Kurzajki – jak się ich pozbyć?

Wiele osób miało do czynienia z kurzajkami. Problem jest nie tylko nieestetyczny, ale przede wszystkim niezwykle uciążliwy. Możesz nawet nie wiedzieć, że chwytając za klamkę sklepowych drzwi, korzystając z publicznej toalety, czy chociażby podając dłoń komuś znajomemu, narażasz się na zarażenie wirusem brodawczaka. Warto wiedzieć, że walkę z tym wirusem możesz podjąć samodzielnie w domu.

Każdego dnia dotykasz przedmiotów (w tym także banknotów, klamek, barierek, poręczy) które mogą być siedliskiem niebezpiecznych wirusów.

Kurzajki (nie)złośliwy problem

Wiele osób bagatelizuje ten problem i zaniedbuje leczenie. Za powstanie kurzajek odpowiada wirus HPV – ten sam, który powoduje powstawanie brodawek narządów płciowych. Kurzajki są wywoływane przez inną odmianę wirusa. Ich pozytywnym aspektem jest to, że nie stają się zmianami złośliwymi, a więc nie ma ryzyka rozwoju nowotworu.

Kurzajki łatwo rozpoznać: przypominają mały guzek, który jest gładki lub chropowaty, czasem nie zmienia koloru, a więc pozostaje taki jak skóra, a czasem pokrywa się brunatnym nalotem. Przyczyną ich powstania może być osłabiona odporność. Zwłaszcza w okresie jesienno-zimowym nasz skóra narażona jest na działanie czynników wywołujących nieestetyczne zmiany.

Mała-wielka rzecz

Mimo że kurzajki nie stwarzają zagrożenia dla zdrowia czy życia, warto dbać o profilaktykę. Niestety jest to niezwykle trudne, ponieważ możesz zarazić się bezpośrednio od nosiciela wirusa. Dodatkowo, kurzajki znajdujące się na dłoniach bardzo łatwo przenieść na wrażliwe miejsca twarzy, np. usta. Samo podanie dłoni osobie zarażonej, wizyty na basenie, w saunie czy u kosmetyczki, wiążą się z ryzykiem przejęcia wirusa.

Nie zawsze kurzajki wymagają specjalistycznego rozpoznania. To problem estetyczny, który wywołuje dyskomfort, dlatego warto znać kilka skutecznych domowych sposobów na pozbycie się problemu. Naturalne sposoby na kurzajki są bezpieczne i nie pozostawiają blizn.

UWAGA: Pamiętaj tylko o zachowaniu środków ostrożności, ponieważ łatwo przenieść wirusa w inne miejsce na ciele. Przed każdym zabiegiem oraz po każdym zabiegu dokładnie umyj ręce!

Domowe sposoby na kurzajki

  • Ocet jabłkowy

Ten sposób jest bardzo popularny i skuteczny. Jeśli chcesz szybko pozbyć się kurzajek, zrób nocny okład z wacika nasączonego octem jabłkowym. Przymocuj okład gazą lub bandażem i ściągnij rano. Po dwóch dniach zabiegów kurzajka zmieni kolor na czarny. Nie ma powodu do obaw: to znak, że zabieg przynosi efekty. Po 10 dniach po kurzajce nie powinno być śladu.

  • Skórka banana

Nieco przyjemniejsza opcja niż okład z octu, ale o równie wysokiej skuteczności. Skórka banana zawiera enzym, który szybko upora się z kurzajką. Zabieg wykonujemy identycznie jak w przypadku okładów z octu. Należy zeskrobać białą część skórki i nałożyć na brodawkę zabezpieczając gazą lub bandażem. Czynność powtarzać tak często, aż kurzajka zniknie.

  • Sok z ananasa

Żeby ten sposób zadziałał, należy użyć świeżo wyciskanego soku. Tylko taki będzie zawierał enzym, który skutecznie poradzi sobie z kurzajką. Trzy razy dziennie mocz kurzajkę w soku z ananasa przez ok 5 minut. Jeśli kurzajka jest w trudnodostępnym miejscu, możesz przykładać namoczony w soku wacik. Zabieg powtarzaj przez kilka dni. Sok zawsze powinien być świeży.

  • Witamina C

Skoro na powstawanie kurzajek ma wpływ znacznie obniżona odporność, to łatwo domyślić się, że z pomocą przyjdzie witamina C. Jeżeli chcesz zadziałać bezpośrednio na brodawkę, rozgnieć tabletkę witaminy C i dodaj kroplę soku z cytryny. Tak przygotowaną mieszankę nałóż na kurzajkę i przykryj bandażem. Schemat działania jest identyczny jak w przypadku octu lub skórki banana. Zabieg powtarzaj codziennie, aż do całkowitego zniknięcia brodawki.

  • Bazylia

Garść świeżych (koniecznie świeżych – bo takie mają szereg właściwości przeciwwirusowych) liści musisz bardzo dokładnie zmiażdżyć i zmiksować. Następnie nałóż bazylię na brodawkę i owiń bandażem. Zabieg powtarzaj codziennie.

  • Miód Manuka

Naturalny miód Manuka jest źródłem związków przeciwwirusowych oraz antybakteryjnych. Nałóż grubą warstwę miodu manuka na kurzajkę i załóż bandaż. Schemat działania jest identyczny jak powyżej. Kurzajka zniknie po 10 dniach.

