdrowia i kondycji organizmu.

Chcesz wiedzieć, jak naturalnie dbać o zdrowie i urodę? W magazynie „Dr Medicus” znajdziesz to, czego szukasz! Wyrzuć chemiczne kosmetyki, które nie służą Twojej skórze. Wystarczy kilka produktów z kuchni, żeby samodzielnie zrobić maseczki, toniki, odżywki i wiele więcej. Wybieraj świadomie – w kwestii zdrowia nie warto iść na kompromis!

Czy powinniśmy obawiać się pączków?

Tłusty czwartek najczęściej oznacza długie kolejki w cukiernikach w całej Polsce. Tego dnia każdy z nas sięga po słodki wypiek z marmoladą  i chętnie robi sobie przerwę od dietetycznych postanowień. Nie ma w tym nic złego, zwłaszcza, że odmawianie sobie pączków w Tłusty Czwartek – wedle przesądów –  oznacza, że spotka nas pech. Warto więc pomóc szczęściu i zaspokoić ochotę na słodycze.

Szeroka gama smaków, wykwintne i tradycyjne nadzienia sprawiają, że ciężko jest powstrzymać się tego dnia od zjedzenia choćby jednego. Statystyki pokazują, że w tłusty czwartek każdy Polak zjada średnio około trzech pączków.

Wartość odżywcza pączków

Kiedy myślimy o pączkach, zazwyczaj widzimy drożdżowe ciasto z bardzo słodkim nadzieniem, smażone na głębokim oleju. Niestety, ma to niewiele wspólnego ze zdrowym posiłkiem.

Ciasto wyrabiane jest z białej mąki, a to oznacza węglowodany. Głęboki tłuszcz to źródło niebezpiecznych tłuszczów trans. Chociaż ciężko odmówić sobie pączków warto pamiętać, że to ciężkostrawny przysmak i masa pustych kalorii. Jednak nie ma nic złego w tym, że sięgniemy po pączka raz na jakiś czas.

Jeśli liczysz kalorie to prawdopodobnie nie ucieszy Cię fakt, że jeden pączek, to około 220 kcal. Pamiętaj jednak, że nadzienie owocowe dostarczy ich nieco mniej  niż popularne w ostatnim czasie toffi, budyniowe czy czekoladowe.

Na to zwróć uwagę!

Tradycyjne wypieki z białej mąki różnią się od siebie jakością. Te sprzedawane w supermarketach to wypieki zawierające substancje spulchniające, konserwujące, mnóstwo barwników i emulgatory. Znajdź w swojej okolicy cukiernię, w której kupisz świeży wypiek. Będzie znaczniej lepszej jakości – bez chemicznych ulepszaczy. Cena odgrywa dużą rolę. Warto dołożyć kilka złotych, by cieszyć się prawdziwym smakiem i aromatem tradycyjnych pączków. Zrezygnuj także z lukru, cukru pudru i kolorowych posypek –  im więcej kolorów i cukru, tym więcej kalorii i tym mniejsza wartość samego posiłku.

Rodzaje pączków

  1. Pączek polski – jest u nas absolutnym faworytem. Na stałe wpisał się w naszą tradycję i po niego najchętniej sięgamy. Powstaje z ciasta drożdżowego, najczęściej z różanym lub owocowym nadzieniem. Często polany lukrem.
  2. Pączek hiszpański – powstaje z ciasta parzonego, przypomina gniazdo i nie ma nadzienia (może być znacznie lepszym wyborem, jeśli chcesz uniknąć dodatkowych kalorii).
  3. Donut – przywędrował ze Stanów. Powstaje z ciasta drożdżowego i przypomina polską oponkę. Mimo, że nie ma nadzienia, zastanów się zanim po niego sięgniesz. Donut to zazwyczaj duża ilość barwionego lukru i kolorowych posypek.
  4. Pączek berliński – jest bardzo podobny do pączka polskiego. Warto jednak pamiętać, że ten rodzaj pączka ląduje w tłuszczu jedynie na kilkadziesiąt sekund. Są znacznie mniej tłuste i można je rozpoznać po białej otoczce.

Zdrowa alternatywa dla pączków

Osoby, które dbają o swoje postanowienia lub z przyczyn zdrowotnych nie mogą sięgnąć po tradycyjny wypiek, wcale nie muszą rezygnować z tego smakołyku. Pączki z kategorii „fit” oraz te bez glutenu i słodkiego nadzienia zyskują coraz większą popularność. Podobnie jak pączki „z piekarnika”. To znacznie zdrowsza alternatywa niż pączki smażone na głębokim tłuszczu. Taki wypiek jest mniej kaloryczny, ciężkostrawny i tuczący. Smakiem nie ustępuje tradycyjnym wypiekom. Nie ma w tym absolutnie nic złego – świadomość tego, czym karmimy nasz organizm to droga do zdrowia, o którą zawsze warto dbać.

