Cholesterol – czy naprawdę należy się go bać?

czy cholesterol jest zdrowy

W świadomości pacjentów, którzy zmagają się z chorobami serca, słowo „cholesterol” ma co najmniej negatywny wydźwięk. Jednak na pytanie, czy cholesterol jest groźny, nie ma jednoznacznej odpowiedzi.

Cholesterol sam w sobie jest niezbędny do funkcjonowania organizmu. To składnik między innymi błon komórkowych, który pozwala na zmiany kształtu narządów – np. płuc, bierze udział w wytwarzaniu hormonów, witaminy D3 czy kwasów żółciowych. Demonizowanie go jest zbędne i nieco krzywdzące.

Problem z jednoznaczną odpowiedzią tkwi w tym, że wyróżnia się dwa rodzaje cholesterolu – „Dobry” i „zły”. Choć oba są potrzebne do prawidłowej pracy organizmu, zbyt wysoki poziom jednego z nich może stanowić poważne zagrożenie dla zdrowia i życia. Kluczem do sukcesu często jest dieta i aktywność fizyczna, ale nie tylko.

Dobry cholesterol, wysoki poziom i mutacje genetyczne– czy jest się czego obawiać?

HDL, czyli inaczej lipoproteiny o dużej gęstości. Ta nazwa brzmi bardzo enigmatycznie, więc najłatwiej jest zapamiętać, że to po prostu „dobry” cholesterol. Jego wysoki poziom we krwi znacznie obniża ryzyko wystąpienia chorób serca. Tak więc jego duże stężenie ma działanie ochronne przed np. miażdżycą.

Ciekawostką jest również fakt, że istnieją przypadki, kiedy poziom dobrego cholesterolu jest wyjątkowo wysoki. Przyczynę stanowią mutacje genetyczne, jednak wyjątkowo, w tym przypadku, mutacja działa na korzyść. Nie skutkuje chorobami, a nawet zmniejsza ryzyko choroby serca.

Zły cholesterol może być niebezpieczny

LDL, czyli lipoproteiny o niskiej gęstości. Inaczej „zły cholesterol”. Zatyka tętnice, ogranicza przepływ krwi, tworzy blaszki miażdżycowe i zakrzepy. Może doprowadzić do śmierci. Ten rodzaj cholesterolu należy regularnie kontrolować. Zbyt wysoki poziom przy niskim HDL stwarza zagrożenie dla zdrowia i życia. Im wyższy poziom „złego” cholesterolu, tym wyższe ryzyko rozwoju chorób serca.

Kiedy poziom LDL jest niepokojący

To, czy „zły” cholesterol będzie miał negatywny wpływ na zdrowie, zależy również od ilości „dobrego” cholesterolu. Zaburzenie stosunku HDL do LDL stwarza duże ryzyko choroby. Mechanizm jest bardzo prosty, dobry cholesterol usuwa zły cholesterol, przenosząc go z powrotem do wątroby.

Jedz zdrowo, ćwicz i rzuć palenie – czyli profilaktyka

Profilaktyka związana z zaburzeniami lipidowymi, czyli stosunku dobrego cholesterolu do złego, zaleca by nie tylko zadbać o obniżanie złego cholesterolu, ale przede wszystkim dbać o poziom dobrego. Cholesterol, który dostarczany jest z pożywieniem nazywany jest egzogennym – jego źródłem są tłuszcze zwierzęce, jaja, nabiał. Cholesterol endogenny wytwarzany jest przez nasze ciało – skórę, wątrobę, jelita itd. Na ten pierwszy szczególny wpływ ma dieta i tryb życia.

Trzeba zwrócić uwagę na składniki pożywienia. Istotną rolę odgrywa błonnik pokarmowy, wielonienasycone kwasy tłuszczowe (omega-3), witaminy A, E i C (są antyoksydacyjne, zapobiegają powstawaniu wolnych rodników) oraz produkty roślinne. Sterole roślinne są składnikiem błon tworzących struktury roślin, a stanole roślinne margaryn, które dedykuje się osobom z wysokim poziomem „złego” cholesterolu. Owoce, nasiona, orzechy, migdały – to dobry wybór na przekąski, „wyłapują” zły cholesterol i nie pozwalają mu trafić do krwioobiegu.

Nie tylko dodawanie produktów, ale również ograniczanie ma duże znaczenie. Bezwzględnie należy unikać dań smażonych. Najlepszą alternatywą są produkty duszone, gotowane lub przygotowane na parze. To samo dotyczy czerwonego mięsa – 2-3 razy w tygodniu absolutnie maksymalna ilość w diecie cholesterolowej. Lepszym wyborem jest drób, cielęcina i ryby morskie.

Kolejnym ważnym punktem w profilaktyce jest uprawianie aktywności fizycznej. Chodzi o regularny, umiarkowany ruch. Na początek wystarczą codzienne 30-minutowe spacery, trucht, rower lub pływanie. Należy stawiać na ćwiczenia aerobowe, wykonywane regularnie. Pamiętaj, że tytoń zwiększa ryzyko rozwoju miażdżycy, dlatego rzucenie palenia i wszelkiego rodzaju używek, to również część profilaktyki.

W przypadku, gdy próba naturalnego zbicia cholesterolu nie przynosi efektów, należy sięgać po rozwiązania farmakologiczne, dobrane indywidualnie, do stanu pacjenta.

Czynniki, na które nie masz wpływu

Istnieją czynniki, które wpływają na Twój stan zdrowia, zazwyczaj możesz je regulować, np. dieta, aktywność fizyczna, stronienie od używek, odpowiednia ilość odpoczynku itd. Są również takie czynniki ryzyka, na które nie masz wpływu:

Płeć – zawał serca znacznie częściej diagnozowany jest u mężczyzn niż u kobiet w młodym wieku. U kobiet ryzyko wzrasta po menopauzie.

Obciążenia genetyczne – historia rodzinna – jeżeli w rodzinie zdarzały się przypadki chorób serca, któryś z rodziców lub dziadków przeszedł zawał, prawdopodobieństwo, że będziesz zmagał się z problemami serca, znacznie wzrasta.

Zmiany w genach – to kolejny czynnik genetyczny, który powoduje, że możesz znajdować się w grupie ryzyka. Zmiany w genach mogą przyczyniać się do wyższego poziomu „złego” cholesterolu.

Jest wiele osób, które nie zdają sobie sprawy z tego, że istnieje tak zwany „dobry cholesterol”. Wiedza o nim jest równie ważna, jak ta dotycząca „złego”.
Prawie 80% Polaków ma podwyższony cholesterol – niestety jest to również drugi główny czynnik zawałów serca. Zawały serca stanowią z kolei niemal 50% wszystkich zgonów!

Te statystyki pokazują, że wiedza o tym, czym dokładnie jest cholesterol, jak z nim walczyć i kiedy jego poziom powinien niepokoić jest wciąż nieduża.