Pokonać kurzajki

Mimo że problem kurzajek jest bardzo powszechny – szacuje się, że nawet 10% ludzi na świecie jest zarażona wirusem HPV – to wciąż widok brodawek wywołuje obrzydzenie. Wiedza na temat tego skąd biorą się kurzajki i jak sobie z nimi radzić jest znikoma, dopóki nie trzeba zmierzyć się z wirusem.

Wiele chorób niesie za sobą duże ryzyko trwałej utraty zdrowia lub nawet ryzyko utraty życia. Kiedy mówi się o chorobie, nie mówi się otwarcie o powikłaniach. Warto zwracać uwagę na wszelkie niepokojące sygnały, jakie wysyła nam nasz organizm. Chcesz wiedzieć więcej? Ciekawostki, szokujące fakty, porady i naturalne sposoby na powszechne dolegliwości znajdziesz w magazynie „Dr Medicus”. Nie narażaj swojego zdrowia – sprawdź, jak je chronić!

Łuszczyca – jak naturalnie złagodzić jej objawy?

Na początku nie daje oczywistych objawów. Bywa mylona z alergią i bagatelizowana. Z czasem problem się nasila, maść z witaminą A nie pomaga, a objawy są coraz bardziej dokuczliwe. Zaczyna być nie tylko problemem estetycznym, ale także wywołuje ból i dyskomfort. Przyczyna może być poważniejsza niż wskazuje na to stan skóry. Z czasem pojawiają się krwawiące rany, skóra jest sucha i zaczyna pękać. Nikt nie jest bezpieczny – łuszczyca może dopaść nas w każdym wieku.

Mimo, że jest chorobą uwarunkowaną genetycznie, ryzyko zachorowania jest bardzo wysokie. Badania dowodzą, że gdy łuszczyca występuje u obojga rodziców ryzyko, że dziecko również zachoruje wzrasta do ponad 50%. Niestety łuszczyca to choroba, której nie da się wyleczyć. Z czasem wpływa negatywnie na samopoczucie i powoduje problemy z akceptacją samego siebie. Nie jest to dobre rozwiązanie, bo i z tą chorobą można normalnie żyć. Oto kilka naturalnych sposobów, które pozwolą złagodzić jej objawy.

1. Olej z drzewa herbacianego

Skóra głowy także narażona jest na nieprzyjemne dolegliwości związane z łuszczycą, bo i w tym miejscu mogą pojawić się rany. Warto dodać kilka kropel naturalnego oleju herbacianego do szamponu. Kuracja ma działanie łagodzące, gdyż olej herbaciany ma działanie antyseptyczne, które zapobiega rozwijaniu się dolegliwości. Łyżkę oleju można także wsmarować bezpośrednio w skórę głowy.

2. Kuracja aloesowa

Ten sposób poparty jest licznymi badaniami, które dowiodły skuteczności żelu aloesowego w przypadku ran spowodowanych łuszczycą. Aloes nie tylko łagodzi podrażnienia i stany zapalne skóry, ale i przyspiesza regenerację naskórka. Wystarczy nakładać żel z liści aloesu bezpośrednio na skórę.

3. Kąpiele z solą z Morza Martwego

Brom, jod, sód, potas, magnez, siarka czy fosfor, to minerały, które sprawiają, że sól z Morza Martwego skutecznie radzi sobie z łuszczycą. Każdy z nich korzystnie wpływa na skórę, niszcząc drobnoustroje i ograniczając rogowacenie naskórka. Sól warto regularnie dodawać do kąpieli, aby pozbyć się nieprzyjemnego świądu. Ma działanie nawilżające i regenerujące

4. Kąpiel w płatkach owsianych

Płatki owsiane często są składnikiem balsamów, mydeł czy płynów do kąpieli. Ze względu na swoje właściwości skutecznie łagodzą podrażnienia związane z chorobami skórnymi. W przypadku łuszczycy nie trzeba szukać na rynku gotowych produktów, w których składzie znajdują się płatki. Warto przygotować kąpiel w wywarze z płatków, aby osiągnąć często lepszy efekt niż w przypadku preparatów z drogerii lub apteki. Warto dodać także inne zioła, które mają działanie łagodzące (np. szałwię).

Sól z Morza Martwego dodawana do potraw, reguluje gospodarkę wodną organizmu zapobiegając odwodnieniu, co w przypadku łuszczycy jest bardzo istotne.

5. Zabiegi z kurkumą

Badania dowodzą, że kurkuma szybko łagodzi stany zapalne skóry. Jest źródłem przeciwutleniaczy. Warto wymieszać ją z mlekiem i mąką (lub z płatkami owsianymi) i taką mieszankę nałożyć na skórę. Po 20-30 minutach spłukać ciepłą wodą. Zabieg należy powtarzać tak często, jak to możliwe. Pozwoli złagodzić nieprzyjemny świąd towarzyszący łuszczycy.

6. Ocet jabłkowy na rany

Choć ocet wydaje się być nieprzyjemnym i wręcz szkodliwym rozwiązaniem w przypadku łuszczycy, okazuje się, że jest zupełnie odwrotnie. Można z niego robić okłady bezpośrednio na skórę. Jego działanie przeciwzapalne, regeneracyjne i przeciwbakteryjne sprawia, że skutecznie radzi sobie z podrażnieniami i zapobiega powstawaniu nowych. Jeśli ten sposób nadal wydaje się być zbyt radykalnym rozwiązaniem, z całą pewnością warto włączyć ocet jabłkowy do swojej diety. Od wewnątrz zadziała równie korzystnie

7. Lukrecjowa kuracja antystresowa

Nie od dziś wiadomo, że wiele chorób ma swoje źródło w stresie. W przypadku łuszczycy, stres może pogłębiać dolegliwości skórne i obniżać samoocenę. Warto więc ukoić nerwy, aby powstrzymać pojawianie się kolejnych zmian skórnych. Lukrecja wykazuje działanie antystresowe – już jedna filiżanka herbaty z dodatkiem lukrecji obniży poziom stresu, co może znacząco wpłynąć na zmniejszenie dolegliwości.

