Jak pokonać ból? Na pewno nie tabletką!

Ból głowy, ból mięśni, problemy z żołądkiem – kiedy je odczuwasz automatycznie sięgasz po tabletkę. A potem po kolejną i jeszcze jedną, i tak bez końca… Tabletki są tanie, dostępne bez recepty i znaleźć można je niemal wszędzie. Przynoszą szybką ulgę w bólu i tylko to się liczy. Niestety, branie ich często może prowadzić do poważnych chorób, a nawet śmierci!

Jak działają leki przeciwbólowe?

Głównym zadaniem takich środków jest powstrzymanie bólu. Dzieje się to na dwa sposoby. Substancje zawarte w niektórych lekach hamują aktywność enzymu – cyklooksygenazy – odpowiedzialnego za wytwarzanie przekaźników pobudzających receptory bólowe i zmniejszają ich wrażliwość. Inne farmaceutyki wykazują dodatkowo działanie przeciwzapalne, a najsilniejsze środki całkowicie blokują przewodzenie bólu.

Warto jednak pamiętać, że „leki” te wcale nie zwalczają przyczyn bólu. Tabletki są jedynie rozwiązaniem tymczasowym, prowizorycznym. „Maskują” ból, odcinając jego odczuwanie przez organizm, ale nie działają u jego źródła. Dlatego nie można powiedzieć, że leki przeciwbólowe rzeczywiście leczą. Owszem, przynoszą ulgę, ale tylko na jakiś czas. W efekcie prawdziwe problemy zdrowotne, które wywołują ból, są spychane w głąb organizmu – można się spodziewać, że prędzej czy później dadzą o sobie znać ze zdwojoną siłą.

Więcej szkody niż pożytku

Zaczyna się niewinnie. Doskwiera Ci potężny ból. Nie wiesz, co zrobić. Nie bardzo możesz się skupić, wykonać prawidłowo zaplanowanej czynności – więc sięgasz po tabletkę. Ukojenie przychodzi bardzo szybko. W mgnieniu oka powracasz do żywych. Znów działasz. Pracujesz na pełnych obrotach. Kiedy sytuacja się powatarza, po raz kolejny sięgasz po małe pudełeczko z kapsułkami.

Z czasem robisz tak coraz częściej — nawet wtedy, gdy jeszcze nic się nie dzieje. Ale Ty i tak wiesz lepiej. Czujesz, że zaraz zacznie boleć Cię głowa, więc na wszelki wypadek reagujesz. Na początku wystarcza jedna tabletka, potem dodajesz drugą, trzecią, nawet czwartą… Tak rozwija się uzależnienie od leków. Nawet jeśli myślisz, że Cię ono nie dotyczy – w rzeczywistości prawdopodobnie jesteś w grupie ryzyka.

Częste przyjmowanie leków przeciwbólowych powoduje (poza uzależnieniem) ciężkie uszkodzenie wątroby. Ich stosowanie wpływa też na samopoczucie, powodując m.in. spadki nastrojów. Ale to nie jedyne skutki uboczne popularnych tabletek dostępnych w każdym sklepie…

Lista szkodliwych efektów jest o wiele dłuższa: anemia, nadciśnie, w przypadku kobiet ciężarnych niebezpieczneństwo poronienia, zwiększone ryzyko ataku serca i nagłej śmierci. I to wszystko zasługa leków przeciwbólowych – tych samych, które podaje się także dzieciom.

Czego nam nie mówią

Na przestrzeni kilkunastu lat środki przeciwbólowe spowodowały śmierć tysięcy ludzi – każdego roku kolejni pacjenci, którzy zażywają te „leki”, są bezpośrednio zagrożeni atakiem serca i udarem (ryzyko w ich przypadku wzrasta o 1/3).

Zagrożenie jest jeszcze większe u osób po 40 roku życia. Jesteś w wieku 40+ i nadal bierzesz środki przeciwbólowe? Natychmiast przestań! Lekarze alarmują, że osoby w tym wieku powinny jak najszybciej zrezygnować z tych środków. Takich zaleceń powinni też przestrzegać pacjenci, którzy mieli już problemy z sercem. Choć ból w klatce piersiowej nie musi od razu oznaczać zawału i być spowodowany tabletkami przeciwbólowymi, to nie warto ryzykować.

Statystyki są przerażające: każdego roku w USA prawie 100 tysięcy ludzi trafia do szpitala wskutek stosowania leków przeciwbólowych, a ok 15 tysięcy spośród tych osób umiera. Leki bez recepty zwiększają ryzyko wystąpienia problemów sercowo-naczyniowych (o 40-60%) i niebezpieczeństwo poronienia (aż o 80%!). Dodatkowo mogą stać się przyczyną alergii – ryzyko wystąpienia reakcji alergicznej wzrasta o 1/3. Pacjenci, którzy biorą środki przeciwbólowe są też narażeni na poważne problemy żołądkowo-jelitowe (w tym krwawienia z przewodu pokarmowego).

Stosowania tych leków zakazano już w kilku krajach, m.in. w Hiszpanii, Irlandii i Finlandii.

Pozbądź się bólu – czym zastąpić tabletki?

Jeśli myślisz, że tylko leki bez recepty przynoszą ulgę w bólu to bardzo się mylisz. Istnieje wiele naturalnych substancji, które zwalczają go równie skutecznie. Co możesz zrobić, gdy dopadnie Cię ból?

  • Sięgnij po naturalne produkty: kurkuma, imbir, ocet jabłkowy, oliwa z oliwek, pieprz cayenne, wiśnie i jagody, niektóre zioła (np. bazylia i boswellia) to produkty o udowodnionym działaniu przeciwbólowym.
    Jedz produkty zawierające kwasy Omega-3 – według badań skutecznie redukują bóle stawów.
  • Nawadniaj się – picie dostatecznej ilości wody w ciągu dnia jest bardzo ważne: jeśli o tym zapominasz, ból może być spowodowany odwodnieniem.
  • Rusz się! Aktywność fizyczna jest najlepszym lekarstwem na dolegliwości bólowe: świeże powietrze i słońce (które dostarcza witaminy D) pomogą zwalczyć ból.
  • Stosuj techniki relaksacyjne – ból może być wynikiem stresu i dużego napięcia, więc spróbuj się odprężyć.
  • Skorzystaj z akupunktury – niedawno odkryto, że ta naturalna i bezpieczna terapia wykazuje wysoką skuteczność w łagodzeniu bólu.

 

Coś Cię boli? Uważaj! To sygnał, że coś się dzieje. Oczywiście możesz jak zwykle sięgnąć po tabletkę. Tylko pamiętaj, że leki bez recepty pomogą Ci, ale doraźnie.

Myślisz, że leki przywrócą Ci zdrowie? Nawet nie wiesz, jak bardzo się mylisz. Nie wszystkie farmeceutyki są bezpieczne (dotyczy to zarówno tych przepisywanych przez lekarzy, jak i tych dostępnych bez recepty). Niektóre mogą być dla Ciebie śmiertelnie groźne. Dowiedz się, jak ochronić zdrowie swoje i swoich najbliższych – zapoznaj się z najnowszym raportem Dr Medicus i zadbaj o to już dziś zanim będzie za późno.

Nadzieja na pokonanie choroby Alzheimera?

Najnowsze badania nad mechanizmem działania choroby Alzheimera dowodzą, że schorzenie to nie niszczy ludzkich wspomnień całkowicie. Okazuje się, że zakłóca ono „jedynie” proces ich odczytywania. Pierwsze eksperymenty dowiodły, że tego typu „usterkę” da się skutecznie naprawić. Czy szykuje się naukowy przełom?

Do tej pory wydawało się, że choroba Alzheimera i demencja bezpowrotnie niszczą pamięć i pozbawiają chorych wspomnień. Osoby dotknięte chorobą nie pamiętają podstawowych informacji (np. tego jak się nazywają, gdzie mieszkają i z kim rozmawiały danego dnia). Wraz z postępem choroby nie rozpoznają swoich bliskich i nie potrafią wykonać prostych czynności – takich jak choćby jedzenie, zawiązanie sznurówek czy założenie na siebie ubrania.

Musimy jednak pamiętać, że choroba Alzheimera nie jest jedynie tragedią jednostki. To także wielkie wyzwanie dla bliskich i krewnych osoby dotkniętej schorzeniem. Dotychczasowe osiągnięcia nauki nie pozostawiały im nadziei – recepty na chorobę nie konskewentnie nie udawało się znaleźć. Dziś możemy jednak mówić o pewnym postępie. Nie jest to być może przełom, ale na pewno w ciemnym tunelu możemy już powoli dostrzec słabo tlące się, poblakłe światełko.