Pomimo, że tradycyjne pączki to ogromna ilość pustych i bezwartościowych kalorii, w ten jeden dzień w roku można odłożyć dietę na bok i zaspokoić podniebienie słodkim przysmakiem. Oczywiście warto też odejść od statystyk i zamiast trzech pączków, zjeść jednego. Przy regularnej aktywności fizycznej i zdrowej diecie, jeden pączek nie spowoduje spustoszenia w organizmie i nie zaszkodzi zdrowiu. Jeden długi spacer pomoże pozbyć się dodatkowych kalorii.

Jeżeli chcesz dowiedzieć się więcej o zdrowym trybie życia, planujesz zmiany, ale brakuje Ci inspiracji, zajrzyj do magazynu „Dr Medicus”. Znajdziesz w nim porady dotyczące zdrowia, nauczysz się rozpoznawać sygnały wysyłane przez organizm i dowiesz się jak prawidłowo na nie reagować. Poznasz szokujące fakty na temat praktyk środowiska medycznego, wielkich koncernów farmaceutycznych i producentów żywności.

Buduj wiedzę i świadomość z magazynem „Dr Medicus”, dołącz do społeczności, która nie daje się oszukiwać. Zadbaj o siebie i swoich bliskich!

Nie każda sól jest zła – po którą warto sięgnąć?

Ciężko wyobrazić sobie gotowanie bez użycia soli (dodajemy ją nawet do kanapek). Mimo że bardzo często słyszymy o jej szkodliwym wpływie na zdrowie, niechętnie z niej rezygnujemy. Jest najpopularniejszą przyprawą. Niewiele osób zdaje sobie jednak sprawę z tego, że tak naprawdę to sód zawarty w soli jest sprawcą całego zamieszania wokół tej przyprawy.

Sód – czy jest się czego obawiać?

Sód jest zdecydowanie pierwiastkiem niezbędnym do prawidłowego funkcjonowania organizmu. Odpowiada za właściwy poziom nawodnienia organizmu, wpływa na układ nerwowy, mięśnie, reguluje ciśnienie krwi. Zarówno jego niedobór, jak i nadmiar w organizmie może zagrażać naszemu zdrowiu a nawet życiu. Coraz popularniejsza staje się debata nad tym, który rodzaj soli jest najzdrowszy. Warto poznać różne możliwości, aby wybrać najlepszą opcję dla siebie.

Sól himalajska

Jest dobrze rozpoznawalna ze względu na swój charakterystyczny, różowy kolor. Wydobywa się ją w Pakistanie. Właściwie jest niemal identyczna jak sól kłodawska. Jej atutem jest jod – zawiera go więcej niż sól morska. Można więc stwierdzić, że biorąc pod uwagę zawartość chlorku sodu w soli himalajskiej, jej najmocniejszą stroną jest marketing. Wiele osób kojarzy ją jako najzdrowszą. Bardziej jednak pasuje do niej określenie „najczystsza”, gdyż nie zawiera ona zanieczyszczeń i wydobywana jest ręcznie.

Sól kłodawska

Po sól kłodawską warto sięgać ze względu na wysoki stopień czystości. Może spokojnie konkurować z solą himalajską. 97% składu to chlorek sodu. Występują w niej także inne pierwiastki, które są niezbędne do prawidłowego funkcjonowania organizmu. Kupując sól kłodawską warto zwrócić uwagę na opakowanie – sól w opakowaniach do 1 kg, zgodnie z przepisami podlega jodowaniu. Sól kłodawską lepiej więc kupić w opakowaniach większych, aby otrzymać produkt w pełni naturalny.

Sól kuchenna warzona

Każdy z nas ma ją w kuchennej szafce. Jest to sól kamienna, która została oczyszczona w procesie warzenia. Warzenie polega na płukaniu oraz odparowywaniu wody. Pozwala to pozbyć się gorzkiego posmaku oraz uzyskać śnieżnobiały produkt o bardzo intensywnym smaku. Właśnie ze względu na smak tak chętnie po nią sięgamy. Zawiera ponad 99.9% chlorku sodu. Warto mieć na uwadze, że taka sól nie zawiera innych – bardzo cennych – składników mineralnych. Ze względu na ubogi skład i wysoką zawartość chlorku sodu, to przed jej nadmiarem w diecie regularnie ostrzegają dietetycy. Brak zawartości mikroelementów tworzy z niej produkt nie tyle bezużyteczny dla organizmu, co po prostu niebezpieczny (jeśli jest spożywany w nadmiernych ilościach).