Zdrowie masz tylko jedno, a to czy Twój organizm będzie prawidłowo funkcjonował przez długie lata, zależy wyłącznie od Ciebie. Brak czasu nie może być wymówką, dlatego zadbaj o siebie kompleksowo wraz z magazynem „Dr Medicus”. Nie czekaj aż organizm zacznie wysyłać sygnały i podejmij działania, które wyeliminują ryzyko. Chroń siebie i bliskich.

Medytacja – czy warto? 7 korzyści zdrowotnych

wpływ medytacji na zdrowie

Większość osób kojarzy medytację ze spokojem ducha. Jest to przede wszystkim praktyka, która ma za zadanie wprowadzić ciało w stan relaksu i przynieść ukojenie. Niewiele osób zdaje sobie sprawę z tego, że oprócz spokoju, medytacja może nieść za sobą szereg korzyści zdrowotnych. Dowiedz się, w jaki sposób medytacja wpływa na zdrowie i postaraj się wprowadzić ją do codziennych rytuałów.

Badania naukowe dowodzą, że medytacja prowadzi do poprawy kondycji psychicznej, pomaga radzić sobie z wszelkimi chorobami oraz wpływa na poprawę ogólnego stanu zdrowia i samopoczucia. Jest co najmniej 7 powodów, dla których warto medytować.

  1. ADHD

Ta popularna – zwłaszcza wśród dzieci młodzieży – choroba skutecznie potrafi utrudnić codzienne funkcjonowanie. Zespół nadpobudliwości z deficytem uwagi jest chorobą uciążliwą, przy której osoba chora ma problemy z koncentracją. Choć nie ma jeszcze wystarczających badań, aby potwierdzić stuprocentową skuteczność medytacji w walce z ADHD, naukowcy twierdzą, że może ona pozytywnie wpływać na stan osób chorych.

  1. Nerwica, długotrwały stres

Medytacja sprawdza się w przypadku niemal każdej choroby, również w przypadku długotrwałego stresu i nerwicy. Osoby cierpiące z powodu nowotworów, często doświadczają uczucia lęku, chronicznego zmęczenia, stresu, przygnębienia. Nierzadko muszą stawić czoła bezsenności. Medytacja pozwala ukoić nerwy, poprzez terapię opartą na filarze umysł-ciało, zmniejsza lęk i może przyczynić się także do zmniejszenia przewlekłego bólu, towarzyszącego chorobie.

  1. Nadciśnienie

Badania naukowe dowodzą, że medytacja może przyczynić się do obniżenia ciśnienia krwi. Może stać się uzupełnieniem leczenia farmakologicznego. Osoby z nadciśnieniem, powinny sięgać do praktyk, które przyczyniają się do wyciszenia i uspokojenia. Przy nadciśnieniu, warto dbać o układ nerwowy.

  1. Stany lękowe

W tym również depresja. Coraz więcej badań dowodzi, ze medytacja prowadzi do złagodzenia wszelkich stanów lękowych czy zaburzeń psychicznych. Istnieją również badania, które odnotowały większy wpływ na poprawę w zakresie przeciwdziałania depresji niż stresowi.

  1. Menopauza

Istnieje coraz więcej dowodów naukowych, które świadczą o tym, że medytacja jest korzystna w zmniejszaniu wszelkich objawów okresu menopauzy. Zaburzenia snu, częsty i uciążliwy ból stawów oraz mięśni, huśtawki nastroju a także uderzenia gorąca – to tylko niektóre objawy towarzyszące klimakterium. Bardzo często, w tym trudnym czasie, kobiety korzystają z pomocy psychologicznej lub psychiatrycznej. Warto zastanowić się wsparciem organizmu programem medytacyjnym.

  1. Zespół jelita drażliwego

Choć na to schorzenie cierpi około 20% ludzi na całym świecie, wciąż nie do końca wiadomo, czy stres jest przyczyną choroby, czy może choroba wpływa na wzrost stresu. Zespół jelita drażliwego jest powodem wielu dolegliwości bólowych i najczęściej przyczynia się do zaburzenia cyklu wypróżnień. Niezależnie od powodu pojawienia się choroby, badania wskazują, że medytacja może przyczynić się do złagodzenia objawów.

  1. Nałóg nikotynowy

Niektórzy uważają także, że medytacja może przyczynić się do rzucenia palenia lub wspomóc ten proces. Rzucenie palenia skutkuje natomiast szeregiem korzyści dla organizmu. Jeżeli zmagasz się z nałogiem, warto spróbować każdej metody, aby uwolnić się od nikotyny.

Niestety są osoby, które ze względu na ograniczenia fizyczne nie będą w stanie brać udziału we wszystkich praktykach, przewidujących duży zakres ruchu. Warto mieć to na uwadze, wybierając swój program. Nie należy zniechęcać się już na wstępie, można wybrać zajęcia, które nie przewidują ruchu.

Medytacja w Polsce nie jest jeszcze bardzo popularną praktyką, wiele osób ma bardzo sceptycznie podejście do tego rodzaju praktyk. Warto jednak zaufać badaniom naukowym i na własnej skórze sprawdzić korzyści. Może być to pierwszy krok do uzyskania równowagi pomiędzy duszą i ciałem.

Jeżeli ten temat Cię zainteresował koniecznie zajrzyj do magazynu „Dr Medicus”. To źródło inspiracji i wiedzy na temat zdrowego trybu życia. Naucz się słuchać swojego organizmu i reaguj na sygnały, które Ci wysyła. Zadbaj o siebie i bliskich.

Technologia 5G – śmiertelne zagrożenie już niedługo w Polsce

Technologia 5G to najnowszy wynalazek branży IT. Już wkrótce ma ona zdominować świat telefonii komórkowej i być jednym z głównych filarów nowoczesnej gospodarki. Do końca 2025 roku ma być dostępna w całej Unii Europejskiej, również w Polsce. Wiele osób uważa, że to przełom w technologii mobilnej. Mało kto zastanawia się nad tym, jak groźne konsekwencje dla ludzkiego zdrowia może mieć ten wynalazek…

 

Czym dokładnie jest technologia 5G?

 

5G to tak zwana technologia piątej generacji, która ma zwiększyć szybkość internetu. Ma ona zastąpić stosowaną do tej pory technologię 4G oraz wi-fi. Technologia 5G ma zapewnić wprowadzenie różnych udogodnień i aplikacji ułatwiających komunikację oraz funkcjonowanie mieszkańców miast. Mowa tutaj np. o systemach naprowadzania na wolne miejsca parkingowe czy nowoczesny system oświetlenia i sterowania ruchem. Jednak czy te udogodnienia niosą ze sobą same plusy i żadnych minusów? To zbyt piękne, by mogło być prawdziwe.