Badania przeprowadzone przez Christine Denny z Colombia University sugerują, że w chorobie Alzheimera wspomnienia nie są „wymazywane”. Cały czas magazynują się one i przechowywane są w głowie chorego. Tyle tylko, że znacznie trudniej jest je stamtąd wydobyć. Okazuje się jednak, że jest to możliwe poprzez stymulację neuronów, w których są magazynowane.

Coś się w nas zmienia

Choroba Alzheimera jest schorzeniem układu nerwowego – jak dotąd nieuleczalnym. Zapadają na nią głównie osoby starsze, po 65 roku życia. Najczęściej prowadzi ona do utraty pamięci i zdolności poznawczych, zaburza procesy myślowe i wywołuje zmianę w zachowaniu chorego. Nie wiadomo, co jest przyczyną choroby Alzheimera – na jej rozwój, z pewnością, wpływ ma wiele czynników – jednak, jak dotąd, nie udało się ich zidentyfikować.

To bardzo istotna kwestia, ponieważ brak wiedzy na temat przyczyn Alzheimera praktycznie uniemożliwia leczenie. Powoduje, że ogranicza się ono tylko do łagodzenia objawów i spowolnienia rozwoju choroby. Niestety, w rezultacie liczba zachorowań na Alzheimera stale rośnie, a to dlatego, że średnia długość życia wciąż się wydłuża. Polskie społeczeństwo się starzeje, a coraz większą część obywateli stanowią ludzie w podeszłym wieku.

Osoby chore na Alzheimera zapadają w stan otępienia, mają problemy z jedzeniem, piciem czy mówieniem. Samodzielne wychodzenie z domu stanowi dla nich poważne wyzwanie i – niejednokrotnie – kończy się tragedią. Braki w pamięci powodują, że kontakt z taką osobą jest utrudniony. Chory nie wie kim jest, gdzie mieszka i jak znalazł się w danym miejscu.

Choroba Alzheimera – gdzie szukać nadziei?

Aby sprawdzić, w jaki sposób choroba wpływa na ludzki mózg, naukowcy wykorzystali technikę pozwalającą zwizualizować wspomnienia w mózgach… myszy. Ich neurony zostały naprzód genetycznie zmodyfikowane, a następnie podłączone do aparatury rejestrującej – tak, by znaczniki świeciły na żółto przy „zapisywaniu” wspomnień w mózgu lub na czerwono przy ich odczytywaniu.

Eksperymentom poddano osobniki zdrowe i chore na Alzheimera. W obydwu grupach przeprowadzono testy pamięci. Myszy były rażone prądem i czuły cytrynowy zapach. Po tygodniu powtórzono czynność, ale bez impulsu elektrycznego: zdrowe myszy skojarzyły cytrynowy zapach z bólem i czekały na wstrząs. Chore osobniki nie spodziewały się wstrząsu co znaczy, że ich pamięć nie działała prawidłowo.

Obserwacja pokazała, że u zdrowych myszy żółte i czerwone neurony pokrywały się – impuls pobudzał zapisane wspomnienie. U osobników chorych oba te sygnały rozmijały się. Przywoływane przez mózg wspomnienia były błędne lub nie było ich wcale. To wyjaśnia, dlaczego osoby z Alzheimerem doświadczają fałszywych wspomnień oraz zapominają najprostszych rzeczy.

Ale to nie wszystko…

Naukowcy z Colombia University wykazali, że laserowa stymulacja komórek przechowujących wspomnienia o zapachu cytrynowym sprawiała, że chore myszy (podobnie jak zdrowe) zastygały w bezruchu czekając na wstrząs elektryczny.

Okazuje się więc, że utracone wspomnienia są obecne w mózgu i można je przywołać. Trudność polega na tym, że nie wiadomo, które neurony magazynują konkretne wspomnienia i w jaki sposób można się do nich szybko odwołać.

Jakie są rokowania?
Najnowsze odkrycie naukowców z Colombia University daje nadzieję milionom ludzi cierpiących na Alzheimera. Choć technologia wykorzystana przez badaczy nie jest jeszcze wystarczająco zaawansowana, by zastosować ją u ludzi, istnieje duża szansa na stworzenie leków i terapii na jej bazie o równie wysokiej skuteczności.

Jednak to nie koniec badań nad chorobą. Kolejnym krokiem, do którego już poczyniono przygotowania, będzie sprawdzenie, czy mechanizm „zapisywania” i „odtwarzania” wspomnień u chorych działa tak samo. Naukowcy podkreślają, że w mózgu chorych myszy obumiera mniej neuronów niż u ludzi z Alzheimerem. Może się więc okazać, że zmiany w funkcjonowaniu umysłu człowieka wymagają o wiele poważniejszej ingerencji.

Jeśli metoda opracowana przez Christine Denny będzie działać na ludzi, to odzyskiwanie wspomnień przez ludzi cierpiących na chorobę Alzheimera wreszcie stanie się możliwe. Zapewne przyczyni się to walnie również do przywracania wspomnień utraconych na skutek traumatycznych wydarzeń czy zapomnianych lat dzieciństwa.

Do tego czasu chorym pozostaje zażywanie odpowiednich leków… i tu także szykuje się spory przełom. Badacze z Monchium odkryli, że lek z grupy inhibitorów redukuje ilość szkodliwego białka – Amyloidu beta – w mózgu myszy, a tym samym przywraca prawidłowe funkcjonowanie komórek nerwowych i poprawia pamięć. To dobra wiadomość dla ludzi cierpiących na demencję i Alzheimera.

Pamiętaj, że choroba może dotknąć także Ciebie – szczególnie, jeśli prowadzisz niezdrowy tryb życia, masz cukrzycę/wysoki cholesterol lub masz przypadki zachorowań w rodzinie. Chcesz wiedzieć, jak uniknąć choroby? Dbaj o swoje zdrowie, obserwuj swój organizm, dobrze się odżywiaj i regularnie wykonuj badania. Lekarze też się mylą, a ich pomyłki możemy przypłacić zdrowiem. Jeśli masz wątpliwości udaj się do kilku specjalistów, by potwierdzić diagnozę. Uważaj też, po jakie leki sięgasz – niektóre farmaceutyki mogą okazać się śmiertelną trucizną. Pobierz najnowszy raport Dr Medicus i sprawdź, czy nie jesteś w grupie ryzyka.

Nie czekaj dłużej, już teraz pobierz darmowy raport, który pomoże Ci uchronić się przed nieuczciwymi praktykami przemysłu farmaceutycznego:

Poniżej wpisz adres email, na który wyślemy Twój darmowy raport i dowiedz się:

  • Kto tak naprawdę przepisuje Ci leki (i dlaczego jest to przedstawiciel firmy farmaceutycznej, a nie… lekarz?)

  • Jakie 9 niebezpiecznych błędów popełniasz przyjmując leki i które z nich mogą okazać się tragiczne w skutkach?

  • Jakie intrygi knują politycy głównych partii, aby ukryć fakt, że lekarze niepotrzebnie faszerują Cię lekami?

Chcesz wiedzieć, czy jesteś zdrowy? Spójrz na swoje paznokcie!

Mówi się, że nasze oczy są zwierciadłem duszy, a dłonie – wizytówką. Warto jednak pamiętać również o paznokciach, ponieważ to właśnie one są miernikiem naszego stanu zdrowia. Z ich wyglądu możemy wywnioskować, czy i co właściwie nam dolega.

Zły stan paznokci może wskazywać m.in. na choroby serca, płuc, wątroby, nerek, tarczycy czy jelit, być oznaką zakażenia lub stanu zapalnego, a także świadczyć o anemii, cukrzycy czy chorobie nowotworowej (nierzadko są też oznaką zaburzeń hormonalnych).

Wyczytaj chorobę z paznokci

Zmiany występujące na paznokciach mogą mieć różny charakter i dotyczyć kształtu, koloru lub struktury płytki.

Najłatwiej zauważyć przebarwienia lub nietypowy kolor. Przykładowo, jeśli przeważająca część płytki paznokciowej jest biała, a na koniuszku przebiega wąski, różowy pasek i do tego sama płytka jest nieprzezroczysta, to prawdopobnie cierpimy na schorzenie określane jako paznokcie Terry’ego.