Sól morska

Ma szerokie spektrum zastosowań. Można ją porównać z solą kuchenną. Ich wpływ na organizm człowieka jest podobny. Łatwo się domyślić, że sól morska powstaje w wyniku odparowania wody morskiej. Wiele osób kojarzy ją głównie z zabiegami spa. Najczęściej sięgamy po nią podczas relaksacyjnej kąpieli. Jednak ze spożywaniem tej soli wiąże się też pewne zagrożenie. To mikroplastik, który sieje spustoszenie w naszych organizmach. Ponad 450 milionów ton odpadów plastikowych na dnie oceanów to prawdziwy zamach na zdrowie i życie nie tylko zwierząt morskich, ale też ludzi. Niestety często o tym zapominamy. Sięgając po sól morską – oprócz chlorku sodu i niewielkiej ilości składników mineralnych – dostarczamy swojemu organizmowi drobinki plastiku.

Jeść czy nie?

Spożywanie soli w nadmiernych ilościach może prowadzić do poważnych problemów zdrowotnych (m.in. do nadciśnienia i zatrzymywania wody w organizmie). Jeśli oprócz chlorku sodu i cennych mikroelementów, dostarczysz organizmowi odrobinę plastiku, to ta niepozorna przyprawa stanie się tykającą bombą. Pamiętaj, że większość produktów jakie spożywasz w ciągu dnia ma ją w swoim składzie. Przyprawiając dodatkowo dania nieświadomie narażasz się na niebezpieczeństwo. Dzienne zapotrzebowanie dorosłego człowieka na sól wynosi 1 gram. Warto mieć to na uwadze podczas przygotowywania posiłku.

Przyprawy mają wiele cennych właściwości. Mogą łagodzić objawy przeziębienia, działać przeciwbólowo, a nawet chronić przed rakiem. Chcesz wiedzieć więcej o naturalnej i zdrowej żywności? Sięgnij po magazyn „Dr Medicus” – to kompendium wiedzy na temat naturalnych terapii zdrowotnych i Twój osobisty przewodnik po zdrowym stylu życia. Nie pozwól się oszukiwać – chroń swoje zdrowie!

Kuchenka mikrofalowa: jak korzystać, żeby sobie nie zaszkodzić?

Kuchenka mikrofalowa to urządzenie, z którego chętnie korzystamy. Jest w każdej kuchni i pracowniczej stołówce, a nawet w restauracji. Oszczędza czas i energię, jest pomocna i ekonomiczna. Pozwala szybko przygotować dowolny posiłek. Nie da się ukryć, że ma wiele zalet. Jednak jej używanie wciąż budzi kontrowersje. Wiele osób wciąż nie zdaje sobie sprawy z tego, jak dużo błędów można popełnić podczas odgrzewania obiadu w kuchence mikrofalowej.

Czy kuchenka mikrofalowa niszczy zdrowie?

To główne pytanie, z jakim należy się zmierzyć jeśli chcemy korzystać z tego urządzenia. Z jednej strony samo działanie kuchenek nie jest niczym nadzwyczajnym, opiera się na zamianie energii elektrycznej w fale elektromagnetyczne. Te z kolei sprawiają, że cząsteczki żywności obracają się, ścierają ze sobą i wydzielają ciepło. Można to porównać do ogrzewania zmarzniętych dłoni – aby wytworzyć ciepło najczęściej pocieramy jedną dłoń o drugą.

Wiele osób, które mówią o szkodliwości kuchenek mikrofalowych, nie posiada specjalistycznej wiedzy, przez co przedstawiają je jak tykającą bombę atomową. Tymczasem każda kuchenka mikrofalowa posiada specjalny panel, który zapobiega wydostaniu się promieniowania poza kuchenkę. Dodatkowo należy podkreślić, że fale te można porównać do fal świetlnych albo radiowych, więc daleko im do wywołania katastrofy jądrowej.

Jedno jest pewne: samo przebywanie w jednym pomieszczeniu z kuchenką i poruszanie się w jej pobliżu, gdy odgrzewa jedzenie, nie jest szkodliwe. Oczywiście warunek jest jeden – kuchenka mikrofalowa musi być sprawna, a warunki bezpieczeństwa, o których wspomina producent, powinny być zachowane.