 

Szybkie usługi mobilne 5G mają opierać się na działaniu fal elektromagnetycznych wysyłanych z anten stacji bazowych. Na podobnej zasadzie działa internet z wi-fi. Tym razem jednak będzie inaczej. Sieć 5G działa prawidłowo tylko wtedy, kiedy anteny są rozmieszczone w niewielkich odległościach od siebie. Mowa tutaj o kilkunastu antenach na kilometr kwadratowy. W efekcie każdy mieszkaniec danego obszaru będzie miał nieustanną styczność z ogromną ilością promieni elektromagnetycznych. Tym razem wyłączenie internetu w telefonie nie uchroni nas przed szkodliwym promieniowaniem. Fale elektromagnetyczne będą wszędzie i każdy mieszkaniec miasta będzie na nie narażony. Pozostaje zatem jedno pytanie…

 

Jakie konsekwencje dla zdrowia ma technologia 5G?

 

Światowa Organizacja Zdrowia niemal od razu uznała tę technologię za bezpieczną. Z tym, że nie przeprowadzono w tym kierunku żadnych badań, ani nie zapytano o zdanie ekspertów (choćby w dziedzinie onkologii). W 2015 roku grupa kilkuset naukowców wystosowała specjalny list do ONZ i Światowej Organizacji Zdrowia, w którym ostrzegali przed skutkami promieniowania. Dwa lata później 180 naukowców podpisało apel do władz UE. Domagali się w nim, aby zakazać wprowadzania tej technologii w życie. Bez skutku.

Według naukowców technologia spowoduje ogromny wzrost zachorowalności na nowotwory i choroby mózgu. Ale to nie koniec. Udowodniono, że promieniowanie 5G wywołuje problemy z płodnością oraz liczne uszkodzenia genetyczne u noworodków Ponadto, wywoła znaczne problemy z pamięcią i uczeniem się u dzieci, a także wzrost zachorowań na Alzheimera u dorosłych. Inne dolegliwości, jakich możemy się spodziewać to: złe samopoczucie, problemy neurologiczne, problemy z zasypianiem. Do tego dochodzi depresja, brak energii i osłabiona odporność.

Czy obawy naukowców są słuszne? A może technologia 5G wcale nie jest aż tak szkodliwa? Niestety, fakty mówią same za siebie. Osoby mieszkające w pobliżu anten stacji bazowych cierpią na chroniczne bóle głowy i znacznie częściej chorują na raka. Dla władz kraju i UE nie jest to jednak wystarczający powód, by zakazać wprowadzenia 5G w życie.

 

Czy jest szansa, by się przed tym uchronić?

 

Pomimo ostrzeżeń i apeli ze strony naukowców, przedstawiciele Unii Europejskiej popierają pomysł wprowadzenia 5G na tereny Europy. Polski minister inwestycji i rozwoju twierdzi, że technologia ta jest priorytetowym elementem rządowego programu rozwoju gospodarki. Wygląda na to, że kiedy w grę wchodzą duże pieniądze, dobro obywateli schodzi na dalszy plan. Jak zatem możemy uchronić się przed szkodliwymi falami elektromagnetycznymi?

Mieszkańcy miast, w których technologia zostanie wprowadzona będą przez 24 godziny na dobę wystawieni na działanie promieniowania. Aby nie być narażonym na jego działanie, wyprowadź się za miasto z dala od anten (oczywiście jeśli masz taką możliwość). Jeśli to niemożliwe, to spróbuj choć częściowo ograniczać ilość szkodliwego promieniowania postępując według tych wskazówek:

– ogranicz korzystanie z telefonu

– pisz sms-y zamiast dzwonić

– wyłączaj telefon komórkowy i router wi-fi na noc

– trzymaj telefon w specjalnym etui blokującym przepływ fal elektromagnetycznych

– używaj słuchawek, zamiast trzymać telefon tuż przy uchu

 

A co najważniejsze: dbaj o siebie i zdrowo się odżywiaj! Dzięki zdrowej diecie wzmocnisz swój organizm i będziesz bardziej odporny na działanie szkodliwych czynników. W tym także promieniowania.

Warto również sprzeciwiać się wprowadzeniu technologii 5G poprzez podpisywanie petycji skierowanych do władz Polski i Unii Europejskiej. Jeżeli nie zostaną podjęte odpowiednie kroki, nasze zdrowie i życie będzie poważnie zagrożone. Nie bądź obojętny na decyzje polityków dotyczące naszego życia i zdrowia.

Jeżeli chcesz być na bieżąco z najnowszymi informacjami, które pomogą Ci chronić zdrowie Twoje i Twoich bliskich, koniecznie czytaj magazyn „Dr Medicus”. Zapisz się na darmowy newsletter, aby otrzymywać powiadomienia o najnowszych artykułach. Poznasz naturalne sposoby leczenia, zioła i inne naturalne produkty. „Dr Medicus” to prawdziwe źródło wiedzy, która w przyszłości może ocalić Ci życie.

Olej konopny – największy wróg firm farmaceutycznych

W ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat medycyna współczesna poczyniła ogromne postępy… w produkcji i sprzedaży leków. Dzięki reklamom i wpływom koncernów farmaceutycznych coraz chętniej chodzimy do apteki. Wręcz nie wyobrażamy sobie życia bez napakowanych szkodliwymi substancjami tabletek i antybiotyków. Dziś mało kto zdaje sobie sprawę z tego, co jeszcze nie tak dawno temu było oczywiste. A mianowicie, że jeżeli natura stworzyła jakiś problem, to stworzyła też jego rozwiązanie.

Naturalną odpowiedzią na wiele rozmaitych dolegliwości jest olej konopny. To prawdziwy król wśród olejów roślinnych. Znany jest przede wszystkim ze swoich właściwości antynowotworowych. Jednak to nie jedyne jego zastosowanie. Olej konopny jest też naturalnym lekarstwem na choroby neurologiczne, wieńcowe, a nawet cukrzycę! Jakby tego było mało, doskonale sprawdza się jako kosmetyk lub dodatek do potraw.

Rozróżniamy dwa rodzaje oleju konopnego: olej z nasion oraz z kwiatów konopii (CBD). Oba są cennym źródłem witamin, minerałów i składników aktywnych wspomagających organizm. Pomimo zbawiennego wpływu na zdrowie, olej ten nadal jest niedoceniany przez medycynę współczesną.

Dlaczego tak się dzieje? Olej konopny jest naturalnym i tanim lekiem. To doskonała alternatywa dla drogich leków z apteki, przez co jest zagrożeniem dla przemysłu farmaceutycznego. Koniecznie poznaj jego bezcenne właściwości, które mogą uratować Ci życie.

 

Zabija komórki nowotworowe

Olej konopny z kwiatów (CBD) zawiera kannabidiol, związek bioaktywny, który doprowadza do śmierci komórek nowotworowych. Hamuje także ich rozrost, zapobiegając przerzutom i powiększaniu się guza. Dzięki temu stanowi silną broń w walce z rakiem. W przyszłości może nawet stanowić alternatywę dla chemioterapii. Ale to nie wszystko! Olej konopny łagodzi skutki chemioterapii i radioterapii takie jak depresja, bezsenność, mdłości czy brak apetytu. Może z powodzeniem być wykorzystany jako wsparcie przy konwencjonalnych metodach leczenia.