Paznokcie Terry’ego

Jest ono świadectwem niewydolności krążenia, cukrzycy, marskości wątroby lub choroby jelita cienkiego. Pamiętajmy jednak przy tym, że takie objawy występują też u pacjentów dializowanych i osób starszych, u których nie są świadectwem choroby.

Żółte paznokcie mogą być wynikiem palenia papierosów, przyjmowania niektórych leków lub częstego malowania kolorowymi lakierami bez podkładu. Niestety, o wiele częściej są raczej świadectwem grzybicy, łuszczycy, bądź żółtaczki typu A lub B.

W przypadku paznokci, które są w połowie białe a w połowie różowe (lub ewentualnie czerwono-brązowe) mówimy o tzw. paznokciach Lindsaya. Najczęściej schorzenie to występuje u osób z chorobami nerek. Jest również właściwe dla osób dializowanych i pacjentów po przeszczepach nerek.


Paznokcie Lindsaya

Czarne paznokcie są przeważnie wynikiem urazu (wówczas pod płytką paznokcia pojawiają się niewielkie krwiaki), ale nie zawsze. Dobrze jest uważnie przyglądać się paznokciom w takim wypaku, ponieważ jeśli przebarwienia wędrują i nie znikają w miarę rośnięcia płytki mogą sygnalizować czerniaka złośliwego.

Białe, równoległe pasma przebiegające w poprzek paznokcia i tworzące półkola są znakiem szczególnym tzw. paznokci Muehrckego. Świadczą one o chorobach wątroby, stanach zapalnych nerek oraz niskim poziomie białek – albumin – w osoczu.


Paznokcie Muehrckego

Nie tylko kolor – zwróć uwagę na kształt

Paznokcie wypukłe lub pałeczkowate, które swoim kształtem przypominają szkiełko od zegarka (najczęściej towarzyszy im zgrubienie koniuszków palców) to zmiana wrodzona lub nabyta, która może być oznaką choroby nowotworowej, problemów sercowych, przewlekłych schorzeń płuc, chorób naczyniowych i zakaźnych.

Z kolei paznokcie wklęsłe (łyżeczkowate) informują o anemii, niedoczynności tarczycy lub chorobie wieńcowej. Jeśli wklęsłe paznokcie występują tylko na kciukach mogą sygnalizować nerwicę (wówczas są skutkiem wykonywania ruchów palcami na powierzchni kciuka).

Przerost płytki – jej zgrubienie, wydłużenie i skręcenie – określa się jako szponowatość.

Ta przypadłość nie jest spowodowana chorobą, występuje głównie u osób starszych. Najczęściej na jednym lub kilku paznokciach (płytka paznokcia przypomina szpony ptaka). W tym wypadku nie musimy się obawiać o nasze zdrowie.

Zmiany na paznokciach: co powinieneś o nich wiedzieć?

Poprzeczne zagłębienia znajdujące się na paznokciach, to tzw. linie beau. Są one wynikiem przejściowego zahamowania wzrostu paznokcia. Mogą też być oznaką cukrzycy lub schorzeń, którym towarzyszy wysoka gorączka.

Sygnalizują zaburzenia krążenia i złe odżywianie (pojawiają się w wyniku niedożywienia). Czasem są następstwem urazu lub przyjmowanych leków.

Malutkie wgłębienia w płytce paznokciowej są znakiem łuszczycy, łysienia plackowatego lub sarkoidozy. Natomiast pionowe zgrubienia informują o prawdopodobnie niewłaściwej diecie, której skutkiem jest niedobór żelaza w organizmie. Z kolei łamliwe, suche i rozdwajające się paznokcie to oznaka deficytów witamin A i B.

Profilaktyka – dbaj o paznokcie i unikaj chorób

Mocne, gładkie i półprzezroczyste paznokcie są oznaką zdrowia. Jeśli nie możemy się nimi pochwalić, a dodatkowo zauważamy dziwne zmiany na powierzchni płytki (np. przebarwienia, bruzdy czy rozwarstwienia) warto skontrolować stan swojego zdrowia.

Na wszelki wypadek dobrze jest także zacząć profilaktycznie stosować zbilansowaną dietę bogatą w witaminy i składniki mineralne (znajdziemy je w świeżych warzywach i owocach, m.in. w pomidorach – posiadają cenne właściwości lecznicze, są źródłem wielu witamin i minerałów, w tym potasu, dzięki któremu paznokcie są mocne i nie rozdwajają się).

Jeśli to nie da żadnych efektów, to pomyślmy o wizycie u lekarza. Skierujmy się do dermatologa i poprośmy, by określił przyczynę problemu. Warto skonsultować diagnozę z kilkoma specjalistami.

Pamiętajmy też, że medykamenty, przepisywane przez lekarzy, nie zawsze wpływają korzystnie na nasze zdrowie – o tym, kiedy lek staje się śmiertelnie niebezpieczną trucizną przeczytasz w najnowszym raporcie magazynu „Dr Medicus”.

Warto uważnie przestudiować tę lekturę, ponieważ w codziennym życiu popełniamy wiele prostych błędów odciskających znaczące piętno na naszym zdrowiu. Nigdy nie jest za późno, by to zmienić, a pomóc może w tym tylko odpowiednia wiedza.

Nie czekaj dłużej, już teraz pobierz darmowy raport, który pomoże Ci uchronić się przed nieuczciwymi praktykami przemysłu farmaceutycznego:

Poniżej wpisz adres email, na który wyślemy Twój darmowy raport i dowiedz się:

  • Kto tak naprawdę przepisuje Ci leki (i dlaczego jest to przedstawiciel firmy farmaceutycznej, a nie… lekarz?)

  • Jakie 9 niebezpiecznych błędów popełniasz przyjmując leki i które z nich mogą okazać się tragiczne w skutkach?

  • Jakie intrygi knują politycy głównych partii, aby ukryć fakt, że lekarze niepotrzebnie faszerują Cię lekami?

Co musisz wiedzieć, by nie paść ofiarą kleszczy

Zaczęły się wakacje – pora letnich wyjazdów, długich spacerów i spontanicznych wypadów za miasto. Słoneczna pogoda i wysokie temperatury sprzyjają spędzaniu czasu na świeżym powietrzu: łąki, lasy, parki czy miejskie skwery wabią nas przyjemnymi zapachami i wspaniałymi kolorami lata. Niestety, często zapominamy, że w miejscach tych czyha na nas śmiertelnie niebezpieczny wróg…

Trudno go dostrzec, a jeszcze trudniej ocenić, co przyniesie nam spotkanie z nim. Być może skończy się tylko małą opuchlizną i zaczerwienieniem, a może skutki będą o wiele straszniejsze. Bo kleszcz, choć jest niewielki, może wywołać ogromne spustoszenie w naszym organizmie. Czy wiesz w jaki sposób skutecznie się przed nim ochronić?

Kleszcz kleszczowi nierówny

Większość ludzi boi się kleszczy, choć tak naprawdę nigdy nie mieli z nimi bezpośredniej styczności. W telewizji, radiu i internecie każdego roku pojawiają się niepokojące informacje o inwazji tych pajęczaków. Niestety, doniesienia prawdziwe przeplatane są, aż nazbyt często, z tworzonymi na bieżąco mitami – m.in. o tym, że kleszcze zeskakują na swoje ofiary z drzew albo że każdy jest nosicielem groźnej chroby.

Tymczasem, w rzeczywistości, nie każdy osobnik może zarazić nas groźną chorobą. Ale to tak naprawdę niewielkie pocieszenie, ponieważ jeden pajęczak może być nosicielem nawet kilku poważnych wirusów. I, chociaż żaden nie zeskoczy na nas prosto z drzewa, to – cierpliwie wspinając się po całym ciele – może swobodnie dojść w rejony naszej głowy.

Uważaj – kleszcze są wszędzie!

Jak mówiliśmy, wbrew powszechnym przekonaniom, kleszcze nie występują na drzewach. Najczęstszym miejscem ich bytowania są krzewy, wysokie trawy i zarośla. Miejski skwer, park, czy trawnik w przydomowym ogrodzie to zatem naturalny dom dla tych stworzeń. Warto wiedzieć, że czerwiec i lipiec to czas największej aktywności kleszczy – to właśnie w tych miesiącach odnotowuje się najwięcej zachorowań powodowanych przez pajęczaki.