Żywność przetworzona i kuchenka mikrofalowa – związek idealny?

Tutaj kontrowersji jest znacznie więcej. Należy zastanowić się jakie jedzenie trafia do kuchenki mikrofalowej. Na rynku dostępna jest żywność, której opis wprost wskazuje na to, że jest przystosowana do odgrzania w kuchence mikrofalowej. Zazwyczaj są to produkty wysokoprzetworzone. O szkodliwości takiego jedzenia nie trzeba nikogo przekonywać. Długotrwałe sięganie po przetworzoną żywność sieje spustoszenie w organizmie. Zaczyna się ogromnym spadkiem energii i odporności, a może skończyć się nawet chorobą nowotworową.

Toksyczne opakowania

Chyba nie ma osoby, która wybierze tradycyjne przygotowanie popcornu, podczas gdy w domu ma kuchenkę mikrofalową, a w sklepie gotowy produkt. Im więcej chemikaliów zawiera opakowanie żywności, tym więcej toksyn przeniknie do pożywienia podczas gotowania. Zwłaszcza, że wysokie temperatury ułatwiają tę migrację.

Osoby, które nie mają czasu na przygotowanie sobie domowych posiłków, często kupują żywność w styropianowych pojemnikach. Taki pojemnik wraz z obiadem trafia do kuchenki mikrofalowej i w ten sposób dochodzi do skażenia żywności. Choć nie ma badań, które potwierdzają wysoką szkodliwość takiego działania, dla bezpieczeństwa warto przełożyć jedzenie na zwykły talerz i dopiero wtedy podgrzać.

Ten sam problem dotyczy popularnych plastikowych pojemników. Nawet jeśli samodzielnie przygotujesz pełnowartościowy posiłek, włożenie go do kuchenki mikrofalowej w plastikowym pojemniku to zły pomysł, który może Cię kosztować nawet utratę zdrowia.

Uwaga na bakterie

To niezwykle istotna kwestia. Jeśli chcesz odgrzać obiad, który jest upieczony czy wysmażony – nie ma najmniejszego problemu. Przełóż go do szklanego lub ceramicznego naczynia (przeznaczonego do używania w kuchence mikrofalowej) i odgrzej do wymaganej temperatury. Jeśli natomiast chcesz przygotować żywność, która jest zmrożona, dla własnego bezpieczeństwa lepiej wybrać inny sposób przyrządzania posiłku.

Zarówno w pierwszym jak i w drugim przypadku, pamiętaj, że jedzenie z poprzedniego dnia poprzedniego to siedlisko wielu bakterii, z którymi kuchenka mikrofalowa po prostu sobie nie poradzi. Dzieje się tak, ponieważ jedzenie w mikrofali jest odgrzewane  nierównomiernie.

Utrata wartości odżywczych

Oczywiście kuchenka mikrofalowa nie jest wyjątkiem. Wręcz przeciwnie. Minuta ogrzewania w kuchence mikrofalowej, powoduje dużo większą utratę wartości odżywczych niż tradycyjne przygotowanie posiłku. Każdy producent powinien przede wszystkim poinformować konsumenta o tym, że urządzenie nie nadaje się do podgrzewania np. mleka matki. Pozbawia je właściwości, które wzmacniają dziecięcą odporność.

Korzystaj z umiarem!

Jak każde urządzenie, począwszy od telefonu, a skończywszy na laptopach, tak i kuchenki mikrofalowe powinny być używane z umiarem. Przetworzona żywność przygotowywana z pomocą mikrofali powinna być wyjątkiem a nie regułą.

Od lat poruszany jest temat szkodliwości kuchenek mikrofalowych. Właśnie dlatego zdecydowanie lepszym rozwiązaniem jest postawienie na zdrowy, tradycyjnie przygotowany posiłek. Kiedy jednak decydujesz się na posiłek z kuchenki mikrofalowej, zadbaj o odpowiednie opakowanie, aby nie spożywać niebezpiecznych chemikaliów.

Jeżeli ten temat Cię zainteresował, koniecznie zajrzyj do magazynu „Dr Medicus”. Znajdziesz w nim informacje o zdrowym trybie życia, nauczysz się rozpoznawać i reagować na popularne dolegliwości, poznasz naturalne i bezpieczne metody zapobiegania chorobom. Znajdziesz szokujące fakty na temat praktyk producentów żywności i wielkich koncernów farmaceutycznych oraz środowisk medycznych. Nie pozwól się oszukiwać! Zacznij chronić siebie i osoby, które kochasz!