Czy picie alkoholu może nam wyjść na zdrowie?

Kieliszek wina po obiedzie, łyk nalewki pigwowej na ukojenie nerwów po męczącym dniu, schłodzone piwo do meczu ulubionej drużyny, drink na dobry start spotkania ze znajomymi… Chociaż możemy tego nie dostrzegać, alkohol towarzyszy nam w wielu życiowych sytuacjach. Ma różny smak, kolor, barwę i – jak na truciznę – posiada zaskakująco dużo właściwości zdrowotnych.

Alkohol a zdrowie

O tym, że spożywanie alkoholu w nadmiernych ilościach jest szkodliwe dla ludzkiego zdrowia wie chyba każdy, kto choć raz pozwolił sobie na wypicie przynajmniej kilku drinków. Bóle głowy, nudności, niestrawność, drażliwość, ospałość czy poirytowanie, to standardowe problemy, wynikające z pojawienia się tzw. „kaca”. Wraz z upływem lat, i brakiem umiaru w spożywaniu trunków procentowych, dochodzić mogą do nich również problemy z sercem, żołądkiem, trzustką czy wątrobą.

Alkohol, w dużych ilościach, jest niewątpliwie niebezpieczny dla naszego organizmu. To jednak nie oznacza, że powinniśmy całkowicie go sobie odmawiać. Lampka wina, małe piwo czy szklaneczka whisky mogą dać nam znacznie więcej korzyści niż niejeden lek z apteki.

Piwo zamiast tabletki przeciwbólowej

Piwo jest jednym z najpopularniejszych alkoholi niskoprocentowych – choć po ten złocisty trunek sięgają głównie mężczyźni, już wkrótce może się to zmienić. Najnowsze badania, przeprowadzone przez naukowców z Uniwersytetu w Greenwich, dowodzą że piwo jest skutecznym środkiem przeciwbólowym. Według badaczy napój ten działa lepiej i szybciej niż popularny paracetamol.

Nie wiadomo dokładnie, w jaki sposób piwo łagodzi ból: przypuszcza się, że oddziałuje na receptory nerwowe podobnie jak niektóre środki przeciwbólowe (np. Ketamina) – „tłumi” zatem jego odczuwanie już na poziomie komórkowym. Inna teoria skłania się natomiast do przekonania, że piwo zmniejsza stres i łagodzi napięcie emocjonalne, w rezultacie czego: działa przeciwbólowo.

Jaka ilość alkoholu skutecznie złagodzi ból? Zdaniem naukowców litr piwa to dawka w zupełności wystarczająca, by pozbyć się różnorakich dolegliwości fizycznych. Pamiętajmy jednak, by nie stosować takiej terapii zbyt często, ponieważ może nam ona przynieść skutek odwrotny do oczekiwanego.

Warto mieć na uwadze, że jeśli dawkę trunku zmniejszymy do połowy litra, to możemy spodziewać się pomocy w zapobieganiu chorobom układu sercowo-naczyniowego. Jak wynika z ustaleń włoskich badaczy picie piwa w takich właśnie ilościach (codziennie) obniża ryzyko wystąpienia chorób serca aż o 42% w porównaniu do abstynentów. Z innych badań wynika również, że niewielkie dawki piwa skutecznie minimalizują ryzyko wystąpienia cukrzycy.

Na koniec pokuśmy się jedno zastrzeżenie. Otóż, nie wolno nam zapominać, że aby piwo faktycznie pomogło, musi być… piwem. Starajmy się zatem wybierać produkty wysokiej jakości – kierując się raczej reputacją marki, aniżeli ceną. Skuśmy się na produkt małego, lokalnego producenta, zamiast korporacji, produkującej na masową skalę.

Whisky na dobrą pamięć i zdrowe serce

Whisky to alkohol ceniony nie tylko ze względu na smak: ten bursztynowy trunek o intensywnym aromacie ma wiele cennych właściwości. Zgodnie z kilkoma badaniami, przeprowadzonymi przez niezależne ośrodki badawcze, picie niewielkich ilości whisky wpływa korzystnie na nasze zdolności poznawcze i może uchronić nas przed demencją i rozwojem choroby Alzheimera.

Słowo klucz, to w tym konkretnie wypadku: niewielkie ilości. I, jeśli zamierzamy włączyć ten trunek do naszej diety, warto wziąć sobie to sformułowanie głęboko do serca. W przeciwieństwie bowiem do niewielkich ilości, nadmierne spożycie whisky daje skutek odwrotny zamierzonego. Niszczy komórki nerwowe, co skutkuje upośledzeniem sprawności umysłowej i może być przyczynkiem do rozwoju poważnych chorób.

Innym powodem, dla którego warto sięgnąć po szklaneczkę whisky, jest korzystny wpływ tego trunku na układ krążenia. W jaki sposób konsumpcja whisky chroni nasze serce? Ten wysokoprocentowy napój zmniejsza ryzyko udaru i zawału serca prawie o połowę (jest to możliwe dzięki dużej zawartości antyoksydantów, które wykryto w whisky).

Wino – sposób na długowieczność

Najlepsze właściwości zdrowotne posiada wino czerwone (koniecznie wytrawne). Badania wykazały, że mieszkańcy greckiej wyspy Ikaria (nazywanej „wyspą długowieczności”) żyją najdłużej ze wszystkich ludzi na świecie. Podstawą ich diety są wino i naturalne, organiczne produkty. Mieszkańcy Sardynii i Krety sączą czerwone wino każdego wieczoru, a zdecydowana większość tych ludzi dożywa 90 lat.

W jaki sposób wino „wydłuża” życie? Dzieje się tak, ponieważ procyjanidyny, obecne w tym alkoholu, wspierają układ sercowo-naczyniowy. Naukowcy z Harvard Medical School odkryli, że za dobroczynne działanie wina odpowiada resveratrol, który wspiera organizm w walce z wolnymi rodnikami, wpływa korzystnie na układ krążenia i reguluje ciśnienie krwi (więcej o nim przeczytasz w magazynie „Dr Medicus”). Dzięki tej substancji poprawia się nie tylko wygląd i zdrowie skóry, ale także samopoczucie. A to właśnie najprostsza recepta na długie (i zdrowe) życie.

W celach prozdrowotnych zaleca się spożywanie 200-300 ml wina dziennie: taka ilość uchroni nas przed miażdżycą i chorobami serca.

Pamiętajmy, że nadmierne spożywanie alkoholu może prowadzić do poważnych chorób i uzależnień, dlatego sięgajmy po procentowe trunki sporadycznie (i w niewielkich ilościach). W celu ochrony zdrowia warto korzystać z naturalnych terapii, które są skuteczne, bezpieczne i nie wywołują skutków ubocznych. Jeśli chcesz poznać naturalne metody leczenia czytaj magazyn „Dr Medicus”. Bądź na bieżąco z najnowszymi informacjami na temat zdrowia.