O tym, jak łatwo „złapać” kleszcza przekonali się poznańscy policjanci, kiedy ich komisariat został zaatakowany przez pajęczaki bytujące na gołębiach (ptaki często przesiadywały na elewacji budynku, co odprowadziło do rozprzestrzenienia pasożyta). Niedawno znana polska aktorka wyznała, że od kilku lat cierpi na boreliozę – poważną chorobę spowodowaną przez kleszcza.

Przez wiele miesięcy nie zdawała sobie sprawy z niebezpieczeństwa: dopiero nasilające się objawy pozwoliły zdiagnozować chorobę. Aktorka „złapała” kleszcza podczas wakacyjnego wyjazdu… Pamiętajmy, że bez względu na to, dokąd się udajemy: na łąkę, nad jezioro czy na zwykły spacer po parku, ryzyko spotkania kleszcza znacznie wzrasta.

5 dowodów na to, że kleszcz może Cię zabić

Z roku na rok populacja kleszczy w Polsce stopniowo się powiększa, podobnie jak odsetek osób, które zachorowały w wyniku styczności z tym pasożytem. Każdy z nas wie, że kleszcze mogą być niebezpieczne, ale czy wiemy jak bardzo? Tych 5 informacji koniecznie musisz znać. Być może kiedyś ta wiedza uratuje Ci życie.

#1
Kleszcze przenoszą patogeny (bakterie i wirusy), które wywołują groźne choroby – boreliozę i kleszczowe zapalenie mózgu (KZM). Pierwsza objawia się rumieniem wędrującym (wyraźnym i powiększającym się zaczerwienieniem w miejscu ukąszenia) i bólem. Wywołuje gorączkę i ogólne uczucie osłabienia.

To choroba wielonarządowa: nieleczona lub niewłaściwie zdiagnozowana wpływa negatywnie na układ nerwowy, układ krążenia i stawy. W przeciwieństwie do boreliozy KZM jest chorobą wirusową, która z pozoru przypomina zwykłą grypę, jednak z czasem może zaatakować układ nerwowy wywołując zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych, a w skrajnych przypadkach doprowadzić do śmierci.

Wielu pacjentów pomimo wyleczenia zmaga się ze skutkami ubocznymi tej choroby, do którch należą m.in. zanik mięśni, niedowład czy depresja.

#2
Skóra uszkodzona w wyniku ugryzienia przez kleszcza jest bardziej podatna na zakażenia: wystarczy zaledwie chwila, by w takie miejsce wdała się infekcja. Nawet jeśli nie zostaliśmy ukąszeni przez pajęczaka, to kontakt jego wydzieliny z raną na skórze może skutkować zainfekowaniem – patogeny dostają się do organizmu przez krew i wraz z nią są szybko rozprowadzane po całym ciele.

#3
W ślinie kleszczy znajdują się toksyczne związki, przez co jest ona silnym alergenem. Substancje w niej zawarte mogą prowadzić do wystąpienia reakcji alergicznych. Pewna odmiana kleszcza wywołuje u pogryzionych alergię na czerwone mięso (zjedzenie nawet niewielkiej ilość takiego pokarmu wywołuje uczulenie a w skrajnych przypadkach nawet wstrząs anafilaktyczny).

#4
Kleszcze to pasożyty, które cechują się wyjątkowo wysoką odpornością: potrafią przetrwać zarówno w niskich, jak i wysokich temperaturach, można spotkać je na wysokości ponad 1000 m. n.p.m., a długość ich życia wynosi ok. 2 lat. Przez ten czas mogą mieć setki lub tysiące żywicieli (nie tylko ludzkich, ale i zwierzęcych), a to skutkuje przenoszeniem wielu rodzajów bakterii, wirusów czy pierwotniaków. W efekcie taki pajęczak jest w stanie zarazić nas wieloma różnymi chorobami, których leczenie będzie długie i trudne.

#5
Panuje przekonanie, że to ugryzienie kleszcza jest dla nas szczególnie niebezpieczne – nic bardziej mylnego! Wcale nie musimy zostać przez niego ukąszeni, żeby zarazić się wirusem KZM. By tak się stało wystarczy… pić swieże mleko, jeść masło czy ser przygotowany z mleka od krowy, na której żerował kleszcz-nosiciel.

Dodatkowo istnieje duże prawdopodobieństwo, że pasożyty przenoszące patogeny chorobotwórcze przekazują groźne drobnoustroje potomstwu (liczba kleszczy-nosicieli nie maleje, ponieważ przekazują one „zdolność” do przenoszenia chorób kolejnym osobnikom).

Lekarstwo na kleszcze

Na szczęście pomimo niebezpieczeństwa, jakie niosą za sobą kleszcze, możemy skutecznie się przed nimi uchronić. Jak? Przede wszystkim…

  • warto uważnie obserwować swoje ciało (szczególnie po spacerach lub wycieczkach),
  • używać środków odstraszających kleszcze i wiedzieć, jak postępować w przypadku znalezienia kleszcza na skórze.
  • Najczęściej występujące choroby odkleszczowe można leczyć antybiotykami i odpowiednią profilaktyką polegającą na stosowaniu szczepień ochronnych.
  • Najważniejsza jest właściwa diagnoza i dobór odpowiednich leków – niestety, nie wszystkie środki przepisywane przez lekarzy służą naszemu zdrowiu. Niektóre z nich mogą być dla nas bardzo niebezpieczne, dlatego warto być czujnym i konsultować swoje objawy z różnymi specjalistami.

Nie czekaj dłużej, już teraz pobierz darmowy raport, który pomoże Ci uchronić się przed nieuczciwymi praktykami przemysłu farmaceutycznego:

Poniżej wpisz adres email, na który wyślemy Twój darmowy raport i dowiedz się:

  • Kto tak naprawdę przepisuje Ci leki (i dlaczego jest to przedstawiciel firmy farmaceutycznej, a nie… lekarz?)

  • Jakie 9 niebezpiecznych błędów popełniasz przyjmując leki i które z nich mogą okazać się tragiczne w skutkach?

  • Jakie intrygi knują politycy głównych partii, aby ukryć fakt, że lekarze niepotrzebnie faszerują Cię lekami?

GMO – czy wkrótce czeka nas koniec normalnego jedzenia?

GMO to zło

Od kilku lat trwają nieustanne prace i podejmowane są starania, by modyfikowaną genetycznie żywność wprowadzić do normalnej sprzedaży – bez żadnych ograniczeń. Producenci i lobbyści starają się przepchnąć swoje projekty w każdy możliwy sposób. Byle tylko zgadzał się bilans po stronie zysków… Czy jest czego się bać? Niestety, jak najbardziej tak. Przyjrzyjmy się, jaką bombę biologiczną przygotowują nam pozbawieni moralności biznesmeni i wszelkiej maści macherzy spod ciemnej gwiazdy.

Co dokładnie jest modyfikowane?

Najczęściej uprawianą rośliną transgeniczną jest soja, a najczęściej stosowaną modyfikacją – wykształcenie w niej odporności na chwastobójcze środki. Po wprowadzeniu do roślin pożądanych przez człowieka cech, wykorzystuje się je w farmacji, medycynie, rolnictwie i przemyśle spożywczym. Stworzono już takie odmiany roślin uprawnych, które odporne są na: choroby powodowane przez wirusy oraz grzyby i bakterie, ale też owady, szkodniki czy niekorzystne warunki środowiska (np. niskie i bardzo niskie temperatury). Kolejnym krokiem jest natomiast wykształcenie w roślinie większej tolerancji na środki chwastobójcze, poprawa jej cech jakościowych i zwiększenie niektórych atrakcyjnych dla konsumenta właściwości, np. zawartości beta-karotenu.

Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że to dobrze. W końcu nareszcie otrzymamy warzywa i owoce odporne na zewnętrzne uwarunkowania pogodowe, atak innych roślin, chorób czy pasożytów. Dodatkowo będą one pełne wartościowych składników odżywczych, witamin, minerałów i wszystkiego, co tylko przyjdzie do głowy, siedzącemu w zaciszu swojego laboratorium, autorowi genetycznych modyfikacji. Ale jest to tylko jedna strona medalu.

Jakie zatem jest zagrożenie?

