Wrzody żołądka – jak z nimi walczyć?

Wrzody żołądka to często występująca dolegliwość. Wiele osób zmaga się z tym problemem. Choć główną przyczyną powstawania wrzodów jest bakteria – Helicobacter pyroli – to warto mieć świadomość, że powodów może być znacznie więcej. Przyjmowanie dużej ilości leków wcale nie pomoże, ale wręcz zaszkodzi zdrowiu. Zwłaszcza, że wrzody żołądka niechętnie ustępują nawet przy dużych dawkach medykamentów. Oto kilka sprawdzonych sposobów, dzięki którym szybko i naturalnie pozbędziesz się wrzodów.

Wrzody żołądka: przyczyny problemu

Wrzody żołądka to nic innego jak ubytki śluzówki żołądka. Mogą mieć one różną wielkość i wywoływać nieprzyjemne objawy. Niestety, samodzielnie nie jesteśmy w stanie wyeliminować źródeł problemu.

Stres

Wiele chorób i dolegliwości jest wywoływanych przez stres. Układ trawienny jest zależy od ośrodkowego układu nerwowego. Zarówno dobre, jak i złe emocje wpływają na to, jak pracują jelita. Jeśli tryb życia, jaki prowadzisz, nie pozwala Ci na regularne posiłki, denerwujesz się, cierpisz na bezsenność lub mało śpisz. U osób żyjących w stresie istnieje duże ryzyko nasilenia się dolegliwości.

Nadmiar kwasu solnego

Kwas solny to jeden ze składników soku żołądkowego, który pełni bardzo ważną rolę w procesach trawiennych. Niszczy bakterie, trawi białka i tłuszcze, pobudza dwunastnice (ta z kolei odpowiada za wydzielanie hormonów jelitowych). W wyniku długotrwałego stresu produkcja kwasu się zwiększa. Zbyt duża ilość kwasu solnego powoduje uszkodzenie błony śluzowej, która chroni ściany żołądka.

Genetyka

Na to źródło problemu nie mamy wpływu, badania pozostają nieubłagane. U około 50% chorych zmagających się z wrzodami żołądka problem ten wcześniej wstępował w rodzinie. Dodatkowo należy wspomnieć o tym, że osoby z grupą krwi 0 są bardziej narażone na wrzody żołądka.

Helicobacter pyroli

Zwana jest najpopularniejszą bakterią świata. Choć częściej jest wymieniana jako powód wrzodów dwunastnicy, to warto pamiętać, że około 10% przypadków wrzodów żołądka powiązanych jest z pojawianiem się tej bakterii. Źródłem zakażenia może być skażona woda, brudne dłonie, zanieczyszczone pożywienie oraz złe warunki sanitarne. Można się nią zarazić także od innej osoby.

Niepokojące objawy

Wrzody żołądka generują bardzo charakterystyczne objawy, które łatwo można połączyć z problemami jelitowymi. Do głównych objawów zalicza się chroniczną niestrawność, zaparcia, bóle brzucha oraz brak apetytu. Przy zaawansowanej chorobie pojawiają się nudności oraz wymioty, a także zawroty głowy i niedokrwistość. Są to objawy, których nie należy bagatelizować, ponieważ mogą okazać się także reakcją na zmiany nowotworowe.

Naturalne sposoby na łagodzenie objawów

Najlepszą rzeczą, jaką można zrobić przy problemach z wrzodami żołądka jest odstawienie wszelkiego rodzaju używek – papierosów, kawy, alkoholu. Wpływają one na zwiększanie produkcji kwasu żołądkowego, a to z kolei pozwala rozwijać się chorobie. Należy bezwzględnie unikać pikantnych potraw. Poznaj także inne metody, które pozwolą Ci skutecznie zwalczają wrzody żołądka.

Siemię lniane

A konkretnie napój z siemienia lnianego. Od lat znany jest jako skuteczny środek na problemy związane z jelitami. Zwiększa wilgotność błony śluzowej, dając jej naturalną ochronę przed zbyt dużym stężeniem kwasu solnego. Skutecznie łagodzi reakcje na podrażnienia. Wystarczy zalać dużą łyżkę siemienia lnianego wodą i odstawić na kilka godzin, później na małym ogniu gotować przez 15 minut. Po ostygnięciu napój jest gotowy do picia.

