Produkty light – prawdziwa bomba kaloryczna

Wiosna to zdecydowanie najlepszy moment na wdrożenie skutecznego planu odchudzania i walkę o zgrabniejsze ciało. Kiedy za oknem robi się cieplej, a dzień staje się dłuższy myśl o zrzuceniu paru kilogramów nasuwa się sama. Najczęściej wiosenne „nowe życie” rozpoczynamy od wyeliminowania z diety cukru i postawienia na produkty light. Niestety, jest to jeden z najgorszych pomysłów, na jakie możemy wpaść!

Pozory, które bardzo mylą…

Dostępne są w niemal każdym sklepie spożywczym, kiosku czy supermarkecie. Na reklamach przedstawiane są jako idealne zamienniki słodkich przekąsek. Znajdziemy na dziale z pieczywem, nabiałem, serami, wędlinami, wśród napojów i soków owocowych. Swoją obecność zaznaczają nawet na półkach ze słodyczami. Ich producenci prześcigają się w zapewnieniach o ich dobrym wpływie na zdrowie. Podkreślają, że spożywanie tego typu produktów pozwala skutecznie redukować wagę i dążyć do wymarzonej, szczupłej sylwetki.

Nie mamy powodu, by w to nie wierzyć. Dlatego, podświadomie, sięgamy po substytuty normalnych produktów z dużym napisem „light” na opakowaniu. Nasze sumienie odczuwa satysfakcję z podjętego wysiłku na rzecz lepszej sylwetki, organizm cieszy się z dostarczonych substancji odżywczych. Ale czy na pewno ma z czego? Czy napis „light” faktycznie niesie za sobą wartość, na jakiej nam zależy? Niezupełnie.

Czym są produkty light?

Najprościej opisać byłoby tego typu produkty określeniem: „lekkie”. W założeniu bowiem cechuje je:

  1. Mała ilość kalorii;

  2. Mała ilość tłuszczów;

  3. Mała ilość węglowodanów.

Jak by nie patrzeć: teoretycznie wszystkiego powinno być w nich „mało”. Cecha ta przebija się na pierwszy plan nawet w oficjalnie przyjętej przez Parlament Europejski definicji, gdzie produkty „light” to „żywność o zmniejszonej wartości energetycznej”. Taki produkt powinien być o minimum 30% mniej kaloryczny niż jego standardowy odpowiednik.

Praktyka pokazuje jednak, że nie zawsze jest to przestrzegane. A nawet jeśli, to mniejsza ilość kalorii wcale nie jest jednoznaczna z lekkością produktu i jej odchudzającym charakterem. Życie pokazuje, że część produktów „light” to zwykłe oszustwa.

Produkty light – kalorie o wdzięcznej nazwie

Zmniejszanie ilości składników powodujących przybieranie na wadze, wiąże się z zastąpieniem ich innymi dodatkami. Receptura oryginalnego produktu zostaje zmieniona, a nowe elementy nie zawsze są przyswajane przez organizm w normalny sposób. Dzieje się tak, ponieważ nowe składniki zazwyczaj są uzyskiwane w sposób laboratoryjny – są sztuczne. Z jednej strony zachowują, dzięki temu, oryginalne walory smakowe produktu i obniżają jego kaloryczność, z drugiej: stanowią wyzwanie dla układu trawiennego.

Produkt „light” pozbawiony znacznej ilości tłuszczu, może zostać „dowartościowany” zagęszczaczami i skrobią. Cukier zaś zastępowany będzie zapewne różnego typu słodzikami. Słodziki zazwyczaj są syntetyczne lub półsyntetyczne. Zawierają aspartam, który jak wiadomo jest niebezpieczny dla organizmu i może skutkować rozwojem komórek nowotworowych.

Co więcej, badania naukowców z Yale University dowiodły, że różnego typu sztuczne słodziki dezorientują nasze receptory smaku. Sukraloza czy aspartam są w smaku słodsze niż cukier. Spożywając je „ogłupiamy” nasze kubki smakowe, które po pewnym czasie odbierają produkty mniej słodkie (i zdrowsze) jako… niesmaczne. W rezultacie coraz trudniej jest nam zaspokoić własne potrzeby smakowe – potrzebujemy coraz więcej cukru i sięgamy po coraz słodsze, bardziej kaloryczne produkty.