 

Chroni przed cukrzycą i chorobami serca

Olej konopny z nasion jest cennym źródłem niezbędnych kwasów omega 3 i 6. Co więcej, zawiera idealną ich proporcję dla ludzkiego organizmu, czyli 3:1. Co to oznacza? Dzięki tym składnikom doskonale odżywia organizm i zapobiega cukrzycy oraz łagodzi jej objawy. Wspomaga pracę nerek, wątroby i trzustki. Reguluje poziom lipidów, a tym samym chroni przed chorobami serca, miażdżycą i udarem mózgu.

 

Zapobiega chorobom neurologicznym

Olej CBD z kwiatów konopii regeneruje uszkodzone komórki nerwowe i wzmacnia układ nerwowy. Dzieje się tak dzięki wysokiej zawartości substancji neuroaktywnych. Zapobiega chorobom neurologicznym, takim jak autyzm, padaczka, stwardnienie rozsiane, Alzheimer czy demencja. Łagodzi ich objawy i wspomaga leczenie. A to jeszcze nie koniec. Jakby tego było mało olej konopny…

 

Pomaga na ból fizyczny i psychiczny

Zamiast sięgać po szkodliwe leki przeciwbólowe zastosuj zdrowszą alternatywę – olej konopny! Dzięki korzystnemu działaniu na układ nerwowy, witaminie K i działaniu przeciwzapalnemu, łagodzi bóle migrenowe, reumatyczne i kostno-stawowe oraz bóle mięśni. Co więcej jest bardzo pomocny przy zaburzeniach psychicznych, takich jak depresja, stany lękowe, nerwica, czy ataki paniki. Sięgaj zatem po olej konopny, by zapewnić sobie ulgę w bólu i komfort psychiczny bez zbędnej chemii.

 

Olej konopny a naturalna pielęgnacja

Zanim kupisz kolejną maść od dermatologa lub napakowany chemią kosmetyk z drogerii, koniecznie poznaj pielęgnacyjne właściwości oleju konopnego. Wysoka zawartość witaminy K przyspiesza gojenie się ran i śladów po trądziku. Ponadto, powstrzymuje nadmierne wydzielanie sebum. Pomaga przy atopowym zapaleniu skóry i egzemie. Spowalnia proces starzenia się skóry dzięki zawartości przeciwutleniaczy. To klucz do pięknej i zdrowej cery.

 

Jaki olej konopny jest najlepszy?

Jak każdy olej roślinny, olej konopny traci swoje właściwości pod wpływem światła i wysokiej temperatury. Najlepszym wyborem będzie olej nierafinowany, zimno-tłoczony (do 40 stopni) i przechowywany w ciemnym szkle. Warto spożywać go codziennie, choćby w niewielkich ilościach, aby wzmocnić swój organizm.

 

Jak stosować olej konopny?

Można go dodawać do sałatek, jogurtów, twarożku, koktajli owocowo-warzywnych lub smarować nim pieczywo. Musisz jednak uważać! Oleju konopnego nie należy podgrzewać ani na nim smażyć, ponieważ ma niską temperaturę dymienia.

Przeciwwskazania

Przedawkowanie oleju konopnego może doprowadzić do bólu brzucha i biegunki. Posiada właściwości przeciwzakrzepowe. Osoby ze zmniejszoną krzepliwością krwi lub hemofilią powinny skonsultować się z lekarzem.

Olej konopny uwalnia od chorób, które medycyna konwencjonalna uważa za nieuleczalne. Warto o nim pamiętać nie tylko kiedy zdrowie zaczyna zawodzić. Każdy powinien znaleźć dla niego miejsce w swojej kuchni. Olej konopny jest idealną formą profilaktyki, a jak wiadomo „lepiej zapobiegać niż zwalczać”.

Chcesz cieszyć się zdrowiem i dobrym samopoczuciem? Masz dość brania ton leków, które tylko maskują objawy choroby, zamiast likwidować jej źródło? Chcesz poznać naturalne metody leczenia? Koniecznie czytaj magazyn „Dr Medicus”. Zapisz się do darmowego newslettera, aby móc zgłębiać wiedzę z zakresu naturoterapii i ziołolecznictwa. Dowiedz się jak zapobiegać chorobom cywilizacyjnym, z którymi współczesna medycyna nie potrafi sobie poradzić.

Zmiana czasu i jej fatalny wpływ na zdrowie

Od lat prowadzone są dyskusje na temat zmiany czasu. Głównymi argumentami przeciwko tej procedurze są względy ekonomiczne: przymusowe postoje kolei, prace modernizacyjne, kwestie rozliczeń pracowników na nocnej zmianie. To tylko niektóre problemy, z jakimi zmagają się przedsiębiorcy i państwo. Wiele osób jednak zapomina, że zmiana czasu może mieć także fatalne skutki nie tylko dla państwa, ale też dla naszego zdrowia i samopoczucia.

Nieubłagane statystyki – wzrost ryzyka udaru

Trzy lata temu w Vancouver zostały opublikowane wyniki badań, które wskazywały, że w ciągu kilku dni po okresie letnim wskaźnik udarów wzrósł niemal o 8%. Osoby starsze i zmagające się z chorobami przewlekłymi znalazły się w grupie wysokiego ryzyka, które wynosiło nawet 25%. W innym okresie w ciągu roku nie zarejestrowano wzrostu tego wskaźnika.

Głównym problemem w tym przypadku jest zaburzenie snu. Należy pamiętać, że wysoka jakość snu przekłada się na lepszą jakość życia. Organizm musi podczas każdej zmiany czasu stopniowo dostosować się do nowych warunków.

Zawał serca a zmiana czasu na letni

Według raportów Światowej Organizacji Zdrowia choroby serca są główną przyczyną zgonów na świecie. Okazuje się, że zmiana czasu wpływa negatywnie na układ sercowo – naczyniowy. Ryzyko zawału zwiększa się wówczas co najmniej o 10%!

Mimo to wiele osób ten fakt bagatelizuje. Organizm przyzwyczajony do swojego codziennego rytmu nagle zostaje pozbawiany godziny snu. To z kolei skutkuje wyrzutem dużej ilości hormonów, co zaburza gospodarkę hormonalną organizmu. To może przyczynić się do tworzenia zakrzepów i skutkować zawałem mięśnia sercowego.

Wypadki, urazy, trudność w podejmowaniu decyzji

O ile wydłużenie czasu snu nie wpływa istotnie na nasze zdrowie, o tyle przy zmianie czasu na letni, wszelkie wskaźniki dotyczące momentalnie rosną.Badania dowodzą, że zmianie czasu towarzyszy znacznie więcej wypadków samochodowych, wypadków w pracy i trudności z podejmowaniem decyzji. Zdolności poznawcze zostają zahamowane.