Witamina U – czyli sok z kapusty

Niewiele osób słyszało o witaminie U, a to właśnie ona jest skuteczna w walce z wrzodami żołądka. Zawarta jest w soku z kapusty. Badania dowodzą, że już dwa tygodnie regularnego picia soku z kapusty powoduje szybkie gojenie wrzodów.

Sok z ziemniaków

To kolejny mało popularny sposób na pozbycie się wrzodów żołądka. Zbawienny wpływ ziemniaków na układ pokarmowy znany jest od lat. Sok z ziemniaków jest naturalnym i bezpiecznym lekiem na nadkwasotę czy wrzody. Radzi sobie ze stanami zapalnymi błony śluzowej i łagodzi ból. Aby kuracja była skuteczniejsza, warto wybierać ziemniaki o czerwonej skórce. Świeżo przygotowany sok będzie miał najwięcej drogocennych związków. Należy pić 2 łyżeczki soku, trzy razy dziennie tuż przed posiłkiem.

Flawonoidy

Badania dowodzą, że to właśnie one mogą korzystnie wpływać na układ trawienny. Występują głównie w owocach i warzywach. Tutaj należy zaznaczyć, że należy wystrzegać się cytrusów. Natomiast czerwone winogrona, jagody, a wśród warzyw jarmuż, szpinak, brokuły oraz wszelkie rośliny strączkowe sprawdzą się doskonale i warto je włączyć na stałe do diety.

Wrzody to niezwykle uciążliwa dolegliwość, dlatego tak wiele osób postanawia przyjmować toksyczne leki wierząc, że objawy wreszcie ustąpią. Warto szukać naturalnych rozwiązań, aby zrujnować swojego zdrowia. Nawet wspomaganie leczenia domowymi sposobami będzie lepszym rozwiązaniem niż zdanie się wyłącznie na tabletki.

Jeżeli ten temat Cię zainteresował, Ty lub ktoś z Twoich bliskich choruje, a lekarze nie potrafią postawić prawidłowej diagnozy lub po prostu chcesz wprowadzić zdrowe nawyki, aby czuć się lepiej, koniecznie zajrzyj do magazynu „Dr Medicus”. Dowiesz się także, jak chronić się przed kłamstwami lekarzy, koncernów farmaceutycznych i producentów żywności. Ta wiedza może uratować zdrowie Twoje i Twoich bliskich, nie czekaj, zacznij działać już dziś!

Bakterie pomogą w walce z otyłością?

Bakterie w układzie pokarmowym pełnią niezwykle istotną rolę i wpływają na prawidłowe funkcjonowanie organizmu (m.in. wspierają trawienie i odporność). Najnowsze badania wskazują też, że niektóre bakterie mogą przyczyniać się do gromadzenia większej ilości tłuszczu, a tym samym prowadzić do otyłości. Choć „przeszczep kału” brzmi kontrowersyjnie, to warto zaznaczyć, że chodzi tu o rekonstrukcję mikroflory jelitowej. Co ciekawe zabieg ten cieszy się ogromnym zainteresowaniem na całym świecie.

Do niedawna, to głównie probiotyki miały za zadanie odbudowywać odporność i korzystnie wpływać na florę bakteryjną w jelitach. Warto po nie sięgać w czasie obniżonej odporności, czy przy problemach trawiennych. Przeszczep natomiast staje się kołem ratunkowym w przypadku dużego spustoszenia w organizmie, jakie niesie za sobą chemioterapia i kuracje silnymi antybiotykami. Tę metodę stosowano już w IV wieku, w Chinach, a miała ona leczyć ciężkie zatrucia pokarmowe i zapobiegać biegunkom. Obecnie cieszy się powodzeniem i coraz częściej jest praktykowana. Być może w przyszłości mogłaby stać się najskuteczniejszą metodą odchudzania.