Najgorsze wydaje się jednak to, że sztuczne słodziki zaburzają naturalną chemię w mózgu oraz gospodarkę hormonalną. Receptory, odpowiedzialne za apetyt oraz uczucie nasycenia, zostają całkowicie zdezorientowane. Ich działanie ulega zaburzeniu. Organizm przestaje kojarzyć słodki smak z pobudzeniem (jakie daje mu cukier) oraz oducza się od produkowania insuliny. W rezultacie, po krótkim czasie, jest znacznie bardziej narażony na wystąpienie otyłości i cukrzycy typu 2.

„Light” pozbawia nas witamin i błonnika

Produkty light oznaczają znacznie mniej składników odżywczych, które są niezbędne dla prawidłowego funkcjonowania naszego organizmu. Witaminy D, A, K oraz E są dla organizmu nieprzyswajalne bez obecności tłuszczu. Jeśli więc jemy produkty tłuszczu pozbawione, to odcinamy się również od dostępu do tych właśnie witamin.

Nie należy zapominać również o błonniku i minerałach – te znajdziemy m.in. w pieczywie pełnoziarnistym. Oczywiście, o ile w ogóle będziemy je jedli. Coraz częściej tego typu chleb zastępujemy chrupkimi waflami, które są produktem wysoko przetworzonym. To oznacza, że nie zawierają one tak cennego i pożądanego przez nasz organizm błonnika.

Również w nabiale tłuszcz zastępowany jest przez inne substancje. Alternatywą w tym przypadku jest mleko w proszku. Zawiera ono utleniony cholesterol pokarmowy, który ma niemal bezpośredni wpływ na wzrost poziomu tzw. „złego” cholesterolu w organizmie. Odkłada się on na ściankach tętnic tworząc blaszki miażdżycowe. A stąd już tylko krok do poważnych konsekwencji zdrowotnych – amputacji nogi, zawału serca czy udaru mózgu.

Zupełnie inaczej jest w przypadku słodyczy. Produkty tego typu, pozbawione cukru, w ogóle nie powinny otrzymywać określenia „light”. Dlaczego? Przyczyna jest banalnie prosta. Otóż: brak cukru rekompensowany jest podczas ich produkcji dużą ilością tłuszczu. Zawartość kaloryczna nie ulega zatem kompletnie żadnemu obniżeniu. Czasem jest ona nawet wyższa niż w pierwotnym produkcie.

Produkty light – jak z nich korzystać?

Produkty light miały służyć przede wszystkim diabetykom, osobom, które mają problemy z utrzymaniem prawidłowej wagi oraz osobom otyłym. Niestety, szybko stały się ofiarami własnej popularności i dziś stanowią doskonały sposób na zarobek. Brak wyraźnych regulacji, sprawił, że właściwie każdy może nadać sprzedawanemu przez siebie produktowi miano „light”. Niektóre z tych wyrobów faktycznie będą niskokaloryczne i pomogą trzymać wagę.

Trzeba jednak pamiętać, że spożywanie nadmiernej ilości niskokalorycznych produktów z napisem „light”, może pozbawiać organizm cennych wartości odżywczych. Alternatywą dla sięgania bez namysłu po te produkty, jest zatem (jak zawsze) czytanie etykiet. Warto porównywać skład produktów i wybierać te, które mają obniżoną kaloryczność, ale również nie pozbawią nas niezbędnych składników odżywczych. Tłuszcz i węglowodany wcale nie są dla nas takim złem, jak mogłoby się wydawać! Gdyby tak było, zapewne nie znajdowałyby się w takiej ilości naturalnych produktów.

Tak naprawdę to właściwe zbilansowanie naszej diety jest prawdziwym problemem. W czasach, gdy żyjemy tak szybko, mamy dostęp do śmieciowego jedzenia i wszystko możemy zamówić przez telefon lub przygotować w kuchence mikrofalowej, nie zawsze starcza nam energii, by pilnować własnego zdrowia. Aby utrzymywać się w dobrym zdrowiu, trzeba bezwarunkowo dobrze jeść (także produkty light).

Warto także pamiętać o umiarkowanej aktywności fizycznej. W połączeniu z dobrze zbilansowaną dietą, pozwoli ona zdobyć upragnioną sylwetkę bez niekorzystnych zmian dla organizmu.

Chcesz poznać inne sposoby na to, aby zadbać o swój organizm i dowiedzieć się jak prostymi sposobami odpowiednio bilansować swoją dietę? Koniecznie zajrzyj do magazynu „Dr Medicus„. Jest to bogate źródło wiedzy na temat naturalnych metod dbania o swoje zdrowie i ciało. Sprawdź i zmień swoje życie na lepsze!