Kompromis

Oczywiście jeśli nie jesteśmy w pracy w momencie zmiany czasu i możemy mieć wpływ na to, ile godzin zostanie przeznaczonych na sen, warto z tej możliwości skorzystać. Sen jest najlepszym sposobem na efektywną regenerację organizmu. To czas wyciszenia i relaksu, który jest niezbędny do prawidłowego funkcjonowania. Wraz z wiekiem potrzeba snu wzrasta, organizm szybciej zużywa energię i należy o tym pamiętać. Śpiąc dłużej możemy uniknąć przykrych konsekwencji związanych ze zmianą czasu. Jeśli przez resztę roku odpowiednio zadbasz o zdrowie, ta zmiana nie zaburzy rytmu Twojego organizmu.

Zdrowa dieta, bogata w warzywa i owoce, regularna aktywność fizyczna oraz odpowiednia ilość snu (około 7-8 godzin na dobę) to klucz do sukcesu. Warto także pamiętać, że niebieskie światło ekranów przyczynia się do znacznego pogorszenia jakości snu. Dlatego godzinę przed pójściem do łóżka zadbaj o wyciszenie i relaks z daleka od telefonu czy komputera.

Szukanie informacji na temat naturalnych metod leczenia wymaga sporo czasu i cierpliwości. Na szczęście nie musisz tego robić! „Dr Medicus” gromadzi tę wiedzę w jednym miejscu i przekazuje ją w sposób prosty i zrozumiały dla każdego. Dowiedz się, jak uniknąć śmiertelnie niebezpiecznych chorób i poznaj fascynujący świat medycyny naturalnej. Lepiej zapobiegać, niż leczyć, dlatego nie czekaj – działaj, zanim będzie za późno!

Żurawina – pięć powodów, dla których warto ją jeść

Kiedy mówimy o owocach, żurawina raczej nie należy do grupy tych najpopularniejszych. Na myśl zazwyczaj przychodzą nam jabłka, banany, truskawki. To z nich przygotowujemy pożywne koktajle, kompoty, musy owocowe, dżemy. Często stanowią także alternatywę dla niezdrowych słonych przekąsek. Najczęściej wybierane są owoce popularne i sezonowe. Niewiele osób zdaje sobie sprawę, że przez cały rok mogą doceniać nie tylko walory smakowe żurawiny, ale także szereg jej właściwości zdrowotnych.

1. Żurawina to bogactwo witamin i minerałów

Kiedy sięgamy po owoce, chcemy aby stały się głównym źródłem witamin i minerałów. Tym bardziej zaskakuje fakt, że żurawina pozostaje w zestawieniu owoców, które są niedoceniane i rzadko na stałe znajduje miejsce w codziennej diecie. Dlaczego jednak warto zwrócić na nią uwagę?

  • Żurawina to źródło wielu wartościowych składników, zawiera bardzo duże ilości witamin C, A, E oraz witamin z grupy B.

  • Antocyjany, czyli naturalny barwnik występujący w owocach żurawiny działa ochronnie na naczynia krwionośne.

  • Bogactwo minerałów (fosfor, potas, żelazo, sód, jod) korzystnie wpływa na całą gospodarkę naszego organizmu.

2. Infekcje dróg moczowych? Sięgnij po żurawinę!

To niezwykle popularny problem. Anatomiczne predyspozycje, wpływają na to, że dotyka on głównie kobiet. Najczęściej pojawia się zapalenie pęcherza moczowego, objawiające się bólem w dole brzucha, częstymi wizytami w toalecie, uczuciem niepełnego opróżnienia pęcherza, a więc parciem na niego. Jest to niezwykle uciążliwa dolegliwość i u wielu kobiet pojawia się regularnie.

Żurawina dzięki działaniu bakteriobójczemu, skutecznie wspomaga leczenie zapalenia pęcherza. W momencie, gdy problem już się pojawił, może stanowić, jedynie sprzymierzeńca w walce. Warto więc pamiętać o codziennej profilaktyce i zapobiegać nawrotom choroby. Żurawina zmniejsza przyleganie bakterii do nabłonka pęcherza, dzięki czemu zapobiega infekcjom i przeciwdziała powstawaniu kamieni nerkowych. Codziennie wypijana szklanka soku żurawinowego skutecznie pozwoli pozbyć się problemu na długi czas. Przy wyborze produktu warto zwrócić uwagę na obecność cukru i konserwantów – sięgaj po sok naturalny, bez sztucznych ulepszaczy.

3. Żurawina na próchnicę zębów – buduj zdrowe nawyki

Walka z próchnicą zębów to mniej znana właściwość żurawiny. Pomaga likwidować drobnoustroje w jamie ustnej, zapobiegając przy tym chorobom dziąseł.

Żurawina tworzy na zębach powłokę, która stanowi warstwę ochronną. Warstwa ta chroni szkliwo, przed przyleganiem bakterii. Pamiętaj, że tylko regularne spożywanie żurawiny może przynieść efekty, sięgaj po nią między posiłkami.

4. Choroba wrzodowa – grunt to profilaktyka

Schemat działania żurawiny w układzie trawiennym jest podobny, jak w przypadku ochrony szkliwa na zębach czy nabłonka pęcherza. Substancje, których źródłem jest żurawina są w stanie powstrzymać bakterie przed osadzaniem się na ścianach układu trawiennego, czy w śluzówce żołądka.

5. Żurawina na miażdżycę i choroby układu krążenia – zadbaj o serce 

Żurawina należy do pierwszej dziesiątki produktów, które stanowią najbogatsze źródło przeciwutleniaczy. Dzięki temu korzystnie wpływa na naczynia krwionośne i serce.

Bioflawonoidy zapobiegają powstawaniu zakrzepów, rozszerzają naczynia krwionośne, dzięki czemu chronią przed miażdżycą. Warto również pamiętać, że przeciwutleniacze stanowią dla naszego organizmu naturalna ochronę przeciwnowotworową. Żurawina to także bogactwo potasu, a ten z kolei wpływa korzystnie na ciśnienie krwi, regulując je, zmniejsza ryzyko udaru.

Szereg owocowych możliwości

Z żurawiny można przygotować przetwory na zimę, a w czasie trwania sezonu kompot, natomiast konfitura żurawinowa uświetni każdą herbatę i nada jej niepowtarzalnego smaku. Warto spożywać świeże owoce – wiele osób sięga po tę wersję ze względu na walory smakowe. Dobrym rozwiązaniem jest zrobienie zapasów na zimę i zamrożenie owoców żurawiny, zatrzymując lato i zastrzyk witamin na chłodniejsze dni, jeśli jednak przegapisz ten moment, śmiało sięgnij po suszoną wersję owoców.

Chcesz poznawać naturalne metody dbania o swoje zdrowie? Szukasz inspiracji do zmian, które pozwolą Ci wzmocnić organizm i podnieść jakość życia? Wszystkie te informacje odnajdziesz w magazynie „Dr Medicus”. Poznasz szokujące fakty na temat wielkich koncernów farmaceutycznych i środowiska medycznego. Wzbogacisz wiedzę, która może w przyszłości uratować Ci życie! Chroń siebie i swoich bliskich!