Przeszczep kału

Sama metoda, to nic innego jak przeszczepienie próbki kału osoby, która nie zmaga się z żadnymi chorobami do jelita osoby, która choruje. Warto pamiętać, że najlepszym dawcą jest zawsze osoba spokrewniona z chorym. W kale znajduje się bakterie, które wpływają korzystnie na organizm i mogą uratować czyjeś zdrowie.

Bakterie zamiast antybiotyków

Pierwotnie celem przeszczepu była walka z nawracającymi infekcjami układu pokarmowego. Okazało się, że dzięki przeszczepom można zapobiec nawrotom zakażeń bakteryjnych. W tym przypadku skuteczność antybiotykoterapii wynosi ok 30%, podczas gdy skuteczność przeszczepów – ok 80%. Po drugim przeszczepie wskaźnik skuteczności wzrasta prawie do 95%.

Istnieje duże prawdopodobieństwo, że metoda ta znajdzie zastosowanie nie tylko w leczeniu chorób układu pokarmowego, ale także w przypadku wielu innych schorzeń, takich jak cukrzyca, autyzm, zespół chronicznego zmęczenia czy otyłość.

Bakterie zwalczające otyłość – jakie są na to szanse?

Niestety, na to pytanie jeszcze nie ma oczywistych odpowiedzi. Terapia wciąż ma charakter potencjalny. Należałoby się zastanowić, czy chęć schudnięcia to wystarczający powód, żeby ją zastosować. Warto pamiętać, że otyłość to bardzo niebezpieczna choroba. Każdego roku umiera na nią coraz więcej osób. Nie wspominając już o innych schorzeniach spowodowanych nadmiarem kilogramów.

Zdrowie to priorytet, jednak nie zawsze mamy czas, by o nie zadbać. Pogłębianie wiedzy medycznej, skutecznie buduje świadomość na temat tego, co pomaga organizmowi, a co mu szkodzi. Pozwala od podstaw rozpoznawać dolegliwości i prawidłowo na nie reagować. Warto wiedzieć, co oferuje medycyna i konfrontować to z własnymi doświadczeniami, nie ulegając modzie czy presji wielkich koncernów farmaceutycznych. Każde badanie wymaga wielu lat obserwacji, aby obiektywnie ocenić skuteczność działania.

Jeżeli brakuje Ci czasu na poszukiwanie kompleksowych informacji na temat zdrowia, czy najnowszych informacji o naturalnych sposobach leczenia, koniecznie zajrzyj do magazynu „Dr Medicus”. Dowiedz się, jak walczyć z popularnymi dolegliwościami, rozpoznawać schorzenia i chronić się przed nimi w naturalny i bezpieczny sposób. Działaj teraz, zanim będzie za późno!

Jak bakterie wpływają na Twój nastrój?

Z bakteriami mamy do czynienia praktycznie wszędzie. Są one także w naszym organizmie i nierzadko pełnią bardzo pożyteczną rolę. Jednakże odkrycie kanadyjskich naukowców rzuca zupełnie nowe światło na rolę, jaką pełnią bakterie jelitowe. Otóż jak się okazuje, mają one ogromny wpływ nie tylko na pracę układu trawiennego, ale i na… mózg!

Fascynujący świat bakterii

Trudno jest powiedzieć ile tak naprawdę bakterii żyje w organizmie każdego z nas oraz jaki jest ich wpływ na nasze zdrowie. Niemniej jednak naukowcy wciąż prowadzą badania w tym zakresie. Dotychczas wykazano, że autyzm, depresja i choroby neurodegeneracyjne są powiązane właśnie z mikroorganizmami zamieszkującymi w naszym ustroju. Dla przykładu, testy przeprowadzone na myszach wykazały, że zwierzęta żyjące w środowisku wolnym od zarazków cechowała dwukrotnie większa ilość hormonu stresu niż w normalnych warunkach. Ponadto badania wykazały, że bakterie żyjące w jelitach człowieka mogą oddziaływać na układ nerwowy na wiele różnych sposobów. W szczególności osoby z depresją kliniczną na ogół mają mniej zróżnicowaną – a zatem niezdrową – populację bakterii.

Jak działają bakterie?