8. Zielona herbata w walce z łuszczycą

Okład z zielonej herbaty skutecznie poradzi sobie nie tylko z łuskami, ale także z zaczerwienieniem skóry. Dodatkowo łagodzi ból i podrażnienia. Wystarczy pół szklanki herbaty (koniecznie liściastej!) zalać wrzątkiem, pozostawić do ostygnięcia. Po odcedzeniu zostają liście, które należy nakładać bezpośrednio na skórę. Rany staną się bledsze, zmniejszy się świąd, a skóra będzie gładsza.

Mimo, że łuszczyca jest trudną chorobą, warto zastosować tych kilka naturalnych rozwiązań, aby sobie pomóc i złagodzić nieprzyjemne objawy. Choroby skóry mogą mieć różne podłoże, począwszy od alergii, skończywszy na genetyce. Nie można jednak bagatelizować żadnych objawów. Wczesne rozpoznanie pozwala skuteczniej walczyć z dolegliwościami.

Jeżeli ten temat nie jest Ci obcy lub chcesz nabyć wiedzę o innych, naturalnych terapiach, zajrzyj do magazynu „Dr Medicus”. To źródło wiedzy na temat bezpiecznych i naturalnych sposobów na walkę z popularnymi dolegliwościami. Nie czekaj, aż choroba da o sobie znać – zacznij działać już teraz!

Toksyczna moda: czy materiał Twoich ubrań jest trujący?

Czas wyprzedaży to doskonały moment na odświeżenie szafy. Nowe fasony, kolory, dobrej jakości materiał – wszystko za przysłowiowe grosze. Gorączka ubraniowych zakupów sięga zenitu, kupujesz kilka bluzek, spodnie, buty, a gratis dostajesz… podrażnienia i wysypkę. W popularnych sieciówkach, większość ubrań, oferowanych za niską cenę, wykonana jest z materiałów toksycznych, ale o tym producent nie wspomina. Dowiedz się, jak rozsądnie wymieniać garderobę, dbając przy tym o swoje zdrowie i dobre samopoczucie.

Zagrożenie toksynami jest niezwykle powszechne, wszystko co nas otacza może być sztuczne z dużą zawartością chemikaliów. Producenci zmniejszają koszty produkcji, zapominając przy tym, jaką wartość ma zdrowie. Im tańsza rzecz, tym większa zawartość toksyn. Syntetyczne tkaniny, z jakimi mamy do czynienia na co dzień są szkodliwe nie tylko dla zdrowia: mają też negatywny wpływ na środowisko.

Wystarczy kilka godzin w bluzce z toksycznej tkaniny, aby pozostawiła na ciele substancje chemiczne. Warto pamiętać, że skóra to największy „organ” człowieka: łatwo wchłaniają się przez nią różne substancje (także te niebezpieczne). Jeśli ubierzemy się od stóp do głów w ubrania wykonane z toksycznych tworzyw, obecne w nich szkodliwe substancje z łatwością „przenikną” do naszego organizmu. Brzmi przerażająco i absurdalnie, ale po zapoznaniu się z tematem, chętnie zrobisz selekcję w swojej szafie.

Czarna lista sztucznych i szkodliwych materiałów

  • Włókna akrylowe

Najpopularniejsze sztuczne włókna wykorzystywane do produkcji ubrań. Coraz częściej pojawiają się na sklepowych wieszakach. Są dużo tańsze niż wełna, którą zastępują w produkcji garderoby zimowej (robi się z nich czapki, rękawiczki i szaliki). Ich znakiem rozpoznawczym jest szybkie mechacenie, zużywanie, słabe przepuszczanie powietrza. Jest to tzw. materiał „nieoddychający”, chętnie gromadzi w swoich włóknach zanieczyszczenia i powoduje, że włosy się elektryzują. Bardzo słabo chroni przed zimnem i dodatkowo jest niezwykle łatwopalny, a więc jest niebezpieczny nie tylko dla zdrowia, ale i dla życia.

  • Poliester

Lubiany za swoją cenę, ubrania z niego wykonane są właściwie na każdą kieszeń, nie gniecie się, nie blaknie, jest trwały, mole trzymają się od niego z daleka. Co więc jest z nim nie tak? Posiada te same wady, co włókna akrylowe. Jest łatwopalny, nie przepuszcza powietrza, a więc może wywoływać zmiany skórne, a latem wzmagać potliwość ciała, elektryzuje się. Produkowany jest na bazie ropy naftowej, która jest surowcem nieodnawialnym i kojarzy się ze specyficznym zapachem paliwa. Słabo chłonie wodę, stąd jego odporność na plamy.

  • Poliamid (nylon)

Często jest mylony z poliestrem, ale właściwości ma inne. Jest wytrzymały- na tym kończą się jego zalety.

W upalny dzień, poliamid może być niezwykle niekomfortowym rozwiązaniem, skóra zacznie się pocić, a ze względu na niską chłonność materiału poliamidowego, woda nie zostanie wchłonięta przez tkaninę. Materiał ten szybko się starzeje, a wystawiony na długotrwałe działanie promieni słonecznych traci blask. Charakteryzuje się dużą sztywnością.