Ciężko kwestionować korzyści wynikające ze stosowania GMO, owszem. Warto jednak pamiętać, że stosowanie modyfikacji ma duży wpływ na środowisko naturalne oraz niesie poważne konsekwencje dla naszego zdrowia. Dokładniej chodzi o to, że kontrolowanie rozprzestrzeniania się raz uwolnionych organizmów transgenicznych w środowisku jest praktycznie niemożliwe. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć tego, jak zareagują poszczególne ekosystemy i jak bardzo poważne upośledzenie bioróżnorodności może nastąpić.
Mówiąc prościej: wydaje się, że tworząc „lepsze i odporniejsze” rośliny jesteśmy na najlepszej drodze, by zdominowały one ekosystem. Nic prócz nich nie będzie w stanie rosnąć i dawać nam plonów. Co więcej, negatywnie odbije się to również na pszczołach (które prawdopodobnie wyginą lub dawać będą niewielkie ilości skażonego miodu) oraz wszelkiej maści zwierzętach, które uznajemy za nieszkodliwe – np. ptakach.

Dodatkowo, jeśli wiele roślin wyposażymy w geny mające zapewnić im odporność na szkodniki, ten sam gen może zostać szybko zaabsorbowany przez owe szkodniki. Natura nie znosi stagnacji. Jest zdana na ciągłą ewolucję i dlatego, w jej funkcjonowanie wpisana jest zmiana – doskonalenie każdego następnego pokolenia. To właśnie dlatego ciągle pojawiają się nowe szczepy grypy, a grzyby i pasożyty uodparniają się na (niegdyś zabójcze dla nich) chemikalia.

Doniesienia naukowe wskazują także na to, że konsumpcja żywności GMO stanowi przyczynę alergii i niektórych schorzeń przewodu pokarmowego. Mało tego, może ona wpływać także na uaktywnienie procesów nowotworowych. Uważa się, że pasza zwierzęca, zawierająca GMO, ma negatywny wpływ na zdrowie i produktywność zwierząt. A badania te są i tak mocno złagodzone…

Kontrowersje wokół badań o GMO

Przy badaniach pasz pozyskiwanych z GMO zwrócono uwagę na nieodpowiedni dobór gatunkowy zwierząt, użytych w doświadczeniach. Co gorsza w podawanym im pokarmie był zbyt niski udział GMO, a sam eksperyment trwał zbyt krótko, aby można było wyciągnąć z niego wiążące wnioski.

Warto też wspomnieć o wątpliwościach natury etycznej, wskazując na traktowanie życia jako produktu chemicznego, który należy patentować. W przypadku rolników skutki wprowadzenia ustaw promujących żywność modyfikowaną mogą także doprowadzić do bankructwa wielu przedsiębiorstw rolnych. Aby nadal być konkurencyjnymi będą one musiały stale zaopatrywać się w modyfikowane nasiona lub przedłużać swoją licencję na korzystanie z nich u producenta nasion GMO. Doprowadzi to do uzależniania drobnych producentów rolnych od wielkich koncernów, które staną się monopolistami w dziedzinie materiału siewnego. Oczywiście ceny żywności pójdą w efekcie radykalnie do góry.
O sile obaw związanych z GMO może świadczyć fakt, że Austria i Grecja w całości ogłosiły się jako obszary wolne od GMO. Podobnie uczyniły społeczności w większości departamentów Francji i znacznym terytorium Włoch. Czy Polsce uda się zachować zdrowy rozsądek?

A jeśli nie, to jak mamy się ratować przed tym szaleństwem? O tym dowiemy się już wkrótce. Dziś wiemy niestety niewiele. Mamy sto procent pewności, kto na pewno będzie chciał zarobić na całej ten sytuacji. Aby nie dać się oszukać pobierz i przestudiuj nasz raport „Kiedy lek staje się śmiertelnie niebezpieczną trucizną”. Dowiedz się, jakimi sposobami próbują oszukiwać Cię lekarze i wielkie koncerny farmaceutyczne. Uważnie się temu przyjrzyj, bo już niedługo będą oni mieli okazję, by znów spróbować zarobić na Twojej chorobie…

Nie czekaj dłużej, już teraz pobierz darmowy raport, który pomoże Ci uchronić się przed nieuczciwymi praktykami przemysłu farmaceutycznego:

Poniżej wpisz adres email, na który wyślemy Twój darmowy raport i dowiedz się:

  • Kto tak naprawdę przepisuje Ci leki (i dlaczego jest to przedstawiciel firmy farmaceutycznej, a nie… lekarz?)

  • Jakie 9 niebezpiecznych błędów popełniasz przyjmując leki i które z nich mogą okazać się tragiczne w skutkach?

  • Jakie intrygi knują politycy głównych partii, aby ukryć fakt, że lekarze niepotrzebnie faszerują Cię lekami?

Wróg w pełnej gotowości – co koniecznie MUSISZ wiedzieć o LDL

ldl

Lipoproteiny niskiej gęstości (LDL), to jedne z najniebezpieczniejszych elementów, z jakimi ma do czynienia nasz organizm. Chociaż ich pierwotna rola nie wydaje się nam czymś szczególnie godnym uwagi – podobnie jak wiele innych, cząsteczki te transportują substancje do określonych organów – to nawet ich niewielki nadmiar może grozić poważną chorobą serca, udarem, a nawet zawałem.

Bezcenny transport

Lipoproteiny niskiej gęstości to cząsteczki, które mają za zadanie przetransportować cholesterol z wątroby do poszczególnych komórek ciała, gdzie jest on wykorzystywany do budowy błon komórkowych i mitochondriów. Jak istotna jest rola cholesterolu w prawidłowym funkcjonowaniu naszego organizmu, niech świadczy fakt, że bez niego nie byłaby możliwa komunikacja pomiędzy poszczególnymi komórkami. Warto pamiętać również i o tym, że cholesterol jest substancją nadającą komórkom odpowiednią sztywność i wspomagającą ich obronę przed patogenami.

Również nasz mózg, który składa się w ok. 60% z tłuszczu, w dużej mierze zbudowany jest właśnie z cholesterolu. Współtworzy on tzw. „osłonkę mielinową”, która otacza każdą komórkę nerwową i jest naturalnym izolatorem włókien nerwowych. Brak cholesterolu oznacza zatem ubytek prawidłowej ilości mieliny i skutkuje pojawieniem się zaburzeń na tle neurologicznym. Niestety, lipoproteiny niskiej gęstości (LDL), zaliczane są do tzw. „złego cholesterolu”.

Wszystko dlatego, że ich nadmiar powiązany jest z występowaniem chorób serca. Dowiedziono, że nadwyżka cholesterolu typu LDL ma tendencję do odkładania się w komórkach ścian tętniczych. Tworzy tam złogi określane jako „blaszki miażdżycowe” – te zaś, doprowadzają do zwężania się tętnic wieńcowych i stanowią główną przyczynę chorób serca.

Skąd bierze się problem?

Zasadniczą przyczyną zbyt dużej ilości „złego cholesterolu” w organizmie jest nadwaga. Dodatkowymi elementami, które z całą pewnością wpływają na ten aspekt naszego zdrowia jest także: palenie papierosów, przewlekły stres oraz zła dieta. Niestety, wysoki poziom LDL może mieć również podłoże genetyczne. Osoby zdrowe, które nie są w grupie ryzyka, związanego z chorobami serca zazwyczaj mają poziom „złego cholesterolu” w górnych granicach 160 mg na jeden decylitr krwi. Warto jednak pamiętać, że wskaźnik ten powinien być o wiele niższy w wypadku osób zagrożonych chorobą serca – ze względu na powikłania chorobowe lub rodzinne.

Jak chronić się przed zbyt wysokim LDL

Sposobów na niefarmakologiczne obniżenie wysokiego stężenia LDL we krwi jest kilka. Niestety, wymagają one dużej siły woli i samozaparcia. Przede wszystkim bowiem, konieczne jest zadbanie o odpowiednią, niską masę ciała. Jeśli chcesz uniknąć problemów wynikających z nadmiernej ilości złego cholesterolu, to pozbądź się nadwagi. Zadbaj o odpowiednią dawkę ruchu i koniecznie wprowadź do swego życia zdrową dietę. Taką, która nie będzie obfitowała w potrawy tłuste, smażone i ciężkostrawne. Szczególnie zaś unikaj tłuszczy nasyconych i staraj się wybierać produkty o dużej zawartości błonnika. Badania dowiodły, że już tego typu, niewielkie zmiany mogą pomóc zbić poziom LDL o 5-10%.

Naturalnie konieczne jest również rzucenie palenia, a przynajmniej jego stopniowe ograniczanie. Papierosy wpływają negatywnie nie tylko na zbyt dużą ilość złego cholesterolu LDL, ale także zmniejszają ilość tego „dobrego” HDL. Jak pokazują badania każdy papieros mniej dziennie, w znaczący sposób odbija się na poprawie wyników.