Aby sprawdzić zależność pomiędzy występowaniem bakterii a pracą mózgu, naukowcy przeprowadzili pewien eksperyment. Przenieśli mikroflorę szczurów z depresją na inne zwierzęta, co spowodowało pojawienie się tej choroby u kolejnych osobników. Przeprowadzono również inne badanie – pobrano próbki kału od osób cierpiących na depresję. Następnie uzyskaną w ten sposób mikroflorę bakteryjną przeniesiono na szczury. Jak się później okazało, one również zaczęły wykazywać objawy tej choroby. Najlepszym tego przykładem była anhedonia, czyli niezdolność do odczuwania przyjemności. Wiele zwierząt poddanych eksperymentowi straciło zainteresowanie rzeczami, które do tej pory lubiły.

Bakterie i choroba Parkinsona

Naukowcy odkryli także, iż istnieje związek pomiędzy bakteriami a chorobą Parkinsona. Otóż schorzenie to dotyka mózgu, a niektóre badania sugerują, że bakterie jelitowe przyczyniają się do rozwoju tej choroby. Ludzie na nią cierpiący mają bowiem bardzo zróżnicowany mikrobiom w porównaniu do osób zdrowych. W celu wykazania tych zależności naukowcy przeszczepili mikroflorę od pacjentów z chorobą Parkinsona do myszy, które zostały wyhodowane w celu rozwinięcia choroby. Zwierzęta wykazywały ostrzejsze objawy, niż gdyby mikroflora pochodziła od zdrowych ludzi.

Bakterie – co jeszcze o nich wiemy?

Należy powiedzieć wprost, że medycyna mikrobiologiczna jest wciąż w początkowej fazie swojego rozwoju. Jej zwolennicy są jednak entuzjastycznie nastawieni do możliwości, które mogą niosą za sobą nowe odkrycia dokonywane w tej dziedzinie. Warto dodać, iż niektórzy psychiatrzy już zalecają swoim pacjentom branie probiotycznej mieszanki dobrych bakterii dla lepszego zdrowia psychicznego. Badania nad bakteriami i ich wpływem na układ nerwowy dostarczają coraz więcej informacji, które być może posłużą do opracowania skutecznego sposobu leczenia chorób w przyszłości.

Bakterie to mikroorganizmy, które są niezbędne do prawidłowego funkcjonowania naszego organizmu. Być może znając mechanizmy działania tych mikroorganizmów, w przyszłości będziemy w stanie jeszcze skuteczniej chronić się przed chorobami. Skoro bakterie jelitowe mają wpływ na układ nerwowy, warto zadbać o zbilansowaną dietę, dzięki której dostarczymy organizmowi niezbędnych mikroelementów i m.in. poprawimy odporność. Chcesz wiedzieć więcej na temat najnowszych odkryć naukowych? Przeczytasz o nich w magazynie „Dr Medicus”.

Szokująca prawda o najczęściej używanym przyborze toaletowym!

Używamy ich codziennie. Rano i wieczorem. Bez skorzystania z ich pomocy nie wyobrażamy sobie wyjścia z domu, odwiedzin u znajomych czy pójścia do lekarza. Szczoteczki do zębów jednoznacznie kojarzą nam się z higieną osobistą i dobrą kondycją naszych zębów. Niestety, skojarzenie to jest bardzo dalekie od rzeczywistości! W czterech na pięć przypadków nasze szczoteczki do zębów stanowią jedno z największych zagrożeń dla zdrowia.

Badania udowodniły, że szczoteczka bez osłonki stanowi zagłębie bakterii. Przez większość czasu jest mokra, a jej włosie ma wiele zakamarków w których łatwo się schować. To istny raj dla bakterii – ostrzegają specjaliści i przypominają, że nawet częsta wymiana oprzyrządowania do mycia zębów nie rozwiązuje problemu. 

Jak to jest z tą higieną?

Szczoteczki poddane obserwacjom, w serii specjalnych badań, posiadały średnio około 100 milionów komórek bakterii. To pierwsza, zła wiadomość. O ile jednak ilość nie zawsze musi przekładać się w jakość, to w tym wypadku czyni to aż nadto skrupulatnie. Co to oznacza? Przede wszystkim to, że na szczoteczce znajduje się, statystycznie, bardzo wiele, bardzo niebezpiecznych bakterii.