Warto zwrócić uwagę na te cechy ubrań, które wpływają na wyższą zawartość toksyn w tkaninie:

  • Odporność na wszelkie zabrudzenia (świadczy to o małej chłonności wody)

  • Łatwopalność

  • Odporność na zagniecenia (tutaj wyjątkiem może być kaszmir, który po rozciągnięciu szybko wraca do pierwotnej formy i nie gniecie się)

Lista naturalnych materiałów

  • Wełna

Wśród naturalnych włókien jest to najpopularniejszy materiał. Nie wymaga dodatków chemicznych i jest produktem odnawialnym.

  • Bawełna organiczna

Niektóre plantacje bawełny wykorzystują niebezpieczne dla zdrowia pestycydy, dlatego zawsze warto poznać źródło bawełny, zanim dokona się zakupu. Jeśli materiał jest ekologiczny, można to zrobić bez obaw, bo to oznacza, że jest wolny od toksycznych chemikaliów.

  • Bambus

Jedna z najprzyjemniejszych dla skóry tkanin, jest wykonana z bambusa, czyli trawy odnawialnej. Jest nie tylko komfortowa, ale także w pełni ekologiczna. Materiał należy do tkanin oddychających, z łatwością ulega biodegradacji.

  • Kaszmir

Komfort i elegancja – to dwa słowa najlepiej opisujące ten materiał. Jest to nic innego jak wełna z kozy kaszmirskiej. Kaszmir jest nie tylko jednym z najdroższych surowców, ale też jednym z najdelikatniejszych. Ubrania z niego wykonane są przyjemne w dotyku, ciepłe, miękkie i mają piękny naturalny kolor. Nie bez powodu kaszmir nazywany jest surowcem szlachetnym.

Dobry materiał musi oddychać

Każdy materiał ma swoje plusy i minusy. Uniwersalnym wyznacznikiem jakości tkaniny będzie to, jak skóra reaguje na kontakt z nią. Naturalne materiały nie wywołują nieprzyjemnych reakcji skórnych, dyskomfortu, doskonale chłoną wodę i zapobiegają nadmiernej potliwości w upalne dni.

Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej na temat pielęgnacji skóry i dbania o swoje zdrowie, koniecznie zajrzyj do magazynu „Dr Medicus”. Zacznij szukać inspiracji już dziś i dołącz do społeczności świadomie decydującej o swoim zdrowiu. Zrób to, zanim będzie za późno!

Nagietek lekarski: słoneczny kwiat dla zdrowia i urody

Nagietek lekarski jest rośliną ozdobną chętnie uprawianą w przydomowych ogródkach. To popularny składnik kosmetyków – występuje m.in. w mydłach, szamponach i kremach. Dawniej służył do przewidywania pogody, był wykorzystywany jako warzywo i przyprawa, a jego obecność w ogrodzie chroniła rośliny przed szkodnikami. Jakie właściwości ma nagietek?

Wzmacnia odporność

Nagietek wykazuje działanie antybakteryjne, przeciwwirusowe i przeciwgrzybicze. To naturalna broń m.in. w walce z gronkowcem złocistym i paciorkowcami. Wszystko dzięki wysokiej zawartości cennych związków: witaminy C, saponin, flawonoidów, związków śluzowych, kwasów organicznych, fitosteroli, magnezu i manganu. Na szczególną uwagę zasługują antyoksydanty, które niszczą wolne rodniki wywołujące choroby. Dodatkowo nagietek ma unikalną zdolność do wiązania toksycznych związków przemiany materii, przez co oczyszcza organizm i zmniejsza ryzyko wystąpienia chorób. Wyciąg z tej rośliny nie tylko wzmacnia odporność, ale może być też wykorzystywany do walki z rakiem. Badania wykazały, że związki zawarte w nagietku hamują rozwój komórek nowotworowych w organizmie. Stosowanie tej rośliny zaleca się również w celach profilaktycznych pacjentom po operacyjnym usunięciu zmian nowotworowych.

Wspomaga pracę wątroby i żołądka

Nagietek lekarski pomoże złagodzić dolegliwości żołądkowo-jelitowe. Napar z tego ziela chroni błony śluzowe przewodu pokarmowego, zapobiega wrzodom żołądka, dwunastnicy i jelit. Jego stosowanie zaleca się osobom cierpiącym na wrzodziejące zapalenie jelita grubego. Kwiat nagietka ma działanie rozkurczowe, dzięki czemu skutecznie uśmierza bóle żołądka i bóle menstruacyjne.

Nagietek sprawdza się również w przypadku chorób wątroby i pęcherzyka żółciowego. Dodatkowo roślina ta ma właściwości żółciopędne. Napar sporządzony z tego ziela to naturalne i bezpieczne remedium na wszelkie schorzenia układu pokarmowego.