Kiedy już rzucisz palenie, zacznij… pić alkohol. Tak jest, dobrze widzisz. Umiarkowane, rozsądne spożywanie trunków procentowych pozwala obniżyć poziom LDL nawet o 8%. Szczególne zasługi w tym względzie ma czerwone wino, które dobrze radzi sobie z podwyższaniem poziomu dobrego cholesterolu HDL (o jego doskonałych właściwościach zdrowotnych i sposobach jak możesz je wykorzystać dla poprawy kondycji swojego organizmu, przeczytasz w trzecim numerze magazynu „Dr Medicus”).

Więcej o tym, jak uniknąć nieświadomego podwyższania cholesterolu i szkodzenia sobie niewłaściwymi lekami dowiesz się z naszego darmowego raportu „Kiedy lek staje się śmiertelnie niebezpieczną trucizną”. Wpisz swój adres mailowy poniżej i kliknij POBIERZ.

Nie czekaj dłużej, już teraz pobierz darmowy raport, który pomoże Ci uchronić się przed nieuczciwymi praktykami przemysłu farmaceutycznego:

Poniżej wpisz adres email, na który wyślemy Twój darmowy raport i dowiedz się:

  • Kto tak naprawdę przepisuje Ci leki (i dlaczego jest to przedstawiciel firmy farmaceutycznej, a nie… lekarz?)

  • Jakie 9 niebezpiecznych błędów popełniasz przyjmując leki i które z nich mogą okazać się tragiczne w skutkach?

  • Jakie intrygi knują politycy głównych partii, aby ukryć fakt, że lekarze niepotrzebnie faszerują Cię lekami?

Te leki na cholesterol mogą Cię zabić. Zgadnij kto na tym zyska…

statyny

Wiele z nich wygląda niewinnie – są dostępne wyłącznie za okazaniem recepty, mają kolorowe opakowania, a lekarze chętnie je przepisują. Niestety ich przyjmowanie może skończyć się śmiercią. Szeroka grupa leków, obniżających poziomu złego cholesterolu, przyczynia się do zawału serca.

Musisz być szczególnie czujny, gdy podczas rozmowy z lekarzem usłyszysz od niego podobne słowa:

Niestety, wyniki badań są jednoznaczne. Cholesterol jest stanowczo za wysoki. Od teraz już do końca życia konieczne będzie codziennie przyjmowanie leków. Bez leków może skończyć siei zawałem serca lub udarem mózgu. Musi pan/i KUPIĆ TE LEKI.

„TE LEKI” to statyny – chemiczne środki, które zyskały sobie ogromną popularność w środowisku lekarskim. Teoretycznie, dzięki swoim właściwościom, statyny regulują poziom złego cholesterolu we krwi. Nie dopuszczają do jego nadmiernej produkcji. A to bardzo ważne, ponieważ zły cholesterol przykleja się do ścian tętnic, wydatnie przyczyniając się do ich zwężenia i wywołania miażdżycy, udaru mózgu lub zawału serca.

Problem w tym, że statyny są również (według wielu badań) odpowiedzialne za wywoływanie ataku serca.

Gigantyczny zysk koncernów farmaceutycznych – zdrowie? Nie ma znaczenia!

Jak zapewne się domyślasz sprzedaż statyn przynosi olbrzymie zyski koncernom farmaceutycznym. Choć trudno w to uwierzyć, to tylko w ubiegłym roku rozprowadzanie na rynku dwóch, spośród kilkunastu preparatów statynowych, zagwarantowała ich producentom kolosalny zysk: 30 miliardów dolarów!

I stało się to pomimo negatywnej opinii, jaką na temat statyn wyraziło wielu wybitnych naukowców. Do zwykłych ludzi zdanie kardiologów – którzy stanowczo twierdzili, że przyjmowanie statyn jest zupełnie obojętne w terapii zbijania złego cholesterolu i wcale nie gwarantuje ochrony przed zawałem serca – w ogóle nie dotarło! Oni nawet nie mieli okazji się o tym dowiedzieć, ponieważ zadbały o to firmy, produkujące leki statynowe!

Idąc dalej za słowami badaczy: przyjmowanie preparatów statynowych może być bardzo niebezpieczne i prowadzić do katastrofalnych efektów ubocznych. Pół biedy, jeśli walka ze złym cholesterolem przy pomocy tych „leków” skończy się jedynie na ogólnym osłabieniu organizmu, zmęczeniu i, o zgrozo, cukrzycy. Ale specyfiki te mogą powodować choroby oczu, infekcje dróg oddechowych oraz najgorsze – to, przed czym rzekomo miały nas ochronić – śmiertelne w skutkach zaburzenia rytmu serca!

Jak zatem naturalnie obniżyć poziom złego cholesterolu?

Cóż, o tym na pewno nie powie Ci Twój lekarz, który (zapewne) siedzi w kieszeni jednego z producentów lub dystrybutorów leku na nasz kraj. Na pewno nie usłyszysz o tym w TV czy radiu. Bo koncerny farmaceutyczne wydają krocie na dezinformację. Nie po to zarabiają na dwóch raptem lekach 30 miliardów dolarów rocznie, żeby psuć sobie rynek jakimiś naturalnymi metodami!

Tymczasem prawda jest boleśnie prosta: zły cholesterol jesteś w stanie obniżyć w prosty sposób, na co najmniej kilka sposobówBez użycia leków, które niby pomagają, ale w rzeczywistości mogą Cię zwyczajnie zabić. Cenną wiedzę na ten temat uzyskasz jedynie od profesjonalnych zielarzy, paru uczciwych lekarzy oraz za pośrednictwem tej strony i naszego magazynu „Dr Medicus”.

Oto część z nich:

7 zbawiennych dla zdrowia ziół

Co je łączy? Wszystkie skutecznie obniżają poziom złego cholesterolu we krwi. Każde posiada także dodatkowe właściwości zdrowotne:

  • Zielona herbata
    Warto zastąpić zwykłą czarną herbatę jej zdrowszą, zieloną wersją. Jej codzienne picie obniża cholesterol, wzmacnia naczynia krwionośne i chroni serce. Dodatkowo, wspomaga odchudzanie oraz przeciwdziała powstawaniu nowotworów.
  • Aloes
    Aloes obniża cholesterol, chroni przed miażdżycą oraz zapobiega nowotworom. Stymuluje układ immunologiczny, aby sam zwalczał choroby – co korzystnie wpływa na odporność. Dodatkowo, picie soku z aloesu skutecznie obniża poziom szkodliwego cukru.
  • Mniszek lekarski
    Mniszek świetnie wspomaga układ trawienny i wydalniczy. Ma delikatne działanie przeczyszczające i moczopędne. Łagodzi wszelkie schorzenia wątroby i woreczka żółciowego. Leczy brak apetytu i zapewnia dobre trawienie.
  • Len zwyczajny
    Obniża cholesterol i chroni przed miażdżycą. Wspomaga prawidłowe trawienie, leczy wrzody żołądka i dwunastnicy oraz chroni jelita. Przeciwdziała także powstawaniu nowotworów.
  • Wierzba biała
    Kora wierzby uszczelnia naczynia włosowate i chroni przed miażdżycą. Wykorzystuje się ją również w leczeniu chorób stawów i reumatyzmie. Ma właściwości przeciwbólowe – stosuje się ją w migrenie i nerwobólach.
  • Ziele karczocha
    Chroni przed miażdżycą i cukrzycą. Działa oczyszczająco, gdyż usuwa z organizmu niebezpieczne toksyny. Ponadto, ochrania wątrobę oraz ma delikatne działanie przeczyszczające.
  • Hibiskus
    Obniża nie tylko poziom cholesterolu, ale także ciśnienie krwi. Skutecznie zwalcza kamienie nerkowe oraz otyłość brzuszną. Ma działanie antynowotworowe oraz opóźnia starzenie się skóry.

Gdzie szukać ratunku?

Tylko spójrz na swoją szafkę z lekami. Pełno w niej naszpikowanych chemią specyfików, które są drogie i – jak się okazuje – w znacznej mierze zwyczajnie niebezpieczne dla zdrowia. Wyobraź sobie, o ile byłbyś zdrowszy, stosując tylko ich naturalne odpowiedniki.

To oczywiście niemożliwe. Znaczna ilość substancji chemicznych ma silne, kierunkowe działanie. Ich właściwości zostały dobrze zbadane i poddane rygorystycznej kontroli. Dlatego, oprócz ostrożności, wskazane jest jednak stosowanie niektórych leków. Nie rezygnuj z medykamentów całkiem. Żadna skrajność nie jest dobra.