Rozpoznaj zawał zanim będzie za późno

Zawał serca nie zawsze daje oczywiste i łatwe do zdiagnozowania objawy. Szacuje się, że zawał jest główną przyczyną 100 tysięcy zgonów rocznie. Choć prawie każdy wie, czym jest, bardzo łatwo pomylić go na przykład ze zwykłą grypą. Pierwsze symptomy rzadko kiedy są identyfikowane ze śmiertelnym niebezpieczeństwem. Zignorowanie ich może zagrażać nie tylko zdrowiu, ale przede wszystkim życiu.

Te objawy- często niepozorne- powinny skłonić do natychmiastowej reakcji:

  1. Ból w klatce piersiowej

Ten objaw niezwykle ciężko przypisać jednoznacznie zawałowi serca. Często zdarza się, że przy większym wysiłku fizycznym, pojawia się dyskomfort w okolicy płuc i mostka. Może oznaczać on po prostu zmęczenie, dlatego tak często jest ignorowany.

Ból sygnalizujący zawał serca różni się jednak od bólu związanego z innymi dolegliwościami. Cechuje się gwałtownością i dużym uciskiem za mostkiem. U kobiet często dochodzi do silnego bólu żuchwy, odczuwalny jest również ból barku. Częściej też określany jest jako silne, nieustające pieczenie. Przy okazji silnego bólu może nastąpić natychmiastowe osłabienie organizmu i ciężki oddech.

  1. Duszności

Kolejny objaw, który można pomylić nawet z zadyszką po wysiłku. Bardzo często określa się go mianem „skróconego oddechu”. W tym przypadku chory często odczuwa duży ciężar skupiający się w okolicy klatki piersiowej. Objawy dodatkowe to najczęściej podwyższone ciśnienie i zimny pot oraz kaszel, któremu  towarzyszy „świszczący” oddech.

  1. Nudności i wymioty

Te objawy często mylone są z niestrawnością. Mogą być też konsekwencją zbyt intensywnego wysiłku fizycznego. Niewiele osób łączy te dolegliwości z zawałem serca. To poważny błąd!

Tego rodzaju objawy są ściśle związane z zawałem dolnej części mięśnia sercowego. A towarzyszą im ból brzucha, zgaga oraz pogorszenie samopoczucia. Łatwo pomylić je z dolegliwościami jelitowymi, jednak skutki złego rozpoznania mogą okazać się śmiertelnie niebezpieczne. Zawał jest sprawcą obrzęku jamy brzusznej, co jest efektem braku apetytu.

  1. Zawroty głowy

Przy intensywnym wysiłku fizycznym łatwo doprowadzić organizm do ogólnego osłabienia, wtedy pojawiają się zawroty głowy i nudności. Problem pojawia się, gdy dolegliwości utrzymują się przez kilka dni. Mogą być wyraźnym zwiastunem nadchodzącego zawału serca. Do zespołu objawów warto dołączyć zaburzenia równowagi i uczucie niepokoju. Nasilenie objawów może prowadzić także do utraty świadomości.

  1. Zmęczenie

Chroniczne zmęczenie i uczucie niepokoju może dopaść każdego i mieć swoje źródło w ciągłym stresie, życiu na pełnych obrotach, braku czasu na odpoczynek. Może być także pierwszym sygnałem informującym o zawale serca. Zaniepokoić powinna ciągła senność i brak energii. Objaw ten może pojawić się podczas zawału lub na kilka dni przed nim.

Zawał serca i jego nieoczywiste objawy

Zdarza się, że osoby, które przeszły zawał serca, nie miały o tym pojęcia. Często dolegliwości nie dają jednoznacznego sygnału, więc są przez nas ignorowane. Może mieć bardzo niskie nasilenie, przez co chory nie odczuwa potrzeby reagowania, a zwykły odpoczynek pozwala wrócić do normalnego trybu życia. Każdy ból pojawiający się w okolicy klatki piersiowej powinien zaniepokoić.

Jak chronić się przed zawałem:

  • Umiarkowana aktywność fizyczna otyłość czy nadwaga sprzyjają miażdżycy, a to bardzo krótka droga do zawału serca. 30 minut wysiłku dziennie (pływanie, jogging, jazda na rowerze, spacery) wystarczy, aby zminimalizować ryzyko wystąpienia chorób wieńcowych.

  • Lekkostrawna dieta zmniejsza ryzyko miażdżycy i zawału. Jest równie ważna jak aktywność fizyczna. Należy zrezygnować z czerwonego mięsa, cukru i tłuszczów trans. Badania dowodzą, że kuchnia śródziemnomorska sprzyja prawidłowej pracy serca.

  •  Rzucenie palenia papierosów tytoń nasila procesy miażdżycowe i w dużym stopniu zwiększa ryzyko zawału serca. Regularne palenie papierosów przyczynia się do obniżenia ilości dobrego cholesterolu i wzrost ilości złego.

W Polsce niemal 100 tysięcy osób umiera w wyniku zawału serca. Nowotwory wywołują panikę, podczas, gdy to choroby wieńcowe zbierają ogromne żniwo każdego roku. Badania dowodzą, że prawie 50% zgonów w wyniku zawału serca, dotyczy osób w wieku poniżej 65. roku życia.

Dla każdego z nas zdrowie powinno być priorytetem, jednak nie zawsze da się znaleźć czas i możliwości, aby kompleksowo zadbać o kondycję organizmu. Pogłębianie wiedzy skutecznie buduje świadomość na temat tego, co szkodzi organizmowi, a co mu sprzyja. Pozwala od podstaw rozpoznawać problemy i prawidłowo na nie reagować.

Jeżeli brakuje Ci czasu na poszukiwanie kompleksowych informacji na temat zdrowia, koniecznie zajrzyj do magazynu „Dr Medicus”. W jednym miejscu znajdziesz porady dotyczące tego, jak walczyć z popularnymi dolegliwościami oraz jak prawidłowo rozpoznawać schorzenia i zapobiegać im w naturalny i bezpieczny sposób. Chroń zdrowie swoje i swoich bliskich!

Ryby zmniejszają ryzyko chorób serca

Na całym świecie choroby serca są jedną z głównych przyczyn zgonów. Nic dziwnego, że problem ten znajduje się w centrum zainteresowań wielu naukowców. Przeprowadzone przez nich badania wykazały, że regularne spożywanie niektórych produktów zmniejsza ryzyko wystąpienia tego typu schorzeń. Wśród tych produktów należy wymienić ryby, które niestety nie są najpopularniejsze na polskich stołach.