Regeneruje naskórek i łagodzi stan zapalny

Nagietek (znany też jako „miesięcznica”) ma dobroczynny wpływ na skórę. Przypisuje się mu właściwości łagodzące i nawilżające, dlatego świetnie sprawdza się w pielęgnacji spierzchniętej, szorstkiej i podrażnionej skóry. Olejek i wyciąg z kwiatów nagietka przynoszą ulgę w przypadku owrzodzenia, infekcji skórnej, ukąszenia przez owada, trądziku, poparzenia i odmrożenia (świetnie radzą sobie też z odleżynami i ranami pooperacyjnymi). Nagietek lekarski wspomaga regenerację tkanek, zmniejsza zmiany martwicze w obrębie skóry i przywraca jej równowagę. Zawarte w nagietku saponiny i flawonoidy działają przeciwzapalnie, dzięki czemu szybko i skutecznie łagodzi stany zapalne naskórka, jamy ustnej, gardła czy kobiecych dróg rodnych. Warto sięgnąć po niego, jeśli nasze oczy są zmęczone (np. po nieprzespanej nocy czy wielogodzinnej pracy przed komputerem) lub cierpimy na zapalenie spojówek. Nagietek łagodzi podrażnienia oczu i chroni przed je przed nadmiernym wysuszeniem.

Inne właściwości nagietka lekarskiego

Nagietkowi przypiisuje się również takie właściwości jak:

  • zdolność do obniżania ciśnienia,

  • regulowanie cyklu miesiączkowego,

  • działanie uspokajające (w przypadku stanów nerwowych i depresji),

  • pomoc w walce z żylakami i hemoroidami,

  • działanie napotne i moczopędne,

  • stymulowanie produkcji kolagenu w skórze, zmniejszanie blizn i likwidacja rozstępów.

Jak stosować nagietek?

Nagietek lekarski można stosować pod różnymi postaciami w zależności od tego, jakie dolegliwości czy choroby chcemy zwalczyć. Samodzielnie w domu możemy przygotować:

  • Napar z nagietka – do stosowania zewnętrznego (jako okład na rany, do przemywania skóry, w stanach zapalnych, przy wypryskach i owrzodzeniach, do płukania ust przy aftach, bólu gardła i dziąseł). Wewnętrznie: przy dolegliwościach układu pokarmowego i dróg żółciowych, w przeziębieniu i grypie, na bóle menstruacyjne.

    Przygotowanie: 1 łyżkę kwiatów nagietka (lub rozdrobnionego ziela z kwiatami) dodać do szklanki gorącej wody. Parzyć pod przykryciem przez 30 min. Przecedzić, pić 3 razy dziennie po 1 szklance godzinę przed posiłkiem.

  • Maść nagietkowa – do stosowania zewnętrznego, łagodzi stany zapalne, przyspiesza gojenie ran.

    Przygotowanie: 2 szklanki świeżych kwiatów połączyć z 1/2 szklanki gorącego oleju roślinnego (np. oliwą z oliwek lub olejem słonecznikowym), gotować na małym ogniu przez minutę, następnie dodać 30 g lanoliny (do kupienia w aptece).

  • Oliwka nagietkowa – regeneruje naskórek (zmiękcza go i nawilża), spłyca blizny, łagodzi podrażnienia.

    Przygotowanie: Kwiaty nagietka włożyć do słoika, zalać oliwą z oliwek i odstawić na kilka dni w ciepłe miejsce. Przed użyciem przecedzić przez hazę. Wyciąg z nagietka przelać do buteleczek z ciemnego szkła, chronić przed słońcem, przechowywać w lodówce.

  • Nalewka z nagietka – do stosowania wewnętrznie i zewnętrznie.

    Przygotowanie: 50 g kwiatów (lub ziela z kwiatami) zalać 0,5 l alkoholu 40% i pozostawić na 14 dni, wstrząsać co jakiś czas. Po tym czasie przecedzić i rozlać do butelek.

Odkryj naturalną moc ziół i przekonaj się, jak bez wysiłku i wydawania dużych pieniędzy pozbyć się wszelkich dolegliwości i chorób. Wychoduj zioła w ogrodzie i na balkonie – dzięki temu zawsze będziesz mieć pod ręką domową apteczkę. Jeśli chcesz wiedzieć więcej o naturalnych terapiach sięgnij po magazyn „Dr Medicus” . Działaj teraz: nie narażaj zdrowia swojego i swoich najbliższych!

Czy wiesz, co ukrywają Twoje kosmetyki?

Sięgamy po nie codziennie. Dają nam poczucie komfortu, wygodę i spokój. Antyperspiranty oraz dezodoranty przeciwdziałające poceniu się to kosmetyki, bez których trudno nam dziś wyobrazić sobie życie. Większość z nich skutecznie blokuje gruczoły potowe i zapobiega przykremu zapachowi – są szybkie, proste w użyciu i wygodne. Niestety jest to tylko jedna strona medalu. Spora część naszych kosmetyków, choć cenimy je za skuteczność, może mieć bardzo zły wpływ na nasze zdrowie.

 

Uważaj na aluminium

Glin – stopem tego pierwiastka jest aluminium – to jeden z trzech najpowszechniejszej występujących na naszej planecie pierwiastków. Posiada właściwości, dzięki którym jest bardzo chętnie wykorzystywany w przemyśle (m.in. przy produkcji samochodów). Jest lekki, wytrzymały i stosunkowo tani w pozyskaniu. Nic zatem dziwnego, że znalazł się również w orbicie zainteresowań koncernów farmaceutycznych.

Jako dodatek do kosmetyków z technicznego punktu widzenia sprawdza się znakomicie. Pozwala przede wszystkim ograniczyć wydzielanie potu. Niestety, tak się składa, że dla człowieka nie jest on dobry w większych ilościach. Głównie dlatego, że przenika do centralnego układu nerwowego, uszkadza tkanki mózgu i może prowadzić do rozwoju choroby nowotworowej.

Od lat można spotkać się z niepokojącymi doniesieniami na temat relatywnie wysokiej szkodliwości glinu. Badania pokazują, że jednym z głównych efekt długotrwałego stosowania kosmetyków z tym składnikiem przez kobiety jest rozwój komórek nowotworowych. Realnym zagrożeniem jest wystąpienie raka piersi.