Postaraj się, zamiast tego, rozwijać swoją wiedzę. A także wspomagać i zabezpieczać organizm przed potencjalnie niekorzystnymi efektami ubocznymi. Rozmawiaj z zaufanym lekarzem. Nie dawaj się zmanipulować i wyciągaj wnioski.

 

O niebezpiecznych lekach, ukrywanych efektach ubocznych i sposobach, jak im skutecznie zaradzić dowiesz się jako pierwszy z darmowego raportu:

„Kiedy lek staje się śmiertelnie niebezpieczną trucizną”

 

Nie czekaj dłużej, już teraz pobierz darmowy raport, który pomoże Ci uchronić się przed nieuczciwymi praktykami przemysłu farmaceutycznego:

Poniżej wpisz adres email, na który wyślemy Twój darmowy raport i dowiedz się:

  • Kto tak naprawdę przepisuje Ci leki (i dlaczego jest to przedstawiciel firmy farmaceutycznej, a nie… lekarz?)

  • Jakie 9 niebezpiecznych błędów popełniasz przyjmując leki i które z nich mogą okazać się tragiczne w skutkach?

  • Jakie intrygi knują politycy głównych partii, aby ukryć fakt, że lekarze niepotrzebnie faszerują Cię lekami?

Niedobór magnezu i jego przerażające skutki, o których nie miałeś pojęcia!

Czym skutkuje niedobór magnezu?

Monika 9 lat walczyła ze swoimi problemami – depresja, zaburzenia lękowe, problemy ze snem. Przez te lata chodziła do różnych specjalistów – psychologów, psychiatrów, psychoterapeutów. Każda wizyta kosztowała ją powyżej 50 złotych, a żeby dowiedzieć się czegokolwiek musiała spędzić w gabinecie z jedną osobą co najmniej kilka godzin. Nie starczyłoby jej palców, aby policzyć ile razy zmieniała specjalistów…

Niespodziewana przyczyna

Wszyscy za przyczynę jej problemów uważali dzieciństwo, albo złamane serce. Śmiało mogła obstawiać na co padnie przy najbliższej wizycie w zależności od prowadzącego spotkanie. Mimo to, jej problemy wciąż trwały – ciało drżało, nieustannie czuła się źle, miała wahania nastrojów, ale przede wszystkim nie mogła spać i przez to piła jeszcze więcej kawy niż zazwyczaj. Do tego dochodziło dużo papierosów na złagodzenie stresu, oczywiście – niesłusznie.

Monika czuła, że jej depresja nie ma tylko podłoża psychicznego, bo przecież jej życie nie jest takie złe. W końcu postanowiła poczytać o problemie od strony biologicznej i znalazła odpowiedź – niedobór magnezu.

Magnez jest jonem wewnątrzkomórkowym, dlatego badanie jego poziomu we krwi nie wskaże nam prawdziwego wyniku, a co najwyżej lekkie zaburzenia jego gospodarką w przypadku chorób jak np. cukrzyca. Jak zatem dowiedzieć się, że mamy jego niedobory?

Wystarczy przeanalizować naszą dietę z ostatnich kilku lat. Białe pieczywo, produkty słabe jakościowo, a przede wszystkim – kawa, herbata, cola i napoje gazowane – to one są najbardziej odpowiedzialne za nasze problemy ze zdrowiem.

Niedobór magnezu może być przyczyną:

– złego samopoczucia, braku energii,
– nerwicy i depresji,
– problemów układu nerwowego – np. „skakania” mięśni, drżącej powieka,
– obniżonej odporności,
– zaburzenia rytmu serca,
– spadku potasu, co prowadzi do strzelania stawów czy zaburzeń pamięci.

Dlaczego cierpimy na niedobór magnezu?

Jeśli przez np. 10 lat wypłukiwaliśmy sobie pierwiastek z organizmu (a jego ilość jest ograniczona) to 1 czy 2 tygodnie suplementacji dużo nie zdziałają. Niestety dodanie do diety czekolady czy orzechów też zbytnio tu nie pomoże. Żeby uzupełnianie magnezu przebiegało w odpowiedni sposób trzeba uzbroić się także w witaminę B6, która przyśpieszy jego wchłanianie.

Średni zapas magnezu u człowieka to około 30 gramów. Wyobraźmy sobie, że codziennie przez 10 lat każdą kawą wypłukujemy jego pewną ilość, a nasza dieta nie dostarcza nam odpowiedniej dawki.

Codziennie tracimy powyżej 15 mg, a po latach mamy już duże ubytki w gramach. Jeśli wszystko będzie szło po naszej myśli i magnez z suplementacji odłoży się w naszym organizmie to jesteśmy w stanie uzupełniać 100 mg dziennie (wypełniając przy tym nasze dzienne zapotrzebowanie – 300 mg). W przypadku np. 15 gramów ubytku – co jest popularne przy stresującym trybie życia i nieprzemyślanej diecie – okres uzupełniania powinien trwać 150 dni.

Efekty kuracji magnezem

Monika będąc w bardzo złym stanie postanowiła spróbować tej metody i przygotowała się na roczną kurację. Już po 2 tygodniach suplementacji jej ciało zaczęło reagować – mięśnie przestały drżeć, miała więcej energii, była mniej drażliwa. Nie mogła uwierzyć, że tyle lat wmawiano jej różne choroby i zaburzenia psychiczne, oczerniano rodziców, a tak naprawdę problemem był jej organizm.

Dziś minął rok i Monika czuje się lepiej. Odkąd zadbała o swój niedobór magnezu i go uzupełniła, jej zdrowie wróciło do normy. Teraz potrzebuje tylko czasu na ułożenie sobie wszystkiego w głowie. Po latach życia w stresie ciężko jest oswoić się ze „zwykłą” sobą i zmienić przyzwyczajenia żywieniowe. Nie zamierza jeszcze rezygnować z suplementacji, a przede wszystkim wie, że już nigdy nie wyda złotówki na żadnego specjalistę od depresji.

NIE CZEKAJ, AŻ NIEŚWIADOMIE WYPŁUCZESZ Z SIEBIE CAŁY MAGNEZ.

JUŻ TERAZ SPRAWDŹ JAK ZADBAĆ O SWOJE ZDROWIE

 

 

Stosujesz dietę paleo? No to masz problem!

dieta paleo

Podobno właśnie tak odżywiali się nasi przodkowie – duża ilość białka, sporo zdrowych kwasów tłuszczowych i ograniczona ilość węglowodanów. Na pierwszy rzut wygląda to całkiem interesująco. Jednak, po bliższych oględzinach, okazuje się, że dieta paleo może mieć bardzo niekorzystne konsekwencje zdrowotne…

Powrót do korzenia?

I to nawet w dosłownym sensie. Dieta paleo wzoruje się na sposobie odżywiania społeczeństw pierwotnych. Mamy tu zatem do czynienia z posiłkami odwołującymi się do żywieniowych zwyczajów grup łowiecko-zbierackich. Jest sporo mięsa, są ryby, znalazło się także miejsce dla owoców morza, jaj, jagód i kilku typów warzyw (ziemniaki czy kukurydza). Naturalnie, na liście dań znalazły się także kiełki, korzenie itp. przysmaki.

Produktami zakazanymi są natomiast wszelkiego rodzaju wytwory zbożowe. Niemile widziane jest również mleko (oraz wszelkiej maści pochodne mu twory) i warzywa strączkowe. Naturalnie, jak przystało na jaskiniowca z zasadami, osobie na diecie paleo nie wolno jeść produktów wysoko przetworzonych, rafinowanych olejów, cukrów prostych i soli. Dlaczego?

Ponieważ pojawiły się one wraz z rozwojem ludzkości. Innymi słowy: są dalekie od naturalnego jedzenia i, niejako, skażone naszą ingerencją. Zdaniem autorów diety mogą przyczyniać się do współczesnych chorób cywilizacyjnych – takich, jak: otyłość, cukrzyca, nadciśnienie czy problemy z krążeniem. Rzecz w tym, że zdaniem wielu ekspertów, sama dieta paleo jest równie niebezpieczna i, pod żadnym pozorem, nie powinny z nią eksperymentować osoby chore na cukrzycę, z dysfunkcją serca lub mające problemy z krążeniem.

Pierwotnie = naturalnie = zdrowo?