Ryby – im więcej, tym lepiej

W latach 90. XX wieku przeprowadzono w Stanach Zjednoczonych eksperyment, w ramach którego badano nawyki żywieniowe mężczyzn w wieku od 40 do 84 lat. Naukowcy odkryli, że osoby, które spożywały ryby co najmniej raz w tygodniu, miały nie tylko mniejszą częstotliwość występowania nagłej śmierci z powodu problemów związanych z sercem, ale także były w stanie przetrwać atak serca, w przeciwieństwie do tych, którzy wyeliminowali ryby ze swojej diety. Dla przykładu, mężczyźni, którzy jedli ryby co najmniej 5 razy w tygodniu, mieli aż o 52% mniejsze ryzyko nagłej śmierci. Co ważne, powyższe badania nie wydają się różnicować niektórych rodzajów ryb jako najlepszego źródła kwasów omega-3 i sugerują, że można spożywać prawie każdy rodzaj tłustych ryb. To doskonała wiadomość dla wszystkich smakoszy, którzy najchętniej widzieliby na swoim talerzu rozmaite gatunki ryb codziennie.

Kwasy omega-3

Ryby zawierają duże ilości kwasów omega-3, które korzystnie wpływają na kondycję serca. Są one pomocne w regulacji rytmu serca. Nieregularna częstotliwość jego uderzeń prowadzi do zatrzymania akcji mięśnia sercowego lub do konieczności ponownego regulowania serca w przypadku zatrzymania krążenia. Szczególnie ważne są kwasy EPA i DHA. Te dwa kwasy tłuszczowe działają rozluźniająco na mięśnie serca, a tym samym regulują bicie serca. DHA i EPA są obecne w całym ciele, ale są szczególnie skoncentrowane w mózgu, sercu i siatkówce. W zależności od ograniczeń dietetycznych lub finansowych, ryby mogą być nie zawsze dostępne w przypadku regularnych posiłków. Wówczas przydatne mogą okazać się suplementy diety. Jednakże można też zastąpić je innymi produktami spożywczymi, które zawierają dużo kwasów omega-3. Wśród nich należy wyróżnić chociażby soję, orzechy włoskie, olej rzepakowy, nasiona chia i nasiona lnu. Najwięcej kwasów omega-3 zawierają takie ryby jak tuńczyk, łosoś, makrela i sardynki. To jednak jeszcze nie wszystko. Otóż kwasy omega-3 działają również przeciwnowotworowo, a także spowalniają proces starzenia się komórek.

Nie od dziś znane jest powiedzenie, zgodnie z którym, ktoś jest zdrowy jak ryba. To prawda, mięso tych zwierząt zawiera wiele składników, które działają korzystnie na kondycję organizmu człowieka. Wystarczy tylko spojrzeć na długość życia i stan zdrowia Japończyków czy mieszkańców basenu Morza Śródziemnego, a więc osób, które jedzą na co dzień dużo ryb. O pozytywnym wpływie ryb na zdrowie możesz przeczytać w magazynie Dr. Medicus. Nie czekaj, już dziś zmień nawyki żywieniowe i tym samym zadbaj o swoje zdrowie!

Cała prawda o produktach mlecznych!

Może się wydawać, że produkty mleczne to samo zdrowie. Ileż to razy słyszeliśmy, że mleko wspomaga wzrost i prawidłowy rozwój kości, dzięki dużej zawartości wapnia i białka. Biały ser natomiast powszechnie znany jest z zawartości magnezu (reguluje układ nerwowy), potasu (wspomaga mięśnie), cynku (poprawia odporność) oraz witamin A, D, E i kilku z grupy B. A jednak okazuje się, że produkty mleczne mogą mieć również bardzo niekorzystny wpływ na nasze zdrowie.

 

Glutaminian sodu a produkty mleczne

Glutaminian sodu to organiczny związek chemiczny, który (pod swoją obecną nazwą) znany jest od pierwszych lat XX wieku. Do przygotowywania posiłków wykorzystywano go już jednak setki lat wcześniej – poza Europą. W kuchni dalekowschodniej posługiwano się listownicą japońską, wodorostem, z którego otrzymywano kwas glutaminowy.

Obecnie substancja ta jest powszechnie stosowana jako dodatek do żywności. Na przykład do zup typu instant oraz sosów, a także jako wzmacniacz smaku i zapachu. Co ważne, stosowanie glutaminianu sodu jest legalne na terytorium Unii Europejskiej, gdzie został zarejestrowany jako E-621.

Wokół substancji tej narosło jednak wiele kontrowersji. Jest ona bowiem ekscytotoksyną, która powoduje zabijanie komórek mózgowych, rozwój otyłości, choroby wątroby oraz serca, a także migrenę i drgawki! Z całą pewnością nie są to skutki pożądane przez kogokolwiek, kto kupuje żywność w przydomowym sklepie. A już na pewno, gdy sięga po jogurt lub mleko w proszku, z zamiarem nakarmienia swojego małego dziecka.

 

Glutaminian sodu w produktach mlecznych

Glutaminian sodu powstaje w procesie pasteryzacji przetworzonych produktów mlecznych. W wyniku tego działania wytwarzany jest wolny kwas glutaminowy. Ciepło, które niezbędne jest do pasteryzacji, powoduje rozkład białka mleka – wówczas wytwarza się właśnie ten, smaczny i niebezpieczny zarazem związek chemiczny.

Stąd też glutaminian sodu jest obecny w produktach takich jak:

  • mleko w proszku,
  • mleko beztłuszczowe,
  • twarożek,
  • śmietana,
  • mleko o obniżonej zawartości tłuszczu,
  • lody,
  • ser śmietankowy,
  • jogurt.

Naturalnie ich producenci nie informują o tym konsumentów. A wszystko przez…

 

Kruczki prawne

Zgodnie z przepisami, glutaminian sodu musi być wymieniony na etykiecie produktu, jeżeli jest on dodany samodzielnie. Natomiast gdy jest zmieszany z innymi substancjami lub powstaje w wyniku reakcji chemicznej – nie ma już takiego obowiązku. Dlatego warto mieć na uwadze, że produkty mleczne w znakomitej większości posiadają w swoim składzie niebezpieczny dla zdrowia związek chemiczny.

Co więcej, okazuje się również, że należy uważać na żywność z dodatkiem soli morskiej lub mającą charakter „niskosodowy”. Również tego typu produkty mogą zawierać glutaminian sodu, o którym producent nas nie poinformuje – ponieważ zwyczajnie nie będzie musiał.

 

Czy glutaminian jest wszędzie?

Tak naprawdę trudno jest znaleźć produkt spożywczy, który byłby wolny od glutaminianu sodu. Dlatego też ograniczenie jego spożycia jest bardzo pożądane z punktu widzenia ochrony zdrowia każdego człowieka. Szkody, jakie może wyrządzić nam ta substancja są nieprzeliczalne na żadne pieniądze.

Produkty mleczne każdego dnia goszczą na stołach w wielu polskich domach. Nic dziwnego, wielu z nas nie wyobraża sobie życia bez mleka, sera czy jogurtu. Należy jednak pamiętać, że większość z tych przysmaków zawiera glutaminian sodu. Aby chronić się przed jego negatywnym wpływem na nasze zdrowie, nie wystarczy jedynie uważnie wertować etykiety produktów.

Potrzebna jest wiedza na temat odpowiedniego przygotowywania posiłków, przetwarzania żywności i niwelowania negatywnego oddziaływania glutaminianu sodu. A taką wiedzę znajdziesz tylko w magazynie „Dr Medicus„.