 

Zagrożenie w sprayu

Nawet, jeśli na etykiecie naszego ulubionego kosmetyku, pośród składników, nie widnieje aluminium (lub glin), to nie możemy być w 100% spokojni. Sztyfty, żele, dezodoranty czy balsamy do opalania zawierają bowiem bardzo często sole tego pierwiastka. A ich nazwy nie zawsze muszą być dla nas jasne do rozszyfrowania. Zwróćmy szczególną uwagę takie pozycje, jak:

  • siarczek glinu,
  • chlorek glinu,
  • azotan glinu,
  • jodek glinu,
  • tetrahydroglinian litu,
  • ałun (ałun glinowo-potasowy).

 

Ten ostatni jest, zdaniem ekspertów, stosunkowo najmniejszym zagrożeniem dla naszego zdrowia. Warto jedna uważnie przyjrzeć się w ilu produktach z naszej domowej szafki występuje. Pamiętajmy, że substancje te nie tylko blokują ujścia gruczołów potowych i zapobiegają poceniu się, ale także uniemożliwiają wydostawaniu się z organizmu toksyn. Pot, chociaż generalnie niezbyt go lubimy, posiada sprecyzowane i istotne role do spełnienia. Przede wszystkim pozwala nam w łatwy sposób pozbywać się z ustroju toksyn i związków chemicznych o niekorzystnym wpływie.

Jeśli z poceniem się walczymy w nieodpowiedni sposób, to blokujemy możliwość oczyszczania organizmu z toksyn. Nie znajdują one drogi ujścia z organizmu i nadal wpływają destrukcyjnie na nasz ustrój. Aluminium, po zastosowaniu kosmetyku, pozostaje w naszym organizmie przez około dwa tygodnie. Przy regularnym stosowaniu niewłaściwych środków pielęgnacyjnych może być zatem obecne w ustroju non stop!

Czy jest to poważny problem? Bardzo! Przypomnijmy, że duże nagromadzeni szkodliwych substancji (których organizm nie może pozbyć się wraz z potem) może prowadzić do zachorowania na raka piersi. Jest także związane z występowaniem choroby Alzheimera.

 

 

Choroba Alzheimera a kosmetyki

Utrata pamięci, trudności z przetwarzaniem informacji, kurczenie się mózgu – zapominanie podstawowych faktów ze swojego życia, ogłupienie, trudności z zachowaniem jakichkolwiek funkcji poznawczych. To właśnie podstawowe objawy wystąpienia choroby Alzheimera. Jak wynika z licznych badań u osób, które zachorowały na tę chorobę stwierdza się ponadprzeciętnie dużą ilość aluminium w organizmie i… mózgu.

Uważa się, że obecność aluminium jest jednym z podstawowych warunków powstania, rozwoju i utrwalenia się choroby. Pierwiastek ten ma wpływać bowiem na degenerację neuronów i niszczenie całego układu nerwowego człowieka. W tym względzie okazuje się on zatem niezwykle niebezpieczny.

Szczególnie, jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że aluminium można znaleźć… praktycznie wszędzie. Stwierdza się jego istotną obecność w wodzie pitnej, żywności czy ziemi. Jesteśmy niejako otoczeni przez tę substancję i tylko od nas zależy, czy i jak się przed nią ochronimy. O ile na przyswajanie go w wodzie i pożywieniu mamy relatywnie niewielki wpływ, to warto byłoby chociaż nie wcierać go w skórę.

 

Co robić?

Każdy z nas korzysta z kosmetyków – to zupełnie normalne we współczesnym świecie i trudno byłoby tego nie robić. Jest to kwestia dobrego samopoczucia, higieny, ale też presji społecznej. Wystarczy zaledwie jedno zerknięcie na reklamy telewizyjne, by zorientować się jak postrzegany jest pot. I to nie tylko ten pod pachami, ale także na plecach, czole lub karku. Twórcy reklam przedstawiają go jako rzecz obrzydliwą, budzącą odrazę, niechęć czy wręcz wstręt. My zaś chętnie na taki obraz rzeczy przystajemy.

Nie chcemy uchodzić za osoby brudne, śmierdzące czy budzące odrazę. I właśnie dlatego nikt z nas z kosmetyków raczej nie zrezygnuje. To dobrze. Warto o siebie dbać i stronić od niekomfortowych sytuacji. Należy jednak mieć przy tym na uwadze jedną, kardynalną zasadę: starajmy się nie rezygnować z jakości. Patrzmy na opakowania, czytajmy skład i analizujmy zagrożenie.

W dobie przetworzonej żywności, sztucznych tkanin i leków o podejrzanym składzie, warto uważnie dobierać nawet preparaty służące higienie. To może nam się tylko opłacić. Opakowanie, zapach, kolor czy nazwa nie mogą stanowić dla nas jedynego wyznacznika jakości produktu. Patrzmy zawsze na etykietę.

Więcej o zagrożeniu, jakie niosą ze sobą kosmetyki oraz sposobach na naturalne zamienniki kosmetyków przeczytasz w magazynie „Dr Medicus„. Naucz się chronić swój organizm niezależnie od interesu innych. Zacznij dbać o swoje zdrowie na własnych warunkach.

Zniszczona skóra? To nie tylko wina promieni UV!