Kiedy już skończysz ubijać maczugą swojego pierwszego ze świeżego mięsa, zatrzymaj się na moment. Nim wygrzebiesz z ziemi kilka kartofli i nazbierasz jagód w pobliskim gaju, spróbuj odpowiedzieć sobie na jedno proste pytanie: jak długo żyli ludzie pierwotni? Otóż średnio: 30-35 lat. A co jedli Ci mityczni neandertalczycy? Wydawać by się mogło, że głównie mięso, skoro właśnie to jest podstawowym elementem diety paleo. Niestety, to nieprawda.

Badania antropologów wykazały, że większą część pożywienia ludzi pierwotnych stanowiły warzywa, owoce i zboża. Generalnie opierano się wówczas w dużej mierze na skrobi i węglowodanach, pochodzących właśnie z roślin. Tymczasem dieta paleo wyklucza drób, zboża, cukry i rafinowane oleje. To bardzo duży i niebezpieczny błąd.

Odchudza? Zapobiega cukrzycy?

Dieta paleo ma oczywiście swoje korzystne oddziaływanie na zdrowie. Może przyczynić się do walki z cukrzycą, przeciwdziałać chorobom autoimmunologicznym, zgadze czy bezsenności. Pytanie tylko: za jaką cenę? Niestety, odpowiedź na to pytanie nie zadowoli większości tych, którzy już przekonali się do zmiany nawyków żywieniowych na te pierwotne.

Paleo, zdaniem wielu specjalistów, opiera się o zapychające arterie tłuszcze nasycone i cholesterol. To już, samo w sobie, stanowi dobry materiał na zawał i udar mózgu. Weźmy jeszcze niszczące kości, zakwaszające proteiny odzwierzęce i mamy dosyć mocny argument przeciw tej diecie. Ale to wciąż mało – uznani antropolodzy biologiczni twierdzą, że te współczesne społeczeństwa, które opierają swoją dietę głównie na mięsie (takie jak choćby Eskimosi) znacznie częściej muszą radzić sobie z chorobami serca i miażdżycą.

Dla porównania te współczesne plemiona łowiecko-zbierackie, które faktycznie żyją dosyć podobnie do swoich przodków i odżywiają się głównie roślinami – w znikomym odsetku cierpią na tego typu dolegliwości. Warto pamiętać również o tym, że dieta bogata w produkty odzwierzęce jest ściśle powiązana z częstym występowaniem osteoporozy. Ponadto mała ilość węglowodanów w pożywieniu, wiąże się raczej z o wiele większym niebezpieczeństwem wystąpienia udaru, aniżeli schudnięcia i życia w zdrowiu.

Co jeszcze zapewni nam duża ilość mięsa w diecie paleo? Cóż, głównie obfite wypełnienie organizmu białkiem. A to jest jednym z czynników zwiększających występowanie nudności, wymiotów, biegunki, a nawet ewentualnej śmierci na skutek zatrucia białkowego. Pamiętajmy o tym koniecznie! Chcąc zamienić się, choćby na jakiś czas, w neandertalczyków wiedzmy, że przyjęta maksymalna dawka protein to 200-300 gram na dzień. Dieta paleo dostarcza go o wiele więcej.

Na koniec przytoczmy jeszcze dane, dotyczące faktycznych efektów stosowania diety typu paleo. Obserwacje wykazały zwiększoną o 5% częstotliwość występowania chorób układu krążenia przy każdym wzroście wskaźnika spożycia białka. Zaburzając proporcje między mięsem a węglowodanami, w niektórych przypadkach ten wskaźnik „udało się” wywindować do aż 62%!

Zanim sięgniesz po dietę paleo i wprowadzisz ją w życie, lepiej dobrze się zastanów. Sprawdź, czy na pewno jest to dieta odpowiednia dla Ciebie, w jakich sytuacjach ją stosować, czego przy tym unikać i z czym kategorycznie jej nie łączyć.

Nie pozwól, by jedzenie zrujnowało Ci zdrowie!

SPRAWDŹ JAK TEMU ZAPOBIEC JUŻ TERAZ

 

 

Demencja cyfrowa, czyli jak nowe technologie wpływają na nasz mózg?

demencja cyfrowa skutki

Demencja cyfrowa – cyberdemencja to pojęcie po raz pierwszy użyte kilka lat temu przez południowokoreańskich lekarzy. Opisuje ono skutki psychiczne i fizyczne niekontrolowanego korzystania z mediów cyfrowych. Zanikanie samodzielnego myślenia, trudności z pamięcią i koncentracją, wyobcowanie, itp. to najdotkliwsze z nich. Problem dotyczy szczególnie młodego pokolenia, tzn. cyfrowych tubylców – osób, które od urodzenia są otoczone nowoczesnymi technologiami.

Skutki demencji cyfrowej

Jeszcze dwadzieścia lat temu niemożliwym było znalezienie klasy w szkole podstawowej, gdzie każdy z uczniów posiadałby własny telefon komórkowy, albo stałe połączenie internetowe. Numery należało zapamiętywać, bo było to łatwiejsze niż przekopywanie się przez grubą książkę telefoniczną.

Dziś mało kto pamięta o jej istnieniu. Wszystkie ważne dla nas informacje – jak adresy, daty urodzenia czy właśnie numery telefonów – przechowujemy w pamięci swoich smartfonów i komputerów. W tym samym czasie kolekcjonujemy znajomych w serwisach społecznościowych. Gdy tylko czegoś nie wiemy – natychmiastowo pytamy o to „wujka Google”. Jakie skutki dla naszego mózgu i pamięci niosą takie zachowania? Oczywiście dramatyczne!

Rozleniwiamy się, pozbawiamy się możliwości trenowania naszej pamięci, rozwijania naszej wiedzy – większość przyswojonych przez nas informacji od razu znika z naszej głowy. Nie opuszcza nas poczucie niepewności, dla własnego spokoju wolimy sprawdzić informację ponownie zamiast zaufać temu co mamy w głowie. Sprawia to, że sama wizja życia bez technologii wydaje się nam okropna, a pięć minut bez wi-fi doprowadza do zalania naszego ciała przez zimne poty. Jak dojechać z jednego punktu do drugiego bez korzystania z aplikacji? Jak zrobić przelew bez korzystania z internetu? Jak pojechać na wakacje bez GPS’a?

Co robić, gdy demencja cyfrowa dopadnie też Ciebie?

Pierwszym krokiem będzie zdanie sobie sprawy z przyczyn problemu. Badania naukowe dowodzą, że uczniowie wspomagający się laptopami w trakcie zajęć – przyswajają zdecydowanie mniej wiedzy niż w momencie, gdy posługują się jedynie kartką i długopisem.

Możliwość szybkiego pisania na komputerze utrudnia filtrowanie informacji, a jeśli jest ich już za dużo i wszystkie traktujemy z tym samym priorytetem – nasz mózg nie jest zdolny do ich zapamiętania. Stąd też, pierwszym krokiem do walki z demencją cyfrową będzie zamiana komputera na długopis.

Wszelkie ograniczeni związane z użytkowaniem smartfona, tabletu czy laptopa – także mogą mieć zbawienny wpływ na Twoje zdrowie. Zacznij od zmiany przyzwyczajeń – staraj się nie korzystać z elektroniki tuż przed zaśnięciem, codziennie uczyć się jakiejś nowej definicji czy kilku słówek na pamięć, albo wyznaczać sobie wyzwania. Jednym z nich może być próba dotarcia pod nowy adres bez korzystania z mapy czy GPS’a.

Nie bój się działać!

Jeśli uważasz, że demencja cyfrowa dotyczy też Ciebie – zacznij wprowadzać w swoim życiu zmiany. Z pewnością szybko zauważysz, że Twój mózg lepiej pracuje, a pamięć tak często nie zawodzi. Dodatkowo, Twoje kontakty międzyludzkie będą się poprawiać. Łatwiej będzie Ci nawiązywać bliższą relację, albo zapytać o coś kogoś nieznajomego na ulicy, np. o godzinę, autobus czy adres. Pamiętaj, wszystko jest dla ludzi, ale odrobina rozsądku jeszcze nikomu nie zaszkodziła.

Kliknij tutaj, jeśli chcesz uzyskać więcej informacji na temat funkcjonowania mózgu. Odpowiedzi na pytania o demencję cyfrową znajdziesz w nowym numerze magazynu „Dr Medicus”.

Źródło:

1) Manfred Spitzer, Cyfrowa demencja, Dobra Literatura 2016.