Unikasz cukru? I tak go jesz!

Od dawna wiadomo, że cukier szkodzi i, w dużej ilości, niekorzystnie wypływa na nasze zdrowie. Badacze są zgodni: sacharoza, fruktoza, glukoza czy galaktoza osłabiają układ odpornościowy, przyspieszają starzenie, rozwój nowotworów, chorób serca, a nawet krótkowzroczności. Wielu z nas stara się unikać cukrów, dokładnie lustrując etykiety na produktach – niestety jest to skazane na porażkę niemal w 100%…

Cukier szkodzi

Jeśli spojrzymy na sklepowe półki, dostrzeżemy na nich całą masę produktów spożywczych typu „light”, „bez dodatku cukru”, „z obniżoną wartością cukru” i temu podobnych. Ich producenci sugerują nam w ten sposób, że w składzie nie znajdziemy węglowodanów (cukrów). Często, właśnie z tego powodu, wybieramy je kosztem innych. Wierzymy, że dodane ich do naszej diety faktycznie pomoże nam ograniczyć ilość cukru.

Niestety, większość z tych wspaniałych produktów tak naprawdę ma w składzie węglowodany, tylko pod innymi nazwami. Co gorsza, czasem ich miejsce zajmują sztuczne słodziki, które stanowią dla nas jeszcze większe zagrożenie. Można powiedzieć, że to swojego rodzaju zabawa w chowanego. Producenci sprawnie ukrywają hasło „cukier” na etykietach produktów przetworzonych – zastępując je różnego typu synonimami, bądź wykorzystując inne produkty słodzące – a my zadowoleni wkładamy je do naszych koszyków.

Problem w tym, że dla konsumentów ta zabawa wcale nie jest korzystna. Kupując produkty „sugar free” (czyli bez cukru), jesteśmy zwyczajnie oszukiwani. Węglowodany i tak się w nich znajdują, tyle tylko, że pod inną postacią. Nadal więc tak samo cukier szkodzi nam, ale robi to pod inną nazwą…

Cukier czy nie cukier

Przyjrzyjmy się zatem nazwom, pod którymi kryje się cukier. Na pierwszym miejscu wymienić należy dwie najpopularniejsze substancje słodzące: glukozę i fruktozę. Warto pamiętać, że glukoza jest trawiona przez każdą komórkę naszego ciała (wpływa m.in. korzystnie na budowanie masy mięśniowej u osób ćwiczących) relatywnie łatwo zatem pozbywamy się jej z organizmu. Z fruktozą nie jest już niestety tak łatwo, ponieważ możemy ją przetworzyć jedynie za pośrednictwem wątroby…

Oczywiście nie ma to specjalnie korzystnego wpływu na nasz organizm. Nadmiar fruktozy może doprowadzić do zespołu metabolicznego (czyli zestawu zmian w organizmie, które prowadzą do rozwoju miażdżycy i cukrzycy typu 2 oraz ich powikłań), cukrzycy, otłuszczonej wątroby czy insulinoodporności (prowadzącej do cukrzycy). Warto pamiętać, że popularny biały cukier (czyli sacharoza) to wynik połączenia fruktozy i glukozy. Jednak od obu tych substancji różni się on zdecydowanie (na minus dla naszego organizmu) pod względem swoich właściwości chemicznych.

Mniej popularne cukry

Zamiennikiem sacharozy w produktach spożywczych może być także syrop z liści agawy. Nazwa brzmi być może nieco enigmatycznie, ale nie dajmy się zwieść – to także cukier. Syrop ten zawiera 70%-90% fruktozy i 10%-30% glukozy. Niestety, tak się składa, że na naszych półkach ląduje on już jako produkt wysoko przetworzony. Wynika to m.in. z jego właściwości chemicznych, utrudniających przygotowanie produktu spożywczego. W rezultacie zawiera on szkodliwe substancje dodatkowe.

Innym zamiennikiem cukru jest syrop glukozowo-fruktozowy – czyli rozpuszczony cukier o nieco zaburzonych proporcjach glukozy (55%) i fruktozy (42%) z dodatkiem innych cukrów. Jest on składnikiem większości produktów przetworzonych, w szczególności zaś słodkich napojów, dżemów, galaretek, lodów czy serków homogenizowanych. To produkt genetycznie modyfikowany, a serce producentów żywności skradł niską ceną pozyskania i niespotykaną łatwością przetwarzania i dodawania do pożywienia.

Może on przyczyniać się do do rozwoju miażdżycy, choroby niedokrwiennej serca, zawałów, chorób nerek, i stłuszczenia wątroby. Co więcej jest on także bardzo niekorzystny dla naszego metabolizmu. Może przyśpieszać rozwój anemii i niszcząco działać na naczynia krwionośne, serce, wątrobę czy też kości.

Niepozorne i niebezpieczne

Oprócz wymienionych powyżej zamienników cukru, jakie „słodkie” nazwy powinniśmy jeszcze omijać? Między innymi:

  • maltozę,
  • galaktozę,
  • dekstrynę,
  • laktozę.

A na jakie produkty warto mieć specjalne baczenie? Przede wszystkim pomyślmy o ograniczeniu ilości jedzonych jogurtów owocowych i soków, ale też dresingów do sałatek, sosów i przecierów pomidorowych, batoników musli i suszonych owoców. Postarajmy się również zamienić tradycyjne białe pieczywo pszenne i pszenżytnie na razowe żytnie. Wymienione przed chwilą produkty zawierają więcej cukru niż możemy to sobie wyobrazić i powinny stanowić jedynie mały dodatek do naszych jadłospisów.

Pamiętaj: cukier szkodzi. Jeśli nie chcesz doświadczyć jego negatywnego oddziaływania na własnej skórze, pomyśl o zastosowaniu kilku ciekawych rozwiązań. Przede wszystkim postaraj się robić jak najwięcej domowych posiłków (i składających się na nie produktów) samemu. Jest to oczywiście czasochłonne, ale chyba Twoje zdrowie na to zasługuje? Jeśli przygotujesz potrawy w domowym zaciszu, wykorzystując do tego własnoręcznie zrobioną mąkę z ciecierzycy, zyskasz pewność i zdrowie. A do tego nie pozwolisz producentom oszukiwać się w ordynarny sposób!

Po drugie, kiedy najdzie cię ochota na coś słodkiego, wybierz raczej owoce i miód. Mają one w swoim składzie oczywiście glukozę oraz fruktozę, ale jej obecność jest relatywnie niewielka i rekompensowana przez witaminy oraz minerały.

A jeżeli już zdecydujesz się na kupno produktów przetworzonych, wybieraj je świadomie. Teraz wiesz już pod jaką postacią możesz spotkać cukier na ich etykietach. Co do innych substancji, to dowiesz się o nich z magazynu „Dr Medicus„. Nawet nie wiesz, jak wiele producenci żywności przed Tobą ukrywają!