Zniszczona skóra – szara, sztywna, pełna bruzd i zmarszczek – kojarzy nam się przede wszystkim ze szkodliwym oddziaływaniem promieni UV. Mocnemu słońcu, umilającemu nam czas w okresie wiosennym i letnim, chętnie przypisujemy fatalny w skutkach wpływ na cerę. W powszechnej opinii to właśnie ono przyczynia się do starzenia naskórka i licznych chorób. Tymczasem największe niebezpieczeństwo czeka na naszą skórę… zimą.

Mróz, śnieg, zimne powietrze i wiatr na zewnątrz, a w budynkach klimatyzacja i ogrzewanie – to, w największym skrócie, recepta na szybkie doprowadzenie skóry do rozpaczliwego stanu. I to nie tylko w kontekście jej wyglądu, ale także właściwego funkcjonowania i spełniania swoich biologicznych zadań. Bez odpowiednich środków ochronnych może zostać całkowicie zniszczona.

Skóra zniszczona – skóra wysuszona

Zimne, mroźne powietrze powoduje, że skóra traci wodę i staje się przesuszona. To szczególnie dokuczliwe dla cery wrażliwej, dojrzałej i naczynkowej. Skóra staje się napięta, podrażniona i zaczyna boleć, a naczynka zaczynają nieestetycznie pękać – te, które popękały na skutek działania niskiej temperatury, można ponownie zamknąć tylko za pomocą zabiegu laserowego w gabinecie kosmetycznym. Co naturalnie nie jest ani tanie, ani tym bardziej łatwe do wykonania.

Mroźne powietrze sprawia również, że w głębokich strukturach skóry zaczynają się procesy doprowadzające do pojawienia się dodatkowych zmarszczek. Dają się one we znaki szczególnie mocno na twarzy, dramatycznie ją postarzając. Jednak pęknięcia i zaczerwienienia widoczne są chociażby na dłoniach. Co gorsza, nawet duża ilość kremu nakładanego na te miejsca może nam w takiej sytuacji w żaden sposób nie pomóc. Dlaczego? Ponieważ absorpcja składników odżywczych z kremów jest utrudniona na skutek zimna. W rezultacie doraźne przeciwdziałanie daje znikomy rezultat.

Raz ciepło, raz zimno – fatalnie

Duże znaczenie dla kondycji naszej skóry mają również częste zmiana temperatury otoczenia. Ciągłe wchodzenie i wychodzenie z ogrzewanych pomieszczeń wywołuje nadwrażliwość skóry na bodźce, widoczne stają się na niej liczne zaczerwienienia, może pojawiać się również nadwrażliwość. Podobny rezultat przynosi przebywanie w klimatyzowanych pomieszczeniach. Co gorsza, gdy klimatyzator nie jest prawidłowo czyszczony, rozpyla kurz i alergeny – a one także nie pozostają bez wpływu na nasz organizm i naskórek.

Zdecydowanie najbardziej niebezpieczne jest jednak częste i długotrwałe przebywanie w niesprzyjającej aurze. Jeśli to możliwe, trzeba zakrywać jak największą powierzchnię ciała, nie zakładać zbyt obcisłych ubrań i starać się by były suche. Jeśli więc zmokniemy, to na wszelki wypadek wróćmy do domu się przebrać. To pozwoli zminimalizować ryzyko powstania odmrożeń, których skutki są niezwykle trudne do odwrócenia – wspomnijmy choćby o tym, że skóra staje się zaczerwieniona, szorstka i podatna na wszelkie uszkodzenia mechaniczne.

Zniszczona skóra – co zrobić?

Najważniejsze jest natłuszczanie i nawilżanie, zwłaszcza twarzy, bo to ona jest najbardziej narażona na działanie czynników zewnętrznych. Dobór odpowiedniego kremu jest bardzo ważny, szczególnie jeśli wybieramy się na dłużej poza dom. Składnikiem kremu, który najlepiej poradzi sobie utrzymaniem naskórka w odpowiednim nawilżeniu, będzie wazelina biała. Ten specyficzny kosmetyk określić można jako tłusty krem, który świetnie łagodzi podrażnienia, nawilża i chroni.

Podobne działanie ma wosk pszczeli. Dzięki wysokiej zawartości karotenoidów i nienasyconych kwasów tłuszczowych zdradza on silne działanie nawilżające. Pozostawia też warstwę ochronną, stanowiącą zaporę przed bezpośrednim oddziaływaniem wiatru. Pomocna będzie w tym względzie również parafina. Ma ona właściwości rozgrzewające i łagodzące. Ponadto świetnie nawilża zniszczoną skórę, nadając jej elastyczności.

W nocy i bez słońca

Pielęgnacja na noc wygląda nieco inaczej, niż w ciągu dnia. Należy przede wszystkim użyć kosmetyków o lżejszym oddziaływaniu. Takich, które pomogą zniszczonej skórze w pierwszej kolejności dotlenić się (zamiast odseparować od otoczenia) i zregenerować. Warto pomóc naszej cerze w zwalczaniu wolnych rodników, na przykład wybierając krem z wysoką zawartością witaminy C.

Warto pamiętać także o promieniowaniu słonecznym i odpowiedniej ochronie przed jego oddziaływaniem. Wiele osób zastanawia się, czy należy używać filtrów UV podczas zimy. W końcu dzień jest wówczas bardzo krótki, a słońca na niebie jak na lekarstwo. To jednak nie oznacza, że promieniowania nie ma. Otóż jest ono obecne i to w dosyć dużej ilości.