Wspomnijmy tu choćby o gronkowcu, który powoduje:

  • infekcje skóry,
  • choroby układu oddechowego
  • choroby układu moczowego
  • choroby przewodu pokarmowego
  • zapalenia ropne stawów
  • zapalenie szpiku i kości
  • zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych,

a także o bakterii E. coli – wywołującej między innymi: grypę żołądkową, zapalenie płuc czy sepsę. Co jeszcze zagościło na szczoteczce do zębów? Wirusy grypy, drożdże i paciorkowce – powodujące zapalenie gardła i ubytki w zębach…

Miejsce też jest istotne

Kolejna kwestia, która wymaga zastanowienia się, to umiejscowienie naszej szczoteczki. To, gdzie trzymamy przyrządy do mycia zębów ma bowiem ogromne znaczenie. Zwłaszcza zaś to, jak daleko od toalety się one znajdują. Trzeba pamiętać, że spuszczając wodę możemy łatwo doprowadzić do sytuacji, gdy bakterie przetransferują się właśnie na naszą szczoteczkę.

Oczywiście, spowoduje to rozmaite choroby. Pamiętajmy więc, aby zamykać deskę sedesową przed naciśnięciem spłuczki! To bardzo ważne. Szczególnie jeśli mamy małą łazienkę i trasa od toalety do umywalki jest krótka. Możemy też znaleźć inne miejsce do przechowywania szczoteczki – np. włożyć ją do szuflady lub apteczki.

Nie zapominajmy także o pojemniku na szczoteczki. Nakładanie go ma sens o tyle, że chroni włosie przed pojawieniem się na nim nowych bakterii. Niestety, samo w sobie, także jest inkubatorem dla drobnoustrojów. Gdy masz więcej niż jedną szczoteczkę w kubeczku, najlepiej rozmieść je tak, by nie dotykały się wzajemnie. Uniemożliwi to wymianę bakterii i wirusów.

Regularna wymiana to podstawa

Podstawową czynnością przy dbaniu o higienę szczoteczki jest jej regularna wymiana. Płucząc szczoteczkę nie zmyjemy wszystkich bakterii które się tam zadomowiły. Należy ją więc wymieniać regularnie, minimum co 2-3 miesiące, nawet jeśli nie wygląda jeszcze na zniszczoną. I zawsze po przebytej infekcji. Kiedy nie wymieniamy szczoteczek regularnie, infekujemy jamę ustną starymi bakteriami. To prowadzi do uszkodzenia płytki nazębnej a nawet chorób dziąseł.

Rozwiązanie?

Skuteczna ochrona zębów i jamy ustnej przez bakteriami jest możliwa, jeśli przestrzegamy kilku prostych zasad. Zawsze powinniśmy:

  1. zamykać klapę toaletową;

  2. nie stosować nakładek na mokrą szczoteczkę – bakterie to uwielbiają. Nakrywki to dobry pomysł, ale przed zakryciem należy umieścić szczoteczkę pionowo i pozwolić jej wyschnąć;

  3. jeśli szczotkujesz zęby częściej, np. 3 razy dziennie – warto pomyśleć o drugiej szczoteczce. Jednej możesz używać rano i wieczorem, a drugiej w ciągu dnia;

  4. raz na jakiś czas możesz zdezynfekować szczoteczkę, umieszczając ją na noc w szklance z płynem do płukania jamy ustnej;

  5. wymieniać szczoteczkę po chorobie, infekcji czy nawet przeziębieniu.

Oprócz powyższych kluczowych zasad, nie należy także dzielić szczoteczek z innymi osobami. Razem ze szczoteczką przekazujemy drugiej osobie bakterie, które się na niej znajdują, a które są przyczyną próchnicy. Pamiętajmy, że próchnica to infekcja zakaźna.

Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej na temat ochrony jamy ustnej przed rozprzestrzenianiem się bakterii i wszelkiej maści infekcji oraz poznać skuteczne sposoby dbania o przybory do szczotkowania, koniecznie zajrzyj do magazynu „Dr Medicus„.