Trzeba o nim pamiętać, mimo, że ostre słońce pojawia się tylko okazjonalnie. Podczas pobytu w mieście, na krótkim spacerze czy zakupach, wystarczające okażą się naturalnie najniższe filtry. Dadzą one nam właściwą ochronę i nie będą stanowić blokady dla powietrza. Jednak podczas wędrówek w górach lub wśród natury, gdzie przeważa otwarta przestrzeń, należy używać mocnych filtrów – nawet takich, rzędu SPF 30. Osoby o bardzo jasnej karnacji mogą pokusić się nawet o skorzystanie z SPF 50. Dla narciarzy zażywających ruchu na stoku to wręcz obowiązek.

Ratunek dla spierzchniętych ust

Również na usta trzeba bardzo uważać w czasie zimy. Przesuszają się one jeszcze łatwiej i szybciej niż skóra na twarzy czy rękach. Często zwilżane językiem i osuszane zimnym powietrzem momentalnie stają się spierzchnięte. Zaczynają być sztywne, łatwo pękają, bolą i krwawią, prowokując do kolejnego zwilżenia językiem – i tak w kółko. Powtarzając te czynności, tylko pogarszamy sytuację.

Nakładanie zwykłej szminki lub błyszczyku nic w takiej sytuacji nie daje. Szczególnie jeśli nie mają one odpowiednich składników aktywnych. Podobnie jak w przypadku skóry, warto zadbać o to, by nasze kosmetyki wykonane były na bazie pszczelego wosku lub wazeliny – najlepiej zaś, jeśli będą wyprodukowane tylko z któregoś z tych składników. W domu usta można smarować również zwykłym, naturalnym miodem. Posiada on wiele właściwości zdrowotnych i niewątpliwie pomoże w regeneracji skóry.

Niezbędne rękawiczki

Przy ujemnych temperaturach ciepłe rękawiczki to podstawa. Szczególnie wtedy, gdy trzeba wykonać prace na dworze – np. wymagające kontaktu ze śniegiem, jak odśnieżanie czy lepienie bałwana z dzieckiem. Bez rękawiczek bardzo łatwo możemy doprowadzić do odmrożenia, które nawet po zaleczeniu będzie się odnawiać każdej zimy. Podrażniona przez mróz skóra dłoni będzie często pękać i krwawić, utrudniając nawet najprostsze codzienne czynności.

Aby dobrze zadbać o dłonie zimą należy stosować głównie tłuste, intensywnie nawilżające kremy na bazie parafiny, masła shea i wazeliny. Dobrze jest wcześniej zrobić peeling, a po wtarciu kremu, nałożyć specjalnie rękawiczki, które utrzymają ciepło i sprawią, że składniki lepiej wchłaniają się w głąb zniszczonej skóry.

Domowe maseczki

Nie trzeba wcale wydawać mnóstwa pieniędzy w drogeriach i aptekach, by chronić się przed negatywnymi aspektami zimy oraz skutecznie odwrócić szkody, jakie niesprzyjająca pogoda wyrządziła skórze. Większość kuracji posiadających zbawienne działanie regenerujące skórę można z łatwością wykonać samemu w domu. Szybko i tanio.

Do pierwszej z nich potrzebne będzie:

  • ok. 100 g masła shea,

  • 3 łyżki stołowe oleju kokosowego,

  • 6 łyżek stołowych olejku migdałowego.

Masło i olej kokosowy umieść w misce, a potem wymieszaj. Następnie dodawaj do mieszanki gorącej wody tak, by składniki stopniowo się rozpuszczały. Postaraj się dokładnie wymieszać wszystkie składniki, dodając do nich olejku migdałowego. Kiedy już Ci się to uda, odstaw mieszankę do lodówki na pół godziny. Po tym czasie jeszcze raz dokładnie wymieszaj balsam (możesz użyć miksera lub blendera), a następnie rozpocznij regularne kuracje. Mieszanką możesz smarować całe ciało oraz twarz dla nawilżenia i złagodzenia podrażnień.

Drugi sposób przygotowania maseczki do twarzy wymagać będzie jedynie wykorzystania ubitego białka z 2-3 jajek. Miksturę tego typu należy nałożyć na twarz i trzymać do całkowitego wyschnięcia. Potem trzeba ją zmyć letnią wodą. Skóra będzie natłuszczona i zregenerowana, a także mniej podatna na wpływ zimnego powietrza.

Warto pomyśleć także o maseczce, która świetnie natłuszcza, oczyszcza i rozjaśnia przebarwienia. Aby ją przygotować wystarczy zblendować połówkę awokado, dodać kilka kropel oliwy z oliwek i soku z cytryny. Mieszankę powinno się nałożyć na twarz (koniecznie omijając okolice oczu) i, po 15 minutach, spłukać.

W domu można też zrobić naturalny peeling do rąk. Potrzebny będzie element ścierający – do tego najlepszy jest cukier, zwłaszcza brązowy. Drugim podstawowym składnikiem powinna być oliwa z oliwek lub pestek winogron. Do tego możemy dodać odrobię śmietanki, jeśli chcemy odżywić ręce, lub miodu, gdy ważna jest dla nas regeneracja i nawilżenie. Dłonie należy masować peelingiem tak jak przy użyciu kremu do rąk lub mydła przez 5 minut. Szczególną uwagę poświęć okolicy paznokci i zgrubiałym miejscom.

Więcej o pielęgnacji skóry i dbaniu o zdrowie zimą dowiesz się z magazynu „Dr Medicus„. Koniecznie sprawdź jak otrzymać prenumeratę!